Indie Game: The Movie - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Indie Game: The Movie

Dokument o niezależnych grach wideo. Interesujący i inspirujący - nie tylko dla graczy.




Sztuka w pikselach




Jakub Piwoński
21.01.2013


Swego czasu Roger Ebert, czołowy przedstawiciel amerykańskiej krytyki filmowej, wywołał niemałą burze w środowisku graczy. Otóż oznajmił on, iż w jego opinii gry wideo nigdy nie będą formą sztuki. Nie potrafił przyjąć, iż forma interaktywnej rywalizacji może w jakikolwiek sposób konkurować z artystycznym dorobkiem filmu bądź literatury. Po licznych słowach dezaprobaty, zarówno ze strony graczy, jak i twórców gier, krytyk częściowo wycofał się ze swego stanowiska. W zrozumieniu istoty swej ignorancji, pomogło mu wgłębienie się w kilka ważnych tytułów wskazanych przez fanów (m. in. „Shadow of the Colossus”). Jednak dyskusja o grach wideo, jako nowej formie sztuki, została na dobre rozpoczęta.„Indie Game: The Movie” jest na pewno istotnym głosem w tej dyskusji.

„Indie game” jest popularnym skrótem sformułowania „Independent video games”, czyli niezależnych gier wideo. Film kanadyjskich dokumentalistów przybliża nam specyfikę tego zagadnienia i tego co się pod nim kryje. Opowiada losy twórców gier wideo, którzy świadomie postanowili pozostać niezależni; przybliża trud i motywację ich pracy. Bohaterami filmu są: Jonathan Blow, twórca „Braid”, Phil Fish, twórca „Fez”, oraz Edmund McMillen i Tommy Refenes, twórcy gry „Super Meat Boy”. Co ważne, u każdego z nich pasja tworzenia wypłynęła i rozwinęła się z pasji grania.

Historie tej czwórki twórców uwidaczniają proces powstawania niezależnego dzieła. W dobie mainstreamowych gier wideo, tworzonych przez wielkie korporacje, nie każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, iż wartościowe gry mogą powstawać także przy udziale jednej czy dwóch osób. Ich działanie jest jednak dobrze umotywowane. W momencie, gdy twórca gry pozostaje niezależny, ma unikalną wręcz możliwość do nadania swojemu projektowi osobistego wydźwięku. Gra indie jest więc manifestacją wewnętrznych przekonań i ambicji autora. I choćby pod tym względem winna być rozpatrywana w kategoriach sztuki.

Praca, którą wykonują ci autorzy, jest żmudna i niezwykle czasochłonna. Tworzenie gry samodzielnie trwa zazwyczaj kilka lat. Jest to jednak czas, który obraca się całkowicie wokół pracy nad projektem. Dla nich jednak od tempa pracy ważniejszy jest jej cel. Cel, od którego każdy z nich uzależnia się dość szybko i trwale. Na początku mogą nas szokować odważne deklarację jednego z twórców, który przyznaje, iż jeżeli nie uda mu się wprowadzić swojej gry na rynek, to tych kilka lat, które spędził na jej tworzeniu, stracą sens, tak jak sens straci wówczas dla niego życie. Inny z nich przyznaje, że czasochłonne prace przy grze nie pozwalają mu utrzymywać kontaktów społecznych. W ten jednak sposób do naszej świadomości dociera, z jak poważnym i osobistym procesem mamy tutaj do czynienia.

Dokument obrazuje więc wyboistą drogę, której kres pozostaje dla autora wielką niewiadomą. Systematyczne pobudzanie własnej determinacji i wiary jest niezbędne do osiągnięcia sukcesu. Jednemu z bohaterów proces ten przypomina wychowywanie dziecka w pierwszych latach jego życia. Zwieńczeniem tej drogi jest posłanie dzieciaka do szkoły. Bohaterowie filmu nie ukrywają więc emocji, gdy w końcu dowiadują się, iż projekt, któremu poświecili kilka lat swego życia, zostaje dobrze odebrany przez publikę. Co prawda zastrzegają, że poświęcali się temu głównie dla spełnienia osobistych ambicji, ale w momencie, gdy zawiązuje się między nimi a odbiorcami nić porozumienia, nie kryją swej radości. I trudno jest nie cieszyć się razem z nimi.

„Indie Game: The Movie” pokazuje nowe oblicze artyzmu. Ewolucja gier jest niezwykle dynamicznym procesem. Na dzisiejszym jej etapie, gry wideo powoli zrywają z czysto rozrywkową wymową, która jest pozostałością po grach planszowych. Coraz częściej bowiem ta wirtualna rozgrywka chce nieść ambitne przesłania i myśli swego twórcy, czyniące z niej nową formę sztuki. Los tych kilku jednostek, które przybliża kanadyjski dokument, stanowi więc preludium do debaty nad współczesną kulturą popularną i zmianami w niej zachodzącymi. Dlatego „Indie Game: The Movie” to z pewnością jeden z bardziej interesujących i inspirujących filmów dokumentalnych ostatnich lat – szczególnie dla miłośników grania i dla tych, którzy gier komputerowych nie doceniają.

Indie Game: The Movie Official Trailer from IndieGame: The Movie on Vimeo.

Jakub Piwoński

Jakub Piwoński

Film fascynuje mnie odkąd sięgam pamięcią. Każdy seans jest jak nowa przygoda, nowa podróż, która pozwala przenieść się do miejsc jeszcze nie odwiedzonych, poznać ludzi jeszcze nie poznanych, zmierzyć się z problemami jeszcze nie doświadczonymi. Każdy seans pozwala lepiej zrozumieć otaczający mnie świat, lub utwierdzić w tym co już zdążyłem zrozumieć. Szukam przesłań, tych oczywistych, bądź ukrytych w drugim dnie dzieła.
Jakub Piwoński






  • km

    Shadow of the Colossu ta gra jest epicka na maksa, a a muzyka urywa jaja. Dobry tytuł podali temu Rogerowi do sprawdzenia.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Frankenstein 100 lat w kinie

Następny tekst

The Quiet American - soundtrack



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE