HELL | FILM.ORG.PL

HELL

"Ciepła", postapokaliptyczna sztampa




Uwaga, Słońce!




Jakub Piwoński
16.06.2012


Hell Tima Felhbauma, to kolejna, dobrze nam znana filmowa postapokalipsa. Trzeba przyznać, że ten podgatunek fantastyki naukowej jest na swój sposób niezwykły. Ukazując świat dotknięty katastrofą, wytyka nam błędy współczesności, dywaguje nad kondycją społeczeństwa, oraz istocie i sile człowieczeństwa. Potrafi przy tym być niezwykle szczery i nieustępliwy, gdyż często występuję w wizjach o wydźwięku dalece pesymistycznym, niełatwym do uwierzenia, pogodzenia. Wszechogarniający paraliż i chaos świata, który znaliśmy, ale chyba za mało pielęgnowaliśmy, powstały na skutek wojny, katastrofy nuklearnej czy ekologicznej, ma na celu wywołanie u widza efektu katharsis,  który w efekcie skłania do przychylniejszego patrzenia na współczesną, bezpieczną rzeczywistość. 

Filmy wpisujące się do tego podgatunku SF, z reguły oparte są na pewnym scenariuszowym schemacie.  Widz dowiaduje się jaki rodzaj katastrofy dotknął Ziemię i jaka była jej skala. Dalej, widz poznaje bohatera lub bohaterów,  walczących o przetrwanie w zniszczonym świecie, w swych działaniach najczęściej zmierzających do odnalezienia miejsca będącego ostatnim bastionem życia, swoistą Arkadią, krainą przepełnioną nadzieją na odbudowanie cywilizacji lub przynajmniej zapewniającą trwały byt.  Na drodze głównemu bohaterowi/bohaterom stają jednak inni ludzie, wyznający z goła inne wartości niż przepełniony humanizmem protagonista, a którym to najczęściej zależy na zabiciu, okradzeniu, zgwałceniu lub po prostu zjedzeniu napotkanych wędrowców. Bohaterowie muszą odnaleźć w sobie pokłady człowieczeństwa by w zepsutym świecie nie pozwolić im przeminąć. W mniejszym lub większym stopniu wymienione elementy występują w większości postapokaliptycznych pozycji, a obrazy, które się z tego schematu poniekąd wyłamują (np. Zielona pożywka, Planeta Małp), swą wyjątkowość zawdzięczają połączeniu innych odmian naukowej fantastyki.  W niemiecko-szwajcarskiej koprodukcji Hell znajdziemy jednak dokładne odwzorowanie dawno nakreślonej linii fabularnej dla tego podgatunku SF.

 W 2016 Słońce zamieniło Ziemię w pozbawioną życia pustynię, na której woda stała się towarem deficytowym. Można więc powiedzieć, że dla budowy motywu wyjściowego film wykorzystuje jeden z „gorętszych” współczesnych tematów ekologicznych, czyli globalnego ocieplenia klimatu (w moim jednak odczuciu problemu sztucznie nadmuchiwanego). Głowni bohaterowie podążają w stronę gór z nadzieją, że odnajdą w nich lepsze warunki do życia. Na ich drodze stają jednak Ci, którzy, mówiąc delikatnie, trochę inaczej starają się przetrwać w tym spalonym świecie; porywają oni młodszą siostrę głównej bohaterki, a ta nie spocznie póki jej nie odzyska. Dalej wydarzenia toczą się w sposób, który jest łatwy do przewidzenia- w fabule nie dostajemy więc nic ponad to, co już dobrze znamy. Złośliwi doczepią się jednak do innego szczegółu, rzucającego nieprzychylne światło na pomysł wyjściowy. Nie trudno bowiem zauważyć pewien zgrzyt, w jego zgodności naukowej.  Gdy promienie słoneczne osuszają powierzchnię Ziemi podnosząc temperaturę, naturalne jest, że prędzej czy później nagrzana ziemia musi zacząć parować, co w późniejszym etapie musi skutkować licznymi opadami. Mamy więc tutaj lekką przewagę fiction nad science, u przedstawiciela gatunku, który jednak już dawno przestał przejmować się prawami fizyki, kreując sobie miejsce na ich przestrzeganie jedynie w hard SF.

Można potraktować jako wadę to, że Hell pozostaje mało oryginalny na tle innych filmów zaliczanych do tego podgatunku SF, albowiem mamy tutaj do czynienia z oczywistą twórczą wtórnością. Gdy jednak przymkniemy na to oko i uznamy, że deja vu które doświadczamy podczas seansu to tylko  bezpiecznie lokująca nasze doznania popkulturowa klisza, łatwiejsze do odczucia będą obecne w filmie zalety. Hell ma bowiem bardzo ciekawą stronę techniczną, obok której nie można przejść obojętnie. Wyjątkowe zdjęcia z charakterystycznym efektem prześwietlenia (co ważne i ciekawe, tytuł filmu bierze się od niemieckiej „jasności” a nie angielskiego „piekła”), jak i solidnie wykonana scenografia, pełniąca przecież niebagatelną rolę przy tego typu produkcjach, umiejętnie budują klimat świata po katastrofie, świata permanentnie wypalanego słońcem.  Film Felhbauma, pozostaje bardzo przyzwoitą, choć oczywiście artystycznie mało wyszukaną pozycją. Dla mnie jednak ważniejsze jest to, że nie będąc pionierski w porównaniu do swoich poprzedników, poniżej pewnego realizacyjnego poziomu nie schodzi od pierwszej do ostatniej minuty. Czasem może lepiej podchodzić do tematów postkatastroficznych w tak czytelny i wyraźnie bezkompromisowy sposób, niż silić się na głębie, która może być niewłaściwie odczytana i posądzona o pretensjonalność (patrz Droga z 2009 r.). Hell stanowi więc niemal podręcznikowy przykład budowania filmu na umiejętnym powielaniu gatunkowych schematów, aby odnalazł się w nich każdy sympatyk SF. Może i nie daje nic więcej, ale na pewno nie daje nic mniej.

Jakub Piwoński

Jakub Piwoński

Film fascynuje mnie odkąd sięgam pamięcią. Każdy seans jest jak nowa przygoda, nowa podróż, która pozwala przenieść się do miejsc jeszcze nie odwiedzonych, poznać ludzi jeszcze nie poznanych, zmierzyć się z problemami jeszcze nie doświadczonymi. Każdy seans pozwala lepiej zrozumieć otaczający mnie świat, lub utwierdzić w tym co już zdążyłem zrozumieć. Szukam przesłań, tych oczywistych, bądź ukrytych w drugim dnie dzieła.
Jakub Piwoński






  • Jakubpilipczuk1990

    Dobry film. Fajnie się oglądało i co ważne aktorzy wypadli dobrze. 






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

The Avengers (album)

Następny tekst

Michiko & Hatchin



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE