Headshot. Mroczna karma | FILM.ORG.PL

HEADSHOT. MROCZNA KARMA

Mroczny kryminał z buddyjskimi refleksjami. Mieszanka ciekawa, choć niedopracowana.




Do góry nogami




Jakub Piwoński
08.11.2012


Ciężkie jest życie płatnego mordercy. Trudno uciec od odpowiedzialności za czyny, których się podjęło, nie tyle przed wymiarem sprawiedliwości co przed samym sobą.

Po jednym zleceniu, z trudem doprowadzonym do wymaganego skutku, przychodzi kolejne, które jeszcze bardziej pogrąża swego wykonawcę w pustce. Pustce, obciążonej piętnem zakończonych żywotów oraz wypraną z moralności egzystencją. Pustce, która nie daje żadnej nadziei na zmiany.  Żona? Dzieci? Zapomnij – grzmią zleceniodawcy. To broń palna będzie ci najbliższa. Stabilizację odnajdziesz tylko w bezwzględnym oddaniu powierzonym zadaniom.  Niechlubną profesję, cechuje nieustanne balansowanie na krawędzi życia i śmierci. Jeśli chcesz przetrwać, nie możesz pozwolić sobie na błąd. Bądź uczciwy wobec siebie i zła, z którym zawarłeś przymierze. Przyjmij ciężar i żyj z nim.

Profil płatnego mordercy, który tym razem przybliża nam tajlandzki „Headshot”, daleki jest jednak od stereotypu, utrwalanego przez mroczne kryminały. Historia Tula jest niejednoznaczna. Walczy o przetrwanie niczym zranione zwierzę, nie godzi się na zło, do którego krzewienia został zmuszony. Bo Tul jest byłym policjantem. W pełnieniu swej roli był zbyt uczciwy i odważny. Łatwo przekroczył granicę, do której inny policjanci nie potrafili się nawet zbliżyć. Poprzez narażenie się pewnemu wpływowemu politykowi, został oskarżony o zbrodnie, której nie popełnił. Szybko otworzyło mu to drogę do świata, z którym niegdyś starał się walczyć. Wcielenie się w rolę płatnego mordercy, pozwoliło znowu stać się wolnym. Ale czy na pewno wolnym? Jedna z rutynowych misji, wymknęła się spod kontroli. Tul został postrzelony w głowę, doszło do uszkodzenia mózgu. Budząc się po trzymiesięcznej śpiączce zauważa, że świat od teraz stoi przed nim „do góry nogami”.  Postrzeganie rzeczywistości ulega trwałemu odwróceniu dokładnie o 180 stopni.

W „Headshot” nie tylko przypadłość głównego bohatera wypada na opak realiom. Cała kompozycja filmu przypominać ma standardowy mroczny kryminał, przy czym jednocześnie przejawia cechy czegoś gatunkowo odrębnego. Za sprawą poznanych przez bohatera kobiet, w filmie wyraźny jest akcent romantyczny. Z kolei pobyt w buddyjskim klasztorze, wzbogaca obraz religijną metaforą o złej karmie. Niejaki Demon, zleceniodawca Tula, w swym liście opisuje naturę współczesnego świata, w którym ludzie rodzą się przesiąknięci złem. Nie ma już dla nich nadziei i ani zaostrzenie prawa, ani budowa nowych więzień tego nie zmieni. W celu kontrolowania ewolucji ludzkiego genomu, konieczne jest regularne sięganie do drastycznych środków. Stara zasada „Oko za oko, ząb za ząb” nie dość, że musi zostać przywrócona, to konieczne jest jej dosłowne wypełnianie. Przemyślenia głównego zleceniodawcy Tula, podkreślają ewidentnie pesymistyczny wydźwięk filmu. Buddyjska metafora ukryta w przypadłości protagonisty, stawia świat na głowie, by dać do zrozumienia jak bardzo zmieniło się jego wnętrze.

Obraz choć ambitny, posiada jeden podstawowy szkopuł. Chaotyczność fabuły jest momentami zatrważająca. Nie rozumiem dziwnych zabiegów montażowych, które burząc chronologię wydarzeń, wprowadzają w filmie niekontrolowany zamęt. Najwyraźniej wykorzystanie montażu miało stanowić remedium na scenariuszowe luki, których w filmie nie brakuje. Świadomie zatem utrudniono właściwe odczytanie przesłania płynącego z tego konceptualnego utworu.

Mroczy kryminał o cynglu-romantyku, będący jednocześnie filozoficznym poematem, w swej oryginalności, może okazać się za ciężki do strawienia przez przeciętnego widza. Szczególnie, gdy widz ten nastawiony będzie na wartką, brutalną akcję charakterystyczną dla tajskich filmów. Tej oczywiście nie brakuje, a sceny strzelanin wciąż urzekają realizmem. Jednakże film chce przede wszystkim przekazywać treści głębsze. Konwencję kryminału wykorzystuje jako kostium, pod którym ukryte są refleksję reżysera nad naturą współczesnego społeczeństwa. Gdyby tylko lepiej rozpisano fabułę, film potrafiłby przekonać do siebie znacznie szerszą publiczność. Ponad chaosem treści unosi się jednak osobliwa forma, która podkreśla gęstą atmosferę filmu. Jak wiemy, charakterystyczny klimat potrafi czasem przekazać więcej treści, niż najlepiej dobrane słowa.

„Headshot”, pomimo niewykorzystania w pełni swego potencjału, wymaga polecenia. Ten osobliwy portret płatnego mordercy, może nie spodobać się od razu, ale potrafi dość trwale "wbić się" w naszą głowę. Nie bójcie się jednak, seans nie wywróci waszego postrzegania sztuki filmowej o 180 stopni, a już na pewno nie zrobi tego z waszym światopoglądem. 

Jakub Piwoński

Jakub Piwoński

Film fascynuje mnie odkąd sięgam pamięcią. Każdy seans jest jak nowa przygoda, nowa podróż, która pozwala przenieść się do miejsc jeszcze nie odwiedzonych, poznać ludzi jeszcze nie poznanych, zmierzyć się z problemami jeszcze nie doświadczonymi. Każdy seans pozwala lepiej zrozumieć otaczający mnie świat, lub utwierdzić w tym co już zdążyłem zrozumieć. Szukam przesłań, tych oczywistych, bądź ukrytych w drugim dnie dzieła.
Jakub Piwoński











Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Gladiator

Następny tekst

Bogowie ulicy



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE