HANNAH ARENDT - recenzja filmu, | FILM.ORG.PL

Hannah Arendt

Film nie przedstawia nic interesującego formalnie, najciekawszy jest temat – zaprezentowanie części dorobku intelektualnego Arendt i zainteresowanie widza jednym z ważniejszych tematów XX-wiecznej historii świata.




O tym, że zło jest banalne




Ewelina Świeca
24.01.2014


7589835.3

Niemiecka reżyserka Margarethe von Trotta ma na swoim koncie kilka obrazów traktujących o losach nietypowych kobiet – „Czas ołowiu”, „Wizja z życia Hildegardy z Bingen”, „Róża Luksemburg”. W wymienionych obrazach zagrała ceniona w Europie aktorka, Barbara Sukowa, i z nią właśnie w roli głównej nakręciła najnowszy obraz von Trotta. 

Reżyserka przedstawia życie kolejnej ciekawej kobiety, a konkretnie fragment jej biografii. Tym razem w centrum uwagi znalazła się Hannah Arendt, niemiecka filozofka i publicystka, zajmująca się teorią polityki. W filmie skupiono się na okresie z życia Arendt, kiedy zajmowała się pisaniem artykułów do „New Yorkera”, które dotyczyły procesu nazisty Adolfa Eichmanna z 1961 roku. Myślicielkę całkowicie pochłonęła sprawa Eichmanna i w oparciu o nią wysnuła teorię o „niedającej się opisać i zrozumieć banalności zła” . Na ten temat Arendt napisała słynną książkę, „Korzenie totalitaryzmu” „Eichman w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła”. Artykuły, książka i postawa Arendt wzbudziły wiele kontrowersji, nawet wśród jej bliskich i przyjaciół. W filmie zamieszczono też wątek dotyczący miłości oraz fascynacji Arendt: był nią filozof Martin Heidegger. Ta znajomość też ocierała się o kontrowersję, z racji „sympatyzowania” Heideggera z NSDAP.

hannah_arendt_26006242_st_5_s-high

Zainteresowanie Arendt procesem Eichmanna przerodziło się w studium nad nazizmem. Myślicielka postawiła sobie pytanie: czy Eichmann był zbrodniarzem działającym z premedytacją, czy też prostym człowiekiem, który bezrefleksyjnie wykonywał rozkazy? Arendy przyjęła to drugie założenie jako kluczowe do zrozumienia tragedii holocaustu. Tak zinterpretowane źródło zła, rodzącego się z głupoty, bezmyślności pojedynczych osób, w skali narodu może dawać katastrofalne, tragiczne skutki. Do tego wniosku doszła jeszcze opinia na temat Żydów: Arendt stwierdziła, że do zagłady Żydów przyczynili się również oni sami, działając w Judenratach.

Oponenci teorii Arendt tym bardziej nie mogli jej zrozumieć, że przecież sama była pochodzenia żydowskiego, musiała uciekać z rodzinnego kraju – otarła się o Holocaust, zatem dlaczego zło określa raptem jako „banalne”, jakim prawem oskarża Żydów, i czemu utrzymuje kontakty z Heideggerem? Odpowiedzi na te pytania próbuje udzielić von Trotta w swoim filmie.

3

Reżyserce zależało przede wszystkim na tym, by pokazać intelektualny sposób bycia Arendt, zmagania na poziomie intelektualnym ze samą sobą, skutkiem czego były powstałe i zapisane teorie, wnioski. Von Trotta zastosowała w swoim filmie liczne długie ujęcia, w których kamera koncentruje się na tytułowej bohaterce – zapatrzonej, zamyślonej, z wiecznym „towarzyszem” jej rozmyślań i zajęć – papierosem. Bohaterce nie przeszkadza w pracy życie prywatne. Nawet jeśli dzieje się coś tragicznego, to nie stanowi zasadniczego problemu dla bohaterki, czasami nie dostrzega ona pewnych rzeczy, jak chociażby sugerowany widzowi romans jej męża z ich wspólną znajomą. My dostrzegamy sugestie, a Arendt ich nie zauważa. Negatywne nastawienie znajomych i przyjaciół do bohaterki po tym, jak ujawnia swoje poglądy dotyczące Eichmanna, nie wpływa na jej zdanie oraz postawę. Jest zła, cierpi z powodu odsuwania się od niej ludzi i niesprawiedliwej krytyki, jednak nie załamuje się, a już na pewno nie rezygnuje ze swoich poglądów. Walczy. Dalej pracuje, pisze. Czuć sympatię, z jaką reżyserka traktuje swoją bohaterkę. To, co mogłoby zostać pokazane jako wada Arendt, tu staje się zaletą.

Film nie przedstawia nic interesującego formalnie, najciekawszy jest temat – zaprezentowanie części dorobku intelektualnego Arendt i zainteresowanie widza jednym z ważniejszych tematów XX-wiecznej historii świata. Reżyserka chciała pokazać, jakie kontrowersje budziły poglądy bohaterki oraz to, że wielu oponentów jej nie rozumiało, często nie znając przyczyn, które decydowały o takim a nie innym jej podejściu. Najdosadniejsza obrona poglądów, metody i podejścia tytułowej bohaterki ma miejsce w ostatniej scenie filmu. Myślicielka prowadzi wykład, w czasie którego uzasadnia swoje podejście i odpiera zarzuty krytyki. Tą sceną reżyserka dokonuje jednoznacznej obrony myślicielki, jakby próbowała „zamknąć” usta krytykom Arendt.

Hannah-Arendt-scene

„Hannah Arendt” nie jest najlepszą pozycją w dorobku reżyserki. Prócz ukazania przemyśleń i teorii tytułowej bohaterki w filmie nie ma nic oszałamiającego. Owszem, rola Sukowej jest interesująca, poprzedzona starannymi przygotowaniami przez aktorkę (jak wspomina reżyserka w wywiadach), jednak ten atut nie wystarcza, by utrzymać naszą uwagę na satysfakcjonującym poziomie. O wiele ciekawszy jest chociażby debiut reżyserki z 1975 „Utracona cześć Katarzyny Blum” (nakręcony wspólnie z jej ówczesnym mężem Volkerem Schlöndorffem), w którym zaprezentowała – w podobnym klimacie – krytykę działalności dziennikarzy prasowych.







  • Andrzej

    „Myślicielkę całkowicie pochłonęła sprawa Eichmanna i w oparciu o nią wysnuła teorię o <> . Na ten temat Arendt napisała słynną książkę, <>” – niestety jest to błędne rozumowanie. Praca Arendt pt. „Korzenie totalitaryzmu” ukończona i wydana została w 1951 roku, nie trzeba zatem dowodzić, że nie może ona wynikać z pochylenia się nad sprawą Eichmana. Bezpośrednim efektem śledzenia przez Arendt jerozolimskiego procesu Adolfa Eichmana jest książka „Eichman w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła”. To dość ważne, właściwie kluczowe.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Powrót do PRESSŁOŚCI #9 - Ćma barowa

Następny tekst

Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE