POLSKIE GÓWNO - recenzja filmu / Gdynia 2014 | FILM.ORG.PL

POLSKIE GÓWNO – Gdynia 2014

W pewnym momencie „Polskie gówno” staje się ideologicznym manifestem Piotrusia Pana w ramonesce, a cały urok szybko pryska, bo anarchizm Tymańskiego jest banalny i zgrzebny.




Z półlitrówki po czystej




Grzegorz Fortuna
16.09.2014


gó2W „Polskim gównie”, zapowiadanym od ładnych paru lat musicalu satyrycznym według scenariusza Tymona Tymańskiego, show-biznes wygląda jak z koszmaru nastoletniego anarchisty. Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz się sprzedać, poniżyć przed bożkiem Showbizem (reprezentowanym przez figurkę z gigantycznym penisem) i pozwolić, żeby twoje życie kontrolowali masoni; zaufać szemranemu menadżerowi, który zarobione pieniądze przepuści w kasynie; zaspokoić zblazowaną gwiazdę estrady; wystąpić w talent show obsadzonym znudzonymi jurorami, których nieustannie kontroluje naćpany producent. Ci, którzy poszli w komercję, mają forsę i kobiety; ci, którzy chcą pozostać autentyczni, jeżdżą od Pruszcza Gdańskiego do Kolbud w rozklekotanym dostawczaku i ledwo starcza im na paliwo, żeby dotrzeć na kolejny koncert.

Tego typu wizja miałaby może w sobie coś ciekawego, gdyby odpowiadał za nią rzeczony nastolatek, ale staje się zwyczajnie smutna, kiedy ma się świadomość, że jej autorem jest facet po czterdziestce, który na koncertowaniu zjadł co najmniej kilka garniturów zębów. I to smutna nie dlatego, że Tymański przedstawia widzom nagą prawdę o pracy w rozrywce, ale dlatego, że po dwudziestu pięciu latach jeżdżenia po Polsce z różnymi zespołami nie ma tak naprawdę nic do powiedzenia, a na wnioski, które wypływają z jego scenariusza, mógłby równie dobrze wpaść ktokolwiek, kto wie, że show-biznes to nie tylko akcje charytatywne i umizgi na czerwonych dywanach.

gó

Tymański, wespół z reżyserem Grzegorzem Jankowskim, opowiada historię swojego alter ego – Jerzego Bydgoszcza, lidera grupy Tranzystory, który popadł w permanentne długi. Niespodziewanie pomocną dłoń wyciąga do niego Czesław Skandal (Grzegorz Halama), wąsaty komornik, który postanawia zostać menedżerem zespołu w zamian za część zysków ze sprzedaży biletów. Tranzystory wyruszają w podróż po Polsce i zahaczają o wszystkie kręgi koncertowego piekła – bezpłatny występ dla grupy pijanych studentów, uwłaczającą chałturę w głupich przebraniach, wreszcie talent show w dużej stacji telewizyjnej.

„Polskie gówno” zaczyna się całkiem sympatycznie – jako prześmiewczy musical ze śpiewanymi wstawkami, które dotyczą najmniej spodziewanych spraw. I tak, na przykład w jednej z pierwszych scen Jerzy kłóci się z ojcem (Marian Dziędziel) za pomocą autentycznie zabawnej piosenki. Później film Jankowskiego i Tymańskiego się jednak rozpada – pojawia się w nim coraz więcej wulgarnych i żenujących pomysłów, a doklejone na siłę poważne wątki (jak wątek alkoholizmu jednego z członków zespołu) kompletnie nie pasują do przyjętej na początku konwencji.

7

W pewnym momencie „Polskie gówno” całkowicie przestaje być ironicznym musicalem i staje się ideologicznym manifestem Piotrusia Pana w ramonesce, a cały urok szybko pryska, bo anarchizm Tymańskiego jest banalny i zgrzebny. Ogranicza się do tego, żeby Polsat przerobić na Polwsad (he… he… he…), a zespół T.Love – na zespół B.Sex (hi… hi… hi…); żeby z lidera komercyjnego zespołu zrobić dewianta, a z bogatego producenta filmowego – podstarzałego dziwkarza. Gdzieś po drodze pojawiają się autentycznie zabawne epizody (króluje tutaj Leszek Możdżer akompaniujący na organkach przy pseudo-masońskich rytuałach), ale nie zmieniają one faktu, że „Polskie gówno” jest dokładnie takie, jak jego tytuł – na siłę wulgarne i tylko na niby kontrowersyjne.

Grzegorz Fortuna

Grzegorz Fortuna

Miłośnik polskiej kultury filmowej okresu transformacji, dawnego włoskiego kina gatunkowego, filmu grozy i współczesnej popkultury. Członek kolektywu VHS Hell. Zainteresowany wszystkim tym, co zapomniane lub niedocenione. Bardzo lubi kebab.
Grzegorz Fortuna

Grzegorz Fortuna - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • Kazik

    Świetna recenzja. Bardzo fajnie wypunktowałeś wszystkie zgrzebne pomysły Tymańskiego w tym filmie.

    • Grzegorz Fortuna

      Wielkie dzięki! :)

  • steppenwolf1982

    czy mi się zdaje, czy jesteście na razie jedynym filmowym portalem, który zamieszcza jakiekolwiek recenzje z gdyni? mam nadzieję, że będzie ich więcej

    • aha :) Mam nadzieję, że Grzesiek wpadnie na premiery najważniejszych filmów i codziennie lub co drugi dzień napisze co słychać w tym polskim g* :)

    • Grzegorz Fortuna

      Też mam wrażenie, że w tym roku mało jest relacji z Gdyni. Ze swojej strony mogę obiecać, że u nas codziennie będzie przynajmniej jedna recenzja :)

  • PropJoe

    Tymański ma spore ego, ale z gatunku tych, które z łatwością wybaczam, bo po pierwsze to utalentowany muzyk i tekściarz, a po drugie inteligentny gawędziarz, barwna postać wyróżniająca się wśród rodzimych „gwiazd”. Miałem nadzieję, że jednak uda mu się stworzyć coś więcej niż płytką zgrywę o sobie i swoich kumplach z udziałem swoich kumpli o poziomie przenikliwości godnym nastolatka, który gardzi „komerchą”. Szkoda, ale zaskoczony jakoś specjalnie nie jestem. Ciekawe, czy Tymański broni/będzie bronił działa argumentując, że jego przaśność jest zamierzona. Szkoda. Jeśli rzeczywiście jest tak słabo to oby Tymon skumał, że film to nie jego mocna strona i zajął się tym, w czym jest naprawdę dobry. A swoją drogą, przy okazji, polecam znakomity dokument o Miłości.

    • PropJoe

      Przy tym poziomie przenikliwości miałem na myśli film a nie kumpli Tymona.;)

    • Grzegorz Fortuna

      Dokument o Miłości jest super, „Polskie gówno” to niestety co innego ;). Nie jestem fanem muzyki Tymona, ale starałem się podejść do filmu z otwartą głową, niestety niewiele mi to dało. Zresztą kilka piosenek wyszło mu naprawdę fajnie – kawałki śpiewane przez Dziędziela czy Halamę, a napisane przez Tymona, są naprawdę super :). Problemem jest raczej scenariusz, poziom gagów i rozwiązań fabularnych. No i żarty – może jeden na dziesięć to żarty naprawdę zabawne.

  • tm

    To o dziwo właściwie i mroczny film (poza tym, że i śmieszny i głupi ciut), cień Smarzowskiego to pewnie niestety, który rzeczywistość polską uczerniać lubi przesadnie. Wzruszył mnie jakoś Brylewski i zaskoczył, demoniczny i szczery w walce z Babilonem.

  • Elmot

    Wątek alkoholizmu jednego z członków zespołu to niestety też prawda :/

  • Cogito

    Filmu nie widziałem, więc ciężko mi cokolwiek powiedzieć, albo nawet polemizować, ale nie wydaje mi się, że Tymański nie ma nic do powiedzenia – wręcz przeciwnie, widziałem z nim sporo wywiadów i koleś wydaje się bardzo inteligentny. Poza tym da się od niego wyczuć olbrzymie poczucie humoru i w połączeniu z Halamą, wierzę, że to może zaowocować dobrym filmem :)

  • tonpress

    Widziałem, odbieram ten film BARDZO DOBRZE
    Moje zdanie?
    Polskie gówno stanie się filmem kultowym

  • Olka

    Przecież własnie ogromną wartością tego filmu są te, jak to ująłeś „poważne wątki”, które są ukazane z przymrużeniem oka. Dawno nie widziałam tak zarazem szczerego i z pominięciem zbędnego patosu ukazania problemów z nałogami.

  • MonsterCookie

    Fajna recenzja, miałam podobne odczucia oglądając film – żałosna historia dojrzałych mężczyzn którzy postawili w życiu na złego konia, a winą za to obarczają wszystkich dookoła nie siebie. Dialogi zasłyszane w rynsztokach, wulgarność przekraczająca wszelkie granice dobrego smaku, seksizm w każdej scenie… najgorsze w tym wszystkim jest to że film jest po prostu nudny i o niczym.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Demony wojny, czyli II Wojna Światowa w kinie - cykl artykułów KMF

Następny tekst

PARSZYWA DWUNASTKA - II Wojna Światowa wg KMF



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE