Gang Wiewióra - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Gang Wiewióra

Niebanalne heist movie




Nie dla najmłodszych




Maciej Niedźwiedzki
04.07.2014


nutScurly (Cezary Pazura) to egoista i pozer. Mieszka w jednym w z wielkomiejskich parków razem z gromadą innych wiewiórek i gryzoni. Tworzą oni w miarę zorganizowaną społeczność dowodzoną przez charyzmatycznego szopa Pieruna (Andrzej Grabowski). Nadchodzi jesień i wszystkie zwierzęta zbierają pożywienie, by przetrwać nieuchronnie zbliżające się zimniejsze miesiące. W wyniku pożaru, oczywiście sprowokowanego przez Scurly’ego, całe dotychczasowe zbiory zostają stracone. Wiewiór – tak mało oryginalnie w polskiej wersji nazywa się główny bohater – zostaje wypędzony do miasta. Scurly do tej społeczności nie pasuje, przekłada prywatny interes nad wspólny dobrobyt. Takie zachowanie nie może być zaakceptowane przez władczego Pieruna. Wiewiór nie będzie jednak sam, bo ciągle towarzyszy mu jego mało rozgarnięty braciszek będący jednak dla fabuły głównie nośnikiem sytuacyjnego humoru.

Po trafieniu do miasta Scurly przypadkowo odnajduje sklepik z orzechami – dzięki niemu uda mu się z pełnym brzuchem przetrwać w niegościnnej i pełnej podstępnych szczurów metropolii. Cała intryga jeszcze bardziej się komplikuje ponieważ ów sklepik jest tak naprawdę przykrywką dla bandy złodziei, planujących okraść mieszczący się naprzeciwko bank. Dodatkowo nakłada się na to jeszcze ratunkowa misja gryzoni z parku kierowana przez atrakcyjną i samodzielną Sunie (Sonia Bohosiewicz) i mającego superbohaterskie ambicje szpanera o imieniu Król (Przemysław Bluszcz). Wszystko kręci się wokół dwóch podkopów: z jednej strony wiewiórki kradną orzeszki, a z drugiej przestępcy tą samą metodą starają się przedostać do bankowej rezerwy. Akcja toczy się dwupłaszczyznowo, w obu historiach dochodzi do bardzo zbliżonych sytuacji, konfliktów i problemów.

nut

To z kolei odkrywa przed nami jeszcze jedno ukryte dno tej opowieści – wplecione bardzo inteligentnie. Jak wiadomo każda animacja, każda bajka i każda twórczość dedykowana dzieciom może być dwojako odczytywana. To dzieła robione przez dorosłych, którzy przepisują poważne zagadnienia na język prostszy i dostępniejszy dla młodego widza. Dlatego pod bajkową powierzchnią Króla Lwa pływa Szekspirowski Hamlet. Johnny Bravo, Krowa i Kurczak czy Chojrak. Tchórzliwy pies są wyrafinowanymi karykaturami Ameryki a Shrek wyśmiewa dochodzącą już do absurdu intertekstualność współczesnego kina. Wiem, że to dygresja, której należy się sporych rozmiarów artykuł, ale Gang Wiewióra w bardzo mądry sposób komentuje istotę narracji skierowanych dla dzieci. Twórcy tego filmu są świadomi tego o czym opowiadają. W ich filmie świat wiewiórek kradnących orzeszki jest przetworzonym odbiciem świata prawdziwych złodziei planujących napad na bank. Oczywiście ani razu to nie stanie się głównym tematem tej animacji, ale ogromne brawa należą się jej autorom za sprowokowanie do tego rodzaju refleksji.

Autorzy filmu konstruują dwa paralelne i korespondujące ze sobą światy. Nie zapominając również o wprowadzeniu kilku niebanalnych postaci, między którymi ciągle dochodzi do konfrontacji. Oczywiście są to charaktery stereotypowe, znane nam już z wielu innych animacji i bajek. Jednak w Gangu Wiewióra to wyjątkowo dobrze działa. Film Petera Leponitisa inteligentnie ogrywa i dekonstruuje nie tylko scenariuszowe klisze podgatunku jakim jest heist movie, ale również reinterpretuje niektóre tak typowe dla niego postawy bohaterów. W tym tkwi chyba główna siła Gangu Wiewióra. Strona wizualna jest również dopracowana i estetycznie interesująca. Widoczna jest dbałość o detale, reżyser w bardzo zręczny i elegancki sposób snuje przed nami tą opowieść. Niestety Gang Wiewióra miejscami jest niepotrzebnie efekciarski. Kilka bardzo rozbudowanych scen akcji nie stanowi istotnej dla rozwoju fabuły funkcji ale jedynie wypełnia ekranowy czas – jakby zostały wydłużone jedynie po to, by film nabrał odpowiedniego metrażu.

nut

Wobec Gangu Wiewióra mam jeszcze jeden zarzut. Może jestem zbyt wrażliwy, ale mam lekkie wątpliwości co do wychowawczej wartości tej animacji. Trochę przeszkadza mi bowiem to, że dzieci oglądające ten film są zmuszone utożsamiać się z sympatycznymi z wyglądu wiewiórkami przeprowadzającymi kradzież – nieistotne, że jest ona dla nich konieczna, by przeżyć. A może się jednak mylę i przesadzam – do tej pory się waham. Bo przecież ukazuje to jeszcze jedną zaletę  tego filmu. W Gangu Wiewióra tak naprawdę wszyscy kradną: jedni od drugich, drudzy od trzecich. Tu nie ma postaci jednoznacznie dobrych i złych, poruszamy się po świecie pełnym odcieni szarości: bohaterowie są nieoczywiści i nieprości. Gang Wiewióra jest bajką bardzo dobrą (możliwe, że najlepszą jaką widziałem w tym roku), wnikliwą i niespotykanie odważną, ale raczej skierowaną dla nieco starszych miłośników kina.

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

W KMF od 2013 roku. Uwielbiam filmy Martina Scorsese i animacje Pixara. Interesują mnie europejskie filmy festiwalowe, animacje z całego świata i oczywiście wysokobudżetowe filmy amerykańskie (wyłączając produkcje Marvela, których nie lubię i nie rozumiem). Trzy najlepsze filmy w historii kina to "Ojciec Chrzestny II", "Brokeback Mountain" i "Wściekły byk".
Maciej Niedźwiedzki

Latest posts by Maciej Niedźwiedzki (see all)







  • Mój prawie 5-letni brzdąc ma nie lada zagwozdkę związaną z Gangiem Wiewióra. Otóż po raz pierwszy w życiu spotkał się z bajką, która ewidentnie mu nie podeszła: zanudziła tak bardzo, że seans został przerwany po niecałej godzinie. Smoki, Listonosz Pat, Toy Story, Król lew, Baltazar Gąbka, Było sobie życie – chwyta w mig, ogląda zafascynowany, a tu klops, „nuuuudy” i „słaaaaabe”. Babcia, która była z moim synem, spotkawszy się ze współczesną animacją, również jest mocno rozczarowana zarówno treścią (o czym słusznie wspominasz), jak i dynamiką całej historii, którą przyrównała do ADHD ;)

    • Maciej Niedźwiedzki

      Na pewno twój brzdąc i babcia mają rację. To animacja dosyć nietypowa i dziwna. To nawet wada „Gangu Wiewióra”, że nie potrafi zadowolić widzów, z myślą o których powstał. Doskonale rozumiem, że twój syn mógł się znudzić i wyjść po godzinie seansu (jak ja byłem w kinie to jedna mama też wyszła, po mniej więcej takim samym czasie, ze swoimi maluchami). Mam wrażenie, że ten film wymknął się samym twórcom spod kontroli, ale dzięki temu trochę opacznie dostarczył sporo interesującego materiału do gatunkowej analizy. Chyba dzięki temu dałem mu tak wysoką ocenę.

  • neo

    a macie czasami wrażenie , że żyjemy w jakimś matrixie, a te animowane filmy to jedna wielka papka o nie-wiadomo-czym tylko zmieniają się zwierzęta w animacjach? to służy tylko trzepaniu kasy działając na nasze podstawowowe emocje. Jasne tak jak całe kino, tylko że oglądając traansformers 4 nikt nikogo nie dyma mówiąc że chodzi o coś innego niż tylko o wakacyjny blockbuster. Te animacje to dla mnie takie wydmuszki, które pod przykrywką moralnych historyjek dla dzieci? tak na prawdę są tylko po to żeby zedrzeć z nas kasę. A rodzice szczęśliwi że dziecko 1,5 h posłucha o jakimś problemie nowoczesnego świata czy innym gender ukazanym w tej animacji wracają usatysfakcjonowani z kina po ZAWSZE poprawnym politycznie seansie.

    • Maciej Niedźwiedzki

      nie, ja nie mam takiego wrażenia.

      • Pierluigi Collina

        Boś naiwny. Jeśli myślisz, że to sztuka, a nie WYŁĄCZNIE twór marketingowy, to tylko wypada pozazdrościć wiary. Ale ocena 8/10 mówi wiele.

        • Maciej Niedźwiedzki

          A nie uważasz, że każdy film wymaga od widza, by ten był naiwny, by przymrużył trochę oko na to co ogląda, by uwierzył w ten świat wyświetlony na ekranie? Dlaczego akurat animacje są „tworem marketingowym” i skokiem na kasę bardziej niż inne?

          Przecież każdy film, który jest w kinach pojawia się tam po to, by przyniósł pieniądze. Nie tylko dla artystycznej satysfakcji jego twórcy. Nie wiem dlaczego akurat animacje są dla Ciebie takim wzorowym przykładem kina stworzonego tylko dla zysku.To rodzice mają od razu pokazywać maluchom „Taksówkarza”? bo to kino poważne-artystyczne-sztuka-i-w-ogóle.

          Oczywiście są przypadki mniej i bardziej skrajne, ale zawsze każdy film jest też przecież produktem, za którego obejrzenie się płaci. Mało kto robi filmy „do szuflady” – tylko i wyłącznie dla siebie. Wydaje mi się, że z tym „WYŁĄCZNIE” strasznie przesadziłeś :)

          Jakie filmy są mniej „WYŁĄCZNIE tworami marketingowymi”? masz jakąś ich listę czy jak?

    • Be

      Dlatego trzeba isc na „Jak wytresowac smoka 2” (wciaz zreszta bez recenzji…)!

  • Mucha

    A ja nie do końca zgodzę się z tym złodziejsko-moralnym zarzutem wobec bajki. Proszę sobie przypomnieć, że sami byliśmy dziećmi, które strzelały do siebie (nie ważne z czego), byliśmy policjantami i bandziorami, odgrywaliśmy przeróżne role – jedne złe, drugie dobre. Nie wydaje mi się, by bajka miała negatywny wpływ na dzieci i ich myślenie….

    • Walter Zenga

      Rzesze naukowców i psychologów muszą się zatem mylić. A tak na poważnie, to Twój punkt widzenia jest krótki jak paznokieć małego palca u nogi.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Trailer biografii Hendrixa

Następny tekst

WRONG. Surrealistyczny absurd Quentina Dupieux



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE