nowości kinowe

Ex Machina

„Ex Machina” ma swój styl i jest świetnie obsadzona. Ale pytanie o myślącą maszynę zastąpione zostaje zbyt oczywistym obrazem wojny płci.

Autor: Krzysztof Walecki
opublikowano

Szkoła uwodzenia

Nie ukrywam, że dużo sobie obiecywałem po debiucie reżyserskim Alexa Garlanda. Być może jednak za dużo.

Caleb (poczciwy Domhnall Gleeson) wygrywa w firmowej loterii tygodniowy pobyt w okazałej posiadłości swojego szefa, Nathana (napakowany Oscar Isaac z brodą). Szybko jednak okazuje się, że pryncypał, komputerowy geniusz, stworzył Sztuczną Inteligencję, i to właśnie jego pracownik ma za zadanie ją przetestować. Chodzi o stwierdzenie, czy jest to jeszcze maszyna, czy już człowiek. Ava (o anielskiej twarzy Alicii Vikander) ma ciało złożone z przewodów, lecz twarz i kształty kobiety, co wcale nie ułatwia zadania. Zwłaszcza, że podczas nader częstych awarii zasilania, gdy wszystkie kamery są wyłączone, stara się zbliżyć do Caleba, to dzięki własnej seksualności, a to wzbudzając nieufność wobec gospodarza.

Ex-Machina-01-GQ-22Jan15_rex_b_1083x658

Rozmowy między mężczyzną a maszyną odbywają się za grubą szybą, przypominając trochę pogawędki, jakie prowadzili Clarice Sterling i Hannibal Lecter. Jego qui pro quo miało swoją cenę, i tak jest i tutaj – oboje badają się nawzajem, szukając płaszczyzny porozumienia, która nie opierałaby się na wzajemnych różnicach, lecz podobieństwach. A może różnicach, jednak nie wynikających z faktu, że jedno z nich jest człowiekiem, a drugie nie. Garland, podobnie jak główny bohater zresztą, po jakimś czasie przestaje postrzegać Avę jako cud techniki, a zaczyna interesować się nią jako kobietą. W filmie pada zresztą pytanie o potrzebę nadania jej cech kobiecych, o jej seksualność, która wysuwa się na plan pierwszy. Nie tylko dlatego, że daje to Calebowi powód, aby przestał myśleć o Avie w kategoriach maszyny, lecz również, aby pozostawić w widzu wrażenie, że historia, którą ogląda ma drugie dno. Wystarczy zapomnieć na chwilę o fantastycznej otoczce.

Obok trójki wymienionych już bohaterów pojawia się ktoś jeszcze. Kyoko (genialnie sztuczna Sonoya Mizuno) pełni rolę służącej Nathana, i to służącej mu w wieloraki sposób. Zajmuje się nie tylko przygotowaniem dań oraz nalewaniem wina, ale i spełnia inne zachcianki swojego pana. Dodatkowo nie mówi i wydaje się nie rozumieć, co się mówi do niej. Bez względu na to, czy jest człowiekiem, czy maszyną – a należy dodać, że wygląda jak stuprocentowa istota ludzka –  jawi się jako przedmiot dowolnego użytku. Jest ciałem i niczym więcej. Nie jest zamknięta w oszklonym pokoju, nie jest przedmiotem badań. Ale czy to znaczy, że jest w lepszej pozycji niż Ava? Również dla widza może wydać się bardziej ozdobą niż pełnoprawnym bohaterem filmu. W rzeczywistości nieprzenikniona enigma, być może nawet najciekawsza postać całej historii.

ex-machina-robots-xlarge

Garland dał się poznać jako scenarzysta intrygujących 28 dni później i W stronę słońca Danny’ego Boyle’a, które w finałach zamieniały się w spektakl krwawej przemocy. O ile w przypadku tego pierwszego filmu było to nie tylko dopuszczalne, ale wręcz wskazane (wszakże to horror o zombiepodobnych potworach), o tyle drugi tytuł niósł ze sobą dużo większe ambicje. Nawet ekranizacja jego Niebiańskiej plaży, również w reżyserii Boyle, znalazła rozwiązanie w zabijaniu. Nie zdradzę, jak się kończy Ex Machina, choć również wydaje mi się ona przykładem kina niespełnionego.

Rozpoczyna się znakomicie – scena wygranej w loterii odbywa się bez słów, a już w następnej chwili Caleb jest na pokładzie helikoptera, który ma go zabrać do posiadłości jego szefa. Ukryta w lesie sprawia wrażenie zimnej i pustej. Minimalizm wnętrz ma służyć pracy, którą przygotował dla siebie i swojego gościa gospodarz. Sesje z Avą niosą ze sobą dużo niespodzianek, wzbudzając jednak w widzu czujność, nie tylko co do prawdziwych intencji wynalazcy, ale również reżysera i scenarzysty. Specjalnie jest to film mały – liczbę bohaterów ograniczono do czterech, akcja praktycznie nie wychodzi poza dom Nathana, a całość zamyka się w ramach jednego tygodnia. Służy to oczywiście skupieniu się na głównym temacie filmu, czyli konfrontacji ze Sztuczną Inteligencją, ocenieniu jej zdolności samodzielnego myślenia i próbie znalezienia pierwiastka człowieczeństwa.

exmach-1422026632377

Lecz po pewnym czasie ta myśl rozmywa się. Oglądamy dwóch mężczyzn i dwie kobiety, dobranych w pary. Starsi uczą młodszych, że nie ma uczuć ani miłości. Są tylko role, które ktoś im z góry narzucił. W konsekwencji zarówno bohaterowie, jak i my, widzowie, zaczynamy zastanawiać się, czy są wśród nich jeszcze ludzie. A skoro nawet oni powątpiewają we własne człowieczeństwo, to czy możliwa jest choćby próba zbadania granicy pomiędzy istotami z krwi i kości a bytami powstałymi z plątaniny przewodów i żelu? Garland chyba w to wątpi. Pewności jednak brak, bo pojedynek intelektualny między jednymi a drugimi przeradza się w wojnę płci. Na jednym biegunie Caleb i Nathan, na drugim Ava i Kyoko. A wystarczyło odwrócić role, nadać maszynie cechy męskie, zaś z testującej uczynić kobietę, pozostawiając relacje dwójki pozostałych postaci bez zmian. Nadałoby to ciekawy dynamizm historii, unikając pułapek takiego prostego klasyfikowania. Ale takie gdybanie, to już na marginesie.

Moje rozczarowanie bierze się z faktu, że Ex Machina była obietnicą ambitnego i twardego science fiction, lecz zatrzymała się w połowie drogi. Podobnie jak Caleb od pewnego momentu przestałem w Avie widzieć maszynę, jednocześnie – w przeciwieństwie do poczciwego informatyka – zdając sobie sprawę, że ona nigdy nie popełni tego błędu. Również Nathan jest za bardzo pewny swoich przekonań (oraz sprytu), abym nie mógł przewidzieć późniejszego rozwoju akcji. Pod tym względem wolę zeszłoroczny The Machine o podobnej tematyce, w którym naukowiec do samego końca jest pełen rezerwy i wątpliwości. W momencie, gdy jesteś mądrzejszy od bohatera, wiesz, że obaj przegraliście.

korekta: Kornelia Farynowska

film.org.pl_b

Ostatnio dodane