Diuna według Jodorowskiego - o najlepszym nigdy nie powstałym filmie | FILM.ORG.PL

Diuna według Jodorowskiego (prosto z Cannes)

Naprawdę niesamowita historia opowiedziana przez niezwykłych ludzi.




Absolutna perełka!




Filip Jalowski
19.05.2013


W latach siedemdziesiątych Alejandro Jodorowsky znajdował się na językach wielku kinomanów. Jego „Kret” okazał się być jednym z najważniejszych „midnight movies” w historii kina, a „Święta góra” zyskała miano jednego z najdziwniejszych filmów, jakie kiedykolwiek powstały. Do fascynacji kinem Jodorowskiego otwarcie przyznawał się nawet John Lennon. O skandalizującym Chilijczyku było zatem niezwykle głośno. W roku 1974 Jodorowskiemu zadano pytanie o to, jaki film chciałby nakręcić jako następny. Odpowiedzią była „Diuna” na podstawie klasycznej powieści Franka Herberta. Po latach wiemy, że projekt Jodorowskiego nie doszedł do skutku. Ekipa filmowa nie uzyskała wsparcia finansowego od żadnego studia, które było wówczas w stanie wyłożyć na stół piętnaście milionów dolarów. „Jodorowsky’s Dune” Franka Pavicha to dokumentalna opowieść o „najlepszym niewyprodukowanym filmie w historii kina”, opowieść wprost nieprawdopodobna.

Pavich nie wchodzi przed obiektyw kamery, nie słychać zadawanych przez niego pytań. Głównym bohaterem tej opowieści jest oczywiście sam Jodorowski, który z ogromną szczerością, humorem i bezpośredniością opowiada o czasach, w których pracował nad „Diuną”. Obok niego pojawiają się inne osoby zaangażowane w projekt oraz przyjaciele i wielbicielie jego twórczości. Wśród nich między innymi Nicolas Winding Refn, który podczas kolacji w domu Jodorowskiego dostąpił (jak sam wspomina) zaszczytu „obejrzenia” tego filmu. Jodorowski do godzin porannych przeglądał z nim projekt „Diuny” (składający się m.in. z kompletnego storyboardu) i opowiadał w jaki sposób zamierzał zrealizować daną scenę. Refn stwierdził, że gdyby „Diuna” została zrealizowana byłaby po prostu świetna.

Słowa Duńczyka nie są rzucone na wiatr. Projekt Jodorowskiego jest całkowicie niezwykły. W momencie podjęcia decyzji o realizacji „Diuny” reżyser nigdy nie czytał książki Herberta. Usłyszał od niej od znajomego i dopiero nosił się z zamiarem poświęcenia jej kilku dłuższych chwil. Podjęcie decyzji o realizacji było zatem podyktowane intuicją. Po zapoznaniu się z prozą Herberta Jodorowski nie miał wątpliwości, że to strzał w dziesiątkę.

Jako pierwszy w jego ekipie znalazł się Jean Giraud (Moebius), znany francuski ilustrator oraz twórca komiksów. Jodorowski przypadkiem wpadł na jedną z jego prac i przypadkiem spotkał go w studiu. Panowie od razu zdecydowali się na współpracę. Za efekty specjalne miał odpowiadać Douglas Trumbull, znany chociażby z „Odysei kosmicznej” Kubricka. Trumbull zainteresował się projektem Chilijczyka, ale ten – po krótkiej rozmowie – zrezygnował ze współpracy, ponieważ stwierdził, że Trumbull zbyt bardzo skupia się na samej technice i nie jest materiałem na „wojownika światła”. Ostatecznie za efekty miał odpowiadać Dan O’Bannon. Skompletowanie tego trio było jednak jedynie skromnym początkiem szaleństwa.

W dalszej fazie pre-produkcji Jodorowski namówił do współpracy Micka Jaggera, który miał zostać jednym z aktorów. W projekt zaangażowal go po przypadkowym spotkaniu na imprezie. Jagger zgodził się bez większych namysłów. W jednym z amerykańskich fast foodów Jodorowski zwyzywał członków zespołu Pink Floyd, którzy zamiast interesować się jego propozycją zajadali hamburgery. Po wybuchu Jodorowskiego Waters, Gilmour i spółka zgodziła się na współpracę. Na pokładzie „Diuny” znalazł się również Salvador Dali, który postawił twardy warunek – chce być najlepiej opłacanym aktorem w historii. Z racji tego, że jego postać miała pojawić się w filmie na trzy do pięciu minut producent filmu (Michel Seydoux) wpadł na pomysł, aby za każdą minutę Dali otrzymał sto tysięcy dolarów. Malarz był wniebowzięty. W rolę Barona Harkonnena miał wcielić się sam Orson Welles, który zgodził się na propozycję Jodorowskiego jedynie dlatego, że ten obiecał mu na planie nielimitowany catering z jego (tj. Wellesa) ulubionej restauracji. Na współpracę zgodził się również twórca „Obcego”, czyli H.R. Giger oraz Chris Foss (legenda brytyjskiego rysunku).

W trakcie filmu rysunki wykonane przez Moebiusa ożywają, jesteśmy świadkami animacji kilku scen nakreślonych w szkicowniku. Zademonstrowane są archiwalne zdjęcia, projekty strojów, postaci, oszałamiający projekt zamku Harkonnenów w wykonaniu Gigera. Jodorowski opowiada o tym projekcie z taką pasją, że aż chciałoby się cofnąć czas i odnaleźć te kilkanaście milionów potrzebnych na realizację „Diuny”. Naprawdę niesamowita historia opowiedziana przez niezwykłych ludzi.

Film Pavicha jest po prostu doskonały. Sala wybuchała brawami oraz owacjami dosłownie co kilka minut. Po seansie klaskanie nie cichło przez dobre pięć minut. Jeśli istnieje chociażby jeden powód, dla którego „Diuna” Jodorowskiego nie powinna powstać, to jest nim fakt, że w momencie jej realizacji nie powstałby ten dokument. Absolutna perełka.

Wizualizacje powstałe do filmu (Jodorowsky, HR Giger, Moebius, Foss)

Pałac Harkonnenów







  • Ediacz

    Ruchomy pałac Harkonennów w reklamie z 1985:

  • Mefisto

    „Za efekty specjalne miał odpowiadać człowiek od odysei, znany chociażby z „Odysei kosmicznej” Kubricka. XX zainteresował się projektem Chilijczyka, ale ten – po krótkiej rozmowie – zrezygnował ze współpracy, ponieważ stwierdził, że XX zbyt bardzo skupia się na samej technice i nie jest materiałem na „wojownika światła”.” – czy tylko ja nie rozumiem tego fragmentu? :)

    • Mat

      Chyba ktoś opublikował wstępną wersję tekstu, zapomniawszy sprawdzić i uzupełnić tekst o nazwisko „człowieka od odysei” ;)

      • Fidel

        Poprawione. Niestety wczoraj w nocy wypadło mi z głowy nazwisko, a rano zapomniałem uzupełnić luki.

  • Fidel

    Porównanie z kadrem z „Prometeusza” ;)
    http://i1101.photobucket.com/albums/g425/mrmagoo6/DDM2DDM2.jpg

  • MojeNajlepszeFilmy

    Po tym jak go producenci z projektu wywalili i dali go Lynchowi, Jodorowsky wiele pomysłów ze „swojej” Diuny wykorzystał w Kaście Metabaronów, więc można sobie dokładnie przeczytać jak ta jego wersja będzie wyglądać…
    Za dużo antyczno-greckiego kazirodztwa, ale poza tym…

  • Diuna ach ta diuna.

  • Pingback: La Danza de la Realidad - recenzja najnowszego filmu Alejandro Jodorowskiego | Film.org.pl()

  • Pingback: H.R.GIGER nie żyje | FILM.ORG.PL()

  • Joozek

    Ależ to mógł być film!






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Bends (prosto z Cannes)

Następny tekst

La Danza de la Realidad (prosto z Cannes)



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE