Dawca pamięci | FILM.ORG.PL

Dawca pamięci

Wychodząc z kina mamy poczucie, że "Dawca pamięci" to bardzo ładne pudełko, obwiązane drogą wstążką, a w środku... puste




Klasyczny przerost formy nad treścią




Miłosz Drewniak
24.08.2014


7630803.3

Najnowszy film Phillipa Noyce’a – twórcy Salt i Kolekcjonera kości – przedstawia utopijną wizję społeczeństwa przyszłości, w którym klasowe różnice zostały zniesione, o przeznaczeniu każdej jednostki decyduje Starszyzna, a ludzkie emocje tłumione są za pomocą specjalnych leków. Dla wielu z Was zabrzmi to znajomo, najpewniej dlatego, że temat totalitarnych utopii przyszłości eksploatowany był przez kino od dawien dawna – praktycznie od roku 1927, czyli niemego Metropolis Fritza Langa, przez Fahrenheit 451 (1966) François Truffauta, Człowieka demolkę (1993) Marca Brambilli, świetne Equilibrium (2002) Kurta Wimmera, po mniej udane, tudzież mniej ambitne produkcje, jak Igrzyska śmierci (2012), czy Niezgodną (2014). Nie znaczy to wcale, że nie sposób podejść do tematu twórczo i dołożyć swoją własną, wcale nie zbędną, cegiełkę. Niestety, reżyser Dawcy pamięci, mimo że walczył dzielnie, swojej cegiełki nie uniósł. Choć potencjał był.

Film Noyce’a (nakręcony na podstawie powieści Lois Lowry – Dawca) opowiada historię Jonasa (Brenton Thwaites) – członka jednej z tzw. Społeczności, żyjących w zgodzie i harmonii w specjalnie wydzielonych osadach, wyrastających z morza chmur. Jonas stoi u progu dorosłości. Już niedługo przejdzie Ceremonię, czyli rytualne przydzielenie dorosłemu osobnikowi funkcji i miejsca w społeczeństwie, które zajmie i na którym pozostanie już do końca życia, pracując na wspólne dobro i nie wyróżniając się spośród innych członków Społeczności. Jednak Starszyzna, jak się dowiadujemy, zaplanowała dla Jonasa coś specjalnego. Zostanie Biorcą Pamięci, czyli nosicielem ludzkich doświadczeń poprzednich epok, których nikt już nie pamięta. Jego funkcją w społeczeństwie, w myśl łacińskiej maksymy: historia magistra vitae est, będzie doradztwo w politycznych posunięciach Starszyzny. Ale jeśli jest Biorca, musi istnieć i Dawca, u którego Jonas już niedługo rozpocznie swoje szkolenie. Szkolenie, które wiąże się nie tylko z poznaniem historii człowieka, ale też z cenną nauką ludzkich namiętności – odpowiedzią na pytanie, co to w ogóle znaczy „być człowiekiem”, co to znaczy kochać, nienawidzić i odczuwać ból.

THE GIVER

Potencjał Dawcy pamięci, o którym wspomniałem wcześniej, wiąże się z fatyczną siłą oddziaływania ekspozycji filmu. Świat przedstawiony autentycznie wabi i sprawia, że chcemy poznać mechanizmy funkcjonowania tego, zupełnie przecież obcego, społeczeństwa przyszłości. Widzimy miasto w chmurach, kubistyczne domki, nazwane beznamiętnie Domostwami, w których mieszkają „jednostki rodzinne” zamiast rodzin. Zauważamy schludnie zaprojektowane ulice i trawniki, by w końcu skupić się na trójce bohaterów, zasuwających na dziwacznych rowerach. Dodatkowo wyczuwamy, że coś wisi w powietrzu, gdy główny bohater nieustannie doświadcza dziwnych przebłysków, podczas których dostrzega kolory, lub fascynuje go jakiś pozornie nic nieznaczący element rzeczywistości. Znużenie jednak i postępujące rozczarowanie następują, gdy twórcy filmu zaspokoją naszą ciekawość związaną ze światem przedstawionym i zajmą się już samą, sensacyjną fabułą, zawoalowaną w pseudofilozoficzny konflikt Dawcy i Biorcy ze Starszyzną. Gdy już „wejdziemy” w diegezę i poznamy reguły nią rządzące, momentalnie tracimy zainteresowanie grubym pędzlem malowanymi postaciami i tym, jak potoczą się ich losy (choć naprawdę nietrudno to odgadnąć). Mało tego – pełen absurdów i skrótowych rozwiązań świat przedstawiony, którego tajemniczość wcześniej nas pociągała, zaczyna po prostu drażnić, jak choćby pomysł z barierą, którą wystarczy przekroczyć, by przywrócić ludziom pamięć i – co za tym idzie – człowieczeństwo (a jeśli przy absurdach jesteśmy, to nie da się przemilczeć motocyklowego pościgu i wysokogórskiej wspinaczki w śniegu po szyję – oczywiście, z niemowlakiem na ręku…).

Streep-The-Giver

Wszyscy bez wyjątku bohaterowie Dawcy pamięci napisani zostali bardzo powierzchownie, a mimo to widać, że stara gwardia, czyli Meryl Streep (w roli przewodniczącej Starszyzny) i Jeff Bridges (jako Dawca) wycisnęli ze swoich postaci wszystko, co się dało. Nie są to kreacje wybitne, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w rękach niedoświadczonych aktorów wypadłyby po prostu koszmarnie. Postacie są do tego stopnia nielogiczne, że w momencie, kiedy wyprany z emocji Asher (Cameron Monaghan), staje przed wyborem: wypełnić rozkaz i zlikwidować dawnego kolegę z klasy, czy sprzeniewierzyć się i puścić go wolno, zaczyna kierować się emocjami, których przecież jest pozbawiony… Brenton Thwaites, czyli Jonas, wypada słabo i nienaturalnie jak cała reszta (Katie Holmes, Cameron Monaghan, Odeya Rush), choć w przeciwieństwie do niego, cała reszta ma usprawiedliwienie w postaci otępiającego leku, branego przez większość postaci i który znacznie ogranicza aktorskie narzędzia.

Obrazy przeszłości, którymi Dawca raczy Biorcę, popadają w kicz. Jeśli twórcy chcą pokazać emocje pozytywne, sięgają po szczeniaczki, jeśli negatywne, po wojnę i kłusownictwo. O śmieszność ociera się scena, w której Dawca wyprawia Biorcę w drogę do Bariery i chce pozytywnie go nakręcić, przekazując mu obrazki skoku na bungee, światowych rewolucji etc.

In plus zapisać można zdjęcia Rossa Emery’ego, znakomicie oddające emocje głównego bohatera, grające na zmianę czernią, bielą i kolorami, przenikającymi się i wypierającymi wzajemnie z ekranu. Zapadają w pamięć impresjonistyczne kadry, których jednak stanowczo nam mało.

Wychodząc z kina mamy poczucie, że Dawca pamięci to bardzo ładne pudełko, obwiązane drogą wstążką, a w środku… puste. To kino atrakcji z czysto pretekstową fabułą, z początku zachęcającą i w jakimś stopniu hipnotyzującą, która w którymś momencie schodzi na dalszy plan, by ukazać prawdziwe oblicze filmu – kiczowatą i patetyczną historię z serii „przerost formy nad treścią”.

Miłosz Drewniak

Miłosz Drewniak

Rocznik ’91, czyli wychował się na filmach z Indianą Jonesem i chyba dlatego nie lubi w kinie smętnego bergmanowania. Skończył polonistykę we Wrocławiu, broniąc pracy na temat słowa w filmach Quentina Tarantino. Na stałe związany jest z film.org.pl, ale publikował też na łamach portalu Noir Café i rocznika naukowego „Studia Filmoznawcze”. Top (bez szczególnego porządku): "Zezowate szczęście", "Popiół i diament", "Słodkie życie", "Osiem i pół", "Do utraty tchu", "Fargo", "Big Lebowski", "Pulp Fiction", "Złap mnie, jeśli potrafisz", "Dogville".
Miłosz Drewniak






  • Kizukii

    Trochę jak Equalibrium + jeden z epizodów dzienników gwiezdnych Lema.

  • Andriej

    Już z opisu fabuły widać było kolejną dystopijną kalkę Hunger Games z domieszką motywów z Matrixa. Ile ich już było (i jakiej były jakości? – pytanie retoryczne)?

    • Kelevra

      Hunger Games jest jedną wielką kalką, więc dawanie go jako jakikolwiek wyznacznik jest w najlepszym wypadku śmieszne.

      • Andriej

        Kolejny „mądry”… Dlaczego ciągle jacyś idioci przypisują moim słowom nowe znaczenia? Wysyp młodzieżowych, łatwych do przełknięcia dystopijnych pseudo sci-fi filmideł zaczął się po sukcesie „Hunger games”, dlatego napisałem co napisałem. Nie jest to żaden „wyznacznik”, raczej pierwszy odcinek pseudoserii której najnowszą odsłonę Drewniak recenzuje powyżej.
        Próbujące się wymądrzać półgłówki, to dopiero jest śmieszne…

        • Kelevra

          Hamuj się kmiocie.

          • Andriej

            No i maska opada, LoL Naszemu „znafcy” skończyły się teksty i obrazowe porównania?

  • bobzielarz

    „Equilibrium” świetny? Z czasem można zauważyć mnóstwo błędów scenariuszowych, niski budżet i zżynę z „Matrixa”, szczególnie w scenach walki. Bidny ten film, chociaż, w 2002 roku zrobił na mnie wrażenie ale byłem wtedy w gimnazjum. Sam „Dawca…” to pewnie coś na poziomie „Niezgodnej”.

    • Andriej

      Biedny to był konkurujący z nim „Matrix Reloaded”(następny zresztą też), no ale okej, nie będę ci przeszkadzał w tym jaki jesteś „edgy”

      • bobzielarz

        Zgadzam się, że :Matrix Reaktywacja” był poniżej oczekiwań i zatarł bardzo dobre wrażenie po pierwszej części ale gdzie do stu piorunów* napisałem, że Equlibrium było inspirowane i wyszło na fali drugiej części Matrixa? Każdy zdrowy na ciele i umyśle, domyśli się, że chodzi o pierwszą część ale spoko nie będę ci przeszkadzał w byciu naczelnym pajacem tego Portalu:)

        * można zastąpić innym ciekawszym przekleństwem

        • Kelevra

          To, że kontynuacje Matrixa były poniżej oczekiwań to nic nowego. Co nie zmienia faktu, że porównywanie Matrixa (2,3) do Equilibrium jest jak porównywanie dobrego obiadu (bez rewelacji) do hamburgera z Gastromatika.

          • Koper

            Raczej jak porównanie wieloposiłkowego obiadu z najdroższej restauracji w mieści, który okazał się być przekombinowany i ciężkostrawny do prostego posiłku z baru mlecznego, który był całkiem smaczny i sycący. :P

          • Kelevra

            Nope, raczej jak kotlet „po parysku” ze starego schabu zasrane roztopionym pseudo serem i najtańszym zimnym ketchupem.

          • Normalny

            Panowie… Nie róbmy „szajsu” w komentarzach na tym zacnym serwisie. Od pyskówek, wyzwisk i wycieczek osobistych mamy filmweb, wirtualną, onet i interię.

        • Andriej

          W byciu pajacem już ciebie nie przebiję – CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM matole. To że jeden z drugim konkurował było moim stwierdzeniem (gdzie ja napisałem ze to ty to sugerujesz?), ponieważ Equilibrium wyszło ciut po Reloaded i było często gęsto porównywane do Matrixa. Swój status zyskało m.in. właśnie dzięki fabularnej miałkości drugiej części dzieła rodzeństwa(?) Wachowskich.
          „Każdy zdrowy na ciele i umyśle”(typowa odpowiedź gówniarza, jak z szablonu) patrzy uważnie na to co czyta. Cholera, dobrze że rok szkolny już niedługo się zaczyna i bachornia będzie miała inne zajęcia…

          • bobzielarz

            Bardzo dobrze, że rok szkolny za pasem wrócisz do gimnazjum (który to już rok powtarzamy?) ale ok koniec. Nie mam zamiaru zniżać się do twojego marnego poziomu trolla z kompleksami wielkości byczych jąder. Oby cię w końcu ktoś pokochał.

          • Andriej

            O, wstyd się przyznać do swojego pół-analfabetyzmu? Tak a propos powtarzania klas…
            Przeczytaj tyle razy ile ci potrzeba aż załapiesz co pisze druga osoba, zanim znowu popełnisz jakiś idiotyzm. Gówniarskie teksty może wygrywają utarczki w twoim środowisku, ale nawet ty kiedyś będziesz musiał dorosnąć.

          • bobzielarz

            Jednak nikt cie nie pokocha…

          • Andriej

            Mój błąd. Gimbus to nie przedział wiekowy czy edukacyjny, to stan umysłu…
            Spoko bob, może kiedyś zaczną to leczyć.

          • bobzielarz

            Twój błąd bo jesteś jedną wielką pomyłką. Szkoda że jesteś beznadziejnym przypadkiem i nie da się ciebie leczyć.

          • Andriej

            Próbuj dalej. Cała ta beznadziejna wymiana zaczęła się od ciebie i twojej niezdolności do rozumienia czytanego tekstu – skoro mówimy o beznadziejnych przypadkach.

          • bobzielarz

            „nie będę ci przeszkadzał w tym jaki jesteś „edgy””, twoja odpowiedź ale widać cieżko ci dyskutować z faktami, że to ty sobie coś ubzdurałeś. Pierwszy atakujesz, oceniasz,a potem zgrywasz niewiniątko i pseudo inteligenta.

          • Andriej

            „”Equilibrium” świetny? Z czasem można zauważyć mnóstwo błędów
            scenariuszowych, niski budżet i zżynę z „Matrixa”, szczególnie w scenach
            walki. Bidny ten film, chociaż, w 2002 roku zrobił na mnie wrażenie ale
            byłem wtedy w gimnazjum. Sam „Dawca…” to pewnie coś na poziomie
            „Niezgodnej”.” Ekhem Ehem, tak w kwestii atakowania, ubzdurania i pseudointeligenckich popisów…

          • bobzielarz

            Jak słusznie zauważyłeś oceniłem film, a nie recenzenta. Zastanów się czasem co piszesz, a nie pogrążasz i brniesz żeby coś, komuś udowodnić. Spoko, każdy ma swoje sposoby na szukanie akceptacji i wyładowanie frustracji.

          • Andriej

            Przypieprzyłeś się do opinii recenzenta, posługując się pseudointeligenckim bełkotem i wywyższeniem się(„ale byłem wtedy w gimnazjum”), aby desperacko zwrócić na siebie uwagę, szukać poklasku i wyładować się w odwecie za niską samoocenę IRL.
            Hehehe, ja nic udowadniać nie muszę, bawią mnie po prostu twoje próby ripostowania ;)

          • bobzielarz

            Super masz zabawy:D Nie zazdroszczę tak nudnego życia. Coraz bardziej ci współczuje, życzę dobrego zdrowia psychicznego:).

          • Andriej

            Wejście tutaj nie zajmuje mi zbyt wiele życia, LoL
            Nie bój się o moje zdrowie, mam duży dystans do idiotów w internecie

          • bobzielarz

            Myślę, że z szacunku do innych użytkowników Portalu zapraszam na mojego maila hajer.przodowy@autograf.pl tutaj możesz wypisać do woli inwektywy na mój temat (bezpłatnie). Dziękuje, dobranoc.

        • Andriej

          Zastanawiające, ze admin usunął wszystkie moje odpowiedzi, ale zostawił jedną twoją, w której akurat mnie obrażasz. Ech te podwójne standardy. Widac dosięgła mnie zemsta Klubu Marvelowych Fanboyów ;)

    • Kozas

      Equilibrium był niezły, ale jeżeli ktoś uważa go za świetny to naprawdę Dawca pamięci musi być SŁABY. Chociaż jak dla mnie Matrix 1 >>> Equilibrium >>>>> Matrix 2 >>>>>> Matrix 3 ;)
      Dawcę pamięci pewno i tak w końcu obejrzę bo jest Jeff Bridges.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

20 000 dni na Ziemi. Szampan, kokaina i kiełbasa

Następny tekst

Violette



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE