DANNY BOYLE I JEGO FILMY – Płytki grób (1994) | FILM.ORG.PL

DANNY BOYLE I JEGO FILMY – Płytki grób (1994)

Oceniamy debiut Danny'ego Boyle'a




Oceniamy debiut Danny'ego Boyle'a




31.10.2015


Gdyby ktoś spróbował podsumować dorobek Danny’ego Boyle’a, to miałby nie lada zagwozdkę – bo w jaki sposób znaleźć klucz do tak różnorodnej filmografii, w jakim miejscu poszukiwać elementu łączącego wszystkie jego filmy? W jaki sposób nazwać styl Boyle’a, gdy on sam zbacza jak najdalej od utartych ścieżek, bawi się gatunkami, narracją, formą? 

To jest twórca nieprzewidywalny, wciąż poszukujący nowych form filmowych, penetrujący na swój sposób poznane wcześniej rejony. Wchodzący za kilka tygodni Steve Jobs to dobra okazja, aby przyjrzeć się filmografii Boyle’a. My zrobimy to na swój sposób, oddając głos redakcji (w formie mini-recenzji) i zachęcając was do skomentowania jego filmów. Większość z nich jest całkiem dobrze znana i co najważniejsze: nie pozostawia obojętnym wobec tego, co się na ekranie dzieje. Komentujcie, oceniajcie.

Dzisiaj debiut Boyle’a – „Płytki grób” z 1994 roku.

Danny-Boyle

plytki

Rafał Oświeciński

Debiut, o jakim marzy każdy reżyser. Czarna komedia, która komedią nie jest, choć groteskowość jest podskórnie wyczuwalna w każdym momencie. Kino psychologiczne, które bawi się swoimi bohaterami rzucając ich na głęboką wodę. A jeszcze dorzućmy do tego krwawy thriller rozgrywany w ograniczonej przestrzeni. Przedziwny misz-masz, nieprawdaż? Kupy się trzyma, bawi, przeraża i znajduje swoje miejsce w pamięci – tego typu małe, skromne kino z precyzyjnie skonstruowanym scenariuszem nie zdarza się często, a jeśli już, to zazwyczaj zdobywa odpowiednie uznanie i łatkę „kultowości”. Z punktu widzenia filmografii Boyle’a, wcale nie tak trudno dostrzec w „Płytkim grobie” jego rękę – facet zrobił film osadzony między różnymi gatunkami, z wyraźnymi emocjami czającymi się tuż pod skórą. W pewnym momencie coś lub ktoś musi wybuchnąć, jakaś kulminacja napięć musi mieć miejsce – oczekiwanie na tę chwilę jest najprzyjemniejsze w kinie Boyle’a i jego debiut nie jest w tym przypadku wyjątkiem. Świetny film i przy okazji pierwsza kinowa rola Ewana McGregora, który dopiero chwilę później stał się Rentonem. 7/10

tumblr_mgq62cDvzR1rkqno1o1_1280

Krzysztof Walecki

Po dziś dzień nie wiem, czy reżyserski debiut Danny’ego Boyle’a jest bardziej prześmiewczą czarną komedią o pojedynku trójki przyjaciół, którzy w końcu poszli „na noże”, czy też nieprzyjemnym thrillerem o konsekwencjach zbyt łatwego wzbogacenia się. Jest mrocznie i strasznie, zwłaszcza gdy bohater Christophera Ecclestona zamyka się na strychu i wywierca otwory, aby móc obserwować z góry swoich współlokatorów. Ale równocześnie trudno odmówić filmowi Boyle’a pewnej dzikiej wesołości – ta w pełni ujawni się przy okazji „Trainspotting” – kiedy orientujemy się, że tzw. przyjaźń między trójką głównych postaci jest pozorna, oparta tylko na podobnym grubiańskim poczuciu humoru i przeświadczeniu o własnej wartości. Zabawa zaczyna się, gdy i oni dochodzą do podobnych wniosków.

Zaskakujący scenariusz Johna Hodge’a zyskuje dzięki żywiołowej reżyserii Boyle’a, który nie rezygnuje z brutalności, a nawet makabry, przy jednoczesnej chęci rozbawienia widza swoją krytyką yuppie. Ale jest i Ewan McGregor w swojej pierwszej ważnej roli. Najbardziej energiczny i chamski z całej obsady, ze swoim ohydnym szkockim akcentem. Musiał zostać Rentonem. 7/10 

boy

Filip Jalowski

Pierwsze ujęcia Płytkiego grobu to doskonała zapowiedź tego, jakie w przyszłości będzie kino Boyle’a. Agresywna muzyka akompaniuje kamerze szaleńczo pędzącej pomiędzy ulicami Edynburga. Galopada kończy się przed drzwiami mieszkania na poddaszu kamienicy. Razem z ich otwarciem wkraczamy do świata trójki przyjaciół, którzy zdecydowanie nie wpisują się w monolit szkockiej klasy pracującej. W ciągu pierwszych minut filmu zdecydowanie czuć w powietrzu Trainspotting. Płytki grób nie dociska jednak pedału gazu do podłogi, szybko zmieniając się w dość przewidywalny dramat wymieszany z elementami czarnej komedii.

Nie chciałbym, aby zabrzmiało to jak zarzut. Opowieść o przyjaciołach, którzy z dnia na dzień muszą odwrócić swoje życie do góry nogami, to solidny kawałek kina, zwłaszcza jak na pierwsze reżyserskie wprawki na srebrenym ekranie. Historia, mimo braku większych zaskoczeń, potrafi zaangażować widza. Głównie dzięki dobrze dobranym aktorom, a przede wszystkim McGregorowi, który daje nam przedsmak tego, co pokaże w kultowej produkcji o heroinistach. Brak w tym wszystkim również jakichś większych reżyserskich wpadek, co w gruncie rzeczy nie dziwi, bo realizując film Boyle miał już za sobą lata pracy w telewizji.

Płytki grób to typowe kino środka. Powinno zadowolić większość widzów, ale jedynie w nielicznych wywoła gwałtowniejsze emocje, czy to pozytywne, czy wręcz przeciwnie. Trzeba mu jednak bezwzględnie oddać to, że jest naznaczone wyrazistym stylem, który będzie można odnaleźć w kolejnych filmach podpisywanych nazwiskiem brytyjskiego reżysera. 7/10

Ekipa KMF

Ekipa KMF

Tekst redakcji Film.org.pl
Ekipa KMF






  • Kes

    Film jest naprawde fajny. Oglądałem go całkiem niedawno i choć wygląda dość archaicznie to jednak dobry scenariusz i aktorstwo ciągną film do przodu. Nic wybitnego ale debiut udany.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Filmy na Halloween – wybór nieoczywisty

Następny tekst

DANNY BOYLE I JEGO FILMY - Trainspotting



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE