nowości kinowe

CZAS MROKU. Odwaga w godzinie próby

Wright, będąc świadomym statusu swojego bohatera, stworzył solidny film gatunkowy, jednocześnie unikając stawiania Churchillowi zbyt wielkiego pomnika.

Autor: Dawid Konieczka
opublikowano

Przy pisaniu o Czasie mroku dość trudno uniknąć odwołania się do Dunkierki. Oba filmy nakręcone w tym samym roku umiejscowione zostały w podobnych realiach historycznych. Christopher Nolan pokazywał słynną ewakuację z francuskiego miasta z perspektywy szeregowych żołnierzy i pomagających im cywili, ograniczając do minimum otoczkę polityczną. Film Joego Wrighta rozgrywa się po drugiej stronie kanału La Manche i rzuca widza w samo centrum właśnie tego środowiska — wewnętrznych rozgrywek polityków wobec widma nazizmu. Brytyjski parlament optuje za próbami negocjowania z Hitlerem, Churchill woli stawić opór tyranowi. Wright pokazuje legendarnego premiera Wielkiej Brytanii nie tylko jako kontrowersyjnego polityka, ale również skomplikowanego człowieka, który stanął na czele mocarstwa w obliczu niebezpieczeństwa.

Reżyser konstruuje postać Winstona Churchilla z wielu przeciwstawnych cech, które tylko z pozoru wzajemnie się wykluczają. Bohater potrafi być dowcipkującym, poczciwym starszym panem, by w chwilę potem stać się wygłaszającym płomienne mowy liderem z krwi i kości. Churchill czasem nakrzyczy na nowo zatrudnioną stenotypistkę, by w kolejnej scenie dać się pouczać żonie. Nie jest też pozbawiony słabości, wątpliwości i demonów błędów przeszłości. Nie kreuje się tu krystalicznie czystej postaci, nie wystawia Churchillowi przesadzonej laurki, chociaż trzeba powiedzieć, że jego wizerunek jest jednoznacznie pozytywny. Ci, którzy mają nadzieję na nieco bardziej kontrowersyjny portret brytyjskiego premiera, zawiodą się. To człowiek twardo stąpający po ziemi, gotowy bronić swoich racji, a jednocześnie otwarty na konstruktywną krytykę ze strony zaufanych osób; nawet drobne kłamstewka mówione opinii publicznej mają swoje uzasadnienie. Także ludzie otaczający bohatera mają na niego niebagatelny wpływ i stanowią dla niego zarówno podporę w trudnych momentach, jak i bodziec do działania i podejmowania trudnych decyzji. W tak niejednoznacznej roli ukryty pod wzorową charakteryzacją Gary Oldman, ze swoją niesamowitą charyzmą i doskonałą kontrolą meandrowania pomiędzy różnorodnymi personami Churchilla, radzi sobie wprost fenomenalnie. Na dodatek między nim a pozostałymi aktorami wyczuwalna jest na tyle silna chemia, że trochę szkoda tak małej ilości czasu ekranowego dla świetnych Kristin Scott Thomas czy Bena Mendelsohna.

Trudna sytuacja, w jakiej znajduje się bohater, oddana zostaje także w warstwie wizualnej. Zdjęcia Bruna Delbonnela w większości pokazują ciemne, zadymione pomieszczenia (mrok w tytule filmu nie jest przypadkowy), a scenografia niemal przytłacza swoją ciasnotą. Wrażenie robi zwłaszcza scena rozmowy telefonicznej między Churchillem a Rooseveltem, w której ten drugi odmawia wsparcia dla Wielkiej Brytanii ze względu na izolacjonistyczną politykę Stanów Zjednoczonych. Główny bohater siedzi wówczas w ciasnej klitce z telefonem w ręku, a kamera niechętnie oddala się bardziej niż do półzbliżenia. Churchill niemal nieustannie znajduje się między młotem a kowadłem, z jednej strony wiedząc o nadciągającej ofensywie niemieckiej, z drugiej zaś czując na sobie pełne dezaprobaty spojrzenia parlamentarzystów.

Churchill jest tu postacią niejednoznaczną i niewątpliwie interesującą; nieugięty człowiek na właściwym miejscu, we właściwym, mimo że trudnym czasie.

Na poziomie fabularnym Czas mroku to dość standardowy film biograficzny, wykorzystujący schemat kontrowersyjnego bohatera, którego poczynania spotykają się z niechęcią otoczenia, by w końcu przynieść sukces. Wright stosuje jednak te gatunkowe elementy w subtelny sposób, dlatego też wpisanie filmu w ramy szablonowej biografii nie rzuca się za bardzo w oczy. Ma to też swoją złą stronę, bowiem reżyser, unikając kondensacji filmowych klisz, potrafi zwyczajnie znużyć. Chwilami Czas mroku za bardzo zwalnia i każe obserwować słowne utarczki polityków, które nie zawsze potrafią zainteresować. Nie najgorzej wychodzi za to balansowanie na granicy patosu, obecnego co najwyżej w mowach Churchilla (to jednak chyba nieodłączny element przemówień przywódców) — Wright kontroluje nastrój w większości za pomocą wyraźnie słyszalnej, acz nie nachalnej muzyki.

Koniec końców Czas mroku to film dość konwencjonalny, który choć niezupełnie pozwala określić się mianem wtórnego, nie zapada w pamięci na zbyt długo, w przeciwieństwie do głównej roli Oldmana. Churchill jest tu postacią niejednoznaczną i niewątpliwie interesującą; nieugięty człowiek na właściwym miejscu, we właściwym, mimo że trudnym czasie. To obraz aprobujący, który utwierdzi widzów w przekonaniu o historycznej, pozytywnej roli premiera Wielkiej Brytanii w przebiegu II wojny światowej, jednocześnie ukazując go jako osobę bardziej skomplikowaną niż frazy z podręczników historii.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane