Czarnobyl. Reaktor strachu | FILM.ORG.PL

Czarnobyl. Reaktor strachu

Obraz jest po prostu słaby. Źle nakręcony, źle napisany i źle zagrany.




Prawdziwa katastrofa




Szymon Pajdak
27.06.2012


Katastrofa w Czarnobylu nawet po 26 latach rozpala wyobraźnie ludzi. Ta jedna z najczarniejszch kart w naszej historii póki co nie doczekała się poważnej produkcji. Wszystkie filmy, które dane było mi zobaczyć to amatorskie nagrania ze Strefy Zero i okolic, które miłośnicy turystyki ekstremalnej umieszczają w sieci. W sumie nie dziwi mnie to, ponieważ zrobienie takiego filmu jest trudne, jednak nie niemożliwe.  Można fabularnie streścić ostatnie godziny przed katastrofą, można  pokazać dramat mieszkańców i ewakuację Prypeci, można również zatrudnić ludzi, którzy stworzyli Paranormal Activity i nakręcić kolejny nic nie znaczący i totalnie głupi obraz. Zapraszam na Czarnobyl: Reaktor Strachu.

Strach pomyśleć dlaczego w ogóle znalazłem się w kinie na takim chłamie, ale wiem jedno – mój przyjaciel więcej filmu nie wybierze.

Akcja zaczyna się od scen ukazujących 3 młode osoby, podróżujące po Europie. Wszystko zostało nakręcone kręcone w stylistyce found footage. Ich miejscem docelowym jest Kijów, gdzie mieszka brat jednego z uczestników. Po przybyciu do stolicy Ukrainy i po namowach tego ostatniego, grupa zmienia swoje plany i zamiast do Moskwy postanawia odwiedzić Prypeć. Od tego momentu zaczyna się koszmar. Koszmar dla widza. 

Tak dużej ilości głupoty, nielogiczności i filmowej miernoty nie widziałem w kinie od czasu „Transformers: Zemsta Upadłych”. O ile jednak tamta produkcja to film, który z założenia nie może być poważny, o tyle tutaj nie mogłem wyjść ze zdziwienia, że takie coś jak „Reaktor Strachu” trafiło na ekrany kin. Scenariusz jest nielogiczny i pełen błędów. Nie będę ich wymieniał ale niektóre sytuacje i zachowania bohaterów sprawiają, że człowiek wręcz chce, żeby przytrafiło im się coś złego, a tym samym obraz szybciej się skończył. Ignorancja Amerykanów wychodzi dosłownie na każdym kroku. Przewidywalność to kolejny zarzut, który można przypisać filmowi Parkera. Od samego początku można przewidzieć co się wydarzy i w jakiej kolejności postacie będą umierały. Sztuczne budowanie napięcia sprawdza się co prawda w kilku początkowych scenach, ale powtórzone w ciągu 30 minut kilkakrotnie przestaje robić jakiekolwiek wrażenie.

Dialogi są czerstwe i sztuczne, tak samo jak aktorstwo. Teksty zostały żywcem skopiowane z najsłabszych horrorów ostatniej dekady, a  dwie najlepsze postacie, które i tak są koszmarne, kończą tak wcześnie i szybko, że dalsze oglądanie szamotaniny pozostałych przy życiu graniczy wręcz z fizycznym bólem. Jedynym plusem są całkiem ładne panie w obsadzie.

Nie wiem czy film kręcono autentycznie w Prypeci, a jakoś nie mam chęci, żeby zgłębiać jego genezę, ale jeżeli tak, to twórcy mieli bardzo niski budżet, bo ograniczyli się do dwóch budynków i widoku kominów chłodniczych z daleka. Jest co prawda jeszcze opuszczone składowisko samochodów, ale takie obiekty można znaleźć praktycznie wszędzie. Miasto ma cmentarz maszyn wojskowych, lunapark, stację kolejową, ogromne żurawie budowlane i wiele innych ciekawych lokacji, a my dostajemy ciągle jakieś blokowisko! Słowo daję, że przez 70% czasu ekranowego widzimy dwa te same budynki, a przez całą resztę gonitwę po schronach i piwnicach. 

Kolejnym minusem jest pokazanie państw Europy Wschodniej jako krajów totalnie wyniszczonych, szarych, brudnych i smutnych, a ludzi jako zapijaczonych awanturników. Naprawdę? Kolejny raz musimy powielać tak krzywdzące schematy ?

Mógłbym pastwić się jeszcze nad „Czarnobylem” przez kilka stron, ale nie ma to większego sensu. Obraz jest po prostu słaby. Źle nakręcony, źle napisany i źle zagrany. Potencjał Prypeci został całkowicie zmarnowany, a szkoda, bo do pewnego momentu było nawet ciekawie. Niestety im dalej tym gorzej. Jeżeli kogoś interesuje tematyka to polecam film Arkadiusza Podniesińskiego „Sam w strefie”, gdzie można zobaczyć jak miasto wygląda naprawdę i uwierzcie mi – zrobi to na Was większe wrażenie niż „Reaktor Strachu”. Pierwszy raz od bardzo dawna żałuję wizyty w kinie. Omijać szerokim łukiem!

Arahan

Pracownik, student i podróżnik. W świat filmu ucieka od otaczającej go rzeczywistości. Uwielbia Spielberga, Nolana, Leone, Tarantino, del Toro i Scorsese. Na ekranie lubi oglądać DiCaprio, McGregora, Pacino, Daniela Day-Lewisa i Oldmana. Kino ma przede wszystkim wzbudzać emocje, niezależnie od tego jakie one będą. Ma wzruszać, zaskakiwać, dawać radość i skłaniać do refleksji - wszystko zależne od nastroju. Pierwszą recenzję do redakcji wysłał w 2009 roku, a od listopada 2011 pisze w miarę regularnie, raz lepiej, a raz gorzej, ale chyba nie tak źle skoro zaproszono go do zacnego KMF-owego grona.

Arahan - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • Koper

    „Nie jedźcie na Ukrainę, bo wrócicie w trumnach” – Sol Campbell ;P:D

  • Krzysiek Pepe

    Przyznam się że filmu nie widziałem, ale z tego co przeczytałem na filmwebie film nie był kręcony w większości w strefie a w Serbii i na Węgrzech. Można się tego domyśleć chociażby ze sceny w zwiastunie, który został wstawiony przez autora recenzji, chodzi mi dokładnie o 45 sekundę. Udało mi się odwiedzić Zone dwa lata temu w ramach wycieczki, obejrzałem również wiele zdjęć z tego miejsca i jestem pewny na 100 % że takiego ujęcia na elektrownie nie da się zrobić a poza tym wygląda ona w rzeczywistości zupełnie inaczej. Film prawdopodobnie kiedyś obejrzę, ale tylko ze względu na ciekawość, w jaki sposób Zona ukazana została z perspektywy raczej słabym amerykańskich filmowców. 

  • Szymon Pajdak

    Krzysiek wycieczka była organizowana przez jakieś biuro czy sam sobie wszystko ogarniałeś? Pytam bo nie ukrywam, że od 2 lat intensywnie chodzi mi to po głowie i chciałbym zasięgnąć języka ;)

  • Bandora

    Przyznam że kupiłem film „Sam w strefie” i film robi wrażenie. Film świetnie nakręcony, z pomysłem, a do tego kawał dobrej muzyki w podkładzie. „Czarnobyl.Reaktor strachu” jeszcze nie widziany, ale mimo to chcę zobaczyć „co autor miał na myśli” :)

  • Klamra

    I znów amerykanie pioniersko zbeszcześcili tak zajebisty potencjał i temat.
    Jako miłośnik Urbexu i gość czarnobyla kilka lat temu krzyczę żeby film o tym
    nakręcił jakiś europejczyk! Już i tak do Prypeci wdarła się komercja, to niech już ktoś „miejscowy” zrobi o tym film. ech…

  • Entratmer

     E tam. Film taki przeciętniak. Najgorsze jest, że ja to już gdzieś widziałem i tyle. Ale szczerze, to większe gnioty się przez kino przewinęły. A o „Reaktorze strachu” i irracjonalnym zachowaniu tego kolesia z biura podróży za tydzień nie będę pamiętać.

  • Krzysiek Pepe

    Szymon Pajdak. Przesyłam link do strony biura turystycznego które organizuje takową wycieczkę: http://bispol.com/prypec-tour/. Cena wzrosła ale i pobyt też jest dłuższy niż 2 lata temu. Dobra organizacja wyjazdu, myślę że za taką cenę opłaca się wcielić choć trochę w Stalkera. :)

  • artur

    Zgadzam się z autorem artykułu.Poza tym moim zdaniem nie powinno się zarabiać na  tragedii .Amerykanie trzepią na wszystkim kasę robiąc to w bardzo głupi i nieciekawy sposób.Do tego co chwila widzę że planują robić kolejne remake’i świetnych np  japońskich filmów.Szkoda gadać to nie te kino amerykańskie co było kiedyś.

    • artur

      i koreańskich zapomniałem dodać(przepraszam za kolejnego posta)

    • Edek z krainy kredek

      Tak, nie zarabiać na tragedii… wy durne głąby, więc wszystkich wojennych filmów być nie powinno!! itd.. co z was za tępe ciule..

  • Nutcracker

    „Ta jedna z najczarniejszch kart w naszej historii”

    Naszej historii ? Znaczy się czyjej konkretnie ? Polskiej – na pewno nie.

    • Szymon Pajdak

      hm…może ludzi ?

      • Nutcracker

        W odróżnieniu do historii zwierząt lub kosmitów ? Idąc takim rozumowaniem cała historia jest „naszą” historią i nie ma rozróżnienia na historię polską, ukraińską, rosyjską czy jakąkolwiek inną. Jest tylko jedna wielka nasza historia.
        Sorry, że się tak czepiam ale bardziej pasowałby tam przymiotnik współczesna.

        • Szymon Pajdak

          Ale to jest tragedia na skalę światową. Idąc Twoim tokiem rozumowania Wojna w zatoce jest tragiczną kartą w historii dla Kuwejtu, a to, że ginęli tam ludzie innych narodowości jest nieważne. Awaria reaktora zapisała się na stale na kartach historii całego świata, pisze się o tym w podręcznikach, więc jest to historia wszystkich ludzi. Przynajmniej ja to tak rozumiem, ale każdy ma prawo do swojego zdania ;) z tym, że lubię polemizować.
          Zresztą z tego co wiem to Polskę też to dotknęło, bo dowiedzieliśmy się dopiero po 3 dniach.

  • NIESTETY NIE WIDZIAŁEM TEGO FILMU.ALE TRAILER WYGLĄDA CIEKAWIE.A POZATYM LUBIĘ HISTORIĘ.NAWET PRZEDSTAWIONA W TAKI SPOSÓB.POZDRAWIAM






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Głupi, głupszy i najgłupszy

Następny tekst

Chwała dziwkom



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE