MOCNY CZŁOWIEK - Czarno na białym - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Czarno na białym – MOCNY CZŁOWIEK








Miłosz Drewniak
02.12.2013


1-F-2368-3-800x800

Bardzo proste założenie towarzyszyło Henrykowi Szaro, gdy przystępował do pracy nad filmową adaptacją powieści Stanisława Przybyszewskiego – trzeba zrobić film, który odżegna się od nurtu kina politycznie zaangażowanego (ciągle jeszcze grającego pierwsze skrzypce pod koniec dekady lat 20. w Polsce).

Martyrologiczna wymowa i osadzanie akcji w rodzimym kontekście sprawiały, iż polskie filmy tamtego okresu były w większości nieczytelne, mało angażujące i w rezultacie – ignorowane przez zachodniego widza. Henryk Szaro, który ów nurt patriotyczny aktywnie współtworzył (jako twórca Przedwiośnia, czy Na Sybir, zrealizowany już po Mocnym człowieku), tym razem zapragnął nakręcić film europejski – w każdym możliwym znaczeniu tego słowa. Czy wszystko poszło po jego myśli?

Europejski dream team

MOCNY-CZŁOWIEK-PLAKATNawet dzisiaj czuć w obrazie Henryka Szaro „zachodni powiew”. Niewątpliwie zasługa za taki efekt leży po stronie realizatorów pochodzących z różnych stron kontynentu, których Szaro zgromadził na planie, ufając ich bezcennemu doświadczeniu.

Zacznijmy od samego reżysera. Henryk Szaro (właść. Henoch Szapiro) urodził się w Warszawie, lecz kształcił się i pracował w Petersburgu i Moskwie, pod okiem Wsiewołoda Meyerholda (który mocniej związany był z teatrem, choć zajmował się również filmem) – mistrza legendarnego Sergieja Eisensteina. Później Szaro zawitał do Berlina, skąd po roku wrócił do Warszawy, by osiąść tu na stałe i zająć się reżyserią filmową.

Gwiazdą filmu miał być rosyjski aktor – Gregori Chmara, który w czasie rewolucji październikowej wyemigrował do Niemiec, gdzie zdobył sławę, występując w filmach spod znaku niemieckiego ekspresjonizmu (m.in. zagrał tytułową rolę w Raskolnikowie Roberta Wiene, Zatraconej ulicy G.W. Pabsta i w wielu innych filmach znanych niemieckich reżyserów). Warto odnotować, że występował u boku takich gwiazd kina niemego, jak Greta Garbo, czy Asta Nielsen (która prywatnie była jego żoną).

Kolejnym mocnym punktem w tym zestawieniu jest niejaki Giovanni Vitrotti – włoski operator, któremu Mocny człowiek zawdzięcza genialne zdjęcia tzw. nakładane, które w połączeniu z klimatem filmu, tworzą wrażenie obcowania z zachodnim filmem ekspresjonistycznym, w niczym dziełom tego nurtu nie ustępującym.

Zatrudniono również renomowanego niemieckiego scenografa – Hansa Rouca, który współpracował wcześniej z takimi sławami jak Michael Curtiz (twórca Casablanki), czy wspomniany już Robert Wiene.

mocnyczowiekscreen

Mocny człowiek a niemiecki ekspresjonizm

Nic dziwnego, że film zyskał posmak ekspresjonistyczny, skoro przy każdym z powyższych nazwisk przeczytać możemy o bogatszych lub uboższych doświadczeniach, zdobytych w Niemczech. Jednak nie tylko doświadczenia ekipy zdecydowały o podobnym charakterze Mocnego człowieka. Niezwykle istotnym czynnikiem kształtującym klimat filmu była sama fabuła powieści Stanisława Przybyszewskiego (skrócona na potrzeby ekranu przez Andrzeja Struga), zawierająca całą masę motywów, eksploatowanych przez filmowców-ekspresjonistów – zbrodnia, pożądanie, obsesja, szaleństwo…mocny-czlowiek-b-iext22365228

Film opowiada historię niespełnionego pisarza – Henryka Bieleckiego (Gregori Chmara), który obsesyjnie pożąda sławy i bogactwa. Gdy jego przyjaciel – Jerzy Górski (Artur Socha) – kończy pisać swoją nową powieść, Bielecki obmyśla plan, który wreszcie przyniesie mu chwałę, pieniądze, kobiety i… postępujący obłęd.

Ekspresjonistyczna jest nie tylko dopracowana psychologia postaci i koncentracja twórców na mrocznej stronie ludzkiej natury, ale również scenografia, zdjęcia, montaż i gra aktorska.

Przyjrzyjmy się chociażby niezwykle „gotyckiej” w klimacie scenie burzy, która hula za oknem salonu Bieleckiego, w którym zbrodniarz zabawia się ze swoją kochanką. Pomieszczenie rozświetlają tylko błyskawice i płomyki świec. Nad kominkiem – stary obraz, przedstawiający jasnowłosą dziewczynę w objęciach upiora. Scena w całości utrzymana jest w mrożącej krew w żyłach, ekspresjonistycznej konwencji.

Zdjęcia Vittrotiego to klasa sama w sobie. W filmie podziwiać możemy przeróżne wariacje zdjęć nakładanych i przenikanych, które znamy z wielu zachodnich filmów tamtego czasu, a także lubiany przez ekspresjonistów niemieckich chwyt wmontowywania w obraz napisów, które zazwyczaj oddawały różne treści, nurtujące bohatera w danej chwili. W Mocnym człowieku świetnym przykładem jest jedna z ostatnich scen, w której zachwycona widownia teatru wzywa na scenę autora sztuki. Na ekranie pojawiają się napisy: „Autor! Autor!”, a Bieleckiemu wydaje się, że na afiszu zmienia się jego nazwisko. Widzi też swojego zmarłego przyjaciela.

Sprowadzony z Niemiec Gregori Chmara gra agresywnie i teatralnie. Jego ruchy są niespokojne i spontaniczne, co świetnie oddaje psychiczny stan jego bohatera – poczucie zagubienia i strach przed zdemaskowaniem. Już pierwsze ujęcie, w którym mamy z nim do czynienia, nasuwa nam skojarzenia z fin de siecle’owymi nerwowcami, czy z postaciami szaleńców, znanych z takich ekspresjonistycznych filmów jak Gabinet doktora Caligari. Widzimy Chmarę w oparach fajki, z gazetą w ręku, obłędem w oczach i włosami, sterczącymi na wszystkie możliwe strony. Od razu domyślamy się, że dręczy go jakaś natrętna myśl albo pragnienie i że jest zdolny do wszystkiego, by je zaspokoić.

o_homem_obstinado_1

Recepcja

Film został entuzjastycznie przyjęty przez rodzimą krytykę, choć, jak to zwykle bywa, nie obeszło się bez psioczenia tu i tam.

O dziwo, krytykowano grę aktorską Mocnego człowieka. Padały opinie, że Chmara za bardzo szarżuje, „a przecież film wymaga gry jeszcze bardziej powściągliwej niż teatr” – pisał Karol Ford w 1929 r. (rok premiery) w „Głosie Prawdy”. Jak to zwykle bywa z adaptacjami literatury, krytykowano również znaczne uproszczenia prozy Przybyszewskiego.

Pomijając te pojedyncze głosy krytyki, film przyjęto entuzjastycznie – nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Prof. Tadeusz Lubelski relacjonuje w swojej Historii kina polskiego: „[…] Stefania Heymanowa pisała w <Bluszczu>, że (Mocny człowiek – M.D.) <może być pokazywany w całej Europie>, choć <na amerykańskie ekrany jest zbyt ponury>”.

Tylko dzięki swojemu powodzeniu w krajach zachodnich film zachował się do dzisiaj, gdyż po II wojnie światowej uznany został za zaginiony. Żadna kopia nie ostała się w Polsce, lecz w 1997 r. Mocny człowiek został odnaleziony w belgijskim archiwum filmowym, gdzie został sprzedany przed wojną.

W 2006 r. zespół „Maleńczuk, Tuta, Rutkowski Super Trio” nagrał współczesną muzykę do Mocnego człowieka. Film zrekonstruowano cyfrowo i w nowym, wizualno-muzycznym kształcie wydano na DVD.

50448ef3d498e_ig1

Poniżej możecie obejrzeć efekty:

Miłosz Drewniak

Miłosz Drewniak

Rocznik ’91, czyli wychował się na filmach z Indianą Jonesem i chyba dlatego nie lubi w kinie smętnego bergmanowania. Skończył polonistykę we Wrocławiu, broniąc pracy na temat słowa w filmach Quentina Tarantino. Na stałe związany jest z film.org.pl, ale publikował też na łamach portalu Noir Café i rocznika naukowego „Studia Filmoznawcze”. Top (bez szczególnego porządku): "Zezowate szczęście", "Popiół i diament", "Słodkie życie", "Osiem i pół", "Do utraty tchu", "Fargo", "Big Lebowski", "Pulp Fiction", "Złap mnie, jeśli potrafisz", "Dogville".
Miłosz Drewniak











Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Kobieta w klatce

Następny tekst

Fota #104 - Sigourney Weaver



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE