Cypher - recenzja | FILM.ORG.PL

CYBERPUNK – Cypher

Kontrola jest pozorna, jesteśmy tylko pionkami w czyjejś grze i nie ma ucieczki przed… samym sobą? Brzmi nieźle, ale "Cypher" gubi się, podobnie jak swój bohater, w świecie niedomówień i sztuczności.




Świadomość pionka




Krzysztof Walecki
01.05.2014


16769_0284978_f3261c28Jednym z najpopularniejszych cyberpunkowych tematów jest kwestia tożsamości bohatera, który w świecie przyszłości stara się zachować świadomość tego kim jest, bądź kompletnie wyzbyć się swego człowieczeństwa na rzecz istnienia w cyberprzestrzeni. Jeden kreśli granice, drugi pokonuje je niczym kolejne etapy w drodze do wyższego bytu.

W thrillerze science-fiction „Cypher” z 2002 roku kanadyjski reżyser Vincenzo Natali rezygnuje z rozważań na temat możliwości przeobrażenia człowieka w świadomość pozacielesną, gdyż technologia zdolna do tego wydaje się (jeszcze) nie istnieć. Bohaterowie co najwyżej mogę zmieniać sobie lub innym tożsamość, tak, że nawet oni o tym nie wiedzą. Bliżej „Cypherowi” do pomysłu Dicka z „Przypomnimy to panu hurtowo” niż „Neuromancera” Gibsona, choć pytania brzmią podobnie – skąd mam wiedzieć, że jestem sobą? Na ile moje pragnienia podpowiadają mi, że świat, w którym żyję jest sztuczny, a może nieprawdziwy jestem ja sam?

Dla Morgana Sullivana (barwny Jeremy Northam) możliwość zostania szpiegiem przemysłowym jest szansą na wyrwanie się z rutyny codziennego życia, od zimnej żony oraz nudy w „perfekcyjnym” domu. Ale praca dla korporacji Digicorp rozczarowuje go – zamiast ekscytujących przygód, lata samolotami z miasta do miasta, od jednej konferencji do drugiej, nagrywając nieciekawe przemowy prelegentów i starając się poderwać tajemniczą Ritę (zimna jak lód Lucy Liu), która nieprzypadkowo jest zawsze tam, gdzie on. To właśnie dzięki niej udaje mu się oszukać swych pracodawców, wierzących, że zdołali wyprać jego mózg i przekształcić Morgana Sullivana w Jacka Thursby. Tyle, że jako Thursby prowadzi równie drętwe życie co wcześniej – ma podstawioną „idealną” żonę, nieskazitelny dom, nudną pracę. Czyżby taki żywot był mu pisany bez względu na to, jak się nazywa i co zrobi?

cypher02

Natali nakręcił wcześniej słynny „Cube”, w którym grupa przypadkowych ludzi została uwięziona w czymś, co przypominało futurystyczne więzienie. Przystające do siebie pomieszczenia naszpikowane były wymyślnymi pułapkami, a jeden z bohaterów pod wpływem presji zaczął przejawiać coraz bardziej psychopatyczne zachowania. „Cypher”, nie tylko ze względu na swoje gatunkowe powinowactwo, ma sporo wspólnego z debiutem Nataliego, choć niekoniecznie jest to zaletą. Również i tutaj wiodąca postać zostaje niejako uwięziona, przechodzi przemianę – tyle, że na własne życzenie – zaś za wszystkimi tajemnicami stoi potężna i tajemnicza siła. Reżyser znów wydaje się mówić, że kontrola jest pozorna, jesteśmy tylko pionkami w czyjejś grze i nie ma ucieczki przed… samym sobą? Wydaje się to dosyć druzgocącą konkluzją, lecz w drugim filmie Nataliego nie wybrzmiewa ona w należyty sposób.

Świat „Cyphera” jest chłodny, wręcz pozbawiony kolorów, obdarty z emocji. Przyszłość, jaką prezentuje nie różni się zbytnio od współczesności – pomijając takie bajery jak maszyna do zmiany tożsamości czy podziemna superbaza danych – ale inność wyczuwalna jest w samej grze, jaką prowadzą rywalizujące między sobą Digicorp i Sunway Systems. Co jest stawką w ich pojedynku, niewiadomo. Nie wiemy również zupełnie nic o tych korporacjach, poza faktem ich istnienia. Obie chcą oszukać się nawzajem i nawet ujawnienie ich, jak się okazuje, wspólnego celu, wydaje się pretekstowe, by nie powiedzieć, bezsensowne. Ich obecność stanowi jedynie tło dla wędrówki, jaką odbywa główny bohater – nawet, gdy myśli, że jest tylko marionetką, ma więcej do powiedzenia niż obie korporacje razem wzięte. Dzięki hermetyczności i licznym niedopowiedzeniom „Cypher” aż za bardzo przypomina „Cube’a” – zamiast wyjść w świat, unika go. Sztuczne jest nie tylko życie Sullivana/Thursby’ego, ale i cała otaczająca go rzeczywistość. Tamten film łatwo było traktować jako metaforę, wszelkie pytania tylko służyły odczytaniu go w sposób mniej dosłowny, zwłaszcza, że również finał nie dawał żadnych odpowiedzi. Scenariusz „Cyphera” ładnie wszystko na końcu tłumaczy, sprowadzając istotę problemu do romantycznej natury głównego bohatera.

1294655648_cypher.2002.1080p.bluray.x264.by.yadan.mkv_snapshot_00.34.05_2011.01.10_12.28.37

Udało się natomiast Nataliemu wygrać atmosferę stagnacji, powtarzalności, która, na szczęście, nie zamienia się nigdy w nudę. Kanadyjczyk rzuca swego bohatera z jednego miejsca w drugie, ale niewiele się zmienia. Podobnie wyglądające bary hotelowe, ludzie o pospolitych twarzach, instrukcje z takich samych kopertach, co zawsze. Nawet miasta, które główny bohater odwiedza niczym się od siebie nie różnią. Rytm szpiegowskiej działalności Morgana przypomina książki Johna Le Carre’a, których akcję napędzają dialogi oraz bohaterowie próbujący zażegnać kryzys bez konieczności oddania choćby jednego wystrzału. Scenariusz Briana Kinga jest jednak bardziej lakoniczny, świadomy tego, że intryga jest grubymi nićmi szyta. Finał musi niejako przynieść rozczarowanie (film o szpiegach bez rozwiązania byłby gorszy niż taki ze złym rozwiązaniem), ale do tego momentu Natali pewną ręką kreśli świat przyszłości rodem z koszmaru sennego, gdzie nikomu nie można ufać, nawet sobie.

Po 10 latach od premiery (zabawne słowo, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że „Cypher” nie doczekał dystrybucji kinowej, ani żadnej innej w Polsce) film Nataliego stanowi raczej ciekawostkę niż ważną pozycję, tak w dorobku reżysera, jak i w cyberpunkowym kanonie. Zrobiony za niewielkie pieniądze urzeka konsekwentną wizją czarno-białej przyszłości, nawet jeżeli w dalszej części działa ona na niekorzyść opowiadanej historii. W swej wymowie natomiast wydaje się być anty-cyber – Morgan Sullivan jest w stanie oszukać każdą maszynę, ale nie człowieka. Szkoda, że na pytanie, czy potrafi oszukać sam siebie, twórcy udzialają tak trywialnej odpowiedzi.

PS. Zwiastunu tym razem nie umieszczam. Nie tylko zdradza on co ważniejsze zwroty akcji, ale i kreuje „Cyphera” na widowiskowe kino akcji, którym nie jest.







  • Ignacy

    Kto nie widział ma szansę – dziś o 22:30 w TV4, za 2 dni o tej samej porze w TV6.

  • romeck

    Prawie nieznany film Natalego, ale warty obejrzenia. Dzięki. Krzysiu. :)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

CYBERPUNK - cykl artykułów

Następny tekst

Fota dnia - Sigourney Weaver



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE