Cezar musi umrzeć (2012) - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Cezar musi umrzeć

Odsiadujący najwyższe wyroki przestępcy odgrywają dramat „Juliusz Cezar” w murach najsłynniejszego rzymskiego więzienia o zaostrzonym rygorze Rebibbia. „Cezar musi umrzeć” nie jest inscenizacją. To dokument połączony z teatrem.




I ty, Brutusie, przeciwko mnie?




Tekst gościnny
27.09.2012


Autorką recenzji jest Zuzanna Bućko

 

Tegoroczne wyniki Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie udowodniły, że Szekspir wciąż nie zawodzi współczesnych twórców. Tryumfują nie tylko świeże interpretacje dzieł klasyka w formie spektakli telewizyjnych, lecz coś zupełnie nowego.

Nagrodzony Złotym Niedźwiedziem Berlinale 2012 czarno-biały dramat to spektakl w filmie. Niemalże od samego początku do ostatnich ujęć aktorzy wcielają się w role właśnie aktorów. I tu kolejna niespodzianka. Otóż wszyscy mężczyźni pojawiający się na ekranie to prawdziwi więźniowie. Odsiadujący najwyższe wyroki przestępcy odgrywają dramat „Juliusz Cezar” w murach najsłynniejszego rzymskiego więzienia o zaostrzonym rygorze Rebibbia. „Cezar musi umrzeć” nie jest inscenizacją. To dokument połączony z teatrem.

 

Na taki eksperyment mogli pozwolić sobie jedynie weterani i znawcy kina – bracia Paolo i Vittorio Taviani. Od włoskiego duetu należało wiele wymagać. Obaj twórcy (każdy z nich przekroczył już osiemdziesiątkę) znani są z misternie komponowanej estetyki obrazu. Właśnie ta cecha nadała ich najnowszej produkcji charakter jeszcze podnioślejszy niż gdyby był zrealizowany w formie teatru telewizji. Wielki nieobecny, czyli kolor okazał się zbędny w wyrażeniu intensywnych emocji. Wręcz przeciwnie jego brak je eskaluje. Podniosły nastrój wprowadzony już od samego początku pozwala nam nie tylko poznać, lecz na swój sposób zrozumieć sytuacje życiowe, w jakich znaleźli się odtwórcy szekspirowskich ról.

Choć z początku udział morderców, złodziejów, członków włoskiej mafii i innych przestępców wagi ciężkiej wydaje się wręcz absurdalny, wrażenie to diametralnie zmienia scena przesłuchania. Świadomość autentyczności wyrażanych emocji, cytowanych kwestii każe nam zawierzyć reżyserom w dalszej części filmu. To dzięki realnym bohaterom, ludziom z krwi i kości, bracia Taviani uzyskują pełną ufność ze strony widza. Tu nie ma nawet mowy o cieniu podejrzenia padającym na autentyczność pojedynczych scen. Już od pierwszych minut filmu mamy pewność, że nikt nas nie oszuka. I choć z pozoru wydawać, by się mogło, że głównym tematem obsypanego nagrodami filmu jest resocjalizacja więźniów, nie o to tu chodzi. 

 

Najważniejsze są bowiem emocje. Bracia Taviani nadają więźniom ludzkie przymioty, których odmówiło im społeczeństwo wraz z ich wkroczeniem za kraty więzienia. O nich samych wiemy niewiele. To ludzie skrzywdzeni przez samych siebie. Nie chcą mówić o przeszłości. Wkraczają w świat Szekspira, który daje im nadzieję. Wypowiadając słynny cytat Juliusza Cezara „I ty, Brutusie, przeciw mnie?” lepiej niż ktokolwiek inny wiedzą o jakiej zdradzie mówią. Dramat ten porusza przecież najważniejsze kwestie i rozterki moralne człowieka.

W filmie jest jedna scena, gdzie granice rzeczywistości i fikcji zacierają się. W pewnym momencie nie mamy pewności czy bohater przemawia słowami klasyka czy odchodzi od nich, by „policzyć się” ze współwięźniem. To pokazuje jak mocno mężczyźni zaangażowali się w przygotowania. Bowiem sztuka jest dla nich ucieczką. Gdzie indziej mogą zagubić myśli? Rozprostować skrzydła? W czterech ścianach celi jest to niemożliwe. Szekspir daje im szansę wzbicia się w powietrze. Z pewnością ktoś powie: „przecież nie siedzą w więzieniu za nic”. To prawda, lecz twórcom udało się uniknąć aspektu winy konkretnych skazanych. Nie osądzają ich przewinień, a jedynie o nich wspominają. To nie one są najważniejsze, a pragnienie wolności wyrażone językiem sztuki.

Choć „Cezar musi umrzeć” nie zagościł jeszcze w polskich kinach widzowie mieli jedyną okazję na zobaczenie przedpremierowego pokazu. Podczas II Festiwalu Muzyki i Filmu Transatlantyk film ten po brzegi wypełnił salę kinową. Powodzeniem na naszych ekranach z pewnością będzie się cieszył za sprawą reklamy. Kto pogardzi laureatem Złotego Niedźwiedzia? Miejmy nadzieję, że polska publiczność doceni włoską produkcję z powodów nie tylko komercyjnych. Bowiem takich filmów „perełek” jest więcej. Miejmy odwagę i chęci na ich poszukiwania. W wyborze filmów nie kierujmy się jedynie repertuarem multipleksu w pobliskiej galerii handlowej.

 

Tekst gościnny

Tekst gościnny

Jeśli potrafisz pisać recenzje lub artykuły filmowe (które zazwyczaj lądują w Twojej szufladzie), a chciałbyś zaprezentować się przed tysiącami czytelników, możesz gościnnie publikować na naszej stronie! Przy większej i regularnej liczbie tekstów, takie osoby takie dopisujemy do stałej współpracy.
Napisz do nas: wspolpraca@film.org.pl
Tekst gościnny






  • Martyna Łogin

    Przepraszam, ale od czego „odrywany” jest dramat ? Od odgrywania? Trochę mi przykro, że coraz częściej w artykułach na mojej ulubionej stronie pojawiają się tego typu błędy. Jakby zupełnie zrezygnowano nawet z wstępnego przejrzenia nadesłanych tekstów w celu wychwycenia podstawowych błędów.

    • antinazi

      czy ten wielki błąd, ten wielbłąd wręcz, ta jedna tak wiele znacząca dla porządku wszechświata literka wpływa na odbiór bardzo interesującej recenzji?
      Nie przeginasz aby?
      Cezara bardzo chciałbym obejrzeć, bo brzmi znakomicie. Bardzo intrygujący pomysł na adaptację.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Na co do kina?

Następny tekst

TRYLOGIA MATEK



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE