nowości kinowe

Biegnij, chłopcze, biegnij

Biegnij, chłopcze, biegnij okazuje się filmem anonimowym i prostym. Nie wnosi nic nowego w ciągle żywą dyskusję o Holocauście.

Autor: Maciej Niedźwiedzki
opublikowano

Wojna, wojna, wojna. Holocaust, Holocaust, Holocaust. Ta problematyka wydaje mi się już całkowicie wyeksplatowana. Kino wojenne zaoferowało nam już chyba kompletne spektrum emocji w tym wymiarze – już nas nie zaskoczy, nie zmyli, nie przerazi. Reżyser Biegnij, chłopcze, biegnij stara się przekonać, że ten temat nie jest jeszcze wyczerpany. Niestety nie udaje się mu to do końca – film Pepa Danquarta zawodzi ze względu na mało ciekawych bohaterów, miejscami infantylny scenariusz i przewidywalność.

Bohaterem Biegnijm chłopcze, biegnij jest Jurek (grany przez bliźniaków Andrzeja i Kamila Tkaczów)– młody chłopak żydowskiego pochodzenia, który uciekł z getta. Błąka się po Polsce, stara się schronić, przeżyć, przetrwać. Początek zapowiada raczej kino survivalowe, które – mając dziecko za głównego bohatera – tym bardziej powinno zainteresować. Pierwsze ujęcia przypominają choćby Essential Killing Jerzego Skolimowskiego. Tym razem wyzwanie, czyli tragedia Holocaustu, wydaje się być jeszcze trudniejsze, oczekiwania wobec tego wzrastają. Spodziewałem się wyczerpującej walki o życie Jurka, chciałem się z nim utożsamić, przeżywać jego lęk i odczuć bezradność. Niestety bardzo szybko, po zaledwie kilkunastu minutach, Danquart rozwiewa jakiekolwiek wątpliwości. Jego film zmienia ton. Zaczyna być bardzo grzeczny, czysty i dodatkowo nachalnie dydaktyczny.

Do tej pory dzieci zazwyczaj odgrywały jedynie drugo i trzecioplanowe role – najbliższy ich emocjom był Roberto Benigni w swoim Życie jest piękne, gdzie udowodnił, że można przejmująco opowiadać o śmierci, która jest całkowicie bezsensowna, niezrozumiała. Potencjału najnowszej opowieści o wojennej zagładzie Żydów upatrywałem w fakcie, że twórcy chcieli opowiedzieć tę historię z perspektywy 8-letniego chłopca. Myślałem, że twórcy przefiltrują doświadczenie wojny przez jego wrażliwość, niewiedzę i niedojrzałość – dzięki temu ten okres historii zostanie przedstawiony trochę inaczej – może naiwniej, ale bez uciekania od realizmu. Niestety, w  tym aspekcie film Danquarta nie oferuje zbyt wiele.

boy

Jurek przemierza Polskę spotykając kolejnych dobrych, pomocnych ludzi na swojej drodze. W ich rolach występuje śmietanka polskich aktorów (Mirosław Baka, Grażyna Szapołowska, Olgierd Łukasiewicz, Lech Dyblik). Trudno mi jednak uwierzyć w bohaterów, których grają, bo nie pełnią oni żadnej funkcji dramatycznej, są jedynie kolejnymi przystankami. Istnieją jedynie po to, by za każdym razem wygłosić do Jurka (i przy okazji widza) jakiś morał. Często miałem wrażenie, że reżyser nie do końca był zdecydowany dla kogo ten film kręci: czy ma to być jedynie lektura o wojnie dla klas szkoły podstawowej, czy coś bardziej ambitnego, wchodzącego w dialog z najsłynniejszymi obrazami traktującymi o Shoah. Reżyser, stojąc w rozkroku między tymi dwoma konwencjami, nie jest w stanie zadowolić ani jednych ani drugich.

Biegnij, chłopcze, biegnij okazuje się filmem anonimowym i zbyt prostym. Nie wnosi nic nowego w ciągle żywą dyskusję o tym przerażającym etapie II Wojny Światowej. Nawet w kreacji świata nie jest w żaden sposób rewizjonistyczny: przestrzeń jest wystylizowana, niespotykanie kolorowa. Może jest to dyktowane wyraźnie wspomnieniowym charakterem tego filmu: Jurek spotkał przecież w tym okresie wielu przyjaciół, bezinteresownie mu przychylnych. Mimo szalejącego wokół zła, zapamiętał jedynie dobro, ciepło i poświęcenie, które doświadczył od spotkanych osób.

boy

Nie chcę jednak tak jednoznacznie skreślać tego filmu, a szczególnie jego siły w przywoływaniu emocji. Mimo wielu momentów zaskakująco naiwnych, ten obraz ma w sobie poczciwość i optymizm, za które go cenię. Pepe Danquart i scenarzysta Heinrich Hadding wierzą w człowieka; wierzą w to, że konstytutywnymi jego cechami są dobroć i empatia. Wojna nie musi przekształcać człowieka w bestię, nie może być usprawiedliwieniem do czynienia zła.

Oczywiście, nie jest to wniosek szczególnie odkrywczy, jednak zdecydowanie warty regularnego powtarzania. 

Ostatnio dodane