Belle - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Belle

Autorzy filmu wychodzą od pojedynczego przypadku, by na końcu zmierzyć się z wielką polityką.




Portret epoki




Maciej Niedźwiedzki
08.09.2014


bKoniec XVIII wieku. Wielka Brytania – imperium kolonialne budujące swoją gospodarczą potęgę siłą niewolników, panujące nad ogromną ilością czarnych, którzy wznoszą własnymi rękami kolejne budowle, składają statki, ślepo służąc Brytyjczykom. Poddaństwo weszło im w krew, oni tylko słuchają i wykonują rozkazy. W takie środowisko wpada Dido Elizabeth Belle (Gugu Mbatha-Raw) – mulatka, nieślubna córka oficera brytyjskiej floty Johna Lindsaya (Matthew Goode). Ten przyprowadza ją na dwór swojego wuja Williama Murraya (Tom Wilkinson), wysoko postawionego sędziego, z prośbą, by ją wychował i zadbał jak o własną córkę (Sarah Gadon). Murray niechętnie zgadza się przyjąć Dido, Lindsay natomiast wyrusza ze swoją flotą do Indii.

Reżysera Amma Asante razem ze scenarzystką Misan Sagay inteligentnie przeplatają ze sobą trzy główne tematy. Pierwszym jest dorastanie Dido, jej aklimatyzacja w nieznanych warunkach, odkrywanie swojej tożsamości i dochodzenie do głosu w nawet najistotniejszych sprawach. Obok rozwija się wątek melodramatyczny. Obie dziewczyny przy pomocy charyzmatycznej matki (Emily Watson) starają się znaleźć najodpowiedniejsze dla siebie partie. Na tej płaszczyźnie, razem z bohaterkami, rozstrzygamy, czy należy iść za głosem serca, czy podążać za dźwiękiem monet, tak by zapewnić sobie bezpieczną przyszłość. Jednak twórcy Belle uciekają od fabularnych klisz, niebanalnie portretują swoich bohaterów. Konsekwentnie i precyzjnie wprowadzane są kolejne problemy, a postaci stawiane w trudnych etycznie sytuacjach.

b

Jedynym wyjątkiem jest postać Jamesa Ashforda – obsadzonego przez Tom „Draco Malfoya” Feltona, który ogrywa swoje znane ekranowe emploi. Felton to dalej zawistny i pełny kompleksów drań. Wydaje mi się nawet, że ten bohater nie jest w tym filmie potrzebny. Belle jest obrazem subtelnym, stawiającym na realizm psychologiczny i wierność epoce. Ashford jest postacią wręcz karykaturalną, zarysowaną jaskrawo, dodatkwo nie odgrywa specjalnie istotnej funkcji dla całej historii. Jest jedynie przykładem tego, jakim zwyrodnialcem można się stać, jest bardziej ostrzeżeniem dla widzów niż istotnym elementem w konstrukcji scenariusza.

Trzecim, zdecydowanie gatunkowo najcięższym, tematem jest głośna sprawa statku Zong. Na jednym z kursów dowództwo, z powodu kończącego się zaopatrzenia w wodę, zdecydowało się wyrzucić wszystkich niewolników za burtę. Sędzią w tym procesie jest rzecz jasna William Murray. Jego oponentem, zalecający się do Dido, światły prawnik John Davinier (Tom Reid). Konflikt ten jest ciągle obecny w tle, nadaje tej historii dodatkowy wymiar oraz dodaje potrzebną wagę. Reżyserska przeprowadza udaną i celną paralelę między sytuacją Belle a sprawą w sądzie. Obie te sytuacje mocno na siebie oddziałują. Autorzy filmu wychodzą od pojedynczego przypadku, by na końcu zmierzyć się z wielką polityką. Niewolnictwo i rasowa dyskryminacja, te niechlubne rozdziały (niestety ciągle zapisywane) w historii człowieka, ukazano w skali mikro i makro. Od drobnych gestów oraz spojrzeń, z którymi konfrontuje się Dido, po spektakularny przypadek zbrodni na statku Zong.

b

Z połączenia melodramatu i kina politycznego wyszedł Ammie Asante smakowity filmowy kąsek. Nie odnajdziemy w nim taniej dydaktyki. Oczywiście, to film, który ma nas wychowywać, kształtować w nas właściwe postawy i historyczną świadomość. To również kino feministyczne (pozbawione jednak męczącej deklaratywności czy ideologicznej łopatologii), w centrum stawiające kobiety i świat przefiltrowany przez ich wrażliwość. Belle, niestety, wieńczy dość ckliwa (kiczowata?), banalna scena zmuszająca nas, by zakwestionować tę based on true story opowieść.

Chyba nie warto kwestionować, czy ta historia faktycznie wydarzyła się czy nie. Taka polemika z tym filmem doprowadzi nas do donikąd  to ślepa uliczka. Twórcy nie ukrywają, że ich główną inspiracją był XVIII-wieczny obraz przedstawiący Dido Elizabeth Belle ze swoją kuzynką. Jeśli cała reszta jest fikcją, to ja chcę w nią wierzyć, jeśli prawdą, to chyba jeszcze lepiej. Jednak rozstrząsanie tego problemu zostawmy już historykom, bo nam powinno wystarczyć, że Belle to kawał solidnego kina.

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

W KMF od 2013 roku. Uwielbiam filmy Martina Scorsese i animacje Pixara. Interesują mnie europejskie filmy festiwalowe, animacje z całego świata i oczywiście wysokobudżetowe filmy amerykańskie (wyłączając produkcje Marvela, których nie lubię i nie rozumiem). Trzy najlepsze filmy w historii kina to "Ojciec Chrzestny II", "Brokeback Mountain" i "Wściekły byk".
Maciej Niedźwiedzki

Latest posts by Maciej Niedźwiedzki (see all)







  • Danio31b

    „imperium kolonialne budujące swoją gospodarczą potęgę siłą
    niewolników, panujące nad ogromną ilością czarnych, którzy wznoszą
    własnymi rękami kolejne budowle, składają statki, ślepo służąc Brytyjczykom. Poddaństwo weszło im w krew, oni tylko słuchają i wykonują rozkazy.”

    Kolejny politycznie poprawny gniot o złych do szpiku białych i biednych uciskanych czarnych ??

    • Maciej Niedźwiedzki

      Nie.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Sin City 2: Damulka warta grzechu

Następny tekst

Chłód w lipcu



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE