BAD WORDS - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Bad Words

"Bad Words" to nic innego jak niezbyt lotny dramacik wzbogacony o garść pseudo-kontrowersyjnych i niepoprawnych żartów.




Przeciętność




Filip Jalowski
15.07.2014


bad-words-posterUSA to kraj wielu mniejszych, bądź większych dziwactw. Do jednych z nich zawsze należała dla mnie śmiertelna powaga, z jaką podchodzi się do konkursów w literowaniu wyrazów. Nie wiem, czy wydarzenie na skalę światową robią z tej zabawy jedynie targetowane pod niedzielne obiady produkcje pokroju Akeelah i jej nauczyciel, czy Ameryka w istocie wstrzymuje oddech za każdym razem, gdy jakieś dziecko wychodzi na scenę, aby przeliterować wyraz składający się z więcej niż pięciu liter. Nie zmienia to jednak faktu, że – przełóżmy zjawisko na polskie warunki – nie wyobrażam sobie stworzenia fabularnego filmu na temat szkolnego dyktanda. A może inaczej, o takiej produkcji mogę myśleć jedynie w kontekście prześmiewczego absurdu godnego Rejsu Piwoskiego. To jednak nie te czasy, coś takiego po prostu wyjść nie może.

Komediowe podejście do tematu literowania wydaje mi się zatem jak najbardziej na miejscu. Chociażby dlatego z zainteresowaniem spojrzałem na debiutancki film Jasona Batemana, czyli faceta, który gdzieś od początku nowego tysiąclecia nie ma roku, bez występu w co najmniej dwóch-trzech produkcjach (rzecz jasna, produkcjach różnej jakości). Doskonałe plakaty zapowiadały bezlitosne drwiny z filmów pokroju wspominanej już Akeelah, a że popatrzeć jak ktoś wytyka palcem i wstawia ostre kawałki zawsze przyjemnie, byłem zatem do Bad Words nastawiony więcej niż pozytywnie. Niestety, entuzjazm opadł po jakichś dwudziestu minutach seansu, kiedy to okazało się, że Bateman wcale drwić nie będzie. Bad Words to nic innego jak niezbyt lotny dramacik wzbogacony o garść pseudo-kontrowersyjnych i niepoprawnych żartów. Typowa rzecz do obejrzenia i szybkiego zapomnienia.

bad-words-1

Wcielając się w dorosłego mężczyznę, który znajduje lukę w regulaminie i zgłasza się do jednego z najbardziej prestiżowych konkursów literowania w całym USA, Bateman początkowo kreuje postać ekscentryka pokroju Alana z Kac Vegas. Widz od razu wyłapuje, że pod maską generującej humor ekscentryczności kryją się jakieś problemy i kompleksy. Niemniej, o ile w filmach o chlaniu na umór ekscentryczność Alana była konsekwentna (aż do części ostatniej, w której zrobiono z niego socjopatę), to w Bad Words Bateman spuszcza gardę zdecydowanie zbyt szybko. Żarty zaczynają zdawać się nieco wymuszone w momencie, gdy wiemy, że film i tak poprowadzi nas klasyczną drogą wybrukowaną odkrywaniem kolejnych problemów bohatera i mamieniem nas możliwością zaistnienia życiowego katharsis.

Gdyby mało było tego, że powodów do śmiechu wcale nie ma w Bad Words zbyt wiele, to na domiar złego wiele żartów opiera się na tych samych schematach. Bateman po prostu się powtarza. Przekleństwo rzucone przez ułożonego dzieciaka, czy nieczyste zagrania dorosłego wobec swoich dziecięcych konkurentów wywołują uśmiech jedynie za pierwszym razem. Gdy oglądamy je po raz trzeci, piąty i dziewiąty, najzwyczajniej zaczynają przynudzać, a nudna komedia to zdecydowanie większy grzech, aniżeli złe przeliterowanie jakiegoś amerykańskiego łamacza języka.

bad-words-2

W Batemanie drzemie pewien aktorski potencjał, który od czasu do czasu daje o sobie znać. Potencjał tkwił również w Bad Words.Niestety, wyszło tak jak z większością ról odgrywanych przez reżysera filmu – przeciętnie, i nie mam zamiaru tego przeliterować.












Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Trailer 20,000 DAYS ON EARTH, czyli Nick Cave i jego słowa

Następny tekst

Dwayne za młodu



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE