nowości kinowe

Alfabet

Przedstawianymi bohaterami oraz przywoływanymi badaniami reżyser dosyć topornie i naiwnie chce nas przekonać do swojej tezy.

Autor: Ewelina
opublikowano

7607326.3

Erwin Wagenhofer nakręcił dokument o jedzeniu, następnie o pieniądzach, a teraz na warsztat wziął edukację. To kolejny temat dotyczący praktycznie każdego, zatem dostajemy film skierowany do wszystkich. Kogo z otoczenia by nie zapytać, do szkoły chodził. A wszyscy, którzy swoją edukację wspominają jako pasmo wydarzeń tragicznych, czasy opresji, stracone lata lub są świadomi wad dydaktycznych metod, których doświadczyli na własnej skórze, tezę Alfabetu mogą uznać za słuszną, a przynajmniej godną uwagi.

W opisie Alfabetu możemy przeczytać: Film jest osobistym i bardzo krytycznym spojrzeniem na współczesny system edukacji, oparty na linearnym, wąskotorowym myśleniu, na testowaniu uczniów, porównywaniu ich ocen, a tym samym na współzawodnictwie. W dzisiejszej szkole najważniejsze okazują się normy i standardy nauczania, które determinują sposób prowadzenia lekcji. Tego typu system w efekcie niszczy wrodzoną nam kreatywność i zamienia uczniów w systemowe roboty, niezdolne do twórczego myślenia, skupione wyłącznie na rywalizacji. Reżyser prezentuje współczesne szkolnictwo i systemy edukacji kilku krajów, a przykładami tymi chce dowieść, że szkoła przynosi więcej strat niż korzyści. Wraz z upływem kolejnych lat w szkole człowiek zatraca swój naturalnie wysoki poziom inteligencji, a obligatoryjnie wpajane umiejętności rywalizacji (o miano najlepszego we wszystkich dziedzinach) decydują o emocjonalnej niewydolności jednostki. Podążając dalej za tezą reżysera – skoro w dzisiejszych czasach taki nacisk położony jest na powszechną edukację, kształcenie, rozwój, to dlaczego żyjemy w czasach kryzysów, depresji ? Reżyser pyta o jakoś dzisiejszej szkoły, która opiera się na systemie oraz potrzebach społecznych sprzed stu lat.

doc_6253_0

Edukacyjne problemy ilustruje na przykład niemiecka nastolatka, prymuska, która cały swój dzień poświęca na szkołę i narzeka na brak wolnego czasu. Oglądamy szkołę chińską i smutnego, przemęczonego nauką ucznia, którego rodzina chwali się plikiem jego dyplomów. Swoimi doświadczeniami dzieli się wieloletni księgowy i młody ochroniarz. Obserwujemy przebieg szkolenia menadżerów. Poznajemy osoby, który do szkoły nie chodziły i to im wcale nie zaszkodziło. Zostają nam zademonstrowane badania i doświadczenia przeróżnych specjalistów dowodzące o wpływie powszechnej edukacji na dzieci.

alphabet_video_trailer_de

Przedstawianymi  bohaterami oraz przywoływanymi badaniami reżyser dosyć topornie i naiwnie chce nas przekonać do swojej tezy. Powszechność tematu-problemu i chwytliwość tezy nie stanowią o jakości dokumentu Wagenhofera. Prezentowane przykłady – uczniów, nauczycieli, naukowców, rodziców – pokazane są bez pasji i nie wzbudzają naszej ciekawości. Długie ujęcia, będące obserwacją życia codziennego filmowych bohaterów-przykładów, naukowe wywody i do tego monotonne wyjaśnienia są dosyć nudne. Ciągłe wracanie do tych samych osób potęguje wrażenie, że słyszymy to samo; dwugodzinny film wydaje się prezentować niewiele treści poza nadrzędną ideą, którą wyłapiemy w pół godziny, a po godzinie wydaje się, że na poruszony temat wiemy już wszystko. Przytaczane przykłady i badania specjalistów chwilami wydają się wątpliwe, co wynika z ich jednostronnej lub niedokładnej prezentacji.

Reżyser nie przedstawia gotowych rozwiązań dla wypunktowanych problemów. Tym samym odbiorca zostaje z tezą i porcją krytyki, i sam musi zastanowić się nad potencjalnymi rozwiązaniami albo w ogóle nad słusznością tezy Wagenhofera.

Ostatnio dodane