nowości kinowe

AFONIA / Афоня [kino rosyjskie]

Życie w Związku Radzieckim w czasach Breżniewa z punktu widzenia zwykłego człowieka.

Autor: Michał Bleja
opublikowano

Niezbyt śmiesznie, niezbyt głęboko

Twórczością Georgiego Daneliy zainteresowałem się po obejrzeniu świetnego Kin-Dza-Dza – filmu, który w świecie rosyjskojęzycznym ma niekwestionowany status kultowego. Nie jestem raczej fanem twórczości komediowej – oczywiście lubię się pośmiać, ale średnio bawią mnie żarty, które słyszę po raz n-ty. Zdecydowania większość komedii opiera się na utartych schematach, które jakkolwiek trafiają w gust masowego odbiorcy, to jednak dla kogoś, kto parę filmów już w życiu obejrzał, stają się po prostu nudne. Inna rzecz, że jeśli autorowi uda się przekroczyć schemat lub wyśmiać z wdziękiem coś, czego wyśmiewanie jest nie do pomyślenia, wówczas często mamy do czynienia z arcydziełem.

afonia 1

Tytułowym bohaterem Afonii jest młody hydraulik – ktoś, kogo – przynajmniej w zamyśle reżysera – trudno nie lubić. Afonia podchodzi do życia z lekkością, która jakkolwiek pozwala mu uniknąć przytłoczenia przez otaczającą rzeczywistość, to jednak nie pozwala znaleźć w nim głębszego sensu. Lubi wypić, poflirtować z kobietami, jest serdeczny, jednak arogancki i skupiony na sobie. To wszystko sprawia, że o mały włos nie przepuszcza szansy na prawdziwą, bezinteresowną miłość.

Film Daneliy nie jest ani szczególnie odkrywczy, ani szczególnie odważny, ani szczególnie zabawny. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest też obrazem głupawym czy kompletnie bezwartościowym. Zawarte w nim żarty śmieszą umiarkowanie, film okazuje się nabierać nieco większej wartości, gdy potraktujemy go bardziej serio. W perypetiach Afonii chyba każdy jest w stanie odnaleźć trochę siebie – wszyscy miewamy moralne kryzysy i wszystkim nam zdarza się gubić czasami sens życia, o ile oczywiście w ogóle mamy jakieś życie wewnętrzne. Przeprowadzona przez radzieckiego reżysera analiza tego zjawiska nie jest szczególnie głęboka, bo w końcu jest to komedia, ale jednak dość trafna, co sprawia, że z Afonią trudno się nie utożsamiać.

Niewątpliwą zaletą filmu jest również pewien walor dokumentalny – pokazuje życie w Związku Radzieckim w czasach Breżniewa z punktu widzenia zwykłego człowieka. Jest, w odróżnieniu od wielu innych rosyjskojęzycznych produkcji pochodzących z epoki komunizmu, pozbawiony propagandowych zapędów – to duży plus. Z drugiej strony, reżyser jakby się trochę obawiał, aby przypadkiem nie powiedzieć nic istotnego, co mogłoby postawić go na celowniku służb, niesamowicie wówczas wyczulonych na wszelką krytykę otaczającej rzeczywistości.

afonia 2

Niestety film ma również minusy, przez które trudno uznać go za arcydzieło. Jest dość nudny, a sceny, które faktycznie bawią, można zliczyć na palcach jednej ręki. Poczucie humoru, które cechuje ten obraz, jest raczej toporne. W filmie nie byłem w stanie dopatrzyć się niczego, co pozwoliłoby zapamiętać go na dłużej, może poza sceną, w której Jefgienia Simonowa (Katia), zakłada krótką spódniczkę i idzie przez miasto, aby spotkać się z ukochanym. Scena zapada w pamięć, bo Jefgienia ma bardzo ładne nogi i w ogóle dużo wdzięku. Niestety obawiam się, że na tym koniec.

Afonia nie jest złym filmem, ale trudno też nazwać go majstersztykiem. Deneliya nakręcił obraz poprawny, w którym jednak próżno szukać zawoalowanej krytyki rzeczywistości, czyli tego, co sprawia, że podczas oglądania niektórych komedii kręconych w państwach dawnego Układu Warszawskiego śmiejemy się do łez. Rozpatrywany jako komedia – obraz radzieckiego reżysera okazuje się być średnio zabawny. Rozpatrywany jako film psychologiczny – jest umiarkowanie głęboki, choć celny i świadczy o bystrym oku twórcy. Tym niemniej obawiam się, że osoby nie zainteresowane głębiej radziecką kinematografią nie będą nim zachwycone.

Ostatnio dodane