A MOST VIOLENT YEAR | FILM.ORG.PL

A Most Violent Year

Kino wysokich lotów




Na przekór




Maciej Niedźwiedzki
24.07.2015


Najważniejsze, by być uczciwym. Względem swojej żony, względem swoich pracowników, względem partnerów w interesach, względem samego siebie. To prawdopodobnie motto życiowe Abela Moralesa. Główny bohater A Most Violent Year – wspaniały Oscar Isaac – jest właścicielem Standard Oil, przechodzącej kryzys firmy dostarczającej paliwo. Poznajemy go w momencie przeprowadzania bardzo ważnej i ryzykownej transakcji. Morales kupuje atrakcyjnie ulokowaną ziemię, która w przyszłości ma zapewnić mu zwielokrotnienie zysków, ma być perspektywą gwałtownego rozwoju. W czym tkwi szkopuł? Abel nie ma wszystkich potrzebnych środków na ten zakup. W dwóch walizkach wręcza kontrahentom 40% całej kwoty i ma trzydzieści dni na zgromadzenie reszty. Dodatkowo od dłuższego czasu Morales jest systematycznie okradany z transportowanej w cysternach benzyny.

Za nim ciężkie miesiące, kolejne nie zapowiadają się również różowo. Z gwarantowanego kredytu wycofuje się bank, do jego mieszkania wkrada się uzbrojony rabuś, do sądu pozywa prokurator okręgowy (David Oyelowo). W domu czeka na niego zawiedziona brakiem jego zdecydowania żona, Anna (Jessica Chastain), wychowana przez ojca-gangstera i przyzwyczajona do nieco innego zachowania mężczyzn w tego rodzaju krytycznych sytuacjach. Spodziewająca się po nich sięgania za broń, spodziewająca się nieczystej gry.

b

A Most Violent Year ma gęstą, duszną atmosferę. Nowy Jork 1981 roku to ponure i niebezpieczne miejsce. Operator, Bradford Young, obrazuje go w odcieniach żółci i palecie chłodnych barw. Od strony realizacyjnej film Chandora przypomina najważniejsze filmy lat 70., w których „bohaterami” byli również miasta – od Taksówkarza i Brudnego Harry’ego, przez Serpico i Rozmowę, po Francuskiego łącznika przedstawione jako nieprzyjazne człowiekowi dżungle z betonu i stali, w których związki między ludźmi powstają z tego samego tworzywa. A Most Violent Year to kino mięsiste i niebanalnie skonstruowane, podobnie jak wyżej wymienione klasyki.

Przemyślane do najmniejszego detalu, z świetnie napisanymi dialogami i z dwoma kapitalnymi aktorskimi rolami.

Isaac i Chastain dali prawdziwy popis, stworzyli dwójkę psychologicznie nieprostych postaci, przekonujących i prawdziwych. Złożeni z wielu elementów, skontrastowani różnymi rodowodami i wychowaniem, nauczonymi inaczej żyć. Jednak razem wydają się kompletni, współpracując ze sobą są niezwykle silni. Chandor w Chciwości udowodnił jak niezwykłe ma wyczucie w pisaniu dialogów. W A Most Violent Year jest równie przebojowy i precyzyjny. Chastain jest doskonała, gdy oburzona krzyczy na swojego męża po tym, jak niewłaściwie zachował się po próbie kradzieży w ich mieszkaniu. Jeszcze lepszy jest Isaac w trakcie spotkania z przedstawicielami konkurencji, gdy każe im zaprzestać ataków na jego cysterny. Wszystkie sceny z tą dwójką naładowane są energią, wygrane z aktorskim polotem i bagażem subtelności.

b

Niezwykłe jest też zakończenie, rzucające zupełnie nowe światło na tę historię, na motywacje bohaterów. Chandor dochodzi do niebanalnego wniosku. Abel Morales we wieńczącej film scenie nieco się zmienia, w jego zachowaniu można odczuć niepokojącą satysfakcję. Nawet nie ma to związku z jego sukcesem/porażką. Chodzi bardziej o sam fakt uczestnictwa w tej grze na śmierć i życie, w nieustannym pościgu za gotówką, w ciągłym poczuciu ryzyka: za siebie, za bliskich, w potrzebie świadomości bliskości klęski. To ona stają się tlenem, dzięki którym Abel żyje, by funkcjonować potrzebuje przed oczami widzieć przepaść. Może to moja nadinterpretacja. Może ta scena otwiera przed widzami pole do indywidualnej oceny. Warto samemu sprawdzić.

Jest coś fascynującego w postawie Abela Moralesa. W jego potrzebie bycia fair. Tym niekonwencjonalnym rysunkiem postaci J. C. Chandor łamie gatunkowe zasady. Specjalnie chce nas rozczarować faktem, że główny bohater nie zacznie opróżniać magazynku, że zawsze reaguje ze spokojem, że nie stanie się kolejnym gangsterem, choć okoliczności do tego ma więcej niż sprzyjające.

b

Morales nie zatrudni kilku karków, którzy fizycznie poznęcają się nad ludźmi odpowiedzialnym za jego nieszczęścia. Będzie grzecznie chodził od jednych drzwi do drugich i prosił o pożyczkę. Morales nie spełni się, przeprowadzając vendettę. To nie w jego stylu. A wydawało się, że wszystko do tego zmierza, że główny bohater w końcu będzie musiał wybuchnąć. Właśnie w tym, że Abel nie przekracza pewnych granic, tkwi największa wartość A Most Violent Year.

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

W KMF od 2013 roku. Uwielbiam filmy Martina Scorsese i animacje Pixara. Interesują mnie europejskie filmy festiwalowe, animacje z całego świata i oczywiście wysokobudżetowe filmy amerykańskie (wyłączając produkcje Marvela, których nie lubię i nie rozumiem). Trzy najlepsze filmy w historii kina to "Ojciec Chrzestny II", "Brokeback Mountain" i "Wściekły byk".
Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • Lizergamid

    Film widziałem jakiś czas temu i popieram główną tezę recenzenta – tak właśnie to rzeczywiście wygląda, styl jazdy głównego bohatera to nie krwawa niedziela. Jednakże tak wysokiej oceny nie dałbym – nie to że skąpię, ale brak tu tej iskry, która rozpala nasze filmowe zmysły i sprawia, że coś przyciąga uwagę na długi okres czasu wegetacji naszych myśli. Podoba mi się ten powolny i rozwlekły nieco klimat oraz rozsądne i ciche rozmowy bez eskalacji przemocy. A końcowe sceny z główną puentą ze strony żony – to takie życiowe i tyle, tak bywa i już, nie zmienisz i nie cofniesz tego, możesz tylko przyjąć to na klatę i żyć z tym albo nie.

    Co do samej recenzji – nieco za krótka, nie oszukujmy się. Chętnie przeczytałbym parę słów więcej, bo merytorycznie jest dobrze.

  • Snow

    Film porządny, momentami dobry, ale nic wybitnego. Brakuje w nim napięcia między co ciekawszymi scenami. I w odróżnieniu od recenzenta nie miałem wrażenia że zakończenie było niezwykłe. Do reakcji głównego bohatera dopisałem po prostu pogodzenie się z kosztem jaki wiedzie ze sobą utrzymanie się na wodzie. Stał się bardziej cyniczny i tyle. Moja ocena 7/10. Bardziej podobał mi się Margin Call tego reżysera.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

INSECTULA! - Kino klasy Z

Następny tekst

Klucz do wieczności



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE