Recenzje

PANI HENDERSON. Młodość w każdym wieku

Autor: Karolina Chymkowska
opublikowano

Przedstawiam wam panią Henderson. Właśnie przekroczyła siedemdziesiątkę, jednak jej duch uparcie nie chce się zestarzeć. Zatrzymał się na trzydziestce i ani kroku dalej. Pani Henderson straciła właśnie męża, u boku którego całe lata brylowała w kołach brytyjskiej arystokracji w Indiach. Opłakała tę stratę w samotności, z dala od ludzkich oczu, bo pani Henderson należy do osób, które ukrywają przed bliźnimi swój ból. Zapewne tak samo postępowała, gdy przyszła wiadomość o śmierci jej syna „gdzieś we Francji”.

Laura Henderson nie zamierza jednak pogrążyć się w goryczy wdowieństwa, nie cierpi bowiem poczucia bezradności. Zawsze ma wrażenie, że można coś zrobić, coś zmienić. Ani koła dobroczynności, ani wyszywanie mereżek nie odpowiadają jej żywej, niepokornej, niecierpliwej naturze. Bezkompromisowa i oryginalna, pani Henderson znajduje sobie inne zajęcie. Kupuje mianowicie teatr, a do jego prowadzenia zatrudnia znanego z efektywności menedżera, Viviana van Damma. Już pierwsze spotkanie tej pary to starcie wybujałych temperamentów. W niczym się nie zgadzają, wciąż prowadzą próby sił. I dobrze – pani Henderson nie znalazłaby przyjemności we współpracy z kimś, kto nie potrafiłby się jej przeciwstawić.

henderson-2

Pierwsze przedstawienie odnosi sukces, ale w powodzi innych, podobnych przedsięwzięć szybko schodzi z afisza. Potrzebna jest nowa, całkowicie oryginalna koncepcja. I pani Henderson, światowa kobieta, sięga po inspiracje paryskie – czemu by nie zaczerpnąć z tradycji Moulin Rouge? Potrafi nawet przekonać Lorda Cromera, by zezwolił na przedstawienia z udziałem nagich aktorek. Zezwolenie zostaje wydane pod warunkiem, iż nagość będzie nieruchoma, ujęta w formę żywych obrazów, uduchowionej sztuki. Pomysł okazuje się być strzałem w dziesiątkę. Teatr Windmill zyskuje ogromną popularność. Tymczasem kolejna wojna wymaga wysłania następnego pokolenia młodych ludzi na front…

Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami film Frearsa to historia, najkrócej rzecz ujmując, o afirmacji życia. Brzmi banalnie? Być może, jednak życie jest nasycone banałami, a one mimo to nigdy nie przestają być nam potrzebne. To opowieść o silnej kobiecie, która rzuciła wyzwanie mijającym latom, która udowadnia, że można zatrzymać młodość, nie stając się przez to śmiesznym i żałosnym. Dzięki niej ludzie tworzą i dają radość, pod jej kierownictwem kształtuje się świat zabawy, rozrywki, nieskrępowanego śmiechu. Podczas tych kilku chwil spędzonych w teatrze można zapomnieć o wszystkim. Ukryć się w podziemiu, dosłownie i w przenośni. Znaleźć równowagę między tęsknotą za ideałem a doświadczaniem materialnego piękna. Zyskać wspomnienia, które można zabrać ze sobą w najbardziej ponure zakątki świata. Cieszyć się tym, co jest przywilejem i prawem młodości w każdym wieku.

henderson-1

Głęboka i serdeczna przyjaźń, która zrodziła się między panią Henderson a jej menedżerem, rozwija się i hartuje w ogniu walki. Nie potrafią funkcjonować bez konfliktów i sporów, ale oboje wiedzą dobrze, że doszli już do wieku, w którym o żywość umysłu trzeba dbać podwójnie, nie pozwolić jej zatęchnąć, gdyż od tego prosta droga do obojętności, nudy, rozczarowania i biernego poddania się czasowi. W swoich szermierkach słownych, w błyskotliwych przepychankach znajdują ekwiwalent flirtu i zmysłowej przyjemności, formę intelektualnej rozkoszy, której smakowitość docenia się z wiekiem.

Tam, gdzie nie są sobie przeciwstawni, znakomicie się uzupełniają. Jednym celnym zdaniem pani Henderson potrafi rozładować charakterystyczną dla van Damma tendencję do pompatyczności. On zaś czuwa nad jej przesadną beztroską i ukróca zbyt rewolucyjne pomysły. Nie jest im łatwo – po tysiąc razy dziennie dochodzą do wniosku, że nie potrafią się wzajemnie znieść. I idą dalej, jeszcze bliżsi sobie, chociaż szanują wzajemne prawo do prywatności, technicznie rzecz ujmując – wiedzą o sobie bardzo mało. Wyznaczyli sobie określone pole interakcji, poza które nie wykraczają, czerpiąc siłę z tych wzajemnych zmagań, poczucie efektywności, przyjemność obcowania z żywiołem, młodość zachowaną.

henderson-3

I wokół nich krążą inni – młodzi ludzie, przed którymi jest wszystko. Ludzie, którzy marzą, oczekują, wypatrują swojej szansy, swojej chwili chwały w formie kogoś, czegoś, określonego czasu czy nieokreślonego miejsca. Są w tym oczekiwaniu równie bezradni jak każdy, kto dopiero coś rozpoczyna, łatwo ich zranić, łatwo dają się zwieść, zbaczają w niewłaściwą stronę. Nie każdy z nich doświadczy tego, czego pragnie i osiągnie to, czego wypatruje, jednak każdy przeżyje swój moment nadziei, marzenia i tęsknoty. Także dzięki teatrowi Windmill, który potrafi sprawić, że wojna na chwilę ustaje, w którym za fasadą kostiumów i scenicznej aranżacji kryje się coś absolutnie żywego i autentycznego. Sztuka czerpania radości z piękna ofiarowanego przez Bogów.

To film niezwykle ujmujący w swojej prostocie. Momenty śmiechu i wzruszenia funkcjonują tutaj w doskonałej równowadze, błyskotliwe dialogi są celne i dowcipne, a aktorstwo najwyższej próby. Obok królewskiej i wspaniałej Judi Dench, która potrafi pokazać jednocześnie żywość umysłu dziecka, romantyczność młodej dziewczyny i godną charyzmę dojrzałej kobiety z klasą, równie znakomicie sprawdza się Bob Hoskins, jako odrobinę zbyt napuszony i przesadnie zatroskany o integralność swojego autorytetu van Damm. Na drugim planie zaś pojawia się jako uroczy ornament śliczna, ujmująca i świeża Kelly Reilly.

Mało mamy takich filmów na ekranach – dostarczających staroświeckiej rozrywki, odprężających, a jednocześnie wymagających wrażliwości i wyrobienia. Czas spędzony w towarzystwie Mrs Henderson Presents jest jak odświeżająca dyskusja z sympatycznym, acz wymagającym intelektualnego zaangażowania partnerem. Brawa dla twórców – żadnych braw natomiast dla naszych rodzimych dystrybutorów, którzy przez długi czas odmawiali nam przyjemności zapoznania się z tą perełką.

Tekst z archiwum film.org.pl (2007).

Ostatnio dodane