Nowości kinowe

PARYŻ MOŻE POCZEKAĆ. Jedz, pij i podziwiaj po francusku

Bohaterowie na swojej drodze mijają kliszę za kliszą, ale wyzbywając się cynizmu, odnajdują w tym krzepiącą wartość. Taką samą szansę dostaje widz.

Autor: Mikołaj Lewalski
opublikowano

Podróż jako przerwanie życiowej stagnacji i droga do ożywczego katharsis to temat mocno eksploatowany w kinie. Zachwyt malowniczą scenerią, kontakt z odmienną kulturą, spontaniczność i pozwolenie sobie na znacznie więcej niż normalnie – to wszystko pozwala zrozumieć lepiej siebie oraz to, czego oczekujemy od życia. Znamy to z niezliczonych filmów drogi, komedii romantycznych, a także realnego świata. Zapewne niejeden z was przewróci oczami, słysząc, o czym opowiada Paryż może poczekać. Jeśli jednak zdołacie odłożyć na bok złośliwości i nie będziecie zrażeni niewielką odkrywczością filmu Eleanor Coppoli, to czeka was przyjemny i podbudowujący seans.

Historia wpisuje się w znane ramy: wiecznie zapracowany mąż (Alec Baldwin) tuż przed wakacyjnym wyjazdem do Paryża jest zmuszony odbyć służbową podróż do Budapesztu. Jego rozczarowana żona (Diane Lane) z powodu infekcji nie może lecieć samolotem, toteż pojawia się alternatywny pomysł – małżonkowie rozdzielą się, a bohaterka pojedzie autem do Paryża, by tam czekać na męża. Z Cannes do stolicy Francji droga nie jest długa, a film mógłby się skończyć bardzo szybko, gdyby nie fakt, że szofer nie uznaje prostej jazdy od punktu A do punktu B.

Jacques (partner w interesach męża bohaterki) to Francuz jak się patrzy. Elegancki i szarmancki, zdaje się funkcjonować w zupełnie innym świecie niż protagonistka. Dla niego pośpiech i sumienne trzymanie się planu zabija radość płynącą z życia, pozbawiając je sensu. Uważa, że należy ulegać swoim pragnieniom i pozwalać sobie na wszelkie zachcianki. W każdej chwili potrafi oczarować zgrabnym porównaniem czy znajomością faktów dotyczących historii mijanych miejsc. Jest mężczyzną pełnym pasji oraz istną kopalnią wiedzy dotyczącej francuskiej kuchni i win. Brzmi jak ideał prosto ze stereotypowego szablonu, prawda? Na szczęście nie do końca tak jest. Tu i ówdzie daje się nam do zrozumienia, że cała ta wybitnie francuska powierzchowność bohatera jest czymś, co ma przykryć bolesną przeszłość i że on również błądził, zanim odnalazł się w takim stylu życia.

Choć główna bohaterka na papierze nie wydaje się bardziej zniuansowana, to fantastyczna Diane Lane potrafi tchnąć w nią życie i autentyzm. Aktorka niezwykle sprawnie prowadzi postać niespełnionej (ale nie pogrążonej w wielkim nieszczęściu) kobiety, której czegoś brakuje w życiu. Spora część jej wiarygodności bierze się z szerokiej gamy emocji, jakie przedstawia podczas tej nietypowej podróży.

Ekscytacja, podejrzliwość, rozmarzenie, irytacja, powściągliwość, oczarowanie - Lane nadaje swojej skonfliktowanej bohaterce sporo głębi, dzięki czemu obserwowanie postępujących w niej zmian jest angażujące.

Druga gwiazda produkcji, Alec Baldwin, nie ma tu wiele do zagrania, ale pozytywnie zaskakuje pewną niejednoznacznością swojej postaci. To nie jest typowy mąż-dupek, który w pogoni za karierą zapomina o istnieniu żony i przypomina sobie o niej od święta. Już pierwsze sceny pokazują, że pomimo bycia zapracowanym pragmatykiem kocha swoją żonę i stara się zasłużyć na miano dobrego małżonka. Widząc zmiany, jakie zachodzą w nim wraz z rozwojem fabuły, w żadnym razie nie możemy go określić czarnym charakterem tej historii.

Pięknie nakręconej historii, należy rzec. Sielankowe krajobrazy francuskich wiosek i miasteczek napełniają serce zachwytem i pragnieniem wyruszenia na podobną wyprawę bez chwili zwłoki. Rzeki, roślinność, akwedukty, kamieniczki, kaplice  (a wszystko to skąpane w blasku słońca) – już to wystarczy, żeby zakochać się bez opamiętania w filmowej Francji. Dodajmy do tego interesującą historię tych miejsc, aromatyczne wina i przepyszne jedzenie zasługujące na miano sztuki, a otrzymamy perfekcyjną reklamę tego pięknego państwa. To idealne miejsce na wewnętrzną podróż i ewaluację swoich priorytetów w życiu. Jak już wcześniej wspomniałem – to fabuła, jakich wiele. Coppoli i Diane Lane udało się jednak pogłębić ograny schemat i sprawić, że opowiadana w filmie historia angażuje, chociaż pojawiała się na ekranach niejednokrotnie. I wreszcie – to przepiękny spektakl cudnych widoków i ciepłych barw, które pozostaną z widzem jeszcze długo po seansie. Myślę, że warto zignorować wewnętrzny głos mówiący „ale to już było” i dać się porwać pełnej wrażeń podróży po przepięknej Francji. Paryż naprawdę może poczekać.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane