Recenzje

NIEMORALNA PROPOZYCJA (1993). Na gruzach uczucia

Robert Redford i Woody Harrelson walczą o względy Demi Moore.

Autor: Aleksandra Tofil
opublikowano

Rzecz o miłości

Miłość – potężne, piękne i wzniosłe uczucie, które jest kompilacją wielu, wielu innych. Nieco drobniejszych, subtelniejszych. Takich, które same, bez powiązania z innymi, znaczą niewiele w porównaniu z tym, które tworzą współgrając ze sobą. Przywiązanie, przyjaźń, partnerstwo, szacunek, zaufanie, pragnienie nieustannej obecności kochanej osoby, otaczanie jej szacunkiem, umiejętność chodzenia na kompromisy, wybaczanie…

Miłości nie wystarczy po prostu być.

Miłości jednak nie wystarczy po prostu „być”. Chce, by się o nią troszczyć, zabiegać, by nad nią pracować. Od obu stron wymaga nieustannego wysiłku, nieustannego udowadniania, że są jej warte. Każdy jej element musi być odpowiednio pielęgnowany. Wystarczy, że chociaż jeden z nich zostanie pominięty, nadwyrężony – a miłość przestaje istnieć. Na jej miejscu pojawia się uczucie chore, ułomne, destrukcyjne.

David i Diana uchodzili za idealną parę. Mieli mnóstwo marzeń i zabiegali o ich spełnienie. Patrząc na nich – młodych, szczęśliwych, wpatrzonych tylko w siebie – dochodziło się do wniosku, że naprawdę się kochają i nic nie jest w stanie tego zniszczyć. Ale na ich drodze pojawił się John Gage – ktoś, kto poddał próbie ich idealny związek. Próbie, której nie zdołali przejść. Za jego sprawą sprzedali coś, co do tej pory uważali za bezcenne. W imię „miłości” sprzedali siebie i swoje uczucie.

Mimo wszystko David i Diana naiwnie wierzyli, że kochają się na tyle, by sprostać późniejszym wątpliwościom, brakowi zaufania, który nieuchronnie wkradał się w ich życie. Okoliczności cierpliwie i systematycznie dążyły do tego, by „my” – znak jedności, zespolenia się dwóch osób w jedną – rozpadło się na nie mające ze sobą nic wspólnego, bezsilne „ja” i „ty”. Przestali się rozumieć … Nie chcieli się zrozumieć. Rozmowy przerodziły się w kłótnie. Z kochanków i partnerów stali się wrogami. Spokojna przystań ich domu przeistoczyła się w poligon, na którym ścierały się negatywne i jadowite uczucia. David i Diana naruszyli fundamenty miłości – zaufanie, szacunek … Zburzyli ją, a ona upadła, grzebiąc ich pod swoimi ruinami.

Osoba trzecia. John Gage – nieprzyzwoicie bogaty, przystojny, szarmancki, pewny siebie – kwintesencja męskości i uosobienie legendy „american dream”. Winny rozpadowi związku Davida i Diany. Ale czy rzeczywiście? Zawinił. Ale tym, że był pyszny, zadufany w sobie na tyle, że chciał kupić człowieka, chciał kupić Dianę. Jednak zarówno ona, jak i David na to przystali. Gage do niczego ich nie zmuszał, nie naciskał. Padła propozycja – oni ją przyjęli. Zawinił. Ale tym, że obnażył prawdziwą naturę „miłości” Davida i Diany – niedoskonałej, sprzedajnej, fałszywej. „Miłości”, która tylko z pozoru jest miłością. Cienką, słabą skorupką rozpadającą się pod byle uderzeniem, skrywającą jedynie pustkę.

O ileż bardziej prawdziwym i szczerym uczuciem było uczucie Gage’a? To fakt – wyceniając Dianę jak przedmiot popełnił błąd. Zdał sobie jednak z niego sprawę i próbował naprawić. Udało mu się. Cierpliwością, uporem zdobył nie tylko ciało Diany, ale i jej duszę, namiastkę uczucia. Pielęgnował ich związek, zabiegał o to, by się rozwijał. Traktując Dianę jak najcenniejszą istotę na Ziemi, spełniając jej marzenia, starał się zmazać popełniony na początku błąd. Kochał Dianę. A jego miłość była na tyle szczera i mocna, że dla szczęścia ukochanej kobiety znalazł siłę do wyrzeczenia się własnych pragnień na rzecz jej pragnień. Dała mu siłę do zrezygnowania z samego siebie, do postawienia własnego „ja” na dalszym planie i kompletnym skoncentrowaniu się na drugiej osobie, na tym, czego ona chce. Dała mu siłę do okazania szacunku.

Diana wraca do Davida. Padają wzniosłe słowa. „Ja już nigdy …”, Przepraszam …”, „Wybacz …”, „Kocham …”. Ale tak naprawdę nie uda im się odbudować fundamentów ich odzyskanego uczucia. W pewnym momencie znów pojawią się podejrzenia, kłótnie, wyrzuty. Ciągle będzie między nimi stała niemoralna propozycja i palący żywym ogniem fakt, że na nią przystali. A ich kaleka „miłość” już zawsze będzie przypominała skrzętnie sklejane przez Davida zdjęcia – pełne rys, kruche, gotowe się rozpaść przy byle szarpnięciu.

Tekst z archiwum film.org.pl.

Ostatnio dodane