Recenzje

Nie torturuj kaczuszki

Autor: Mariusz Czernic
opublikowano

Wytwórnia: Medusa Produzione

Reżyseria: Lucio Fulci

Scenariusz: Lucio Fulci, Roberto Gianviti, Gianfranco Clerici

Muzyka: Riz Ortolani

Zdjęcia: Sergio D’Offizi

Wystąpili: Florinda Bolkan, Barbara Bouchet, Tomas Milian

Autorem recenzji jest Mariusz Czernic. 

W małym włoskim miasteczku życie toczy się spokojnym rytmem. Matki zajmują się domem, ojcowie pracują by utrzymać swoje rodziny, a dzieci dzielą czas między naukę i zabawę. Ta codzienna rutyna zostaje przerwana, gdy ginie dziecko, potem zaś zostają znalezione zwłoki następnego. Wkrótce staje się jasne, że w mieście zadomowił się seryjny morderca i na spokojną dotychczas mieścinę pada blady strach, który kieruje mieszkańców na manowce.

Policja zostaje postawiona w stan gotowości, a na ręce stróżów prawa i porządku patrzy pewien ambitny dziennikarz. Każdy zadaje sobie pytanie: kto jest mordercą? Czy tak okrutnych zbrodni mogły się dopuścić kobiety, których los zesłał na złą drogę? Jedna jest pozbawioną zahamowań kombinatorką, druga to dewiantka oddająca się czarnej magii. Wkrótce staną one naprzeciw okrutnej, ogarniętej strachem rzeczywistości.

Lucio Fulci nie był może takim stylistą obrazu jak jego konkurenci, Mario Bava i Dario Argento, ale potrafił tworzyć intrygujące, pełne napięcia historie, kreując atmosferę z doskonałym wyczuciem, warsztatową biegłością i artyzmem. Był także wnikliwym obserwatorem włoskiej codzienności, czasem w sposób dość kontrowersyjny piętnującym wady i mentalność zacofanego społeczeństwa. Aby jednak w pełni docenić jego talent, nie wystarczy obejrzeć jego słynnych, drastycznych horrorów (tj. Zombi pożeracze mięsa i Siedem bram piekieł), bo najpełniej twórczą inwencję i ambicje reżysera widać w skromniejszych (pod względem ilości krwawych scen) thrillerach, takich jak „Siedem czarnych nut” i recenzowany „Nie torturuj kaczuszki”.

Reżyser zestawił w tym filmie racjonalnie myślących policjantów z wiarą w przesądy i magię. Jednak ani magia ani zwykli przerażeni mieszkańcy ani nawet dysponujący lepszymi środkami gliniarze nie są w stanie odnaleźć sprawcy. Ilość podejrzanych się zwiększa, niestety ilość ofiar także, a śledztwo stoi w miejscu i wydaje się, że stróże prawa nawet na krok się nie zbliżyli do osoby, która pozbawia życia bezbronne i niewinne dzieci. A ludzie coraz bardziej się niecierpliwią, narasta w nich agresja, która powoduje, że nawet osoba podejrzana, lecz wypuszczona z braku dowodów, musi być winna. W końcu ta osoba, uważana za czarownicę, nie lubiła dzieci, życzyła im śmierci, więc równie dobrze mogła je zabić. A fakt, że praktykuje czarną magię jeszcze bardziej powoduje wstręt i nienawiść społeczeństwa. I choć reżyser unika pokazywania na ekranie dosadnej przemocy, nie ukazuje morderstw dokonanych na dzieciach, to scena linczu na czarownicy jest dobitna i okrutna, ale także stylowa, dzięki wykorzystaniu odpowiedniej muzyki.

Istotnym elementem, który łączy różne grupy społeczne jest wiara. Każdy w coś wierzy i ta wiara kształtuje jego charakter i przyczynia się do tego, jakie działania podejmie. Policjanci wierzą, że sprawiedliwość musi zwyciężyć, dziennikarze wierzą w prawdę, mordercy są przekonani, że ich działania mają sens, natomiast inni obywatele nie mając zaufania do policji polegają na sobie, czyniąc niepotrzebny chaos i spustoszenie. Kiedy miasto zaludniają ignoranci, głupcy i ludzie pozbawieni moralnych zasad i skrupułów, to osada staje się siedliskiem społecznych patologii i wszelkiego zła. Najbardziej skuteczna w dochodzeniu do prawdy okazuje się dziennikarska dociekliwość, wiara w siłę własnego umysłu i umiejętność kojarzenia faktów. Obrośnięte trawą pola, obfitujące w drzewa lasy i opustoszałe lub zatłoczone uliczki mogą ukrywać jakieś ślady, które prowadzą do odkrycia prawdy na temat mrocznej natury człowieka. Sojusznikiem mordercy jest nie tylko strach, który odbiera ludziom zdolność logicznego myślenia, ale także upływający czas, bo wymagające czasu śledztwo i zwlekanie z podjęciem konkretnych działań dają zabójcy więcej czasu na zaplanowanie i dokonanie kolejnej zbrodni, a także zatarcie śladów.

We włoskich horrorach i thrillerach aktorstwo z reguły nie zachwyca, ale w tym recenzowanym filmie jest jedna kreacja aktorska, którą określiłbym jako ponadprzeciętną. Florinda Bolkan, która zagrała też w poprzednim filmie Fulciego (Jaszczurka w kobiecej skórze) to dość mocny atut tej produkcji. Wiarygodnie zagrana przez nią postać wyklętej przez społeczeństwo tajemniczej i szalonej kobiety to postać demoniczna, która może budzić lęk, ale naznaczona jest cierpieniem i bogatym doświadczeniem życiowym, co wskazuje na niejednoznaczność i złożony charakter postaci. Tkwią w niej gniew i złość, a umysł ogarnęła wiara w czarną magię, która okazuje się dla niej sposobem na wyładowanie swoich emocji. Takie praktyki jednak ją gubią, bo uwalniają w ludziach bezgraniczną wściekłość i nawet tak silna osobowość nie jest w stanie się obronić. A scena linczu boleśnie dowodzi, że nawet zwykły, przeciętny obywatel ogarnięty nienawiścią i obawą o życie swoich dzieci może być niebezpieczny. Obok Florindy Bolkan ważne role w tym filmie zagrali bezbarwny i nijaki Tomas Milian w roli dziennikarza oraz seksowna i uwodzicielska Barbara Bouchet w roli kobiety, dla której etyka nie ma żadnego znaczenia, a prawda okazuje się dla niej ważna dopiero, gdy sama stanie w kręgu podejrzanych.

Oczywiście Fulci nie byłby sobą, gdyby w swoim filmie większą wagę przykładał do bohaterów i akcentów społecznych. Świadomie robił ten film jako kryminał w estetyce giallo i dlatego ważne było dla niego stworzenie spójnej i logicznej intrygi, która zaskakiwałaby widza na każdym kroku, intrygowała atmosferą zagrożenia, czasem też wzbudzała kontrowersje niektórymi zabiegami. Reżyser, znając doskonale przyzwyczajenia i oczekiwania publiczności, oszukuje i zwodzi widzów, odwraca ich uwagę oraz prowadzi do finału drogą krętą i wyboistą, na której trzeba uważać, by nie upaść i nie zgubić śladów. Należy więc nastawić się na to, że obok głównego, kryminalnego wątku, znajdzie się również miejsce na wątki poboczne, które mogą oddalać coraz bardziej od rozwiązania zagadki, lecz mogą też do niego przybliżać.

„Nie torturuj kaczuszki” to wbrew dziwnemu i obciachowemu tytułowi dzieło z wyższej półki i nie każdy potrafi tak wysoko dosięgnąć – dlatego jest to film praktycznie nieznany, ceniony głównie przez miłośników włoskiego kina grozy.

Ostatnio dodane