Recenzje

MYSTIC PIZZA (1988). Ładnie obudowany harlequin

Umysłowy reset z naturalną jeszcze Julią Roberts

Autor: Berenika Kochan
opublikowano

Mystic Pizza. Ładnie obudowany Harlequin

Są takie filmy, które dają poczucie bezpieczeństwa. Może niezbyt ambitne, z pewnością przewidywalne, ale czuć to bijące z ekranu ciepło, przypominające błogość spędzanego w domu zimowego wieczoru. Albo to tylko mój sentymentalizm, bo Mystic Pizza przywołuje na myśl filmy, które oglądałam już nie jako dziecko, jeszcze nie nastolatka.

Dziś na temat jego wartości dla kinematografii można toczyć spory. Bez wątpienia jednak Mystic Pizza wpisuje się w grono komedii romantycznych must-see lat osiemdziesiątych, choćby ze względu na przełomowe wówczas dla trzech głównych postaci role. Po premierze filmu rozkręciła się kariera Annabeth Gish (aktorka wystąpiła w wielu popularnych amerykańskich serialach, między innymi w Synach anarchii, jako doktor Anne Sullivan w Słodkich kłamstewkach i w roli Moniki Reyes w Z archiwum X), Lili Taylor (ta również ma już bogate serialowe portfolio, z rolami w Sześć stóp pod ziemią czy American Crime), a także Julii Roberts, na którą tak dobrze patrzeć w wersji jeszcze chirurgicznie niezmodyfikowanej.

Annabeth Gish, Julia Roberts, Lili Taylor, 1988

Może o fabule? W nadmorskim Mystic piszczą mewy, piszczy też nuda. Każdy młody człowiek chce się stąd wyrwać, również trzy odziane w apetyczne t-shirty ze sloganem „slice of heaven” kelnerki z Mystic Pizza. Grzeczna Kat, która już dostała się do Yale, i podejmując prace dodatkowe, zbiera na czesne. Jej siostra-diablica Daisy, przekonana, że nic jej w życiu nie wychodzi, zmieniająca chłopaków jak rękawiczki. I szalenie zakochana w ciele swego chłopaka (czy tylko?) JoJo. Chichocząc, przedrzeźniając się, serwują pizzę z sekretnego przepisu i snują plany… Historie miłosne toczą się jak fotostory z Bravo, nie dając nam okazji na przeżycie zaskoczenia, strachu czy uronienie choćby jednej łzy. Co nie znaczy, że Mystic Pizza nie warto obejrzeć.

Akcja rozgrywa się bez pośpiechu, znanego ze współczesnych komedii romantycznych chaosu. Mamy dość czasu, by poczuć klimat prowincjonalnej pizzerii lat osiemdziesiątych, zadymioną atmosferę przydrożnego pubu, jak również wczuć się w nadmorski, szumiący wodą i wiatrem krajobraz. Jest sielsko. Przyjemnie patrzy się również na stroje „z epoki”. Luźne t-shirty, spódniczki mini + legginsy, sukienki z zakładką i bufiastymi rękawami lub odważniej, bez rękawów… Sukienka z kokardą Julii Roberts przeszła chyba do historii, jeśli chodzi o charakteryzację w klasycznych komediach romantycznych. Potrafię sobie wyobrazić te artykuły w pismach kobiecych po premierze filmu i szturm na sklepy.

Jedni do sklepów z odzieżą, inni do prawdziwego Mystic w stanie Connecticut. Pizzeria w filmie Petriego wzorowana jest na rzeczywistej, gdyż scenarzystka Amy Holden Jones spędziła w tej mieścinie wakacje. I mimo że kamera nie zagościła tam nawet na chwilę, po premierze Mystic Pizza tłumy ustawiały się przed lokalem w długim ogonku. Dla współczesnego, przekonanego o tym, że kino ma dostarczać nie czystej rozrywki, a strawy intelektualnej widza film może być słaby – w Ameryce końca lat osiemdziesiątych miał duże oddziaływanie społeczne.

W latach dziewięćdziesiątych planowano sequel, który (na szczęście?) nie doczekał się produkcji. Dziewczynom posypały się propozycje, Julia Roberts zrobiła wielką karierę, a Donald Petrie pozostał przy komediach i na dobre mu to wyszło. Do klasyki przeszli Dwaj zgryźliwi tetrycy, wielkim sukcesem komercyjnym okazała się Miss Agent (wciąż pojawia się w polskiej telewizji kilkanaście razy do roku), podobnie Jak stracić chłopaka w 10 dni z Matthew McConaugheyem i Kate Hudson. Ostatnia bardziej znana produkcja reżysera to Moja wielka grecka wycieczka. Żadne z dzieł Petriego nie przekroczyło pewnego poziomu wybitności, oryginalności, a niemal wszystkie sprzedały się bardzo dobrze.

Mogłabym nie rozwodzić się nad obocznościami filmu i już w drugim akapicie napisać: aktorstwo bardzo dobre, scenografia kojąca, fabuła przewidywalna jak w starych harlequinach. Polecam, jeśli pragniesz półtoragodzinnego odpoczynku od myślenia. Tyle że takie filmy dają mi coś więcej. Przywołują wspomnienia z czasów, gdy nie musiałam o nic się martwić, a oglądając w telewizji świat nastolatków, myślałam tylko: też tak chcę. W okruchach Mystic Pizza próbowałam złapać to, co już nie wróci.

Kto wypatrzy Matta Damona w roli epizodycznej?

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane