Recenzje

MUCHA Davida Cronenberga jako dramat miłosny

Reżyser wspomina w wywiadach, że ponieważ to był horror, nikt nie zauważył, jak depresyjna była fabuła.

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

Fuzja miłości i śmierci

Uwaga! Tekst zawiera spoilery!

Wypadające zęby i paznokcie. Gęsta ropa pod skórą i coraz bardziej zdeformowane, chore ciało bohatera. Wymiotowanie na jedzenie i wsysanie go bezzębnymi ustami. Stopniowe zatracanie ludzkich cech i utrata kontaktu z rzeczywistością. Samotność, szaleństwo i śmierć. Tak w skrócie prezentuje się to, co z seansu Muchy Davida Cronenberga zapamięta każdy. Powolna transformacja Setha Brundle’a została bardzo dokładnie pokazana dzięki pierwszorzędnym efektom specjalnym. Wyróżniono je zresztą Oscarem i stały się z czasem makabryczną wizytówką filmu.

A kto pamięta, o czym on właściwie był?

Od pierwszych scen widać, że Seth Brundle (Jeff Goldblum) jest pasjonatem i wizjonerem. Kiedy opowiada o swoich badaniach, zapala się i całkowicie angażuje w opowiadanie o swojej pracy. Jako że jego rozmówczynią jest atrakcyjna dziennikarka Veronica (Geena Davis), bohater jest w tym swoim przejęciu uroczy, chwilami wręcz uwodzicielski. Intryguje kobietę na tyle, że zgadza się zobaczyć laboratorium Setha i to, czym się zajmuje. Na miejscu okazuje się, że Brundle pracuje nad teleportacją i odniósł już częściowy sukces. Wynalezione przez niego telepody są w stanie przenosić martwe przedmioty, ale próby na żywych stworzeniach kończą się katastrofą. Zaintrygowana Veronica zgadza się asystować Sethowi w badaniach, uwieczniając każdy etap na kasetach wideo. On zachęca ją słowami: nie mam życia prywatnego, więc w niczym nie będziesz mi przeszkadzać. Podczas współpracy bohaterowie zbliżają się do siebie.

Seth: Nie mam życia prywatnego, więc w niczym nie będziesz mi przeszkadzać.

Kochankowie długo się sobą nie nacieszą. Veronikę prześladuje Stathis Borans (John Getz) – zazdrosny były partner i przełożony w jednej osobie. Z kolei Seth boi się odrzucenia. Na dodatek, kiedy podczas próby przeniesienia ginie jedno ze zwierząt, Brundle upija się na smutno i postanawia – wzorem naukowców testujących na sobie nowe szczepionki – sprawdzić działanie wynalazku. Teleportacja pozornie się udaje, ale niedługo potem bohater zaczyna dziwnie się zachowywać. Początkowo zastrzyk energii i nadpobudliwość mają więcej plusów niż minusów, ale z czasem przechodzą w napady agresji, a nieposkromiony seksualny apetyt nie daje mu spokoju. Po kłótni z Veronicą Seth wyrusza na miasto odreagować napięcie. W barze daje popis swojej siły i wraca do laboratorium z nowo poznaną w barze kobietą, którą po spędzonej razem nocy odsyła. Z dnia na dzień stan zdrowia bohatera zaczyna się pogarszać. Seth odkrywa, że do telepodu razem z nim dostała się mucha i podczas teleportacji DNA jego i owada połączyły się  w jedno. Od tego momentu Seth zaczyna postrzegać chorobę swojego ciała jak rodzaj raka. Tłumaczy bezradnej Veronice:

To wygląda jak pewien rodzaj raka. Chaos i rewolucja komórkowa. Przeistoczę się w nową formę, a potem umrę i będzie po wszystkim.

Postępująca choroba sieje też spustoszenie w mózgu Setha. Mimo całego swojego intelektu i wiedzy nie jest w stanie odwrócić postępującego rozkładu swojego ciała i zatrzymać postępującej przemiany. Z czasem z racjonalisty zaczyna zmieniać się w paranoika. Najpierw jest przerażony swoim stanem. Im więcej zauważa zmian w swoim organizmie, tym bardziej zaczynają go fascynować. Kolekcjonuje wypadające zęby, paznokcie i inne fragmenty ciała, które obumarły. Swoją apteczkę nazywa żartobliwie Muzeum historii naturalnej Setha Brundle’a, ponieważ uważa, że to relikty starego organizmu, które zostają zastąpione przez nowy, nieznany jeszcze byt – Brundlemuchę. Im mniej w nim Setha, tym bardziej zanika jego ludzka, empatyczna i czuła część. Kiedy Veronica dowiaduje się, że jest w ciąży i to Brundle jest ojcem, odwiedza go i chce mu o tym powiedzieć, ale z nim już nie da się normalnie porozmawiać. Stracił kontakt z rzeczywistością i stracił swoje człowieczeństwo. Widać to wyraźnie, kiedy mówi do swojej dziewczyny:

Jestem owadem, który śnił, że jest człowiekiem i kochał ten stan. Ale teraz sen się skończył i owad się przebudził. Jeśli zostaniesz, skrzywdzę cię.

Mucha Davida Cronenberga zapisała się w historii kina jako kameralny horror ze znakomitymi efektami specjalnymi i charakteryzacją. Wszystko to stanowi tylko część filmu, bo tak naprawdę jest piękną i poruszającą historią miłosną z tragicznym finałem. Gdyby przerażającą transformację zamienić w scenariuszu na przykład na nowotwór, Mucha byłaby po prostu dramatem o związku dwojga ludzi, z czego jedno z nich zapada na śmiertelną chorobę i powoli umiera na oczach ukochanej osoby. Sam reżyser wspomina w wywiadach, że ponieważ to był horror, nikt nie zauważył, jak depresyjna była fabuła. Nikt nie zauważył, jak bardzo przypomina spektakl teatralny lub operę (która swoją drogą powstała w 2008 roku). Tworząc niejako pod przykrywką określonego gatunku, Cronenberg mógł pozwolić sobie na więcej – stąd makabryczne efekty – i opowiadać historię według własnej koncepcji. Efekt końcowy to połączenie romansu i horroru cielesnego, gdzie najważniejsze nie są wypadające zęby i paznokcie, tylko miłość dwojga ludzi, których rozdzieliła śmiertelna choroba.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane