Recenzje

JIN-RÔ (1999)

Film, który spokojnie może stanąć w jednym rzędzie z Księżniczką Mononoke i Akirą.

Autor: Adam Łudzeń
opublikowano

Czerwony Kapturek i jego wilki

…To coś jest jak wilk…
…To coś jest wilkiem…
…Dlatego trzeba się tego pozbyć…

Świat przedstawiony w Jin-Roh to alternatywna przeszłość Japonii, około 10 lat po drugiej wojnie światowej. Politycy mają wiele problemów – z uchwaleniem nowych rządów, problemy socjalne, społeczeństwo wymyka się spod kontroli. Ludzie są niezadowoleni z obecnej sytuacji, miasta zamieniają się w slumsy, często na ulicach dochodzi do zamieszek, musi interweniować policja. Powstaje podziemny ruch oporu – terroryści tworzą grupę The Sect. Są dobrze uzbrojeni, ich zamachy często kończą się sukcesami, trzymają się razem. Do przywołania porządku stworzona zostaje jednostka specjalna – ciężko opancerzeni żołnierze, uzbrojeni po zęby w śmiercionośną broń. Jednostka zwie się Capital Police (CAPO). Ich wygląd przywodzi na myśl nazistów – zbroja, hełm, maska gazowa, noktowizor, ciężki karabin maszynowy. Są świetnie wytrenowani i bezlitośni. Cel jest jeden – zniszczyć podziemny ruch oporu, zniszczyć The Sect, zabić każdego terrorystę. Krążą jeszcze pogłoski o jednej grupie, The Wolf Brigade. Jednak ta owiana jest całkowitą tajemnicą, a jej członkowie tylko obserwują wszystko z ukrycia i czekają…

Jednym z członków jednostki specjalnej (CAPO) jest Kazuki Fuse – główny bohater filmu. Podczas pierwszej filmowej akcji następuje przełom w jego życiu. Psuje on – bo tak można to nazwać – całą misję, gdyż nie zabija młodej dziewczyny-terrorysty, którą trzymał na muszce. The Sect używali kobiet i dzieci do przenoszenia broni i materiałów wybuchowych. Miało to wzbudzać litość u wroga, ale Capital Police trenowani byli tak, aby być bezlitosnym w każdej sytuacji. Fuse nie pociąga za spust, dziewczyna odbezpiecza zawleczkę i po prostu wysadza się w powietrze. Potem Fuse ma problemy natury emocjonalnej, ma jakby wyrzuty sumienia. Spotyka siostrę ofiary, Kei. Ta jednak nie ma do niego żalu – w końcu nie pociągnął za spust. Wkrótce oboje wpadają w sidła miłości… Jednak fabuła nie jest tak prosta, jakby się mogło z początku wydawać. Im dalej w las, tym widz coraz bardziej jest zaskakiwany całym obrotem sprawy. Wyjaśnia się, kim naprawdę jest Kei, na scenie pojawi się także tajemnicza Brygada Wilka. Będzie kilka zaskakujących zwrotów akcji, kilka zaskoczeń. Fabuła jest niewątpliwie jednym z największych atutów tego anime.

Jin-Roh wydaje się z początku filmem akcji. Jednak tak nie jest – to produkcja przemyśleń, refleksji, sporo tu metafor. W wielu filmach człowiek był porównywany do wielu rzeczy. Tym razem porównano go do wilka. Ludzie niekiedy zachowują się jak zwierzęta, drapieżniki – są równie okrutni jak one, są zdolni do zabicia własnych potomków. Dążą do zdobycia władzy i terytorium, troszczą się często tylko o własny byt. Czysty egoizm. Czasami potrafią bez skrupułów wybić inny gatunek tylko po to, żeby liczył się i przetrwał ich własny. Silni przeżywają, dla słabych nie ma miejsca na tym świecie.

W całą opowieść wpleciona jest znana chyba wszystkim historia o Czerwonym Kapturku. Tylko w nieco bardziej okrutnej formie, bardziej rzeczywistej niż bajkowej. Historia ta jest znakomitą metaforą całego filmu i jego sensu. W dodatku świetnie pasuje do przedstawionych wydarzeń. Tym bardziej, że członkowie The Wolf Brigade uważają się właśnie za wilki… Wilki to także jednostka specjalna CAPO – Ci silniejsi, sprytniejsi, bardziej bezwzględni. Terroryści to Czerwone Kapturki (zresztą taki też mają w filmie przydomek) – słabsi, skazani na pożarcie. W bajce wilk pożarł Czerwonego Kapturka. W filmie widzowie zetkną się z podobną sytuacją – oczywiście nie dosłownie, lecz w przenośni.

Zadziwia wykonanie tego anime.

Zadziwia wykonanie tego anime. Oglądając film wciąż nie mogłem się nadziwić – jakie to wszystko jest rzeczywiste. Szara, ponura sceneria, realistyczne ruchy i zachowania postaci, kapitalnie wykonane rysunki. Każda scena niesamowicie cieszy oko widza. Do tego jwspaniała, smutna i przejmująca muzyka autorstwa Hajime Mizoguchi. Jin-Roh ma jedną z najwspanialszych opraw muzycznych, jakie można usłyszeć w anime – zdecydowanie. Do tego całkowicie zauroczyła mnie smutna i przepiękna jednocześnie piosenka podczas napisów końcowych. Muzyka jest taka jak film – dramatyczna, tragiczna, przygnębiająca. Przygnębiająca jak cała filmowa rzeczywistość, cała scenografia, wszystkie zdarzenia.

Akcji jest tu kilka – ale jeśli już coś się dzieje na ekranie, to jest to pierwszorzędnie wykonane, m.in. zdecydowanie sam początek filmu, całe wprowadzenie i chaos panujący na ulicach miast. Najpierw interweniuje policja, potem akcja przenosi się do kanałów. Tam wkracza CAPO i dochodzi do tragicznych wydarzeń. Świetne są też wszelkie treningi Capital Police – ta precyzja ruchów, doskonała animacja, realizm… I w końcu końcowe minuty filmu, ponownie kanały, Fuse samotnie rozprawia się z wrogami. Do tego wreszcie jakże smutna końcówka… Film ma świetny i bardzo dla siebie specyficzny klimat. Do plusów wykonania zaliczam także design postaci – szczególnie wygląd CAPO – są zrobieni genialnie. No i doskonale podłożony dźwięk. Kapitalne wykonanie całości połączone z fabułą i przesłaniem filmu dało niesamowity efekt. Wszelkie przenośnie, przesłania – już dawno żadna produkcja nie dostarczyła mi tylu refleksji po obejrzeniu.

Czas na krótkie podsumowanie. Dla mnie Jin-Roh – The Wolf Brigade to jedno z ciekawszych i najbardziej oryginalnych anime. W jakiś sposób jest przełomowe w tym gatunku – niesamowicie dojrzałe i poważne. „Bajka”, która jest bardziej dojrzała niż niejeden film fabularny z udziałem żywych ludzi, aktorów. Do tego już dawno nie oglądałem tak smutnej i nawet tragicznej opowieści… Jin-Roh z pewnością w jakiś sposób zapisał się w zasługach japońskiej animacji. Ale to nie dziwne, skoro jednym ze scenarzystów jest sam Mamoru Oshii, twórca kultowego już Ghost In The Shell. Osobiście Jin-Roh stawiam koło takich tytułów jak Akira czy Księżniczka Mononoke. I moja ocena jest równie wysoka, jak w przypadku tych dwóch pozycji. Należy się – bez najmniejszego cienia wątpliwości.

Oryginalny tytuł tego anime to Kerberos Panzer Cops, w USA pod tytułem Jin-Roh: The Wolf Brigade wydany został 3 lata później.

…I wtedy wilk pożarł małego Czerwonego Kapturka…

Tekst z archiwum film.org.pl.

Ostatnio dodane