Recenzje

JEGO BRAT (2003)

Film męczy wrażeniem wszechobecnej sztuczności.

Autor: Paweł Marczewski
opublikowano

Wystudiowana naturalność

Patrice Chéreau jest dziś chyba najlepiej przyjmowanym na festiwalach filmowych francuskim reżyserem. W tym roku przewodził jury w Cannes, zaś jego najnowszy film Jego brat (Son frère) zdobył Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię na ostatnim festiwalu w Berlinie. Niespełna tydzień temu miałem okazję zobaczyć ten film w ramach Letniej Szkoły Filmowej w Uherskim Hradisti, organizowanej corocznie przez Stowarzyszenie Czeskich Klubów Filmowych. Seans ten był dla mnie niestety sporym rozczarowaniem. Najnowsze dzieło twórcy Intymności i Królowej Margot opowiada historię dwóch braci. Starszy z nich, Thomas, zapada na groźną chorobę krwi i prosi młodszego, Luca, aby był z nim podczas hospitalizacji. Rozpoczyna się mozolne budowanie zerwanych w przeszłości więzów…

Podobna historia – prosta, lecz niosąca ogromny emocjonalny ładunek – to materiał na wielki film. Niestety, Patrice Chéreau nie podołał zadaniu, które sam przed sobą postawił. Reżyser zaczynał od pracy w teatrze i Jego brat bardzo przypomina o tym scenicznym bagażu swojego twórcy. Co w zamierzeniu miało być kameralnym dramatem, filmowanym z prostotą i dbałością o szczegół, okazuje się pachnieć na kilometr teatralną rupieciarnią. Drażnią przede wszystkim dialogi – a raczej nie tyle dialogi, ile wymiany zdań, które nie składają się na jakąś spójną całość. Być może miało to odzwierciedlać trudności we wzajemnym porozumieniu?

Okazuje się pachnieć na kilometr teatralną rupieciarnią.

W takim razie dlaczego reżyser nie kazał swoim bohaterom zbaczać z tematu, rozprawiać o błahostkach w momentach zakłopotania? Luc i Thomas wydają się mówić albo o chorobie jednego z nich, i to w sposób nieznośnie teatralny, albo milczeć. Świat tworzony na ekranie przez Chereau ma być zapewne jak najbardziej realistyczny – temu ma służyć niemal całkowity brak ilustracji muzycznej oraz niewyszukany montaż. Być może jest to dobra metoda opowiedzenia o przemijaniu i chorobie, jednakże w połączeniu z teatralnością dialogów jedynie pogłębia wrażenie sztuczności wykreowanych przez reżysera międzyludzkich relacji.

Zaskoczył mnie sposób, w jaki autor Intymności pokazuje ludzkie ciało – w obiektywie Francuza staje się ono niemal kawałkiem mięsa, przerzucanym z miejsca na miejsce. Tak jakby ciało było tylko skorupą, całkowicie odrębną od ludzkiego wnętrza. W Porozmawiaj z nią Almodóvara jest piękna scena mycia i przebierania pogrążonej w śpiączce baletnicy, szpitalne łóżko zamienia się w ogród piękna i zmysłowej cielesności. W Jego bracie mamy sekwencję, w której Luc przypatruje się pracy pielęgniarek przygotowujących Thomasa do operacji – wychudzone męskie ciało jest przetaczane po łóżku, beznamiętnie golone. Pielęgniarki, wyposażone w specjalne płachty i gumowe rękawice, unikają jakiegokolwiek kontaktu z ludzką skórą.

Te sceny dzieli przepaść, która świadczy o całkowicie odmiennym podejściu do bohatera. Zdecydowanie wolę pełnokrwiste, pełne życia i namiętności postacie Almodóvara niż cierpiące, blade, teatralne manekiny Chéreau. Jego kolejny film obejrzę w gumowych rękawiczkach.

Tekst z archiwum film.org.pl.

Ostatnio dodane