Recenzje

FANTASTYCZNA KOBIETA. O prawie do bycia sobą

W "Fantastycznej kobiecie" płciowość bohaterki czy jej fizys nie ma znaczenia – liczy się tylko jej prawo do bycia człowiekiem.

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Dotarcie do pierwszego miejsca na liście najlepszych filmów roku w serwisie Metacritic to dla wielu dzieł rzecz nieosiągalna. Tymczasem właśnie tam wylądował ostatnio skromny, kameralny dramat Sebastiána Lelio, Fantastyczna kobieta, zdobywca nagrody za najlepszy scenariusz podczas tegorocznej edycji festiwalu w Berlinie. Nagrody – dodajmy – wielce zasłużonej, bo film Lelio to ważna i mądrze opowiedziana historia o tym, że godność nie ma płci.

Marina (Daniela Vega) to kobieta z przeszłością. Kiedyś była Danielem, ale jej męska tożsamość ograniczała się do zapisu w metryce. Zawsze czuła się kobietą i pewnego dnia, zapewne po długich walkach z rodziną, samą sobą, urzędami i całym światem, postanowiła także fizycznie stać się tym, kim wewnątrz zawsze była. Marinę poznajemy w bardzo szczęśliwym momencie jej życia – jest kelnerką w modnej restauracji, a wieczorami śpiewa w klimatycznym klubie nocnym. Jej partnerem jest dobrze sytuowany i sporo starszy od niej Orlando (Francisco Reyes), po uszy zakochany w swojej wybrance. Świętując urodziny Mariny, para spędza ze sobą romantyczny wieczór, który kończy się w mieszkaniu mężczyzny. W środku nocy Orlando dostaje nagłego ataku bólu, na skutek którego umiera mimo szybkiej reakcji partnerki. Na szpitalnym oddziale ratunkowym Marina po raz pierwszy musi zmierzyć się z konsekwencjami związku ze zmarłym ukochanym – personel szpitala odnosi się do niej z nieufnością, a po przybyciu policji kobieta staje się pierwszą podejrzaną. W tym momencie szczęśliwa do niedawna Marina rozpoczyna nierówną walkę – ze stróżami prawa, urzędnikami i rodziną Orlando – o zachowanie godności i możliwość uczczenia pamięci ukochanego.

Marina mówi jak kobieta, porusza się i ubiera jak kobieta, dlatego że JEST kobietą – nie dlatego, że chciałaby nią być.

Film Lelio nie jest krzykliwym manifestem w obronie związków pozamałżeńskich ani apologią transseksualizmu. Fantastyczna kobieta z bardzo bliska przygląda się pewnej społecznej próżni, w której zmuszone są egzystować osoby wymykające się zerojedynkowemu postrzeganiu tożsamości płciowej. Marina jest kobietą – większość ludzi, wśród których funkcjonuje na co dzień, nie zauważa jej „inności”, wynikającej jedynie z fizjologicznych uwarunkowań jej dawnego ciała. Są jednak tacy, którzy nie potrafią przejść obojętnie nad płciowością bohaterki. Marina mówi jak kobieta, porusza się i ubiera jak kobieta, dlatego że JEST kobietą – nie dlatego, że chciałaby nią być. Mimo to wiele postaci pojawiających się w filmie – jak syn i była żona zmarłego czy policjanci wyjaśniający okoliczności śmierci Orlando – nie jest w stanie zaakceptować tożsamości głównej bohaterki. Marina uważana jest za mężczyznę w przebraniu, za zboczeńca i zwyrodnialca. Jakby kobiecość, która tak silnie zakorzeniona jest w jej sercu i umyśle, była jedynie fanaberią, nie zaś jedynym sposobem bycia, który jest w stanie sobie wyobrazić. Chilijski reżyser pokazuje, że nie potrafimy zaoferować zrozumienia komuś, kto nie jest dokładnie taki jak my – czy zatem potrafimy w ogóle zrozumieć drugiego człowieka czy tylko samych siebie?

Lelio nie epatuje brutalnością, ale prześladowanie Mariny często przybiera wymiar fizyczny. To jednak nie czyny, ale słowa przybierają w Fantastycznej kobiecie formę broni – to one najbardziej ranią bohaterkę, fragment po fragmencie pozbawianą całej wyjątkowości uczucia, które istniało pomiędzy nią i Orlando. Gdy ich związek zostaje zderzony z hipokryzją świata zewnętrznego, Marina musi przegrać. Jednak osamotniona w walce o swą godność, nie zamierza się poddawać. Mimo początkowej spolegliwości i pewnego zawstydzenia, bohaterka decyduje się zawalczyć o prawo do pamięci o swoim związku z ukochanym. Daniela Vega, dla której Fantastyczna kobieta to zaledwie drugi film w dorobku, ma w sobie wiele charyzmy i siły, które czynią z jej bohaterki intrygującą postać. Chcemy kibicować Marinie, bo choć jej historia pozostaje dla widza tajemnicą – Lelio nie decyduje się na szczegółowe nakreślenie portretu tej postać – to jej sytuacja jest dla nas doskonale zrozumiała. Każdy z nas był bowiem kiedyś w podobnym położeniu, gdy wszystko sprzysięgało się przeciwko nam, gdy każdy rzucał kłody pod nogi. W Fantastycznej kobiecie płciowość bohaterki czy jej fizys nie ma znaczenia – liczy się tylko jej prawo do bycia człowiekiem.

Przemiana, dzięki której to Marina staje się moralną zwyciężczynią w tym starciu, jest najmocniejszą stroną Fantastycznej kobiety. Sebastián Lelio z dużą wrażliwością potraktował kontrowersyjny genderowy temat, który na szczęście nie przytłoczył obyczajowego wymiaru tej opowieści. W gruncie rzeczy bowiem Fantastyczna kobieta na pewnym ogólnym poziomie jest historią o miłości i radzeniu sobie ze stratą. Bo nikt nie powinien zabraniać nam opłakiwania naszych najbliższych.

Ostatnio dodane