Recenzje

DR. HORRIBLE. Sympatyczny złoczyńca i jego rozśpiewany blog

Autor: Maja Budka
opublikowano

Miniserial Dr. Horrible’s Sing-Along Blog z 2008 roku połyka się praktycznie w całości. Złożony z trzech krótkich, piętnastominutowych odcinków, jest przyjemnym, rozśpiewanym spotkaniem z młodziutkim Neilem Patrickiem Harrisem w roli sympatycznego złoczyńcy. W lekką, humorystyczną powłokę spowity jest dziwaczny świat superbohaterów oraz antybohaterów. Wszystko przy udziale świetnej muzyki i diabolicznego, złowrogiego śmiechu.

Joss Whedon udowodnił, że można wyprodukować naprawdę udany film w garażowych warunkach. Taki jest i Dr. Horrible, który prezentuje się nieco jak film familijny lat dziewięćdziesiątych, puszczany w telewizji do południa. Wspierając tym samym scenarzystów strajkujących w Stanach Zjednoczonych w roku 2007, reżyser pokazał, że sukces filmu nie zależy jedynie od kolosalnych budżetów organizacji producentów filmowych. Tak na ekrany trafił nonszalancki Doktor Potwór z doktoratem z potworności i internetowym wideoblogiem.

W tytułową rolę wcielił się Neil Patrick Harris, znany szerszej publiczności jako Barney z Jak poznałem waszą matkę. Kultowy antybohater, geniusz-łotr z laboratorium ukrytym w mieszkaniu prowadzi wideobloga, by dzielić się ze swoimi widzami złowrogimi dokonaniami. Dąży do podważenia porządku świata, obalenia status quo oraz dostąpienia zaszczytu dołączenia do pełnokrwistego zła, Złego Konia w Złej Lidze Zła. Ponieważ, jak uważa:

Świat to bagno, a ja muszę nim rządzić.

Ma jeszcze jedno skryte marzenie, którego nie wyjawia w sieci. Potajemnie kocha się w pewnej uroczej, dobrodusznej dziewczynie z pralni, Penny (znana z Nie z tego świata Felicia Day). Czy słodka dziewczyna zaangażowana w pomoc społeczną znajdzie swoje miejsce u boku szalonego doktora?  W zwariowanym świecie bohaterów i złoczyńców wszystko jest możliwe. Trzeba jednak wiele poświęcić, wybrać właściwą drogę oraz pokonać egocentrycznego Kapitana Młotka (Nathan Fillion). Czy zdążyłam również wspomnieć, że ta szalona historia przeplatana jest świetnymi piosenkami?

Dr. Horrible to sympatyczna, prosta historia opowiedziana w bardzo lekki, absurdalny sposób. Jest nienachalną zabawą, opowieścią kreującą świat w krzywym zwierciadle. Na historię nakłada się świetnie komiksowa, popkulturowa estetyka. Jej irracjonalność i infantylizm cieszą na tyle, że produkcja sprawdza się świetnie jako chwilowa ucieczka, niezobowiązujący wieczorny seans po ciężkim i nazbyt poważnym dniu. Wszystko skupia się wokół trzech wątków fabularnych nachodzących na siebie: miłością doktora do Penny, rywalizacją z jego nemezis, Kapitanem Młotkiem, oraz listu od Złego Konia, a wraz z nim szansą dostania się do elitarnej Złej Ligi Zła.

Dr. Horrible jest przyjemnym oderwaniem od ciężkiego i poważnego kina superbohaterów. W absurdalny sposób naśmiewa się z jego atrybutów, przemycając ukradkiem historię, która angażuje.

Rozmowy, przemyślenia co rusz niepostrzeżenie przeistaczają się w piosenkę, frywolnie ubarwiając serial. Są na tyle skoczne i melodyjne, że na długo zapadają w pamięć. Towarzyszą głównemu bohaterowi, który przez całą historię toczy nierówną walkę ze światem i dąży do realizacji swoich marzeń. Mimo iż jednym z nich jest opanowanie świata, postać ta budzi ogromną sympatię. Kibicujemy mu od samego początku, czując, że jest jedynym pełnokrwistym bohaterem serii, tkwiącym w bańce między dobrem a złem. Staje się ona coraz większa i cięższa pod wpływem zaangażowania i zmian zachodzących w głowie doktora. W końcu pęka, by zaserwować nam nieoczekiwane zakończenie.

Dr. Horrible jest przyjemnym oderwaniem od ciężkiego i poważnego kina superbohaterów. W absurdalny sposób naśmiewa się z jego atrybutów, przemycając ukradkiem historię, która angażuje. Twórcy gładko żonglują uczuciami, przechodząc swobodnie z żartu do odpowiednio skrojonej powagi. Nad historią wciąż jednak unosi się lekko warstwa komizmu i absurdalnego humoru, reprezentowanego przez złowrogiego konia oraz maszyny zamrażającej czas. Ma ona umożliwić doktorowi Horrible’owi opanowanie nerwów i przygotowanie słów, którymi zwróci się do Penny w pralni.

Serial zrodził nowego, nietuzinkowego bohatera popkultury. Niedocenianego szalonego naukowca, równego i sympatycznego gościa. Chociaż świetna produkcja Whedona z roku na rok traci na popularności tak gwałtownie, że teraz mało kto o niej pamięta, zdobyła w 2008 roku uznanie nie tylko widzów, ale i krytyków. Do Dr. Horrible’s Sing-Along Blog często wracam z uśmiechem na ustach.  Postać doktora Horrible’a tak dobrze zapadła w pamięć widzów, że od 2009 roku planowano kontynuację serialu. Niestety dotychczas nie ujrzała światła dziennego. Pozostaje nam więc cieszyć się starą, dobrą historią, podśpiewywać pod prysznicem te same, nadal świetne kawałki, oraz powracać do serialu jak najczęściej.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane