Recenzje

DŁUG. Zapędzeni w kąt

Mocno i dosadnie pokazuje co bezsilność i desperacja mogą uczynić ze zwykłym człowiekiem.

Autor: Mikołaj Lewalski
opublikowano

Warszawa, lata dziewięćdziesiąte. Szary, deszczowy dzień nad Wisłą. Policja znajduje w rzece dwa ciała. Jedno i drugie zostało pozbawione głowy. Nie znamy tożsamości ofiar, nie znamy okoliczności ani kontekstu śmierci. Akcja cofa się o trzy miesiące. Poznajemy dwójkę głównych bohaterów.

Adam i Stefan (Robert Gonera i Jacek Borcuch) to młodzi biznesmeni na drodze do pełnego sukcesu. Obaj są w szczęśliwych związkach (jeden z nich ma zostać ojcem), prowadzą całkiem dostatnie życie i mają plan na świetny interes – montownię skuterów. Ich przyszłość rysuje się w pięknych barwach, Adam kupuje nawet działkę i zamierza wybudować dom. Pojawia się jednak problem. Bank odmawia przyznania kredytu biznesmenom, którzy następnie mają raptem miesiąc na zdobycie pokaźnej sumy – w przeciwnym wypadku ich szansa na interes przepadnie. Pozornie szczęśliwym zrządzeniem losu Stefan wpada na swojego dawnego kolegę, Gerarda (Andrzej Chyra). Gerard zdaje się być tak zwaną grubą rybą świata biznesu i proponuje bohaterom znalezienie poręczyciela kredytu. Niestety absurdalnie wysoka prowizja zmusza ich do zrezygnowania z tej pomocy. Gerard uważa jednak, że Adam i Stefan są mu winni niemałą kwotę za koszty, które on rzekomo poniósł. Jego żądania są kompletnie niedorzeczne, a mężczyźni odmawiają. Szybko jednak dochodzi do nich, że nie poznali jeszcze prawdziwej twarzy swojego wierzyciela.

Spotkałem się ze stwierdzeniami, że zagrany przez Chyrę biznesmen/gangster Gerard to jeden z najlepszych czarnych charakterów w historii polskiej kinematografii. To odważne stwierdzenie, ale bez wahania mu przyklasnę. I to nawet nie z powodu agresji czy wulgarnego języka – najbardziej intrygujące (a po obejrzeniu całego filmu przerażające) sceny mają miejsce, kiedy dopiero go poznajemy. Nienaganny strój, eleganckie maniery, postawa światowego człowieka interesu – niezwykle przyjemny i sympatyczny człowiek, odrobinę megaloman. Sprawia jednak wrażenie inteligentnej osoby, kochającego ojca i męża. Wrażenie – to słowo klucz. 

Momentami wręcz nachalne staje się podejrzenie, że oglądamy jakąś pokazówkę, a mężczyzna coś skrywa pod tą maską.

Jego uśmiech przestaje przekonywać, widzimy w nim fałsz. Dość szybko okazuje się, że nasze zarzuty są uzasadnione – Gerard to dwulicowa, odrażająca szuja. Błyskawicznie potrafi przejść od postawy dobrotliwego kumpla do powierzchowności ordynarnego gangstera, potencjalnego mordercy.

Adam i Stefan są przez niego szantażowani, straszeni i nękani. Tortury psychologiczne przeplatane są zaś przemocą. Nie mają do kogo się zwrócić; policja odsyła ich z niczym, kwota szybko staje się zbyt wysoka, by możliwe było jej spłacenie. Ich życia stopniowo się rozpadają – interes, związki, plany na przyszłość – na wszystko pada cień Gerarda, który czeka na każdym rogu i zachowuje się jak pokrzywdzona strona konfliktu. Trudno powiedzieć, co jest bardziej wstrząsające – oglądanie, jak gangster pomiata naszymi bohaterami, czy też spowodowany tym stopniowy rozkład wszystkiego, co dla nich ważne w życiu. Zabrakło mi troszkę dłuższego wprowadzenia w codzienność Adama i Stefana, czegoś, co by sprawiło, że jeszcze mocniej poczuję, co tracą, ale i bez tego możemy pojąć ich desperację. Cała historia stopniowo staje się coraz bardziej przytłaczająca i rozpaczliwa, prowadząc do pełnych napięcia konfrontacji i fenomenalnego finału.

Krzysztof Krauze fantastycznie przepisał na język filmu prawdziwą historię sprzed ponad dwudziestu lat, bezbłędnie oddając jej mrok i złożoność. Zimne barwy, szarobure obrazy Polski lat dziewięćdziesiątych i niepokojące niedopowiedzenia – przez cały czas udzielają nam się obawy bohaterów. Za postaciami stoją przekonujące portrety psychologiczne, dialogi między nimi są dosadne i wiarygodne. Tak rozmawiają i tak zachowują się ludzie. Zarówno dwójka aktorów-protagonistów, jak i ich filmowe drugie połówki pozwalają uwierzyć, że są ludźmi, których postawiono pod ścianą. Ich losy są prawdziwie przejmujące i prowokują liczne refleksje – jak my postąpilibyśmy na ich miejscu? Czy okoliczności mają wpływ na ocenę danego czynu?

Warto mieć oczywiście na uwadze, że wydarzenia z 1994 roku wyglądały nieco inaczej, a reżyser pozwolił sobie na zmianę czy wygładzenie pewnych kwestii. Nie ma to jednak znaczenia – Dług nie jest filmem dokumentalnym, a rewelacyjnym thrillerem psychologicznym z prawdziwie kultową rolą Andrzeja Chyry. Swoim istnieniem zajmuje również pewne stanowisko w sprawie osób zaangażowanych w tę sprawę i komentuje kilka społecznych kwestii. To bardzo ważne dzieło, zarówno jeśli chodzi o warsztat, jak i o znaczenie. Obowiązkowa pozycja dla każdego choć trochę zainteresowanego kinem.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane