Recenzje

CANNES 2017. Okja, reż. Bong Joon-Ho

Fabuła wymyka się spod kontroli, zupełnie jak tytułowa superświnia. Od początku jest w ciągłym ruchu, raz podążając w dobrym, raz w złym kierunku.

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

W pogoni za świnią

W przeludnionym świecie problem głodu staje się coraz powszechniejszy. Lucy Mirando (Tilda Swinton) – dziedziczka zakładów chemicznych – z charyzmą godną Tony’ego Starka chce ocieplić wizerunek rodzinnej firmy, w której planuje produkcję ekologicznej żywności. Pierwszym krokiem ku temu jest wyhodowanie populacji wydajnych superświnek. Ogłasza konkurs: dwudziestu sześciu hodowców z różnych krajów dostanie na dziesięć lat po jednym prosiaku. Przez ten czas każdy będzie dbał o swój egzemplarz, a najlepiej odchowana i dorodna sztuka zwycięży.

Tymczasem w górach Korei Północnej czternastoletnia dziewczynka, Milja (Ahn Seo-Hyun) bardzo kocha swoją superświnkę Okję i za nic nie chce się z nią rozstać. Razem spędzają czas, spacerując, kąpiąc się w rzece i wygłupiając. Idyllę przerywa wizyta przedstawiciela firmy Mirando w towarzystwie ekipy filmowej i zoologa-celebryty, doktora Johnny’ego Wilcoxa (Jake Gyllenhaal). Goście ogłaszają, że hodowca Okji wygrał konkurs, a dorodną świnkę zabierają do Seulu. Milja jest niepocieszona. Z dziecięcym uporem postanawia dogonić transport i ukochane zwierzę, przy którym chce być za wszelką cenę.

Bong Joon-Ho (Snowpiercer: Arka przyszłości) swoim najnowszym filmem wbił szpilkę współczesnemu społeczeństwu tam, gdzie najbardziej boli. Wytyka hipokryzję korporacjom, dla których proekologiczny wizerunek i pieniądze są ważniejsze niż faktyczna troska o środowisko. W zabawny sposób przyznaje to sama Lucy Mirando, która kwiecistą prezentację o uroczych superświnkach kończy stwierdzeniem, że – tu cytat – przede wszystkim zajebiście smakują. Moralnie podejrzany jest też doktor Wilcox. Z jednej strony prawdziwy miłośnik zwierząt, z drugiej – niestabilny emocjonalnie celebryta, któremu zdarza się krzywdzić zwierzęta, co wymusza na nim współpraca z korporacją. Przeciwko niej działa organizacja aktywistów ALF, którą dowodzi Jay (Paul Dano). Sabotują i próbują zdyskredytować firmę Mirando, a przewożonej z miejsca na miejsce Okji chcą użyć jako przykładu złego traktowania zwierząt. Nie są jednak grupą rycerzy w lśniących zbrojach. Oni też mają swoje priorytety, a walka z korporacją jest dla nich celem samym w sobie, nie drogą do rzeczywistych zmian. Ostatecznie wyśmiani zostają nawet ludzie kompulsywnie cykający sobie selfie z każdym napotkanym zwierzęciem.

Główny wątek wydaje się tylko pretekstem do pokazania kilku punktów widzenia. W genetycznie zmodyfikowanym prosiaku każdy widzi coś innego. Lucy Mirando – dochodowy surowiec i PR-owego asa w rękawie. Aktywiści – zwierzę w opresji, któremu można pomóc, choć najlepiej przy okazji wykorzystać w swojej walce z systemem. Jedynie Milja nie traktuje Okji jak towaru lub karty przetargowej. Dla niej superświnia naprawdę jest super. To towarzyszka i przyjaciółka zabaw, która niczym najwierniejszy pies pozostaje lojalna wobec dziewczynki. A ona z ujmującą determinacją chce pomóc zwierzęciu, na którym nikomu innemu nie zależy, bo nikt inny go nie kocha. Pod tym względem Okja to film o więzi, jaka może połączyć człowieka i czworonoga. Posiadacze psów czy kotów mogą mocniej przeżywać seans, bo nie brakuje tu ani śmiechu, ani wzruszeń. Tytułowa bohaterka jest rozmiarów małego słonia i przypomina skrzyżowanie hipopotama ze świnką. To dość pękata i niezdarna postać, a pocieszna morda z małymi oczkami jest przesympatyczna.

Fabuła Okji często wymyka się spod kontroli, zupełnie jak tytułowa superświnia. Od początku jest w ciągłym ruchu, raz podążając w dobrym, raz w złym kierunku.

Czasami wydaje się, że reżyser za mocno koncentruje się na szydzeniu, zapominając przy tym o spójności opowiadanej historii. Z kolei skupiając się na akcji, niepotrzebnie wydłuża kolejne sceny pościgów. Bardzo dobre początkowe tempo filmu zmienia się w chaotyczny rajd, gdzie bałagan na drodze jest niezmienny. Jednak wszystko do czegoś prowadzi i nawet najsłabsze momenty Okji można wybaczyć, ponieważ cały trzeci akt i zakończenie są poukładane, spójne i angażują widza. To kolorowe kino akcji, w którym komentarz społeczny idzie w parze z zabawą i piękną historią o miłości do zwierząt.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane