Recenzje

CANNES 2017. Ismael’s Ghosts, reż. Arnaud Desplechin

Malarskie zdjęcia i aktorska szarża.

Autor: Maciej Niedźwiedzki
opublikowano

Wysokie, ale niespełnione ambicje.

Arnaud Desplechin sięgnął po kilka gwiazd francuskiego kina: Marion Cotillard, Charlotte Gainsbourg i Mathieu Amalrica. Ismael’s Ghosts to film o sporych ambicjach. Objawiających się nie tylko w obranym temacie, ale również wymagającej narracyjnej formie. Tytułowy bohater (Mathieu Amalric) jest reżyserem, którego poznajemy w trakcie realizacji kolejnego filmu. Ismael wydaje się kompletnie spełniać wyobrażenie o romantycznym, zawianym artyście. Zawsze ubrany w zwiewne płaszcze, gęsto zlepione zasłaniające oczy włosy, rozchwiane spojrzenie, kieliszek czerwonego wina w jednej ręce i żarzący się papieros w drugiej zdają się być nie tyle reprezentacją stereotypową, ale chyba świadomie przez twórców przerysowanym wizerunkiem. W każdej scenie widać, że Amalric dobrze czuje się w tej roli, niejednokrotnie pozwalającej mu na ekspresję mimikę, podnoszenie głosu i gwałtowność ruchów.

Dla Ismeala realizowany film jest szczególnie ważnym projektem, ponieważ traktuje on o pewnym dyplomacie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, noszącym imię Ivan (Louis Garrel) – postaci inspirowanej jego bratem, z którym od lat nie ma żadnego kontaktu. To tylko pierwsza z osi obrazu Desplechina. W niej fragmenty tworzonego filmu przecinają się z rzeczywistością. Te dwie płaszczyzny połączone nie są połączone ze sobą w dosłowny sposób. Montowane są na zasadzie subtelnej zbieżności sytuacji czy porównywania motywacji Ivana i Ismaela. Dzięki temu, że widz nie jest prowadzony za rączkę, ma na pewno możliwość nadania tym historiom różnych interpretacji. Niestety miejscami możemy sami zadać sobie pytanie o zasadność takiej konstrukcji filmu i kierunku, w jakim ta opowieść zmierza.

Jeśli meandrom fabuły można wytknąć pewną konwencjonalność, tak strona estetyczna jest naprawdę twórcza.

Kolejnym wątkiem Ismael’s Ghosts jest skomplikowane życie prywatne Ismaela. Jego pierwsza żona, Carlotta (Marion Cotillard), niespodziewanie uciekła od niego dwadzieścia lat temu, nie dając żadnego znaku i nic nie zapowiadając. Liczne poszukiwania, wynajmowanie detektywów nie przyniosły żadnego rezultatu, więc z czasem została oficjalnie uznana za zmarłą. Ismael zdążył w tym czasie poznać Sylvię (Charlotte Gainsbourg). Gdy wszystko zdaje się stabilizować, pod jego domem zjawia się Carlotta, która usilnie stara się odzyskać męża i jednocześnie cofnąć czas. Tak jakby nic się nie stało. Konflikt między trzema stronami jest oczywiście nieunikniony. Podobnie jak wyrównany aktorski pojedynek.

W Ismael’s Ghosts podoba mi się, że każda z postaci to osoba z krwi i kości. Mająca swoją wyjątkową przeszłość i szczególne cechy charakteru. Nawet bohaterowie z drugiego planu, pojawiający na kilka minut, potrafią przyciągnąć uwagę. Taki jest szczególnie teść-nieteść Ismaela, który zamknął się w swoim ciemnym mieszkaniu i bez przerwy przegląda zdjęcia zaginionej córki. Równie interesujący jest Ivan, mający niepewne, błądzące spojrzenie. Stawiający czoło sytuacjom, które zdają się go przerastać. To bohater zarysowany w bardzo delikatny, lakoniczny sposób. Ivan ma pozostawać zagadką także dla widza.

Wbrew pozorom film Desplechina nie operuje jedynie melancholijnym, nostalgicznym nastrojem. Nie odmówię Ismael’s Ghosts rozliczeniowego tonu. Refleksja nad przeszłością i tego, jak silne piętno odcisnęła ona w pamięci bohaterów, jest wiodącym tematem. Jednak co jakiś czas Desplechin specjalnie korzysta z konwencji groteski. Poważna w tonie czy tragiczna scena potrafi nabrać cech komedii. W dialogach pojawią się również ironia i sarkazm, aktorzy co jakiś czas mogą pozwolić sobie na przebojową szarżę. Ismael’s Ghosts ładnie też wygląda. Malarska kompozycja kadrów, eleganckie światło i gra cieniem, pastelowe kolory naprawdę podnoszą wartość tego filmu. Jeśli meandrom fabuły można wytknąć pewną konwencjonalność, tak strona estetyczna jest naprawdę twórcza.

Mimo wielości podejmowanych tematów Ismael’s Ghosts jest kinem czytelnym i złożonym z pasujących do siebie elementów. Desplechin potrafi zagłębić się w motywacje każdej z postaci, sprawiając, że każda jest interesująca i prawdziwa. Na samym początku narracja przyjmuje również perspektywę każdej z nich, dając możliwość kompleksowego oglądu całej sytuacji. To wszystko opakowane jest w atrakcyjną stronę wizualną. Ismael’s Ghosts to kino nierówne, ale też nieanonimowe.  

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane