Recenzje

BLIŻEJ (2004)

"Bliżej" jest dla każdego recenzenta niemałym wyzwaniem. Niewątpliwie należy do filmów trudnych. Momentami ciężki i przytłaczający. Nawet zakończenie jest drażniące, dziwne, bowiem nie można jednoznacznie stwierdzić, jakie ono jest - dobre czy złe.

Autor: Tekst gościnny
opublikowano

BLIŻEJ - czego?

Autorem tekstu jest Filip Szymański.

Film się skończył: nasuwa się pytanie, skąd ten tytuł? Przyjęło się tak, że nagłówek, którym reżyser opatruje swoje dzieło, w jakiś sposób nawiązuje do treści zawartych w filmie. Ustalenie jego rodowodu, przesłania, z minuty na minutę prowadziło (przynajmniej w moim przypadku) do namnażania się coraz to nowych i bardziej wymyślnych interpretacji. Może to i dobrze. Każdemu dramatowi życzę tytułu, na którym później widz może studyjnie pobawić się w filozofa lub jeszcze innego gada.

Bliżej – cóż to oznacza? Z pewnością jest to stan, który oznacza postęp w osiągnięciu… celu? A czy cel może nas unieszczęśliwiać? Nawet uwsteczniać? Tak jest w tym filmie. Reżyser buduje tę bliskość widoczną w zażyłych stosunkach dwóch par – nowoczesnych. Wydaje mi się, że Mike Nichols budował swój film, wzorując się na tragedii szekspirowskiej.

Ujawnia się to poprzez takie charakterystyczne cechy jak:

1. Konstruowanie rozbudowanych wizerunków psychologicznych bohaterów, którzy są uwikłani w dwa rodzaje konfliktów.
2. Etapowe ukazywanie życia bohaterów.
3. Łączenie różnych kategorii estetycznych: tragizmu i komizmu.
4. Uniwersalną wymowę filmu: opowieść o powierzchownej miłości, dzisiejszych relacjach międzyludzkich, czwórka bohaterów to emocjonalni rozbitkowie, uczuciowi masochiści niepotrafiący się spełnić, szukający panaceum w powierzchownych związkach.

Rzadko się zdarza, by w ciągu stuminutowej projekcji stać się świadkiem upadku wszystkich wielkich wartości.

Akcja zawiązuje się i kończy w Londynie. Przez tłum przedziera się dwoje młodych ludzi – Amerykanka i Anglik. Ona wpada pod samochód, a on w jej objęcia. Zawiązuje się romans. Akcja rozgrywa się na przestrzeni kilku lat, podczas których wszystkie możliwe permutacje zostają osiągnięte. Aż chce się powiedzieć, że reżyser tego filmu to jakiś wyjątkowy sadysta. Rzuca swoich bohaterów w splot nierozwiązywalnych sprzeczności, w których muszą wybierać między równorzędnymi racjami. Stara się nas co chwilę czymś zaskoczyć – zdradami, zboczeniami, kłamstwami. Właśnie kłamstwo staje się tu wszechobecne, jest swego rodzaju absolutem. Wszystko to sprawia, że po filmie czujemy się jak po biegu maratońskim – w dodatku ukończonym na czwartym miejscu. Jesteśmy ogłupieni, zmęczeni i rozczarowani. Śmiało można powiedzieć, że film ten jest o wiele bardziej brutalny od niejednego krwistego horroru. Rzadko bowiem się zdarza, by w ciągu stuminutowej projekcji stać się świadkiem upadku wszystkich wielkich wartości.

Chciałbym teraz przybliżyć postacie głównych bohaterów:

ANNA | Kobieta odnosząca sukcesy zawodowe (jest fotografem), które jednak nie przekładają się na szczęście w życiu prywatnym (żyje w separacji). Jej życiowa tragedia rozpoczyna się w momencie, kiedy dostaje zlecenie na zdjęcia Dana. Podczas fotografowania flirtuje i pozwala pocałować się temu niepoprawnemu romantykowi. Wkrótce jednak wychodzi za mąż – mimo to cały czas kocha i romansuje z Danem. Działa trochę nielogicznie i naokoło. Jedyna postać, nad którą człowiek chce się pochylić i podać pomocną dłoń. Reprezentuje stare pokolenie kobiet. Poprawna gra Julii Roberts, ale nic poza tym. Granej przez nią postaci zabrakło trochę kolorytu i energii.

DAN | Niespełniony powieściopisarz, który wylądował na Syberii pisarstwa – nekrologach. Człowiek rozchwiany emocjonalnie, zmienny, pragnący wszystkiego, czyli niczego. Można go określić mianem ‚poszukiwacza prawdy’. Wydaje się jednak, że to, co usłyszy z ust swojej kochanki na samym końcu filmu, wcale nie uczyni go szczęśliwym – czasami po prostu lepiej nie wiedzieć. Jude Law zagrał dobrze. Aktor doskonale posługuje się mimiką twarzy. Niektóre jego uśmieszki i spojrzenia działają rozbrajająco.


ALICE | Kiedy Alice spotyka Dana, okazuje się, że przyleciała właśnie z Nowego Jorku, a jedynym jej majątkiem jest to, co ma na sobie. Wkrótce staje się jego muzą. Postać najtrudniejsza do zinterpretowania. Mimo wszystko (tu słowa kierowane do panów) strzeżmy się takich kobiet – z nimi nigdy nic nie wiadomo. Osobiście postać dla mnie niezrównoważona, niebezpieczna i wyrachowana. Archetyp jej zachowania bardziej przystaje do faceta-drania niż kobiety. Najlepsza i najciekawsza rola przypadła Natalie Portman. Została za nią uhonorowana Złotym Globem dla najlepszej aktorki drugoplanowej.

LARRY | Dermatolog. Wulgarny, zboczony, szukający doznań seksualnych nawet w pracy, np. na czacie (jest to jedna z ciekawszych i zabawniejszych scen w filmie). Ciekawostką jest, że Clive Owen w sztuce teatralnej (bo trzeba wiedzieć, że Bliżej zostało nakręcone właśnie na jej podstawie) wcielił się w postać Dana. Może dlatego zagrał najlepiej z całej czwórki i otrzymał w pełni zasłużoną nagrodę, jaką był Złoty Glob dla najlepszego aktora drugoplanowego.

Podsumowując, Bliżej jest dla każdego recenzenta niemałym wyzwaniem. Niewątpliwie należy do filmów trudnych. Momentami ciężki i przytłaczający. Nawet zakończenie jest drażniące, dziwne, bowiem nie można jednoznacznie stwierdzić, jakie ono jest – dobre czy złe. Zresztą przez cały film reżyser okrutnie się nami bawi, co chwilę każąc weryfikować nasze zdanie o bohaterach. Jeśli ktoś ma skłonności masochistyczne lub chodzi do kina tylko po to, żeby popsuć sobie humor – podczas tego seansu będzie czuł się jak ryba w wodzie. Wszyscy inni mogą czuć się jak po zbyt szybko zjedzonym posiłku – zgaga, niestrawność, ból żołądka. Ja należę do tej drugiej grupy widzów. Nie oznacza to, że film mi się nie podobał i że jest zły. Pytanie tylko, po co oglądać przez prawie dwie godziny, jak ludzie potrafią sobie komplikować i niszczyć życie? Czasami po prostu lepiej jest nic nie widzieć i nie wiedzieć…

Tekst z archiwum film.org.pl.

Ostatnio dodane