Strona główna KMF
        

Pierwsza część filmu, "Szybcy i Wściekli", opowiadała o młodym oficerze policji, Brianie O'Conner'rze, który musiał przeniknąć do środowiska tzw. street racers, czyli grupy organizującej nielegalne wyścigi na ulicach miast, by zidentyfikować w niej szajkę specjalizującą się w napadach na TIR-y. Obraz Roba Cohena z 2001 roku okazał się być sporym hitem, na tyle dużym, że powstanie sequela było nieuniknione.


  


W "Za Szybcy Za Wściekli" Brian nie jest już stróżem prawa. Został wydalony z policji po tym, jak pomógł uniknąć aresztowania swemu przyjacielowi, Dominicowi Toretto. Jednakże zostaje zmuszony do współpracy z policją. Oto bowiem gangster Carter Verone poszukuje do współpracy kierowców. Policja podejrzewa, iż zechce on wkrótce opuścić kraj, natomiast nie ma wystarczających dowodów, by posłać go za kratki. Tych dowodów będzie musiał dostarczyć właśnie Brian. Wraz ze swym przyjacielem z dzieciństwa, Romanem Pearce'em, dostają się do organizacji Verone'a.
Pierwsza część, "Szybcy i Wściekli", była naprawdę udanym filmem. Oczywiście fabuła nie grzeszyła oryginalnością, jednak obraz ten miał w sobie to coś, co pozwalało się przy nim świetnie bawić, bez uczucia znużenia, akcja bowiem była nieźle poprowadzona, a scenariusz sprawnie napisany. Sequel, niestety, nie dorównuje oryginałowi z kilku powodów. Główną postacią części pierwszej nie był wcale grany przez Paula Walkera Brian, a charyzmatyczny i twardy przywódca gangu Dominic, w którego rolę wcielił się świetny Vin Diesel. I brak tej postaci boli bodaj najbardziej. Do zapełnienia luki po nim twórcy wybrali niejakiego Tyrese'a, który jednak z Dieselem równać się nie może. Również inni aktorzy nie zapadają na długo w pamięć. Tyczy się to także Paula Walkera, który w najlepszym przypadku gra zwyczajnie przeciętnie.


  


Słaby jest również scenariusz. Sprawia on wrażenie napisanego pospiesznie, a którego jedynym celem jest zapełnienie czasu pomiędzy kolejnymi pościgami. Intryga zupełnie bowiem widza nie interesuje i nie trzyma w napięciu, a to już poważna wada. Kolejną ciekawą rzeczą, którą mieliśmy okazję zobaczyć w pierwowzorze, było świetne przedstawienie tego jakże charakterystycznego środowiska, jakim są street racers. Tu natomiast postacie są tak słabo skonstruowane, że wszelkie relacje między nimi wypadają po prostu blado. To nie jest już grypa przyjaciół połączonych wspólną pasją ścigania, a jedynie kilka przypadkowo, jak się wydaje, dobranych osób. Strona techniczna filmu stoi na wysokim poziomie. Zarówno zdjęcia, jak i montaż są dynamiczne i efektowne, jak na ten typ filmu przystało. Również najważniejsza chyba rzecz - czyli pościgi samochodowe - zostały przedstawione ciekawie, acz jak na mój gust nieco za sztucznie. Tak więc najlepszą chyba rzeczą w tym filmie są absolutnie fantastyczne samochody, dla których warto jest go zobaczyć. Bo i jest to film, na którym można się dobrze bawić, pod warunkiem, że nie oczekuje się intelektualnych wyzwań, czy niezapomnianych przeżyć...


  




ZA SZYBCY ZA WŚCIEKLI

Tytuł oryginalny: "2 Fast 2 Furious"
Rok produkcji: 2002, USA
Czas trwania: 107 min.

Reżyseria: John Singleton
Scenariusz: Michael Brandt, Derek Haas
Zdjęcia: Matthew F. Leonetti
Muzyka: David Arnold
Montaż: Bruce Cannon, Dallas Puett

Występują:

Paul Walker (jako Brian O'Conner)
Tyrese (jako Roman Pearce)
Eva Mendes (jako Monica Fuentes)
Cole Hauser (jako Carter Verone)
Ludacris (jako Tej)
Thom Barry (jako Agent Bilkins)
James Remar (jako Agent Markham)
Devon Aoki (jako Suki)


e-mail
 Autor recenzji: Marcin Tadera - LOCUTUS