Watchmen. Strażnicy.
O związkach komiksu z filmem.


Rok 2009 został ogłoszony rokiem Astronomii i m.in. Rokiem Komiksu.

W roku 1990 Warren Beatty przeniósł komiksową serię "Dick Tracy" na duże ekrany. Świadomie, razem z operatorem, scenografem, kostiumologiem i charakteryzatorem stworzyli kolorowy "plastikowy" świat. Plastikowy, ale nie w znaczeniu pejoratywnym. Filmowy świat "Dicka Tracy", nawet po latach jest spójny i ciekawie zaaranżowany, a piosenek Madonny bardzo dobrze się słucha również poza filmem. Potem było wiele ekranizacji komiksowych, lepszych i gorszych. Niestety, tych gorszych o wiele za dużo. Z udanych należy wymienić: "Batmana" (pierwszego i ostatniego), "Kruka' (pierwszego), "X-men" (z przymrużeniem oka całą serię), "Facetów w czerni" (pierwszą część), "Drogę do zatracenia", "Spidermana" (pierwszego), serię "Blade" (dla fanów krwiopijców), "Hulka" i "Hellboya"(tylko pierwsze filmy). Interesująco też wypadła pierwsza ekranizacja "Asterixa i Obelixa", która dała zielone światło następnym częściom. Ostatnio znów głośno mówi się na temat filmu Stevena Spielberga na podstawie komiksu Herge, o przygodach jasnowłosego, młodego detektywa Tintina. Nawiasem mówiąc, w tym roku detektyw i jego pies Miluś skończy 80 lat. Bardzo ciekawą ekranizacją był "Ghost World" o dojrzewających nastolatkach oraz "Constantine", o detektywie od egzorcyzmów i szatańskich spraw. Na całym świecie spodobała się japońska animacja "Akira". Był jeszcze bardzo okrutny "Oldboy" i "Historia przemocy". Z rynku frankońskiego wyróżnia się Enki Bilal, rysownik i reżyser. "Immortal - kobieta pułapka", to urzekająca plastycznością wizji, post apokaliptyczna wariacja na temat przyszłości Ziemi i rodzaju ludzkiego. "300" Zacka Snydera to z kolei bardzo wierna ekranizacja komiksu o obrońcach Sparty Franka Millera. Jak Miller, to oczywiście "Sin City" - cudeńko dla oczu, stworzone na blue-boxie (aktorzy grają w pustej hali, czasem tylko ze szczątkowym rekwizytem i scenografią, cała reszta jest kreowana w komputerze). Ośmielony sukcesem "Sin City", rysownik Frank Miller zabrał się za i "sknocił" pomysł Willa Eisnera "Spirit - duch miasta". Zack Snyder odważył się przejąć projekt "ufilmowienia" "Strażników" m.in. po Terrym Gilliamie (autorze "Jabberwocky", "Fisher Kinga" i "12 małp").
I co? I jak dla mnie bomba! Udało się!

Komiks "Strażnicy" znalazł się na opublikowanej przez Times liście najważniejszych powieści wydanych po 1923 roku. Dzieło Alana Moore'a i Dave'a Gibbonsa przedstawia alternatywną Amerykę. USA wygrywa wojnę w Wietnamie, Nixon po raz trzeci zostaje prezydentem. Akcja toczy się od lat 40. do połowy lat 80. Trwa zimna wojna. Komuniści poszerzają swój arsenał nuklearny i wizja III Wojny światowej wisi na włosku. W latach 40. powstaje pierwsza grupa superbohaterów (poprzebieranych celowo w idiotyczne kostiumy), zwykłych ludzi walczących z bezprawiem. Gdy poznajemy naszych superbohaterów, ich grupa jest już zdelegalizowana. Na usługach rządu pracuje tylko dwóch: Dr Manhattan, niebieski i goły (to ewenement!) - prawdziwy superman potrafiący się dematerializować i odbywać galaktyczne podróże oraz Blake - Komediant (komandos - cynik) mający na sumieniu m.in. zabójstwo JFK. Film, tak jak komiks, zaczyna się od sceny zabójstwa Komedianta (bardzo filmowej i mocnej!). Potem poznajemy Rorschacha i innych zamaskowanych superbohaterów. Rorschach przypomina strojem chandlerowskiego detektywa, tyle że zamiast oblicza Humphreya Bogarta, na głowę zakłada białe płótno w zmieniające się czarne kształty (znane z testów psychologicznych). Tło obyczajowe, smaczki w postaci nawiązań do prawdziwych wydarzeń (np. scena gdy superdziewczyna Silhouette całuje pielęgniarkę na ulicy) i przede wszystkim muzyka z tamtych lat, stanowią udaną mieszankę, czasem wręcz wybuchową. Taki jest też wspomniany już początek filmu, gdzie scenie mordobicia, towarzyszy (dla skutecznego kontrastu), słodka ballada Nat King Cole'a "Unforgettable". Chybione jest natomiast użycie "Requiem" Mozarta w końcówce. Fascynująco brzmi Jimi Hendrix w piosence "All along the Watchtower", która towarzyszy decyzji "niebieskiego" o powrocie Marsa na Ziemię. W ogóle oglądając ten film nie wierzyłem, że zrobili go Amerykanie. Scenarzysta, David Hayter, zwrócił się z apelem do fanów, aby ponownie wybrali się do kin na "Watchmen", w drugim weekendzie wyświetlania. W ten sposób zwiększą frekwencję i zagłosują niejako na ekranizacje, w których nie liczy się tylko warstwa wizualna, ale przede wszystkim ukryte dno i prawda o "ohydkach szalejach", jak trafnie określił kiedyś rasę ludzką Stanisław Lem. Hayter nazwał "Strażników" filmem z mózgiem i jajami. Miał rację. Choć niektóre wątki lekko zmienił, a inne sceny dodał, film jest wierny oryginałowi i może się podobać. (w USA szczególnie).
A gdyby tak Polska nie tylko pokonała komunistów w 1920 roku, ale także wyrosła na potentata przemysłowego, pierwsza dotarła na Księżyc i ciągle była pod opieką Józefa Piłsudskiego? Piękne marzenia, prawda? Ciekawie byłoby je zobaczyć na dużym ekranie - taką polską wersję "Strażników"...

Na pewno łatwiej będzie zorientować się w niuansach filmowych wydarzeń widzowi, który ma już za sobą lekturę komiksu. Scenariusz obu form wyrazu jest koronkową robotą! W Polsce "Strażnicy" zostali wydani przez Egmont w 2003 i 2004 roku, w trzech częściach. Scenarzysta Allan Moore zrażony do filmowców za poprzednie "kichy", odciął się od "Strażników" mówiąc: "Nie chcę mieć żadnego związku z filmem. Hollywood mnie nie interesuje. Zawsze też mogę zdystansować się od tych produkcji, zwyczajnie ich nie oglądając".

Jako twórca ma takie prawo. Pewne sytuacje, czy klimat rysunkowej opowieści nie zawsze da się przełożyć na język X muzy, ale naprawdę warto próbować. "Watchmen Strażnicy" daje przykład, że zdolny reżyser i scenarzysta potrafią to zrobić. Ja, na pewno obejrzę film ponownie w kinie. Zapewniam, że warto go zobaczyć na dużym ekranie. Niestety, jak donoszą ostatnio media, studio Warner zarzuci ambitną ekranizację komiksów. Film nie uzyskał spodziewanych zysków. W Polsce, po zaledwie trzech tygodniach wyświetlania, "Strażnicy" niemal zniknęli z repertuarów większości kin! Tak więc moja radość była przedwczesna. Znów będą powstawać koszmarki w rodzaju "Transformers", za miliony dolarów, przeznaczone dla niewymagających nastolatków. Będą powstawać filmy obliczone na dużą kasę, wykalkulowane co do ekranowej sekundy. Fanom pozostaną więc tylko niezależne studia i filmy animowane robione przez pasjonatów opowieści rysunkowych, wierzących, że język "zatrzymanej kreski" da się przełożyć na ruchomy obraz.

Recenzja ukazała się również w serwisie sadurski.com


wytwórnia - Warner Bros. Pictures, 2009
reżyseria - Zack Snyder
scenariusz - David Hayter, Alex Tse
muzyka - Tyler Bates
montaż - William Hoy
zdjęcia - Larry Fong
czas projekcji - 163 minuty


Malin Akerman
Billy Crudup
Matthew Goode
Jackie Earle Haley
Jeffrey Dean Morgan
Patrick Wilson
Carla Gugino
Stephen McHattie
Matt Frewer

Jedwabna Zjawa II
Dr Manhattan
Ozymandiasz
Rorschach
Komediant
Nocny puchacz II
Jedwabna Zjawa
Nocny Puchacz
Moloch


Autor recenzji: Jarosław Marcin Chudzik | Klub Miłośników Filmu, 28 marca 2008

STRONA GŁÓWNA | RECENZJE KMF | NAPISZ DO AUTORA