W sieci kłamstw

Po tragicznych wydarzeniach 11 września wiele filmów zaczęło podejmować temat terroryzmu na świecie. Oczywiście filmy na ten temat powstawały już wcześniej, ale było to typowe, niezbyt inteligentne kino akcji, natomiast te powstające w ostatnich latach, często mają za zadanie skłonić do głębszych przemyśleń. Do takich filmów należały m.in. "Syriana", "Lot 93" oraz powstały w ubiegłym roku najnowszy film Ridleya Scotta - "W sieci kłamstw".

W sieci kłamstw zdjęcie 1 W sieci kłamstw zdjęcie 2

Tego samego Ridleya Scotta, który trzeba to przyznać, w ostatnich latach nie ma najlepszej passy. Twórca wiekopomnych arcydzieł kina jak "Obcy: Ósmy pasażer Nostromo", "Łowca androidów", "Thelma i Louise" czy "Gladiator", w ostatnich latach kręci filmy zaledwie dobre. Mimo zawsze doskonałej strony technicznej, jego obrazy cierpią zwłaszcza na brak dobrej fabuły. Pierwsze zwiastuny "W sieci kłamstw" mogły przywrócić nadzieję, że tym razem będzie naprawdę o wiele lepiej, ale pamiętając moje niezbyt entuzjastyczne przyjęcie jego poprzedniego filmu "American Gangster", wolałem nie cieszyć się przedwcześnie.

Fabuła "W sieci kłamstw" skupia się na postaci Rogera Ferrisa, agenta CIA, którego zadaniem jest rozpracowywanie siatki terrorystycznej w Iraku. Jego poczynaniom nieustannie przygląda się, za pomocą satelity, jego szef, Ed Hoffman. Po nieudanej akcji, w której ginie jego wspólnik, Roger zostaje przeniesiony do Jordanii, gdzie ma za zadanie wytropić Al-Salima, człowieka odpowiedzialnego za zamachy terrorystyczne w Europie. Podczas tego śledztwa, Ferris musi nawiązać współpracę z szefem tamtejszego wywiadu. Roger za wszelką cenę zamierza stworzyć tak niezbędną nić zaufania między nimi, jednak kolejne decyzje jego przełożonego zaczynają prowadzić do sytuacji, w której Ferris będzie musiał radzić sobie sam.

W sieci kłamstw zdjęcie 3 W sieci kłamstw zdjęcie 4

Właśnie relacje między Ferrisem a Hoffmanem są centralną osią filmu i jego największym plusem. W większości scen porozumiewają się oni ze sobą jedynie za pomocą telefonu. Ferris jest początkowo tylko pionkiem w rękach szefa. Nie ma w ogóle życia osobistego, jego jedynym zadaniem jest tylko wykonywanie trudnych i niebezpiecznych zadań. Jest jednak przy tym prawdziwym profesjonalistą, który nie waha się przed podjęciem mało subtelnych działań, jak kłamstwa i tortury. Mimo to, wszystkie laury za owe działania zbiera Hoffman, siedzący wówczas w domu i zajmujący się codziennymi sprawami. Po rozpoczęciu pracy w Jordanii, Ferris zauważa, że wpajana mu przez jego szefa zasada, aby nikogo poza nim nie darzyć zaufaniem, zaczyna przynosić mu coraz więcej negatywnych skutków. Relacje między głównymi bohaterami nie wypadłyby zapewne tak dobrze, gdyby nie dwójka aktorów zaangażowanych do głównych ról. Rogera Ferrisa zagrał Leonardo di Caprio, który w ostatnich latach ma naprawdę znakomitą passę filmową, grając świetne role u najbardziej znanych reżyserów. Także i ta kreacja zasługuje na pochwały. Świetnie ukazał targające jego postacią emocje, gdy musi wybierać między lojalnością względem swego przełożonego a własnym bezpieczeństwem. Iście rewelacyjny jest natomiast Russell Crowe jako Ed Hoffman. Aktor, który tutaj zupełnie nie przypomina siebie z poprzednich filmów, świetnie przedstawił postać człowieka pociągającego za wszystkie sznurki w wojnie przeciwko terroryzmowi. Mimo to, czasem ta postać wydawała mi się trochę przerysowana, gdyż ciężko mi uwierzyć, że ktoś taki jak on mógłby stać na czele tak poważnej instytucji. Warto także wspomnieć o bardzo dobrej roli Marka Stronga, który wcielił się w postać Haniego, szefa wywiadu w Jordanie.

W sieci kłamstw zdjęcie 5 W sieci kłamstw zdjęcie 6

Ale nawet dobre aktorstwo nie uratuje filmu, który ma słaby scenariusz. Niestety, ten problem pojawiał się w poprzednich filmach Scotta i, niestety, reżyser nie wyciągnął z tego żadnych wniosków. Przede wszystkim jest w "W sieci kłamstw" dużo scen i wątków, które wydają się być zupełnie niepotrzebne. Razi przede wszystkim zbyt lekko zarysowany romans pomiędzy Ferrisem a pielęgniarką Aishą. Nie dość, że rola ta zagrana jest bardzo sztucznie, niewyczuwalna jest jakakolwiek chemia między aktorami, to na dodatek wątek ten nie wnosi zupełnie nic do fabuły. Niby ma on jakiś związek z finałowymi wydarzeniami, ale bez tego też można było tę historię sprawnie doprowadzić do końca. Sporo scen pozostaje też bez żadnego wyjaśnienia. Dla przykładu, po co Ferris chowa maleńki kawałek kości jego zmarłego przyjaciela? Nie dość, że takie maleństwo bardzo łatwo zgubić, to nie wiadomo, czy miało to dla niego jakieś znaczenie symboliczne, czy miało mu przypominać, że w tym kraju może w każdej chwili zginąć. Na plus można zaliczyć dobre dialogi, zwłaszcza te, padające z ust Hoffmana.

Jeśli chodzi o stronę techniczną, to też trochę zawodzi. O ile zdjęcia są całkiem dobre, tak montaż potrafi czasem nieźle zdenerwować. Podczas scen akcji wprowadza niepotrzebny chaos, a niektóre sceny dialogowe zdają się być urwane w pół zdania. Dosyć przeciętna jest także muzyka. Nie można jej odmówić, że pasuje do obrazu, ale nie zapada zbytnio w pamięć.

W sieci kłamstw zdjęcie 7 W sieci kłamstw zdjęcie 8

Podsumowując, Ridley Scott po raz kolejny nakręcił dobry film, ale w jego przypadku znów TYLKO dobry film. Na pewno warto go zobaczyć dla bardzo dobrej strony aktorskiej i kilku ciekawych scen, ale na pewno oczekiwania względem nowego Scotta były o wiele większe. Po "American Gangster" obiecałem sobie, że nie będę już z taką niecierpliwością czekał na kolejny film Ridleya Scotta, ale gdy dowiedziałem się o czym będzie, nie udało mi się słowa tego dotrzymać. Tym razem znów to sobie obiecuję... ale gdy pomyślę, że jego następnym filmem ma być adaptacja przygód Robin Hooda, znów myślę sobie: "A może tym razem się uda?"

Plakat

W sieci kłamstw
Body of Lies
reżyseria - Ridley Scott
scenariusz - William Monahan
zdjęcia - Alexander Witt
muzyka - Marc Streitenfeld
montaż - Pietro Scalia
czas projekcji - 128 minut

wystąpili:

Leonardo DiCaprio (Roger Ferris)
Russell Crowe (Ed Hoffman)
Mark Strong (Hani)
Golshifteh Farahani (Aisha)
Oscar Isaac (Bassam)
Ali Suliman (Omar Sadiki)
Vince Colosimo (Skip)
Mehdi Nebbou (Nizar)
Michael Gaston (Holiday)

Plakat 2

Autor recenzji: Piotr Gauza - PEGAZ | Klub Miłośników Filmu, 8 kwietnia 2009

Strona główna | Recenzje KMF| Napisz do autora