STRONA GŁÓWNA | RECENZJE | ANALIZY | ARTYKUŁY | DYSKUSJA NA FORUM

"Tron" z 1982 roku nigdy mi się nie podobał, choć pierwszy raz obejrzałem go jako szczyl jarający się jakimkolwiek efektem specjalnym. Archaiczna animacja komputerowa, choć pionierska, nawet w momencie premiery filmu nie oczarowała widzów, a dziś wygląda jak zwyczajna ramotka, ciekawostka z początków ery komputerów. Toporne i chaotyczne akcje oraz brak jakiejkolwiek dramaturgii, dzielnie sekundowały płyciźnie scenariusza. Najgorszą stronę "Trona" stanowiły jednak stroje bohaterów, które może i były pomysłowe, ale też najzwyczajniej w świecie brzydkie. Choć w ich stworzenie włożono wiele pracy, efekt końcowy okazał się piorunująco słaby, żeby nie rzec kiczowaty. Dziwi zatem fakt, że Akademia Filmowa uhonorowała kostiumologów "Trona" nominacją do Oscara. Poza nowatorską, ale niestrawną dla dzisiejszego widza stroną wizualną i plumkającą w tle, drażniącą ilustracją muzyczną, fabularna strona "Trona" ostro przynudzała, a komputerowe starcia i pościgi pozbawione były energii i tempa, skutecznie usypiając widza. Film nie spodobał się chyba nikomu i okazał się, zasłużenie, spektakularną klapą finansową. Jako przykład zastosowania nowych technologii z sukcesem, weźmy takiego "Kosiarza umysłów". Owszem, film ten dziś trąci myszką i jest niestrawny podobnie jak "Tron", ale przynajmniej w momencie premiery poziom nowatorskich efektów cyfrowych w nim zastosowanych, powodował opad szczęki. Po 28 latach od premiery "Trona" postanowiono wrócić do tematu i nakręcić kontynuację. Współczesna technika miała szansę nadać przygodom w cyfrowym świecie taką formę, na jaką od zawsze zasługiwały. Jednakże pomysł nakręcenia "Dziedzictwa" wciąż wydawał się karkołomny. Czy dzisiejszych widzów zainteresuje dalszy los drętwych postaci ze słabiutkiego filmu sprzed niemal trzech dekad? Próbny pokaz sekwencji wyścigu motocykli, zakończony aplauzem widowni dał jasną odpowiedź, że publiczność jest gotowa na powrót do wnętrza komputera, w otoczce najnowocześniejszych technologii obrazu i dźwięku (i - co ważne - muzyki!).

"Tron: Dziedzictwo" z 2010 roku nie odniósł może ogromnego sukcesu (narzekano głównie na słaby scenariusz i płaskie postaci), ale okazał się filmem pod każdym względem znacznie lepszym od staruszka z 1982 roku. Efekty wizualne, nawet bez 3D, oglądane z Blu-Raya w zaciszu kina domowego, wciskają w fotel, a muzyka Daft Punk stanowi przykład ścieżki dźwiękowej, która kreuje 50% klimatu opowieści, będąc równoprawnym partnerem genialnego w swej formie obrazu. Rozmach i architektura filmowej rzeczywistości "Dziedzictwa" tylko o krok ustępuje Pandorze wykreowanej rok wcześniej w cameronowskim "Avatarze". To, co było najsłabszym elementem "Trona" A.D.1982, czyli kostiumy, w filmie Josepha Kosinskiego stanowi najjaśniejszy element, od którego oka nie można oderwać, swoistą wisienkę na torcie świata przedstawionego. Brak nominacji do Oscara w dziedzinie efektów, kostiumów i muzyki, uważam za ignorancję Akademii, porównywalną tylko do kuriozalnego braku statuetki za efekty specjalne dla pierwszych "Transformerów".

Nowy "Tron" nie grzeszy inteligentną akcją czy głębią psychologiczną bohaterów, ale jak na rasowy akcyjniak w otoczce special effects, ogląda się nad wyraz dobrze. Akcja wciąga, losy bohaterów, jakkolwiek abstrakcyjne, potrafią zainteresować, a wszelkie sceny akcji swoim rozmachem i zawsze świetnie dobraną ilustracją muzyczną Daft Punk, zrywają czapki z głów i każą do siebie powracać i oglądać raz jeszcze, bo posiadają nieziemski klimat.

Traktuję "Tron: Dziedzictwo" jako niecodzienny przypadek sequela i remake'u w jednym. Dzięki udziałowi Jeffa Bridgesa (Kevin Flynn / Clu) oraz Bruce'a Boxleitnera (Alan / Tron) w projekcie, film w wiarygodny sposób opowiada dalsze losy części postaci znanych z pierwowzoru. Ale, jako że znajdziemy w nowym "Tronie" dużą ilość motywów (stroje, walka na dyski/świetlne pociski, wyścigi motocykli, podróż słoneczną żaglówką itd.), które oglądaliśmy już w filmie z 1982 roku, "Dziedzictwo" z powodzeniem można też nazwać remake'em, w dodatku znacznie przewyższającym jakością oryginał. "Stara wersja" już sama w sobie wygląda archaicznie, a w porównaniu z nową - prezentuje się jak jakiś workprint, szkic koncepcyjny czegoś, co ma dopiero powstać i zyskać finalny wygląd.

Oprócz wymienionych wyżej oczywistych podobieństw między obydwoma filmami, w nowym "Tronie" znajdziemy też mnóstwo smaczków i mniejszych odniesień do filmu z 1982 roku. Zapraszam do rozszyfrowania "Tronów", a jednocześnie do porównania fatalnej oprawy wizualnej oryginału, z perfekcyjną pod względem wykonania formą "Dziedzictwa".


Pierwsze ujęcie obydwu filmów przedstawia wnętrze mikroprocesora z przepływającymi informacjami,
które zmienia się w ulice rzeczywistego świata widziane z góry

Napis "Tron" obraca się w tym samym kierunku i wypełnia prawie cały ekran.
Nieznacznie zmieniono czcionkę, jaką wykonany został napis.

Salon gier Flynna, miejsce tętniące życiem w 1982 roku,
w 2010 wygląda jak opuszczona okolica z budynkiem do rozbiórki

Ojciec (Kevin Flynn) i syn (Sam Flynn) włamują się do siedziby firmy ENCOM
i obydwaj czynią to przy pomocy urządzenia do otwierania zamków kodowych

Bardzo podobne są ujęcia otwierających się potężnych drzwi, jak i sama grubość drzwi strzegących ENCOMu.
W dodatku zarówno Kevin i Sam Flynn, na ich widok reagują tym samym tekstem: And that's the big door.

W obydwu filmach znalazło się ujęcie dłoni wrzucającej monetę do automatu z grą komputerową

Dotykową klawiaturę w filmie z 1982 roku możemy podziwiać jako nowinkę techniczną
wmontowaną w biurko prezesa firmy ENCOM. W filmie z roku 2010 klawiatura dotykowa
znajduje się w piwnicy salonu gier Flynna i pokryta jest kurzem.

Bohaterowie uciekają podziemnymi tunelami

W obydwu filmach, wśród stechnicyzowanych wnętrz można natrafić na wodę - w "Tronie" z 1982 było to
źródło doładowywania programów, w nowym filmie po prostu element dekoracyjny salonu Flynna

Kevin Flynn 1982 (Jeff Bridges, 33 lata)
Kevin Flynn 2010 (Jeff Bridges, 61 lat)

Clu - pozytywna, epizodyczna postać,
pojawiająca się tylko na kilka minut na początku filmu
Clu - czarny charakter, jedna z centralnych postaci
filmu, stworzona dzięki cyfrowemu odmłodzeniu
Jeffa Bridgesa

Alan Bradley 1982 (Bruce Boxleitner, 32 lata)
Alan Bradley 2010 (60 lat)

Tron A.D. 1982 (Bruce Boxleitner)
Tron A.D. 2010 - odmłodzonego cyfrowo Boxleitnera
pokazano tylko przez chwilę (podczas retrospekcji).
Przez większość filmu Tron nosi czarny hełm, przez
co nie widzimy jego twarzy, co w efekcie dodało
postaci aury tajemniczości i niesamowitości

Kobieca bohaterka - Yori - w filmie robi niewiele
poza łażeniem za bohaterami męskimi
(Cindy Morgan, 28 lat)
Kobieca bohaterka - Quorra to kobieta czynu,
potrafi prowadzić wszelakie pojazdy i walczyć wręcz
(Olivia Wilde, 26 lat)

Latający statek (Recognizer) - niemal identyczny ;)

Moment "rozkładania" ścigacza (Light Cycle)
pokazano na bardzo krótkim i szybkim ujęciu
Jak na wiek XXI przystało,
więcej szczegółów i slow-motion

Ścigacze podczas "gry" - do nowego "Trona" przygotowano zupełnie nowy projekt motocykli,
zachowano jedynie oryginalną kolorystykę. Najlepszy kierowca z 1982 roku - Flynn, z 2010 roku - Clu.

W nowym "Tronie" pojawia się też "stary" model ścigacza - jest własnością Flynna
i najszybszym ścigaczem w wirtualnym świecie

Pojazd dowodzenia złych programów: Sark's Carrier/Carrier Ship

W "Tronie" z roku 1982 czołgów (Light Tank) było całe zatrzęsienie
- w nowym "Tronie" nie odgrywają w zasadzie żadnej roli, widzimy je tylko
gdzieś na drugim planie w dwóch ujęciach (drugie z lotu ptaka)

Świetlna żaglówka (Solar Sailer) 1982/2010

W obydwu filmach świetlna żaglówka zmierza w kierunku bardzo istotnego miejsca - promienia,
w obydwu przypadkach na pokładzie podróżują trzy osoby (dwaj mężczyźni oraz kobieta),
w roku 1982 byli to: Yori, Flynn i Tron, w roku 2010: Quorra, Kevin Flynn i Sam Flynn. W obydwu filmach
na pokładzie żaglówki leży ranna bądź niedysponowana osoba - w roku 1982 był to Flynn,
który zasłabł po przekierowaniu żaglówki na inną trasę, w roku 2010 nieprzytomna Quorra.

W obydwu filmach świetlna żaglówka przechwycona zostaje przez statek dowodzenia złych programów

W obydwu filmach statek dowodzenia złych programów szlag trafia

Statek powietrzny (Escape Pod) o wyglądzie
klocka z Tetrisa
Statek powietrzny (Light Jet) o wyglądzie...
o zajebistym wyglądzie

Talerz zwędzony babci
Gustowny dysk stworzony specjalnie na potrzeby filmu

Promień - miejsce docelowe podróży bohaterów

Najważniejsza chwila - uniesienie dysku: Tron / Sam Flynn


Pojedynek TRON vs. TRON przez nokaut techniczny wygrywa TRON: DZIEDZICTWO

Autor tekstu: Rafał Donica - DUX [e-mail] | Klub Miłośników Filmu, 8 sierpnia 2011