Strona główna KMF
        



O POZYTYWNYCH ASPEKTACH
ATROPATII ŁUSZCZYCOWEJ
 


"Śpiewający detektyw" jest z całą pewnością filmowym zaskoczeniem tego sezonu. Podczas gdy na ekranach kin szaleje zniewieściały Brad Pitt, zamarzają amerykańskie flagi i młody czarodziej fetyszysta ratuje świat, wytwórnia Icon prezentuje film uciekający od wszelkich filmowych stereotypów. A może właśnie ze stereotypów złożony? Reżyser Keith Gordon, scenarzysta Dennis Potter i lekko zdewociały producent Mel Gibson dokonują zamachu na stylistykę czarnego kryminału, bezczelnie łącząc go z tarantinowską czczą gadką, angielskim przerysowaniem charakterów, metafizyką Lyncha, musicalem i ... dramatem psychologicznym. Otrzymujemy więc filmową karuzelę gatunków. Karuzelę, która może oszołomić, zniechęcić, bądź oczarować. Co jest pretekstem do łączenia tak odległych filmowych stylistyk? To proste! Choroba skóry i stary serial........

Niczym Bogusław Wołoszański zabawię się teraz w mentora. Nie, nie będę niestety promował Unii Europejskiej, a skoncentruję się raczej na krwawych tajemnicach przeszłości. Zamiast krwi i tajemnic wykorzystam jednak kilka wrzodów i olejek do nacierania skóry. Mam nadzieję, że nastrój grozy i lęku powoli zatacza już krąg wokół zdezorientowanych czytelników. Aby uniknąć komplikacji kardiologicznych wśród i tak schorowanego narodu szybko zacznę więc swoją narrację:
Był rok 1964. Wzięty krytyk telewizyjny zapada na poważną chorobę skóry - siejącą postrach atropatię łuszczycową. Być może był to pierwszy biologiczny atak islamskich fundamentalistów, a być może po prostu kwestia braku higieny. Spuśćmy na to zasłonę milczenia. Dennis Potter -bo o nim mowa- cierpi w milczeniu. Przez lata w jego świadomości powstają dziwne, chore obrazy. Na szczęście rozwój medycyny i ogólny optymizm panujący w kraju naszych przyjaciół Anglików doprowadza do wyleczenia Pottera. Oto jak pozytywne są skutki długoletniej zapaści służby zdrowia! Zmotywowany długoletnią chorobą Dennis Potter pisze więc scenariusz. Chcąc zaakcentować wspaniałe zjawisko pojawiania się reform w lecznictwie, głównego bohatera czyni chorym na artropatię łuszczycową pisarzem. Zachwycony dobrymi warunkami sanitarnymi panującymi w szpitalu pisarz - Dan Dark - może oddać się więc rozmyślaniom związanym z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. W jego głowie rzeczywistość rodem z tandetnych kryminałów o śpiewającym detektywie, zacznie powoli mieszać się z realiami szpitala. I właśnie na pograniczu snu i jawy, szaleństwa i normalności, geniuszu i choroby balansuje scenariusz serialu Dennisa Pottera z roku 1986 oraz film Keitha Gordona z roku 2003. Jednakże nie zachodzi tu raczej (tak modna ostatnio za oceanem) próba dorobienia się na wersji pełnometrażowej znanego serialu sprzed lat. Za pisanie scenariusza do filmu wziął się bowiem sam autor oryginału. Po osiemnastu latach Potter proponuje powrót do sprawdzonego schematu. Otrzymujemy więc blisko dwie godziny ciągłego blefu, zwodzenia i zabawy z widzem. Gdy już zaczynamy traktować ten film niczym świetną komedię pełną ciętych ripost, otrzymujemy nagle pełnokrwisty dramat, kryminał bądź musical. Dennis Potter w swoim filmie bawi się nieustannie w Wielkiego Zwodziciela. Do tej gry angażuje zaś plejadę gwiazd kina oraz specjalistów od różnego rodzaju ekranowych wodotrysków.
A może po prostu zwodzę Was w tym tekście ?

  

  

Film rozgrywa się na kilku płaszczyznach. Pierwsza z nich to rzeczywistość szpitala. To tu - w realiach ciągle rozświetlonych korytarzy - leży Dan Dark (Robert Downey Jr.). To tu seansami wcierania w ciało leczniczego olejku męczy go siostra Mills (Katie Holmes). W błyszczących salach szpitala nęka go także żona (Robin Wright Penn), którą nasz bohater podejrzewa o zdradę. To tu w końcu szaleje nietuzinkowy psychiatra Dr Gibbon (Mel Gibson).
Druga rzeczywistość - wykwit chorego umysłu cierpiącego pisarza - to świat książki. Miesza się on ,mniej lub bardziej dyskretnie, z realiami szpitala. Nie zdziwcie się więc, jeśli lekarze czyniący zwyczajowy, poranny obchód zaczną nagle śpiewać jakiś przebój sprzed lat. A raczej otwierać usta w rytm piosenki brzmiącej w tle. Z pewnością jednak będzie to tylko wstęp do kolejnej sprawy kryminalnej śpiewającego detektywa... Oprócz parady bohaterów - odpowiedników rzeczywistych postaci - ujrzymy tutaj także ciekawy, morderczy duet (Adrien Brody i Jon Polito) nękający nieustannie naszego bohatera.
Trzecia rzeczywistość to obrazy z przeszłości Dana Darka. Tu będziemy doszukiwać się źródeł jego aktualnych obsesji. Tu poznamy motywy jego postępowania. Tu - w końcu - zacznie się najprawdziwszy osobisty dramat pisarza. Analizując przeszłość, bohater podda się swoistej auto kuracji, a obserwując minione wydarzenia ujrzy odniesienia do swoich książek. Spróbuje odnaleźć zagubioną osobowość. W tym momencie zaś to, co było zabawne - stanie się poważne, a to co wzbudzało grozę- zacznie nas bawić. Film zatoczy koło ...

"Śpiewający detektyw" - znakomity materiał badawczy dla każdego psychiatry- stał się także materiałem badawczym dla sponiewieranych oczu i zszarganych umysłów amerykańskich (i nie tylko) widzów. A to za sprawą dość ciekawych osobowości z filmowej listy płac. Robert Downey Jr. z łatwością udźwignął ciężar głównej roli. Chociaż o niebo trudniejsze były dla niego pewnie wizyty w pokoju charakteryzatora. Artropatia łuszczycowa musiała wszak stanowić nie lada problem dla specjalistów odpowiedzialnych między innymi za oszpecenie Gary`ego Oldmana w "Hannibalu". Efekty okazały się być jednak naprawdę niesamowite: Dan Dark wygląda jak "człowiek pizza" i sam tak o sobie mówi. Katie Holmes - niegdyś anielska siostra miłosierdzia - teraz jest anielsko perwersyjną pielęgniarką w gumowych rękawiczkach. Ale cóż - rozsmarowywanie olejku na ciele chorego pisarza to w końcu tylko jej praca. Polskie koleżanki powinny brać z niej przykład (Siostry ! Rękawiczki na komendę WŁÓŻ!!!). Następnie mamy potrójną rolę mało znanej w Polsce Robin Wright Penn ("Obietnica", "Niezniszczalny") i małą rólkę niesłusznie ubóstwianego w Polsce Adriena Brody. Wśród ogólnych pochwał wspomnieć trzeba jeszcze o efektach pracy Patricii Norris. Odpowiedzialna za scenografię w filmach Davida Lyncha, wykonała i tym razem kawał dobrej roboty, projektując przestrzenie chorej wyobraźni głównego bohatera.

  

  


I na koniec - Mel Gibson. Jego rola w "Śpiewającym detektywie" zasługuje bowiem na osobny akapit. Przede wszystkim ciężko w ogóle Gibsona rozpoznać. Mimo że ponoć nie pozwolił dotykać swej twarzy charakteryzatorom, to samo usunięcie włosów zrobiło swoje. Gibson dostał ponadto świetny aktorski materiał. Rola roztargnionego, szalonego, niekonwencjonalnego, podstarzałego i łysego psychiatry wymagała od Mela dość sporej ilości autoironii, a dla polskich widzów będzie dodatkowo kompletnym zaskoczeniem i diametralną zmianą wizerunku mistycznego w pewnych kręgach twórcy "Pasji". Czapki z głów przed Gibsonem ! Jego kreacja to z pewnością największa niespodzianka nadchodzących wakacji...

Czas na krótkie podsumowanie. "Śpiewający detektyw" nie jest na pewno filmem dla wszystkich, gdyż wymaga od widza pewnego specyficznego dystansu do rzeczywistości. Oglądając ten film trzeba się zwyczajnie oderwać od wszelkich standardów współczesnego, amerykańskiego kina. Twórcy "Śpiewającego detektywa" skutecznie pozbywają się bowiem wszelkiego patosu, nieustannie żonglując konwencją. Film nie jest jednak ani objawieniem, ani arcydziełem. Czerpie garściami z tego, co w kinie już dawno widzieliśmy i wspomniane filmowe elementy konsekwentnie miesza. Można by oczywiście poprawić scenariusz, usunąć pewne dłużyzny, wspiąć się na wyższe szczeble pastiszu. To co otrzymujemy jest jednak przede wszystkim oryginalne. A w epoce bezmyślnych, wysoko budżetowych produkcji to i tak ogromny sukces. Filmy pokroju "Śpiewającego detektywa" są niestety na wymarciu i jakiekolwiek by nie były wypada je otoczyć szczególną opieką. Co niniejszym czynię... ;))


 Ocena: 8/10


Śpiewający Detektyw
(The Singing Detective)


Rok produkcji: 2003, USA
Reżyseria: Keith Gordon
Scenariusz: Dennis Potter

Zdjęcia: Tom Richmond
Scenografia i kostiumy: Patricia Norris

Występują:

Robert Downey Jr. (jako Dan Dark)
Robin Wright Penn (jako Nicola/ Nina/ Blonde)
Mel Gibson (jako Dr Gibbon)
Jeremy Northam (jako Mark Binney)
Katie Holmes (jako Siostra Mills)

Czas trwania:
109 minut


Premiera światowa: 17 stycznia 2003
Premiera w Polsce: 18 czerwca 2004


e-mail

 Autor recenzji: Jacek Kozłowski - SENK