Strona główna KMF
        
Lato, to okres tak zwanych hitów filmowych, każdy z nich powinien kosztować górę pieniędzy, być reklamowany w każdy tylko możliwy sposób i mieć tylko jeden cel – przynieść jak największą ilość zysków. Idąc dalej – w kinach mnożą się teraz adaptacje komiksów – ta plaga trwa już jakiś czas – szczerze mówiąc ku mojej uciesze, ponieważ takowych jestem wielkim miłośnikiem. Spiderman w pierwszej odsłonie był już nie lada gratką dla miłośników Człowieka - pająka. Jednym ten film podobał się bardzo, inni kręcili na niego nosem. Mnie osobiście przypadł do gustu bardzo, więc z niecierpliwością oczekiwałem na kontynuację, która niechybnie miała powstać. Mając w pamięci przebijający oryginał sequel X-men oraz dobre opinie na temat Spidera 2 poszedłem do kina z wielką ochotą. Czy rozczarowałem się ? Poniekąd…

   

Peter Parker (Tobey Maguire) od około 2 lat wiedzie dwa żywoty – jeden jako zwykły, szary student, usiłujący dorywczo zarobić na własne utrzymanie, boryka się z masą kłopotów, których większość wynika z jego alter ego – czyli nieustraszonego obrońcę ludzi – Spidermana. Częste akcje, które podjąć musi pajączek, mocno kolidują z jego "zwykłym" życiem, wiecznie się spóźnia do pracy, na uczelni nie wiedzie mu się zbyt dobrze. Dodatkowo Peter cierpi z powodu swojej największej miłości – Mary Jane Watson (Kristen Dunst) – którą z obawy o jej własne bezpieczeństwo odtrącił.
W między czasie genialny naukowiec Doktor Otto Octavius (Alfred Molina) realizuje wynalazek swojego życia – nieograniczone i nieskończone źródło mocy. Podczas eksperymentu Otto korzysta z czterech mechanicznych ramion, sterowanych za pomocą swojego umysłu. Jak łatwo się domyśleć – eksperyment się nie udaje, ginie żona Octaviusa a mechaniczne ramiona niejako łączą się z nim na stałe. Przejmują one także kontrole nad Doc. Octopusem. Po wyjściu ze szpitala (niezła i mocna rozwałka na Sali operacyjnej) Doc. planuje odbudować swoją maszynę, między innymi kradnąc z banku pieniądze niezbędne do tego celu. Oczywiście przeszkadza mu w tym Spiderman, który tymczasem…

   

…Z braku zdecydowania, kim chce być, jaki jest cel jego życia, zaczyna tracić swe moce (oczywiście w znaczących scenach, gdy są one bardzo potrzebne). W końcu postanawia zrezygnować z roli Pająka, zająć się nauką oraz odzyskać swoją miłość, czyli M.J. Jak łatwo się domyśleć, nie długo mu będzie dane cieszyć się spokojem. Harry Osborn (James Franco) pragnąc zemścić się na Spidermanie, każe Octaviusowi za pomocą Parkera odnaleźć pająka, porywa w tym celu Mary Jane. Jak to się mówi – w tym momencie przebrała się miareczka ;) Spiderman powraca w pięknie przygotowanej wizualnie scenie, okraszonej świetnym motywem Danny'ego Elfmana i stacza chyba najbardziej spektakularny pojedynek z Octaviusem w całym filmie. Przejdźmy teraz do realizacji filmu.

   
 

Na wstępie napisałem, że nieco się rozczarowałem nowymi przygodami Spidera, ale o powodach później, zacznijmy od dobrej strony. To na co zapewne wielu liczy – efekty specjalne stoją na wręcz niesamowitym poziomie. Pająk w wersji cyfrowej wygląda świetnie, o wiele lepiej niż miało to miejsce w części pierwszej. Także Doc Oc, otrzymał swojego cyfrowego dublera (i idąc na całość – także Mary Jane). Ewolucje które wykonuje Spider po całym Nowym Jorku, rozwałki, których dokonuje Octopus – to wszystko doprowadzone jest do perfekcji. Niejako sceną "główną" filmu jest walka w metrze, którą oboje staczają. Udźwiękowienie filmu też zasługuje na sporą pochwałę. Latające wokoło głowy pajęczyny, rzucane przedmioty, okrzyki i dużo drobnych detali buduje świetną scenę dźwiękową. Do moich ulubionych należy moment, gdy Octopus wrzuca do kawiarni przez szybę samochód – muzyka cichnie, a jedyne dźwięki jakie słychać to tłuczona szyba i meble przestawiane przez auto – rewelacja. Jednak nie ma róży bez kolców – scena biorąc pod uwagę jej charakter dramatyczny i rozwojowy w scenariuszu jest raczej nie na miejscu. No bo jak Octopus chciałby wyciągnąć informacje od Petera odnośnie Spidermana, jeśli ten zostałby zmiażdżony samochodem ? Jeśli już jesteśmy przy dźwięku to także świetnie sprawuje się muzyka Danny'ego Elfman, choć zbyt mocno czasami może się wydawać, iż jest to mocna kopia muzyki z części poprzedniej. W tej części praktycznie zrezygnowano z pajęczego zmysłu, który całkiem ciekawie został przedstawiony w części pierwszej, tu uświadczymy go może z 2 razy i ogranicza się tylko do zbliżenia twarzy Petera i raz ukazania źródła zagrożenia, to tyle, nic tu niestety nie wymyślono nowego. Ulepszono za to pajęczynę – nie dość, że wygląda lepiej, to jeszcze powoduje świetne efekty dźwiękowe. A nowością są wystrzeliwane kulki z pajęczyny, które skutecznie unieszkodliwiają przeciwnika. Co do scenariusza – pomysł całkiem niezły, zważając na to, iż jest to adaptacja komiksu. Historia głównie skupia się na Peterze, a nie na Spiderze, pokazując, iż życie superbohatera wcale nie jest takie różowe. Sporo także w filmie humoru. Film w stanach uzyskał status PG-13, czyli od 13 lat, więc na ekranie nie uświadczymy żadnej krwi (przynajmniej ja takowej nie widziałem), choć jest kilka ostrzejszych scen – jak na przykład scena masakry w szpitalu, której dokonują na lekarzach macki Doca, bez jego wiedzy. Pod nieszczęsny PG-13 można także podczepić moralizatorskie czasem teksty. Ogólnie coraz więcej produkcji, a w szczególności te, które kosztują ogromne kwoty zyskują ten status wiekowy, ponieważ twórcy liczą na większe zyski, poszerzając publiczność. No i niestety wiąże się to ze złagodzeniem filmu, co nie każdemu się podoba. Choć ostatnio modne jest wykorzystywanie późniejszych edycji filmów na DVD – widz może wybrać pomiędzy wersją kinową, a tak zwaną UNRATED, czyli pozbawionej cenzury oraz ograniczeń wiekowych.
Reżyser filmu, Sam Raimi spisał się całkiem nieźle przenosząc po raz drugi przygody pająka na ekran. Raimi od najmłodszych lat jest miłośnikiem komiksów i Spidermana – stąd może dość niezłe przeniesienie jego przygód na ekran. W filmie pojawia się także spora dawka szczegółów, które zwiera każdy film Sama. Kremowy samochód (nie pamiętam marki), brat reżysera – Ted Raimi (w roli jednego z dziennikarzy) Bruce Campbell – to tylko niektóre z nich.
Patrząc na obsadę – Tobey coraz lepiej sprawuje się w roli Petera Parkera, nieźle oddając jego umęczoną osobę, rozdartą wewnętrznie. Co do Kristen Dunst – jak dla mnie to ona od początku nie pasuje na Mary Jane, w komiksie MJ była bardzo atrakcyjną kobietą, a Dunst (to oczywiście moja opinia) do najładniejszych nie należy. J.K. Simmons w roli J. Jonah Jameson sprawdza się bardzo dobrze. Ta postać wprowadza do filmu największy komizm i rozluźnienie sytuacji. A na bardzo duże brawa zasługuje Alferd Molina, który świetnie pasuje do roli Octopusa. Ok, dość pochwał, czas napisać o negatywnych aspektach tej produkcji.
Przede wszystkim film jest dość długi – 130 minut, z czego większość, to sceny przegadane z udziałem Parkera. Oczywiście, gdy pająk pojawia się na ekranie – jest fantastycznie, ale to Peter gra główne skrzypce w tym filmie. Do tego większość dialogów jest nieznośnie moralizatorskich – przemówienia wygłaszane przez ciotkę May o bohaterach, idolach dzieci i wartościach przyprawia o niesmak. To samo niektóre sceny – w metrze wszyscy patrzący się na Spidermana z uwielbieniem (w tej scenie mamy wszystko – ludzi każdej rasy, dzieci, kobietę z dzieckiem na ręku – i o dziwo nie zauważyłem powiewającej gdzieś z tyłu amerykańskiej flagi), poza tym można tu także nadmienić, iż w tej scenie Spider niesiony jest nad głowami ludzi z rozłożonymi na boki ramionami, a na jego boku widnieje rana… Reszty domyśleć się nietrudno. także Pajączek wygłaszający do uratowanych dzieci kwestie typu "nie bawcie się na ulicy", czy "śpijcie dużo i jedzcie warzywa" po prostu śmieszą. Za dużo gadania, za mało Spidermana, choć jeśli miałbym przez 130 minut patrzeć na akcje w stylu walki w metrze – oj ciężko byłoby przebrnąć przez taki nawał efektów.


   

Podsumowując – druga odsłona Spidermana nie jest zła ale mogłaby być lepsza. Zabrakło nieco wyczucia w kwestiach dialogowych, moralizatorskich i poprawności poniektórych scen. Wystarczyłoby wyciąć kilka zbędnych i przedłużających niepotrzebnie film scen, aby nadać dynamice Spidera większego polotu. Natomiast warstwa audiowizualna filmu zasługuje na największe słowa uznania. Myślę, iż Spiderman będzie liczył się na przyszłorocznych Oscarach (choć nie wiadomo, co do tego czasu zgotują nam inni twórcy). Pod względem efektów i rozmachu stawiam kontynuację wyżej, niż część pierwszą, lecz jeśliby patrzeć na całokształt – myślę, że obie części zasługują na podobne słowa uznania. Końcówka filmu zapowiada, iż w części trzeciej (która na pewno powstania, patrząc na wyniki box-office Spidera w Stanach) uświadczymy powrotu Goblina. Mam nadzieję, że jeśli tak się stanie, to twórcy zmienią mu ten niezbyt wyjściowy kostium z części pierwszej. Ja osobiście widziałbym w roli tego złego Venoma, który byłby zapewne dla twórców efektów nie lada wyzwaniem. Pozostaje nam czekać na dalszy rozwój wydarzeń i o wyższy lub chociaż podobny poziom nadchodzących epizodów. W między czasie Spidermanowi 2 stawiam nieco naciągane…

Ocena: 8/10
 


 


SPIDER-MAN 2
Rok produkcji: 2004, USA; Czas trwania: 130 min.



Reżyseria: .... Sam Raimi
Scenariusz: .... Michael Chabon,
Alfred Gough, Miles Millar, Alvin Sargent
Zdjęcia: .... Bill Pope
Muzyka: .... Danny Elfman


Wystąpili:
Peter Parker/Spider-Man: .... Tobey Maguire
Mary Jane Watson: .... Kirsten Dunst
Dr Otto Octavius/Dr Octopus: .. Alfred Molina
Harry Osborn: .... James Franco
Ciotka May: .... Rosemary Harris


e-mail
 Autor recenzji: Jacek Hałupka - JACEK