Strona główna KMF



          

Na nową produkcję Terry'ego Gilliama przyszło nam czekać aż 7 lat. Jego ostatni film "Las Vegas Parano" z brawurowymi kreacjami Johnny'ego Deppa i Benicio Del Toro, oparty na narkotycznej powieści nieżyjącego już niestety Huntera S. Thompsona, ani nie zebrał zbyt pochlebnych recenzji wśród krytyków, ani nie zarobił dużych pieniędzy (jedynie 10mln $ wpływów w USA). Zyskał jednak spore grono wiernych widzów i stał się jednym z najbardziej kultowych filmów lat 90-tych. Później Gilliam próbował nakręcić "The Man Who Killed Don Quixote" (również z Deppem), jednak problemy z budżetem i liczne kłopoty na planie spowodowały przerwanie zdjęć. Gilliam wciąż liczy na to, że kiedyś uda mu się ten film ukończyć, a na razie mamy możliwość obejrzenia półtoragodzinnego dokumentu "Lost In La Mancha", o tym jak starano się nakręcić Don Kichota. Tym dziwniejsze jest, że reżyser dostał od Miramaxu aż 80 mln dolarów na realizację wysokobudżetowego widowiska "The Brothers Grimm", i to mimo tego, iż nie udało mu się w końcu przekonać do projektu Johnny'ego Deppa, a Robin Williams zrezygnował wkrótce po rozpoczęciu zdjęć. Chociaż film nie okazał się wielkim przebojem, a część krytyków mocno go zjechała, to mnie się bardzo podobał. Oczywiście nie jest to najwybitniejsze dzieło Gilliama, ale z pewnością miłośnikom twórczości ex Monty Pyhtona przypadnie do gustu.
Film ukazuje fikcyjną historię Braci Grimm i ich szalone przygody w XIX-wiecznej Europie. Jake Grimm (Heath Ledger) i Will Grimm (Matt Damon) to drobni, acz bardzo pomysłowi oszuści. Podróżują z wioski do wioski przekonując mieszkańców, że to właśnie oni są jedynym ratunkiem na powstrzymanie licznych demonów i potworów zagrażających ich życiu. Zabobonni wieśniacy zazwyczaj nabierają się na efektowne triki Braci i ich kompanów i płacą spore sumy za odprawiane przez nich egzorcyzmy. Co jednak się stanie, kiedy bohaterowie będą zmuszeni zmierzyć się z prawdziwymi zjawami nie z tego świata?

Wszyscy, którzy podejrzewali, że będzie to przeładowana efektami specjalnymi zwykła amerykańska bajeczka, będą musieli zmienić zdanie. Bo oczywiście efekty są świetne, scenografia jeszcze lepsza, do tego dochodzi ciekawa, obfitująca w wiele niespodzianek historia, ale mimo wszystko najważniejszy jest KLIMAT. A to zawsze udawało się Gilliamowi bezbłędnie. Znakomicie została ukazana niemiecka prowincja początku XIX wieku (ale w końcu na realiach historycznych Gilliam dobrze się zna i potrafi je pokazać z zadziwiającą precyzją - vide "Jabberwocky"). Tereny te znajdują się pod okupacją żołnierzy Napoleona, co daje okazję do kilku mniej lub bardziej udanych dowcipów o żabojadach. Spora część akcji rozgrywa się w lesie, który wygląda równie dobrze i tajemniczo co w "Sleepy Hollow" Burtona czy "Company of Wolves" Neila Jordana. Miejscami film jest bardzo mroczny, a chwilami śmieszny (głównie czarny humor, w duchu Monty Pythona). Na pewno nie jest to bajka dla dzieci - no chyba że dorosłych dzieci, wciąż potrafiących zachwycić się wizją i niezwykłą wyobraźnią takich artystów jak Tim Burton, Terry Gilliam czy... Bracia Grimm właśnie ;). Nie dziwię się, że film przepadł w USA. Dla przeciętnego Amerykanina wychowanego na bajkach Disneya i opowieściach o Wróżce Zębatce jest chyba za bardzo spooky...
Przed seansem przypomnienie "Baśni Braci Grimm" jest jak najbardziej wskazane, gdyż nawiązań do historii znanych z książek jest całe mnóstwo. Mamy oczywiście złą królową, czarownicę, wilkołaka, różne zaczarowane przedmioty (siekiera, magiczna fasola) a nawet (mój faworyt) piernikowego ludka! Matt Damon i Heath Ledger z rolą Braci poradzili sobie całkiem dobrze. Jednak najlepiej wypada na drugim planie Jonathan Pryce jako Delatombe (i to dla niego zarezerwowane są najciekawsze teksty). Monica Bellucci ma w tym filmie przede wszystkim ładnie wyglądać (lustereczko powiedz przecie...) i właściwie tak jest, sama rola zaś raczej epizodyczna.

Terry Gilliam nie krył swojej fascynacji mrocznymi baśniami Braci Grimm. Chciał przenieść ten specyficzny klimat znany z książek na duży ekran i chyba mu się udało, pomimo ciągłych sprzeczek z producentami, którym niezbyt podobała się jego wizja. Z wersji którą można obejrzeć w kinach niestety sporo wycięto i przemontowano. Zabrakło nawet najdroższej i najbardziej spektakularnej sceny jaką przygotowano. Widać, komuś bardzo zależało żeby film nie był dłuższy niż dwie godziny. Ja w każdym razie czekam na wersję reżyserską, która na pewno prędzej czy później pojawi się na DVD.



Nieustraszeni Bracia Grimm

Czas trwania: 118 minut
Rok produkcji: 2005, USA
Reżyseria: Terry Gilliam
Scenariusz: Ehren Kruger
Muzyka: Dario Marianelli
Zdjęcia: Nicola Pecorini, Newton Thomas Sigel
Montaż: Lesley Walker
Dekoracje: Guy Dyas, Judy Farr
Kostiumy: Gabriella Pescucci, Carlo Poggioli

Wystąpili: Matt Damon, Heath Ledger, Jonathan Pryce, Peter Stormare, Bruce McEwan, Julian Bleach, Lena Headey, Monica Bellucci, Harry Gilliam

e-mail
Autor recenzji:
Michał Klimaszewski - GRAIL

Klub Miłośników Filmu, 11.11.2005