O "Naszej klasie" dałoby się napisać źle - że nie wytrzymuje porównania ze "Słoniem" van Santa, że jest przewidywalna, że operuje uogólnieniami, nadużywa zaufania, przesadza, wyolbrzymia, banalizuje, wskazuje palcem kto jest winny, a kto nie. Mnie jednakże taka ocena wydaje się sporym uogólnieniem, swoistym "pójściem na skróty". Łatwo jest filmowi Ilmara Raaga wytknąć błędy narracyjne (teledyskowe przebitki, zwolnione tempo) lub uznać go za moralizatorski (ani przez chwilę nie kwestionowałam wyboru bohaterów), jednak trudno mi nie docenić siły, jaką "Nasza klasa" posiada. Bynajmniej nie z uwagi na ładunek emocjonalny (wspomniany zaledwie kilka wersów wyżej "Słoń", chłodny, zdystansowany - uderzał mocniej, mroził), a raczej jako udany portret zamkniętej społeczności klasowej i patologii, w jaką ta może się przerodzić. A także przerażający obraz niemego przyzwolenia na zło pod każdą postacią.
Intensywność przemocy w tym filmie nie jest przejaskrawieniem - takie rzeczy się zdarzają. Inna sprawa, iż interpretacja "Naszej klasy" jako totalnej metafory życia szkolnego nasuwa się sama. Mamy tu ofiarę i kata - klasowego lidera, przyjaciela ofiary i pachołków oprawcy. Mamy milczące tło, obserwatorów, "większość, która tylko patrzy". Co ciekawe jednak, postacie uczniów nie są tekturowe, chociażby ze względu na profesjonalizm nastoletnich aktorów. Introwertyczny Pärt Uusberg jako Joosep, bezczelny Lauri Pedala jako Anders, oślizgły Mikk Mägi jako Paul i przede wszystkim - w głównej roli - Vallo Kirs, który jako Kaspar jest rewelacyjny, gdyż opiera grę na niuansach. Przy uwadze, iż "Nasza klasa" posiada scenariusz zlepiony z klisz, należałoby dodać: jakież te "klisze" autentyczne! Nawet postać brutalnego ojca, niby schematyczna przecież, nie jest wyssana z palca. Sztuką jest zobrazowanie stereotypów tak, byśmy pomyśleli: przecież tak bywa. Tak bywa. Często. Bardzo często. I nawet rozglądać się nie trzeba. Wywołanie takiej reakcji to pierwszy krok do filmowej wiarygodności. A "Nasza klasa" jest wiarygodna. Czasami natrętna, a jednak autentyczna. Spójrz: ofiara o łagodnej twarzy. Spójrz: oprawca o groźnym spojrzeniu, z nażelowanymi włosami i w czarnej koszuli. Spójrz: przyjaciel ofiary, niby przeciętny. Spójrz: pachołkowie oprawcy, klasowy prymus w okularach, kumple z drwiącymi uśmieszkami. Spójrz: obserwatorzy, dziewczyny żujące gumę z krowim zaangażowaniem, krzykliwe makijaże, torebki, kolczyki, dziwaczne fryzury, markowe ciuchy, "no to my nic nie widziałyśmy, nie widziałyśmy niczego, co?". Spójrz: dziewczyna chłopaka, który staje po stronie maltretowanego. Porozumiewająca się z nim za pomocą liścików, strachliwa, podejrzliwa. Ta pustka kłuje w oczy. Jest jednak prawdziwa. Bo przecież - tak bywa. Tak bywa. Często. Bardzo często. I nawet rozglądać się nie trzeba.
Bohaterowie zostają doprowadzeni do granicy wytrzymałości. "Nasza klasa" jest zresztą jakby katalogiem upokorzeń, obnażeniem słabości (wrzucenie nagiego Joosepa do łazienki dziewczyn), przemocy zarówno fizycznej (bicie) jak i psychicznej (groźby, wymachiwanie nożem, strach). Czara goryczy przelewa się jednak dopiero w momencie, gdy Joosep i Kaspar zostają "posądzeni" o homoseksualizm. To kolejny niewybredny żart, bo przecież "geje są tacy zabawni"; jednak w sytuacji granicznej nie najważniejsze jest zdarcie spodni czy plucie spermą. Scena na plaży to przysłowiowa kropka nad "i", ostatnie upodlenie; Joosep i Kaspar zostają ostatecznie wyrzuceni poza "naszą klasę". Jako inni - nie mają racji funkcjonować na normalnych prawach. Nie mają prawa do obrony. A propos: długo zastanawiałam się nad najgorszą obelgą, jaką dzisiaj można dostać w twarz w polskim liceum (nawiasem mówiąc, bliskość kulturowa "Naszej klasy" nie jest bez znaczenia, choć to uniwersalny film), i nie wymyśliłam niczego, co byłoby bardziej brutalne od "lesby" (wersja dla dziewczynek) i "pedała" (dla chłopców). To wyzwisko-symbol: jesteś obcy. Za tym oskarżeniem nie ma już niczego; siniaki znikną, ale piętno pozostanie, życie układać trzeba na nowo. Bo o tym będzie się mówić, będzie się szeptać. Milczeniem objęta jest za to podłość, nad którą przechodzimy do porządku dziennego. Anders nie jest twardzielem. Joosep wije się na ziemi, a on podchodzi do niego i pyta zlękniony, czy wszystko w porządku. Grozi nożem, ale bałby się uczynić ten jeden ruch więcej. A jednak nikt mu się nie sprzeciwia. Czy to nie zdumiewające? Klasa jako całość nie jest w stanie obronić ofiary. Solidarność jest po stronie oprawców. Joosep i Kaspar nikomu się nie poskarżą. I to nie jest przejaskrawienie. Tak bywa. Często. Bardzo często. I nawet rozglądać się nie trzeba.
Jeśli zresztą miałabym powiedzieć, co mi się w "Naszej klasie" najbardziej podobało, to właśnie owe milczenie. Teatrzyk przyzwyczajeń. Jak mówi Thea, dziewczyna Kaspara: "biją Joosepa, ale co z tego? Zawsze tak było". To akceptacja krzywdy, akceptacja absolutna, od której nie ma już ucieczki. Joosep jest ofiarą - i już nią pozostanie. Role zostały rozpisane, krwawy finał nie jest w stanie tego zmienić. Triumf tego, który był bity i poniżany, możliwy nie jest. Klasa jest społecznością zamkniętą (czynniki dochodzące z zewnątrz są zbyt słabe, by coś zmienić; to ignoranccy, leniwi nauczyciele, zaniepokojona babcia, brutalny ojciec, przerażona matka) - ale symbolizuje cały świat. Pozwalamy ranić siebie i innych, bo zbyt trudno się sprzeciwić rutynie; wolimy ból, do którego się przyzwyczailiśmy, niż zmianę sytuacji, bo ta uderzyć może jeszcze mocniej. Wszak w "Naszej klasie" lawina nieszczęść zaczyna się od momentu, gdy ofiara zyskuje sprzymierzeńca. Gorzkie to, ironiczne, prawdziwe - i chyba warto potraktować "Naszą klasę" jako moralitet i przestrogę. Bo przecież - tak bywa. Tak bywa. Często. Bardzo często. I nawet rozglądać się nie trzeba.

Dziękuję Malwinie (za lekcje bezkompromisowości), Cziczio (za garść refleksji) i Karolowi (który wie, o co chodzi).


wytwórnia - Amrion, 2007
reżyseria - Ilmar Raag
scenariusz - Ilmar Raag
zdjęcia - Kristjan-Jaak Nuudi
muzyka - Martin Kallasvee
montaż - Tambet Tasuja
kostiumy - Agne Talu
czas projekcji - 99 minut


Vallo Kirs
Pärt Uusberg
Lauri Pedaja
Paula Solvak
Mikk Mägi
Riina Ries
Joonas Paas
Kadi Metsla
Triin Tenso


Kaspar
Joosep
Anders
Thea
Paul
Riina
Toomas
Kati
Kerli


Autor recenzji: Klara Kukowska - ARTEMIS [e-mail] | Klub Miłośników Filmu, 9 października 2008

STRONA GŁÓWNA | RECENZJE KMF