Strona główna KMF
        
Kobieta to istota zaiste przewrotna. Kiedy po raz pierwszy wpadłam na pomysł napisania tekstu o najbardziej fascynujących typach męskich, jakie stworzyło kino, nie spodziewałam się, że tak zwany "syndrom złego chłopca" jest aż tak silnie zakorzeniony. Podstawą do opracowania niniejszej listy jest miniplebiscyt, który przeprowadziłam wśród osób podwójnie uprawnionych do wydawania sądów - raz, ponieważ są to kobiety, dwa - miłośniczki filmu :). Swoje głosy oddały członkinie KMFu, za co w tym miejscu chciałabym im serdecznie podziękować: Falenie, Mauej, Verze, Mii, Kaha'ie, Pat, Ofirce, Karinie, Fibi, Mati i Viki. Swoje trzy grosze dorzuciła także niżej podpisana. Panie miały do rozdysponowania od jednego do dziesięciu punktów na liście dwudziestu atrakcyjnych męskich bohaterów filmowych. Są tutaj bohaterowie romantyczni i buntownicy, poszukiwacze przygód i umierający z miłości, wojownicy i uwodziciele. Który z nich jest najbardziej pociągający? Który budzi największą fascynację? Który rozmarza i ekscytuje, a który prowokuje do refleksji w stylu "co by było gdyby..."?


1. Brad Pitt jako Tristan
     WICHRY NAMIĘTNOŚCI, 60 PKT.

Tristan Ludlow wygrał rywalizację bezapelacyjnie, zdobywając ogółem sześćdziesiąt punktów. Jednocześnie jest pierwszym nie do końca pozytywnym bohaterem na naszej liście. Z trzech synów pułkownika on jest najbardziej dziki i nieprzewidywalny. Jego porywczość, jego pęd ku niezależności, fascynacja wolnością, jaką cieszą się stepowe mustangi, jego brutalność, bezwzględność, rys szaleństwa wreszcie - wszystkie te cechy separują go zdecydowanie od obu braci. Samuel, z którym nie mieliśmy okazji bliżej się zapoznać, jest tym cennym najmłodszym - najdelikatniejszym, najbardziej ukochanym. Śmierć na polu chwały wyłączyła go z późniejszej rywalizacji o względy Susannah. Pozostał na zawsze mitycznym narzeczonym, symbolem rodzących się, nieśmiałych uczuć, pierwszych zabiegów o uwagę i uczucie. Zostaje ich dwóch, silnie skontrastowanych: Tristan i Alfred. Kochanek i mąż. Serdeczne, ciepłe przywiązanie, jakie Susannah żywi dla swojego poległego narzeczonego, jest pierwszym krokiem na drodze jej bolesnej edukacji sentymentalnej. Ostatecznie wychodzi za Alfreda, jednak jego charakter, wydawałoby się, tak życiowy i praktyczny, jego solidne podejście do rzeczywistości, jego spokojne, ale mocne i trwałe uczucie nie są w stanie przyciągnąć i zafascynować Susannah tak, jak czyni to Tristan. Tristan wiecznie w drodze, nie potrafiący usiedzieć długo na jednym miejscu, trawiony gorączką przygód, niesłychanie namiętny, bezkompromisowy, dziki - jest zniewalający jak każda zagadka. Alfred to spokój dnia codziennego. Tristan to ucieczka w wieczną przygodę. To nie jest partner na życie. Jednak to co kojarzy się ze spokojnym trwaniem przegrywa w starciu z wyzwaniem, z przygodą, z ekscytacją. Dlaczego? Czy lubimy wyobrażać sobie siebie jako bohaterki niecodziennych zmagań? Czy to wyraz tęsknoty za zdobywcą, któremu nie będziemy w stanie się oprzeć? Za wyjątkowością tak zniewalającą, że warto za nią cierpieć? A może przejaw głodu intensywności i jednocześnie obawy przed rutyną i zwyczajnością? Tristan potrafi doprowadzić do obłędu, niepodobna przewidzieć żadnego z jego zachowań, nie sposób tak naprawdę go poznać. Dzikość, pierwotność, namiętność - w formie, której w codziennym życiu się nie spotyka.


2. Ralph Fiennes jako Heathcliff
     WICHROWE WZGÓRZA, 56 PKT.

Drugie miejsce na naszej liście zajmuje kolejna dzika, nieoswojona, pierwotna dusza - Heathcliff, reprezentujący miłość całkowitą i bezgraniczną, jednak również szaloną i destrukcyjną. Cathy i Heathcliff to dwie połówki tego samego jabłka, dusze pokrewne, które jednak nie mogą się spotkać i spełnić swojego uczucia, które jest tak absolutne, że aż nieprawdopodobne. Ich namiętność jest dzika i nie zna granic. Heathcliff, obiektywnie rzecz biorąc, nie jest postacią pozytywną. Jest okrutny, pamiętliwy, kieruje się chęcią zemsty, nie ogląda się na nic, cel uświęca wszystkie środki, do których się ucieka. Jednocześnie jednak bezwarunkowość jego uczucia ma w sobie coś zniewalającego. Patrzymy na jedność duchową dwojga ludzi głębszą, niż można sobie wyobrazić. Ludzi, którzy lgną do siebie i stanowią dla siebie wzajemnie nieprzemijającą fascynację, wyzwanie, zagadkę. Nawet mroczne cechy Heathcliffa w tym świetle jawią się atrakcyjnie. Jego uwielbienie nie łączy się automatycznie z gloryfikacją. Jego obejście jest szorstkie, jednak namiętność zrywa wszystkie tamy i jest zdolna przetrwać zdradę, izolację, winę, a nawet śmierć. Łagodny, pełen dobroci charakter Lintona nie wzbudza takiej sympatii i zrozumienia, co porywczość i brutalność jego antagonisty - Heathcliffa. Linton jest tym, który został skrzywdzony, to jego spotyka największe nieszczęście - a jednak bardziej współczujemy z Heathcliffem. Dlaczego? Najbardziej chyba zniewalającą cechą Heathcliffa jest jego bezkompromisowość. Jego szaleństwo, jego zapamiętanie budzą niemal grozę, a jednak nie sposób oprzeć się poczuciu, że za miłość, jaką on jest zdolny ofiarować, rozdarcie i dramat są zupełnie znośną ceną. On potrafi jednocześnie pomiatać i uwielbiać. Jego relacje z Cathy są ciągłą walką. Należeć do niego - to jak ujarzmienie huraganu, z jednoczesnym przekonaniem, że namiętności nadal wrą pod powierzchnią i wystarczy iskra, by je wyzwolić. Nie ma nad nim władzy, chociaż wydawałoby się, że absolutna miłość daje tę władzę kobiecie do ręki.


3. Gary Oldman jako Dracula
     BRAM STOKER'S DRACULA, 50 PKT.

Jedna z bardziej tragicznych i nieszczęśliwych postaci jakie dało nam kino. "Przemierzyłem oceany czasu, by cię odnaleźć" mówi hrabia i jest to wyznanie jak najbardziej dosłowne, chociaż nie tylko dlatego wyjątkowe. W imię utraconej miłości przeklął sam siebie i wyparł się Boga. Przez stulecia opłakuje zmarłą ukochaną. Dla niej skazał się na poniewierkę, jest wyklęty, osamotniony, dręczony niewygasłym uczuciem, zawieszony na wieczność na granicy dwóch światów. Niezłomna wierność i oddanie Draculi, jego tragedia, jego samotność, jego łzy to mieszanka zdolna wzruszyć każde chyba serce. I jednocześnie - mroczny erotyzm, pożądanie na granicy szaleństwa, pragnienie przekraczające granice cielesności. Hrabia krąży wokół Miny z wytrawnością doświadczonego zdobywcy. Budzi jej ciekawość, odwołuje się do emocji, których istnienia nawet nie podejrzewała, rozbudza w niej kobietę świadomą swojego ciała, swojej seksualności, kobietę która pożąda i jest pożądana. Ta gra zmysłów jest pasjonująca. Dracula otwiera Minie oczy na bezkres rozciągający się poza uporządkowanym światem, spokojnym uczuciem, rozsądnymi planami. Dzięki niemu dziewczyna doświadcza siły uczucia, które jest zdolne przetrwać wieczność i zmierzyć się ze śmiertelnością, spotyka się z wiernością sięgającą poza grób, poza doczesne życie i osiągalne szczęście. Dracula łączy w sobie cechy uwodziciela dżentelmena z twardą i porywczą męskością dawnego wojownika. Potrafi być pełen salonowej galanterii i surowy jak wschodni wiatr. Wrzące w nim od dawna cierpienie dodaje mu dojrzałości, siły, głębi. Postać Draculi to wyraz wiary w nieprzemijającą moc prawdziwego uczucia, zdolnego zmierzyć się z największym nawet bólem.


4. Al Pacino jako Johnny
     FRANKIE I JOHNNY, 48 PKT.

Johnny - mężczyzna z przeszłością, z gorzkimi doświadczeniami. Frankie, kobieta zawiedziona, rozczarowana, która nie radzi sobie z samotnością, a jednocześnie jak ognia boi się związku. Przez cały film obserwujemy z fascynacją, jak Johnny przełamuje jej obawy. Jego przejścia nie uczyniły go cynicznym ani zimnym. Ma w sobie pogodę, czułość, zwyczajną ludzką dobroć. Dąży do związku dwojga ludzi, którzy wiele mogą sobie dać nawzajem - wzajemnie leczyć własne rany. Jest cierpliwy, spokojny, konsekwentny. Chociaż łagodny - uparcie jednak dąży do celu. Chociaż delikatny - wierny sobie i swoim postanowieniom. Potrafi mówić o uczuciach, potrafi przyznać się do słabości. Jak każdy, potrzebuje bliskości i ciepła. Nie wstydzi się tego, i z czarującą subtelnością, krok po kroku, zachęca do tego samego życiowo zagubioną Frankie. Nie obiecuje jej złotych gór ani upajającego szczęścia. Obiecuje jej natomiast spokojne trwanie, harmonię zwyczajnego życia, obietnicę nowego początku. Chce dać jej z siebie tyle, ile może. Zachęcić do tego, by uwierzyła, że jest dla niej nadzieja, że nawet złamane serce nie oznacza końca wszystkiego. Dzięki niemu Frankie uwierzy w końcu, że każdy zasługuje na drugą szansę. Dojrzała i zwyczajna mądrość Johnny'ego czyni z jego uczucia coś wyjątkowego i cennego. Piękno partnerstwa dwojga dorosłych i boleśnie doświadczonych ludzi - oto, co oferuje Johnny i co daje mu w konsekwencji miejsce tuż za podium.


5. Johnny Depp jako Roux
     CZEKOLADA, 45 PKT.

Jeden z faworytów autorki niniejszego tekstu, pokrewny charakterologicznie innej postaci kreowanej przez Deppa, a na tej liście nieobecnej, mianowicie Cesara z "Człowieka, który płakał". Cygan i wędrowiec, niespokojny duch, który więdnie w zamknięciu i niewoli. Nie wszędzie akceptowany, nie wszędzie chętnie widziany, jego styl życia czyni z niego postać nietuzinkową, a zatem niebezpieczną i podejrzaną. Jest jednak zachętą do wyzwolenia się spod władzy konwenansów, przypomina o tym, że życie może być przygodą i podróżą, a to co się w nim liczy ma rację bytu w każdej części globu. "Czekolada" jest filmem poświęconym tajemnicy ludzkich uczuć, główna bohaterka, grana przez Juliette Binoche, ma dar prześwietlania dusz ludzi których spotyka i nieomylnego wyboru, do jakich emocji się odwołać, a czyni to za pośrednictwem niezwykłych słodyczy własnego wyrobu. Mierzy się z chłodem otoczenia, krytykanctwem i niechęcią, dzięki czemu od pierwszej chwili łączy ją z Roux pokrewieństwo dusz. Także dlatego, że i ona jest wolnym ptakiem, wciąż przemieszczającym się z miejsca na miejsce. Ta gorączka, którą oboje mają we krwi, to poszukiwanie szczęścia. Wynika również z tego, że dla szczęścia nie trzeba rezygnować z niezależności, a wolność można osiągnąć wspólnym wysiłkiem i również wspólnym wysiłkiem ją zachować.


6. Johnny Depp jako Don Juan DeMarco
     DON JUAN DeMARCO, 42 PKT.

Nieszkodliwy szaleniec z zaburzeniami osobowości czy też może archetyp idealnego kochanka? Czterdzieści dwa punkty dla Don Juana de Marco dowodzą, że raczej to drugie. Don Juan zostawiał po sobie szczęście nawet wtedy, gdy porzucał. Szanował i wielbił każdą kobietę, którą spotkał. A kobiety, wyczuwając to, rozkwitały pod jego spojrzeniem. W pełni świadomy, jaką sztuką jest uwodzenie, nie popełniał fałszywych ruchów. Znał sekrety sięgające głębiej niż sięga kunszt kochanka. Wiedział doskonale, że prawdziwe spełnienie następuje wtedy, gdy spotkają się pragnienia ciała i duszy. Jego obejście, jego słowa, jego gesty potrafiły wydobyć z każdej niewiasty to, co w niej najpiękniejsze i najbardziej cenne. Potrafił dotykać i pieścić tak, jakby czytał już nawet nie w myślach, ale w nieuświadomionych pragnieniach. Zdobywał kobiety dając im jednocześnie poczucie, że to one zdobywają jego, że są jedyne, wyjątkowe, najwspanialsze. Dla Don Juana kobieta stanowi cudowne zjawisko, najpiękniejsze dzieło Stwórcy, które trzeba kochać, szanować i wielbić. Kochać kobietę - on doskonale wie, co to znaczy. Trzeba ją smakować. Poznawać. Wiedzieć, czego ona pragnie najbardziej, dać jej odczuć, że jest najbardziej pożądaną istotą na tej planecie. Uczynić z niej księżniczkę. Don Juan potrafił zawrzeć wieczność w jednej chwili uniesienia. Przy takim jak on można wyzwolić się w pełni ze wszystkich ograniczeń i poczuć się kobietą w każdym calu. Choćby i tylko na chwilę.


7. Andy Garcia jako Michael Green
     KIEDY MĘŻCZYZNA KOCHA KOBIETĘ, 38 PKT.
    John Malkovich jako hrabia Valmont
     NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI, 38 PKT.

Dopiero siódme miejsce na liście zajmuje mąż, opiekun i partner życiowy. Mieliśmy już byłego więźnia, Cygana, nieśmiertelnego wampira, legendarnego kochanka, awanturnika i dzikiego typa na granicy psychopatii. Nadszedł czas na mężczyznę na życie. Jednocześnie jednak, zaiste przewrotnie, to samo miejsce, z tą samą liczbą punktów zajmuje osiemnastowieczny uwodziciel i łamacz serc: hrabia Valmont. Michael Green w opinii Very: "Z takim mężczyzną jak Michael Green można żyć. Idealny kandydat na męża, opiekuńczy, odpowiedzialny za dzieci, a przy tym sexy ;) Potrafi odłożyć swoje egoistyczne potrzeby na później. Jest gotowy dać z siebie bardzo dużo, nie marnując cennego czasu na kwestie męskiej dumy" Kochający mąż kobiety z narastającym problemem alkoholowym musi się zmierzyć z podwójnym wyzwaniem: okazać wsparcie niezbędne żonie przy wychodzeniu z nałogu i jednocześnie utrzymać stabilne życie rodzinne dla dobra obu córek. To zadanie utrudnia mu wymagająca częstych nieobecności praca (Andy Garcia w mundurze pilota...to dopiero gratka, tak na marginesie). Nie jest idealny. Jest zwyczajnym człowiekiem. Ulega zdenerwowaniu, napięciu, popełnia błędy, wątpi. Jednocześnie jednak jest silny, godny zaufania, podnosi się z każdego upadku, uczy się jak sobie radzić w meandrach codziennych kłopotów i nie ucieka przed nimi, tylko stawia im czoło. Na takim mężczyźnie jak Michael Green można się oprzeć. Jego miłość jest opoką, której można zaufać. Można zawierzyć jego odpowiedzialności na tyle, by bez obaw budować z nim przyszłość. Taki człowiek jak on jest w stanie wyprowadzić statek rodzinny na czyste wody niezależnie od okoliczności. Jest ciepłym, mądrym, serdecznym facetem, który dowiódł, że prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać wszelkie burze. Postać Michaela Greena odbudowuje wiarę w trwałość i zasadność instytucji małżeństwa i partnerstwa. Za to wszystko, jak również za niebywałą fizyczną atrakcyjność oraz za scenę inscenizowanego flirtu małżonków w barze Michael Green trafia na naszą listę:) Nie jest trudno ulec zakusom hrabiego Valmonta, ponieważ sztukę uwodzenia ma w małym palcu. Lata doświadczeń nauczyły go jak postępować, co mówić, do jakich sztuczek się odwoływać. Jest mistrzem manipulacji i perfidii. Zanim jednoznacznie potępi się Valmonta za lekkie ważenie na uczucia kobiece, warto zauważyć, że niewiasty same wkładają mu broń do ręki. Czy uwodziciel, który nie przegrał żadnej rozgrywki, może mieć jakąś szczególnie wysoką opinię o czci i cnocie niewieściej? Trudno mu się szczególnie dziwić, że jest znudzony ciągłymi sukcesami, że mierzi go uległość i zachwyt dla jego zalotów ukryte pod maską przyzwoitości, poszanowania dla konwenansu, wstrzemięźliwości i świętych węzłów małżeńskich. Ta epoka gloryfikuje kłamstwo, pozory, nieuczciwość. Prawdziwa cnota jest skarbem, na który trafić niełatwo, prawdziwa, czyli wypływająca z przymiotów ducha i charakteru, a nie z zewnętrznego poloru. Z kobiet napotkanych przez Valmonta można wyróżnić kategorię zepsutych i na zepsucie podatnych. Odmianę stanowi dopiero Madame de Tourveil. Nie za sztukę flirtu i kunszt zdobywcy podziwiamy Valmonta. Uznanie budzi to, że w tej nieuczciwej epoce mimo wszystko on potrafił być uczciwy wobec samego siebie. Ostatecznie zapłaci za to gardłem. Mistrz podstępu i gierek daje się zwyciężyć szczerości i prawdzie - dopiero te piękne cechy budzą w nim szczere uczucie. Gardzi tym, co fałszywe i obłudne. Jego droga do zrozumienia jest długa, ale uwieńczona sukcesem. To łotr, który wie, że jest łotrem, nie wypiera się tego i nie próbuje nikogo oszukiwać. Postać niewątpliwie pociągająca w swojej niejednoznaczności. I chociaż łotr - to jednak prawdziwe uczucie, jaki wzbudziła w nim Madame de Tourveil, to wielki dla niej komplement.


8. Mel Gibson jako William Wallace
     BRAVEHEART: WALECZNE SERCE, 36 PKT.

Najatrakcyjniejsza w Williamie jest z pewnością płomienna pasja, z jaką poświęca się dążeniu do upragnionego celu. Napędzany po równi przez poczucie słuszności i osobiste pragnienie zemsty, porywa się, początkowo przecież zupełnie osamotniony, na wyzwanie zdawałoby się - niemożliwe. Jednak ma w sobie dość wiary, uporu, wewnętrznej siły i charyzmy by porwać za sobą innych, by ich poprowadzić i wskazać im drogę. To nie jest letnia czy mdła osobowość, w Williamie wszystko jest wyraziste i zdecydowane, jest wierny swoim ideałom, wierny przede wszystkim sobie samemu - i niezłomnie lojalny wobec tych, którzy mu zaufali. Za swoją charyzmę, poczucie słuszności misji, czułą i idealistyczną miłość zduszoną w zarodku przez knowania wrogów, ale również za budzącą poczucie bezpieczeństwa tężyznę (w każdym wymiarze) William Wallace zyskuje miejsce w pierwszej dziesiątce (zapewne błękitne oczy Mela Gibsona również odegrały swoją rolę:) Czemu jednak nie wyżej? Odpowiedź jest prosta - wyobrażacie sobie to poczucie odpowiedzialności, wiązać się z bohaterem narodowym?


9. Colin Firth jako Mark Darcy
     DZIENNIK BRIDGET JONES, 32 PKT.
    Nicolas Cage jako Sailor Ripley
     DZIKOŚĆ SERCA, 32 PKT.

Miejsce dziewiąte na naszej liście prezentuje się ciekawie, bowiem zajmują je ex aequo Panowie prezentujący skrajnie różne postawy życiowe. Mark Darcy jest odpowiedzialnym, solidnym, godnym zaufania mężczyzną z jasno wytyczonym celem. Jest elokwentny, błyskotliwy, nie pozbawiony poczucia humoru. Ponadto pełen wewnętrznego ciepła i opiekuńczości, doświadczony życiowo i mądry. Taki mężczyzna jak Mark Darcy to ostoja, port do którego zawija się po przejściu przez okres burz, niepokojów i tymczasowości. Nie zapewnia może dreszczyku emocji i zwyżki poziomu adrenaliny, ale jest osobą, przy której warto osiąść na stałe, skonkretyzować swoje oczekiwania i budować coś trwałego. Sailor Ripley podzielił Klubowiczki najbardziej wyraźnie ze wszystkich kandydatów. Albo otrzymywał wysoką ilość punktów, w tym również notę najwyższą, albo był całkowicie lekceważony. Współczesny buntownik, szukający najwyższego wymiaru wolności. Jego droga to ucieczka przed wszystkim, co go krępuje, ogranicza, stawia mu wymagania. Jego pragnienia jednak, chociaż zrozumiałe, są jednak wyidealizowane do absurdu, niemożliwe do spełnienia. Sailor popełnia ten błąd, że nie chce uwierzyć, iż jest skazany na porażkę. Oferta całkowitej wolności, pełnej niezależności od obciążeń rodzinnych, od nakazów prawa i moralności, nieskrępowane uczucie dwojga ludzi którzy wyrażają jaskrawy protest przeciwko rutynie, powtarzalności, obłudzie to pociągająca baśń. Jak to uczyniła Lula, możemy oddać się w ręce rycerza na białym koniu i ruszyć z nim w przygodę, i ma to w sobie coś bardzo atrakcyjnego, jednak...przeszłość w końcu nas dogoni. I co gorsza, wystawi rachunek. Poświęcić się komuś, dla kogo realizm jest równoznaczny z nieznośną torturą? Chyba jednak...mimo wszystko...lepiej nie.


10. Clark Gable jako Rhett Butler
        PRZEMINĘŁO Z WIATREM, 29 PKT.

W porównaniu z Rhettem Butlerem znanym z kart książki Margareth Mitchell Butler filmowy jest niestety w znaczący sposób spłycony. Wymogi widowiska, nie ma na to rady, podobny los spotkał Scarlett. Co pozostało? Rhett zdecydowanie różni się od innych męskich bohaterów "Przeminęło z wiatrem", a już szczególnie od Ashleya Wilkesa. Jest silny, zdecydowany, gardzi pozorami, salonową kurtuazją, brawurą, frazesami, tym co "wypada". Normy postępowania wyznacza sobie sam, nie podejmuje żadnych decyzji, które byłyby sprzeczne z jego przekonaniami. Jednak, pomimo jego cynizmu, kpiącego spojrzenia, drwin, celnych uwag przed którymi trudno się obronić - to mężczyzna, na którym można polegać. Zaradny, elastyczny, potrafi sobie poradzić w każdych warunkach. W odróżnieniu od Ashleya, który nie umiał się przestawić i dostosować do wymogów epoki tak różnej od tej, którą znał, Rhett jest zdolny do przetrwania w każdej rzeczywistości. Nie ma wyzwań, z którymi nie potrafiłby się zmierzyć. A jeśli kocha - to prawdziwie, szczerze, namiętnie. Problem ma natomiast z wiernością - zgodnie z jego własnymi słowami, nigdy nie uważał jej za cnotę. Jeśli zapragnie szczerze wyrazić swoją opinię, żadne względy dla ludzkich uczuć go przed tym nie powstrzymają. Trzeba dotrzymywać mu kroku, nie bać się go, stawić mu czoła. Nie będzie szanował uległości i pokory. To wojownik, który doceni jedynie wojowniczkę. Mimo wszystko jednak jest męczący z tym pełnym panowaniem nad sobą. Czyni to po to, by nie pozwolić nikomu (w szczególności kobiecie) rozciągnąć nad nim władzy, ale znacząco utrudnia przez to komunikację. Nie podbije też serca kobiety, która poszukuje idealisty lub oczekuje altruizmu - na to jest zbyt pragmatyczny. Idealnie uzupełnia się ze Scarlett - szkoda, że ona sama tak długo tego nie dostrzegła.


11. Humphrey Bogart jako Rick Blaine
        CASABLANCA, 27 PKT.

To typ, który najlepiej jednak czuje się sam. Nawet jeśli obdarzy miłością i pozwoli przeżyć najlepsze momenty w życiu - w każdej chwili może zniknąć we mgle. Jest cenniejszy jako upojne wspomnienie aniżeli partner z krwi i kości. Romans z "Casablanki" jest skazany na zagładę już w zarodku - z góry wiadomo, że wszystko, co po nim zostanie, to owe "wspomnienie Paryża". Rick Blaine owszem, rozpala wyobraźnię, ale na krótko. Jest zdecydowanym indywidualistą, najlepiej się czuje we własnym rytmie. Lepiej też nie złamać mu serca - najmocniejsze uczucie nie powstrzyma go przed luksusem zemsty. Czy dlatego, że jest już wypalony, zniszczony, czy może po prostu tkwi to w jego twardej, cynicznej, niezależnej naturze? Niewątpliwie męski, ale nie budzi zaufania. Ponadto, całe piękno "Casablanki" zawiera się w tym, że ta wielka miłość jest miłością nieszczęśliwą. Jest sztuką samą w sobie, ponieważ zdarzyła się - a nie trwa. I również Rick Blaine jest atrakcyjny właśnie dlatego, że nieszczęśliwy...takie już są reguły melodramatu. I uwaga na jego poczucie humoru - jedną złośliwą uwagą potrafi przebić każdy pancerz.


12. Bruce Willis jako John McClane
        TRYLOGIA SZKLANA PUŁAPKA, 26 PKT.

Tu wiele nie trzeba tłumaczyć. Klasyczny twardziel. Seksowne mięśnie i poczucie misji. Wyratuje z opresji. Wyniesie z płonącego budynku. W atmosferze cynicznych dowcipów położy jedną ręką dziesięciu złych facetów. Rozbroi firmowym uśmiechem. Umie się posłużyć karabinem maszynowym, czołgiem, materiałem wybuchowym, odrzutowcem, w razie potrzeby nawet doniczką z palmą. Urodzony organizator i przywódca. Nikt mu nie dorówna, a jeśli nawet próbuje, to okryje się śmiesznością. Tyle że...no tak, skuteczny w sytuacjach dziejowych, raczej nie przestawi się na kapcie i telewizor, wciąż zmuszony do ratowania świata, rzadko kiedy bywa w domu, i właściwie żeby budować z nim trwały związek trzeba mieć przede wszystkim niebywałą zdolność pakowania się w kłopoty - do banku chodzić w czas napadu, na wakacje wyjeżdżać do krajów objętych rewolucją, a w samolocie siadać obok terrorysty. Właściwy wybór dla kobiety łączącej w sobie niezależność i atrybuty ofiary losu. Najlepiej pozbawionej nerwów.


13. Harrison Ford jako Indiana Jones
        TRYLOGIA INDIANA JONES, 21 PKT.

Zapalony poszukiwacz przygód i naukowiec (no ba...) nie zyskał specjalnego uznania Pań biorących udział w głosowaniu. Zdobył ogółem 21 punktów i uplasował się ostatecznie na czternastej pozycji. Indiana Jones z pewnością imponuje wiedzą, sprawnością i skutecznością w działaniu, jednak...żadna kobieta nie byłaby w stanie konkurować z jego pasją. A żadna z nas nie godzi się chętnie na pełnienie roli dodatku do życia. Ponadto Jones jest wiecznym chłopcem, który nie dojrzał do roli partnera i raczej nigdy do niej nie dojrzeje. Stale będzie go gnało po świecie w poszukiwaniu kolejnej przygody i kolejnego wyzwania. Owszem, uczestnictwo w takiej wyprawie może ekscytować, ale czy na dłuższą metę, podobne życie nie stałoby się męczące? Indy ponadto nie jest najwyraźniej typem monogamisty. Trudno mu dłużej wytrwać przy jednej partnerce. Nie jest dobrym kandydatem do związku. Nawet jeśli cudem okazałoby się, że niewiasta podziela jego pasję i jest gotowa odbywać z nim niezliczone podróże po zakątkach świata, prędzej czy później ten układ rozbiłby się o rywalizację, które z dwojga jest lepsze.


14. Bill Pullman jako Jack
        JA CIĘ KOCHAM, A TY ŚPISZ, 17 PKT.

Mimo wszystko - mimo całego uroku - chyba jednak za zwyczajny, żeby wyróżnić się z konkurencji. Jack to po prostu chłopak z sąsiedztwa. Miły, spokojny, odsunięty trochę na dalszy plan przez (dętą co prawda) perfekcyjność swojego brata, idzie własną drogą z uporem zdecydowanego mężczyzny, który nie pozwala sobą rządzić i manipulować. Ma swoją prawdę i konsekwentnie się jej trzyma. Stanowi dowód na to, że to co naprawdę szczere i wartościowe pozornie nie musi się wcale wyróżniać, że nie to jest najcenniejsze, co błyszczy największym blaskiem. Konkretny, ciepły, tak zwyczajnie i po ludzku atrakcyjny facet, który zapewne zwróciłby uwagę naszych Klubowiczek w codziennej rozmowie, ale stając w szranki z bohaterami i legendarnymi kochankami musi ustąpić pola.


15. Tom Hanks jako Sam Baldwin
        BEZSENNOŚĆ W SEATTLE, 16 PKT.

Romantyzm? Przeznaczenie? Magia? Czemu nie, ale najwyraźniej nie w wydaniu Sama Baldwina, czy jak kto woli, Toma Hanksa. Zdobył zaledwie szesnaście punktów, uplasował się na piętnastym miejscu w rankingu. Pat pisze wręcz okrutnie "Hanks w mojej opinii ma w ogóle niewiele wspólnego z mężczyzną". Mimo wszystko Sam Baldwin kilka urzekających zalet ma. Wierzy w magię przyciągania, wierzy w istnienie drugiej, właściwej połówki. Wspomina swoją zmarłą żonę pięknie i prosto, budując swoją wizję z ulotnych, zwykłych chwil, składających się na wspólne życie. Jest również świetnym ojcem. Jednak, jednak...czy związek z Samem Baldwinem nie wiązałby się z ryzykiem rywalizacji z duchem? W końcu już raz kochał - mocno i prawdziwie. Wspomnienie tej miłości nadal mu towarzyszy. W komediach romantycznych takie sprawy rozwiązują się bardzo praktycznie, życiowe wymogi psychologii jednak skłaniają do czujności. A jeśli będzie porównywał? Albo co gorsza próbował kształtować nową partnerkę na modłę tej, którą utracił? Sam Baldwin należy do tych typów, które tradycyjnie cieszą się największym wzięciem na wczasach - samotny ojciec, oddany synowi, trochę nieporadny, romantyczny, aż kusi, żeby się nim zaopiekować. Najwyraźniej jednak dla naszych Klubowiczek Walentynki na szczycie Empire State to za mało, by uznać Sama Baldwina za typ atrakcyjny.


Epilog

Nie spotkał się z uznaniem naszych Klubowiczek nieśmiertelny James Bond tak uwodzicielsko odtwarzany przez Seana Connery. Ostatecznie zdobył 14 punktów. Czemu tak mało? Vera o Bondzie: "Powiedzmy sobie szczerze - taki facet to jedynie mit. Przystojny, błyskotliwy, inteligentny, zadbany, pełen klasy, nienużący. Uratowałby mnie przed atomową zagładą, ale jego nadwrażliwość na kobiece powaby zatruwałaby mi życie. Facet absolutnie nie do życia. Może tylko na bezludnej wyspie..." Najwyraźniej marzyć można, ale jednak są granice fantazji. Równie niepopularna okazała się kandydatura mściciela - Harmonijki z "Dawno temu na Dzikim Zachodzie". Z całą pewnością dla tego faceta kobiety nie istnieją, liczyły się tylko zemsta i misja. Nigdy nie przywiąże się do wartości tak ulotnej, jak namiętność kobieca. Jednak warto zaznaczyć, że od jednej z naszych głosujących otrzymał najwyższą ilość punktów. Prawdopodobnie od innej z Klubowiczek najwyższą ilość punktów otrzymałby inny bad guy, którego dojmującą nieobecność mi zasugerowała - Bohun, czyli Aleksander Domogarow. Ile kobiet, tyle gustów, jednak jedna rzecz rzuca się w oczy szczególnie i stanowi podstawowe przesłanie powyższego zestawienia - nie lubimy przeciętności. W cenie są wyrazistość i zdecydowanie, mocno zarysowane osobowości, mężczyźni, którzy nie rozmieniają się na drobne, a raczej stanowią dla kobiety wyzwanie, a nawet zagadkę. Kobiety nie chcą się zadowalać namiastkami uczuć i letnimi emocjami, stawiają na rozwojowe partnerstwo. Nie chcą jednak rezygnować z marzeń. A girl can dream, can't she?


e-mail Autor tekstu / głosowanie przeprowadziła: Karolina Chymkowska - DEJNA