Strona główna KMF
        

Dla mnie Robert Rodriguez to przede wszystkim mocne i krwawe "Desperado", klimatyczne "Od Zmierzchu Do Świtu" czy przezabawna nowelka z "Czterech pokoi". Ma to swój charakter, wyczuwalny styl i charakterystyczny, latynoski, pikantny posmak. Tym bardziej nie mogę zrozumieć czemu, tak odpowiednio ukierunkowany reżyser, wziął się za chałturzenie (bo tylko tak to mogę nazwać) filmów dla dzieci. I jeśli jeszcze pierwsze dwie części "Małych agentów" mogłem wytrzymać (bez widocznych efektów ubocznych), to po "trójce" wyszedłem zdruzgotany, totalnie zniesmaczony (zarówno na ciele jak i psychice).


  


Tym razem akcje nakręca Zabawkarz (Sylvester Stallone) - największy wróg tajnej organizacji OSS, który skonstruował nową grę - "Game over", chcąc zdobyć władzę nad wszystkimi dziećmi na świecie. Jako pierwsza do walki z nim rusza Carmen Cortez (Alexa Vega), jednakże zostaje pokonana i uwięziona na jednym z poziomów owej gry. Oczywistym zdaje się być, że na ratunek ruszy jej, będący w stanie spoczynku agent, brat - Juni (Daryl Sabara), który wchodząc w świat wirtualnej gry, będzie musiał pokonać wiele ciężkich etapów, poziomów, różnego rodzaju sprawdzianów umiejętności, zależnych od jego siły fizycznej, jak i siły umysłu, zanim uwolni siostrę i pokona ostatecznie wielkiego Zabawkarza. Do pomocy zabiera z sobą Dziadka Corteza (Ricardo Montalban) i kilku (napotkanych wewnątrz) uczestników gry: Arnolda (Ryan Pinkston), Reza (Robert Vito) i Francisa (Bobby Edner), tworząc zgraną drużynę.


  


Właściwie nie wiadomo, od której strony podejść, pisząc o tym filmie, bo bardziej przypomina chaotyczną sklejkę przypadkowych sytuacji, postaci i wydarzeń, gdzie jedynym elementem wspólnym jest tytuł. Już sama fabuła natrętnie przywodzi na myśl "Matrixa" braci Wachowskich, z tą jednak zmianą, że w wydaniu dziecięcym. Nie wiem, czy to od razu oznaczać musi: gorzej, ale w przypadku Rodrigueza - na pewno. Jego bohaterowie urządzają sobie istną "samowolkę", co owocuje głównie bezmyślnymi scenami, nudnymi dialogami, wręcz totalną GŁUPOTĄ! To czysta kpina z inteligencji widza, a przynajmniej poziomu jego poczucia humoru. Zaś umiejscowienie akcji w wirtualnej rzeczywistości gry komputerowej, stało się pretekstem do nakręcenia filmu w technice trójwymiarowej z dużym udziałem wszelakich efektów komputerowych. Zgodzę się, iż jest kilka ciekawych (zapierających dech) momentów, jednakże również pod tym względem "Mali agenci 3D" przegrywają (kolory rozmyte, nieostre, brak nasycenia barwą).


  


Widać wyraźnie, że Robert Rodriguez cierpi ostatnio na brak DOBRYCH pomysłów. W porównaniu do dwóch pierwszych części "Małych agentów", które zaskakiwały pomysłowością, wykonaniem i akcją, trójka kompletnie ustępuje pod każdym możliwym względem. Staram się być tolerancyjny, ale ten film i tak powędruje do kategorii "durne i wtórne" (jak to sformułował kiedyś śp. Tomasz Beksiński), bo jak inaczej...?


Moja ocena: 2/10



MALI AGENCI 3D:
TRÓJWYMIAROWY ODJAZD


Tytuł oryginalny: "Spy Kids 3D: Game Over"
Rok produkcji: 2003, USA
Czas trwania: 90 min.

Reżyseria: Robert Rodriguez
Scenariusz: Robert Rodriguez
Muzyka: Robert Rodriguez
Casting: Mary Vernieu
Montaż: Robert Rodriguez
Produkcja: Elizabeth Avellan, R. Rodriguez, A. Banderas

Występują:

Antonio Banderas (jako Gregorio Cortez)
Carla Gugino (jako Ingrid Cortez)
Alexa Vega (jako Carmen Cortez)
Daryl Sabara (jako Juni Cortez)
Sylvester Stallone (jako Zabawkarz)
Ricardo Montalban (jako Dziadek Cortez)
Salma Hayek (jako Dora)


e-mail
 Autor recenzji: Łukasz Anioł - DR STRANGELOVE