Strona główna KMF
        

Zwierciadłem duszy - strach
Edgar Allan Poe



Straszenie zawsze było specjalnością azjatyckiego, a zwłaszcza japońskiego kina. Japońska kultura, przesycona shintoistycznym i buddyjskim mistycyzmem od zarania dziejów produkowała niesamowite opowieści, których bohaterami byli ludzie doświadczający obecności nadprzyrodzonych sił. Burzliwa historia Kraju Kwitnącej Wiśni, pełna okrutnych wojen, kataklizmów i społecznych niepokojów kazała Japończykom kierować uwagę na niezniszczalną sferę ducha, opierającą się ziemskiej zagładzie. Kino japońskie, bardzo wyraźnie eksploatujące tradycyjne motywy i wątki, szybko zainteresowało się niesamowitymi opowieściami, stanowiącymi kulturową spuściznę kraju samurajów. Jeden z pierwszych, japońskich mistrzów kina: Makino Shojo, w latach 20. zrealizował cykl filmowych opowieści o narodowym, japońskim bohaterze - Jirayim - przemierzającym kraj czasu wojen feudalnych i przeżywającym wiele, często niesamowitych, przygód. W filmach Shojo o Jiraym znaleźć można podstawowe cechy klasycznego i nowoczesnego horroru - przede wszystkim podstawową sytuację fabularną konstytuującą fabuły japońskiego kina grozy: racjonalny człowiek postawiony wobec nieodgadnionego, niematerialnego świata duchów - często wrogich ludziom ale i nieraz przyjaznych, pełnych pięknych kobiet zamieniających się w demony i tajemnych miejsc kryjących złowrogie sekrety. Już w latach 20. i 30. dokonał się podział filmów realizowanych w Japonii na filmy jidai-geki, ogólnie rzecz biorąc obrazy odnoszące się do historii Japonii (filmy samurajskie, historyczne romanse i filmowe opowieści o duchach) oraz filmy współczesne - gendai-geki (obrazy gangsterskie tzw. yakuza-movies, filmy dziecięce oraz komedie). Co ciekawe, to właśnie filmy jidai-geki - bardziej szanowane i poważane tak przez japońskich filmowców i widzów - stały się z czasem wizytówką kinematografii Kraju Kwitnącej Wiśni. Czasy prosperity kina japońskiego nastał po II wojnie światowej. Chyba najbardziej znanym i kojarzonym poza granicami Azji towarem eksportowym japońskiej kinematografii jest i była Godzilla.

Godzilla Od blisko 50 lat wytwórnia Toho wypuszcza na rynek coraz to nowe filmy z potworami. Kiedy w 1954 roku Ishiro Honda realizował swój film pt. "Godzilla", na pewno nie spodziewał się tak wielkiego sukcesu swego dzieła na całym świecie (nawet w Polsce dzieło Hondy miało swą premierę zaledwie 3 lata po premierze japońskiej). Wielkie powodzenie tej, osadzonej w japońskiej mitologii, ale i wykorzystującej atomowe lęki, fantastycznej opowieści, spowodowało powstanie kilkudziesięciu kontynuacji przygód atomowych potworów, zarówno w wytwórni Toho jak i w innych, japońskich studiach produkcyjnych, wietrzących świetny interes na realizacji filmów o supermostrach. Filmy o "Godzilli" - znajdujące się na pograniczu kina grozy i kina science fiction, należą do nurtu "monster movies", tyle tylko, że zamiast amerykańskich kobiet o 50 stopowym wzroście, bądź gigantycznych pająków, przenosiły na ekran monstra z oryginalnej, shintoistycznej mitologii, zaludnionej przez legendarne istoty, wpływające na życie śmiertelników. Każdy z filmowych potworów posiadał swoje własne niepowtarzalne imię, często będące trawestacją imienia shintoistycznego bóstwa. Tak więc wytwórnia Toho poza najsłynniejszym jaszczurem - "Godzillą" straszyła również pterodaktylem Rodanem, ćmą Mothrą (której zawsze towarzyszyły dwie miniaturowe kapłanki) oraz nietoperzem Varanem, zaś konkurencja Daiei żółwiem Gamerą (w japońskiej tradycji Ziemia spoczywała na Wielkim Żółwiu, chroniącym zamieszkujących ziemski glob ludzi przed kosmicznymi monstrami). Wszystkie legendarne potwory były oczywiście odpowiednio olbrzymie i zmutowane, najczęściej wskutek eksperymentów z bronią atomową, w czym dopatrzyć się można odreagowywania zbiorowej traumy społeczeństwa jedynego na świecie kraju dotkniętego nuklearnym atakiem. Zapożyczenia nazw i motywów ze starodawnych, religijnych podań Shinto, stało się podstawowym elementem japońskiego kina grozy, w szerokim rozumieniu tego terminu. Jakby po drugiej stronie bieguna fantastycznej kinematografii japońskiej, dekady lat 50. i 60., znajdowały się produkcje artystyczne, poza Japonią zauważane głównie na europejskich festiwalach filmowych.

Kwaidan Najsłynniejszą z ambitnych produkcji grozy tego czasu była adaptacja opowiadań Lafcadio Hearna, XIX - wiecznego, europejskiego pisarza osiadłego w Japonii, pt. "Kwaidan - albo opowieści niesamowite". Nominowany do Oscara i nagrodzony w Cannes przepiękny film Masaki Kobayashiego pod tym samym tytułem, to zbiór czterech opowieści, urzekających nie tylko ciekawą fabułą (oscylującą wokół konfrontacji świata żyjących ze światem duchów), ale również wysmakowaną stroną plastyczną obrazu, nawiązującą do tętniącego kolorem japońskiego malarstwa rodzajowego. Film "Kwaidan" stał się swoistą cezurą kina grozy kraju samurajów, wyznaczając intelektualne i estetyczne normy, nie tylko dla rodzimego kina fantastycznego, ale i dla całej, azjatyckiej kinematografii nastawionej na straszenie widzów. Onibaba W tym samym 1964 roku Kaneto Shindo zaprezentował "Kobietę - diabła", przejmującą, pełną grozy opowieść o matce i synowej, które trudnią się dobijaniem rannych samurajów, by ich zbroje wymieniać na żywność. Film Shindo utrzymany był w paradygmacie japońskiej "Nowej Fali" - drapieżnego kina rozrachunkowego, obalającego narodowe mity i ukazującego życie wyłącznie jako brutalną grę instynktów. Niezwykle naturalistyczny obraz Shindo, nie pozbawiony jednak elementów fantastyczności (samurajska maska, którą znajduje starsza kobieta i zakłada by straszyć swą córkę, z czasem przyrasta jej do twarzy, zamieniając ją w demona), zakończył okres klasycznego, japońskiego kina grozy, rozpoczynając nowy - bardziej realistyczny, tak w warstwie psychologicznej, jak i obrazowej. W 1968 roku Shindo zrealizował "Kobietę - kota", równie okrutny film, jeszcze mocniej umieszczony w estetyce horroru, opowiadający o krwawej zemście zza grobu, uskutecznianej przez duchy matki i córki, brutalnie zabitych przez samurajów. W latach 60. powstało w Japonii wiele innych filmów grozy nawiązujących do folkloru, religijnej symboliki oraz legend wykorzystujących również charakterystyczną eststykę teatru Kabuki, np. filmy Nobuo Nakagawy, zwanego "ojcem japońskiego kina grozy", takie jak: przeniesiona w realia średniowiecznej Japonii klasyczna opowieść o Drakuli - "Wampir" (1959), wykorzystujący wątki tybetańskiej "Księgi Umarłych" film "Grzesznicy z piekła rodem" (1960) czy liryczna "Opowieść o Peoniach i Latarniach" (1968) Satsuo Yamamoto. Filmy te były jednak prawie zupełnie nieznana poza Krajem Kwitnącej Wiśni, dopiero dziś, po starannej restauracji zostają one wprowadzane do światowego filmoobiegiu. Co najciekawsze, arcydzieła Nakagawy, jak i inne fantastyczne jidai-geki z lat 50. i 60. (a produkowano ich ponad 10 - 15 rocznie), miały swe premiery w lipcu i sierpniu, czyli miesiącach O-Bon - poświęconych pamięci zmarłych. Tradycja ta utrzymała się po dziś dzień w japońskim kinie. Większość japońskich horrorów ma swe premiery właśnie w lipcu i sierpniu.

Evil Dead Trap Następny, zauważalny nurt w japońskim kinie grozy wytworzył się w latach 80. i 90. Wykreowały go wyjątkowo okrutne i naturalistyczne shockery, takie jak "Diabelska pułapka" (1988) Ikedy, seria "Króliki doświadczalne" (1989) Kuramoto, "Naga krew" (1995) Hisayasu Sato oraz szokujące "Wnętrzności prawiczka" (1986) i "Wnętrzności Ślicznotki" (1986) Kazuo "Gairy" Komizu. Filmy te, inspirowane amerykańskimi filmami George'a A. Romero, Toby'ego Hoopera oraz włoskimi horrorami Dario Argento i Lucio Fulciego, posiadając wątłą fabułę oferowały przede wszystkim drastyczne, ociekające krwią, często ocierające się o parodię fragmenty, pełne obciętych członków, wypruwanych flaków i zakrwawionych pił łańcuchowych, obficie oblanych czerwoną posoką. Skrajność i niezwykły realizm japońskich shockerów, sprowadzał na ich twórców wiele kłopotów, nie tylko z cenzurą. Niesławne "Króliki doświadczalne", zawierające naturalistyczne sceny tortur, gwałtów i morderstw, w wielu krajach uznano za... snuff movie. Trudno doszukiwać się w japońskim kinie splatter głębszych podtekstów, chyba, że potraktuje się ono jako rodzaj "krzywego zwierciadła", w którym przeglądała się owładnięta gospodarczym boomem, syta i zatracające swoją narodową tożsamość, na rzecz zachodnich wzorców konsumpcyjnych, Japonia. Guinea Pig 2: Flower Of Flesh And Blood Nakręcony przez Hideo Nakate w 1998 roku, za niewiele ponad milion dolarów "Krąg" zerwał z panującym przez dwie dekady w kinematografii Kraju Kwitnącej Wiśni krwawym terrorem splatter-movies i zaproponował nowe-stare podejście do fantastycznego kina grozy, niejako wracając do klasycznego, filmowego straszenia a'la Nagakawa, ale przy użyciu współczesnych filmowych środków wyrazu. "Krąg" wzbudził zachwyt widzów i krytyków, czego dowodem są liczne nagrody na festiwalach. Chyba najważniejszą jest Złoty Kruk na Międzynarodowym Festiwalu Filmu Fantastycznego w Brukseli. Dzieło Nakaty można nazwać prekursorem nowej fali w japońskim kinie grozy. Trudno wyobrazić sobie horror, prawie zupełnie pozbawiony przemocy, bez kropli krwi, autentycznie przerażający przede wszystkim niesamowitą atmosferą emanującą z ekranu. Sukces "Kręgu" spowodował falę lepszych lub gorszych naśladownictw i to nie tylko w Kraju Kwitnącej Wiśni. "Krąg" to adaptacja powieści Koji Suzuki, zwanego "Stephenem Kingiem kraju samurajów", jednego z najpopularniejszych japońskich pisarzy, którego książki sprzedają się w milionowych nakładach. Wcześniej, bo w 1995 r. powstał oparty na powieści serial telewizyjny, jednak dopiero wersja kinowa okazała się intelektualnym i finansowym strzałem w dziesiątkę. Ringu Dotychczas poza kilkoma książkami o tajemniczym Kręgu, powstał film kinowy, jego dwa odrębne sequele, prequel, koreański remake, amerykański remake, gra video, mangi, dwa seriale telewizyjne, a nawet słuchowisko radiowe. Fabuła filmu Nakaty toczy się wokół hitchcockowskiego "McGuffina", którym w "Kręgu" jest śmiercionośna kaseta wideo. Po jej obejrzeniu bohaterom pozostaje jedynie 7 dni życia. Bohaterem filmu jest młoda dziennikarka Reiko Asakawa przygotowująca materiał o, wydawałoby się z pozoru kolejnej "miejskiej legendzie", dotyczącej przeklętej taśmy. Sprawę zaczyna traktować serio, kiedy czwórka nastolatków (w tym jej siostrzenica) umiera tego samego dnia, rzekomo dokładnie tydzień po obejrzeniu kasety. Prowadząc prywatne śledztwo kobieta wpada na trop taśmy i oczywiście ją ogląda. Jej najgorsze obawy zdają się potwierdzać. Dziennikarka wciąga w sprawę również swego byłego męża Ryuji Takayame i razem, klatka po klatce oglądają nagrany materiał, starając się wychwycić jakieś istotne szczegóły. Przypuszczają, że pojawiająca się przez moment kobieta przed lustrem, to nieżyjąca od dawna Shizuko Yamamura - znana ze swych okultystycznych praktyk kobieta-medium. Bohaterowie udają się na wyspę Oshima gdzie mieszkała tajemnicza kobieta i odkrywają sekret taśmy. Shizuko miała córkę Sadako, dziewczynka zaginęła 30 lat temu i prawdopodobnie to ona (lub jej duch) jest sprawczynią okrutnej klątwy. W górskim domku, gdzie Reiko odnalazła feralną kasetę, dziennikarze znajdują studnię a w niej szczątki dziewczynki. Nic to jednak nie daje, bo ex-mąż bohaterki umiera, a Reiko domyśla się, że aby przeżyć należy zatoczyć tytułowy krag i pokazać taśmę kolejnej osobie...

Rasen W tym samym roku powstaje sequel "Kręgu" - "Spirala" (1998) Joji Iidy, na podstawie drugiej powieści Koji Suzuki. Film jest jednak aż tak słaby, że Hideo Nakata decyduje się nakręcić własną kontynuację i rok później wchodzi na ekrany "Krąg 2". Film rozpoczyna się dokładnie w momencie, w którym zakończyła się "jedynka". Oto z autopsji przeprowadzonej na zwłokach wyciągniętych ze studni wynika, że Sadako żyła w czeluści przez 30 lat. Tymczasem Mai, studentka i przyjaciółka zmarłego w pierwszej części Ryuji postanawia wraz z dziennikarzem rozwiązać zagadkę jego gwałtownej śmierci. Pierwsza sprawą, jaką zajmuje się bohaterka to odnalezienie zaginionej dziennikarki Rejko, która zaginęła wraz z synem w tajemniczych okolicznościach. Trop prowadzi do dziadka Yoichi'ego, który znaleziony został martwy, jako kolejna ofiara śmiercionośnej kasety. Ringu 2 Z "Kręgu 2" dowiadujemy się, że również mały chłopiec - syn Rejko - zaczyna przejawiać parapsychiczne zdolności, a także poznajemy więcej faktów z życia Sadako. Dopiero jednak ostatnia (a chronologicznie pierwsza) część cyklu - "Krąg 0: Narodziny" (2000), w reżyserii Norio Tsuruty, daje odpowiedź na większość dręczących widza pytań dotyczących morderczego kręgu. Akcja prequel'a toczy się 30 lat wcześniej niż wydarzenia opowiedziane w pierwszym "Kręgu". Obserwujemy tragiczną historię młodej Sadako mającej aspiracje zostać aktorką teatralną. Dziewczyna różni się jednak od rówieśników. Nieśmiała, zagubiona i przestraszona swoimi nadprzyrodzonymi zdolnościami jest niezbyt lubiana w towarzystwie. Do tego pojawia się wścibska reporterka, która wie o tym, że Sadako jest córką Shizuko Yamamury i swą wiedzę pragnie wykorzystać do swoich niecnych celów. Seria "Krąg" potężnie przeraża widza, ale na szczęście pozbawiona jest tanich chwytów rodem z kina grozy klasy B. Bogata w warstwę psychologiczną stara się unikać stereotypów. Ringu 0: Baasudei To bardziej opowieści o nieuchronności przeznaczenia, o świecie niematerialnym, przesączającym się do świata materialnego, podważając tym samym wszelkie prawa "szkiełka i oka", niż filmy grozy w stylu "hard". Nie ma tutaj nawet kropli krwi, jest za to duszny, niepokojący klimat (sugestywnie podkreślany fantastyczną muzyką Kenji Kawai - znanego ze współpracy z "papieżem anime" Mamoru Oshii), narastające napięcie i specyficzna klaustrofobiczna atmosfera wciągająca nas niemalże w głąb filmowego widowiska. Owa "interaktywność" "Ringu" jest tak intensywna, że w pewnym momencie zadajemy sobie nawet pytanie: czy przypadkiem i my nie jesteśmy częścią przeklętego kręgu, zainicjowanego przez morderczą kasetę VHS. Bo przecież po wyjściu z kina chwytamy za słuchawkę telefonu, by poinformować znajomych, jaki to straszny, zupełnie inny niż wszystkie horrory film grozy właśnie obejrzeliśmy. Tym samym przecież zachęcimy kolejne "ofiary", do odwiedzenia kina i powiększenia kręgu... Niesamowitość filmu Nakaty polega również na kulturowych odniesieniach, jakimi naszpikowany jest "Krąg" i jego kontynuacje, a które eksplorują przede wszystkim shintoistyczny mit "kobiety - demona" oraz buddyjski mit wody - nieśmiertelnej dawczyni życia, ale i żywiołu przynoszącego śmierć. Niewątpliwie sukces "Kręgu" to przede wszystkim zasługa reżysera - Hideo Nakaty. Ten urodzony w 1961 roku w Okayamie reżyser, który dla filmu porzucił dziennikarstwo, zanim zaczął kręcić filmy fabularne, zrealizował ponad 300 reklamówek, teledysków i filmów dokumentalnych. Nawet dziś, po sukcesach swych horrorów wraca do realizowania form dokumentalnych. W 2000 roku wyreżyserował słynny dokument "Sadystyczny i masochistyczny" poświęcony legendzie japońskiego kina erotycznego - reżyserowi Masaru Konumie.

Dark Water Zachęcony sukcesem "Kręgu" Nakata ponownie zaproponował widzom podróż w świat grozy, tworząc trzymający w napięciu film grozy "Ciemna woda" (2002). Niesamowity horror, podobnie jak "Krąg", straszący przede wszystkim sugestywną atmosferą, nie zaś wyszukaną charakteryzacją czy fontannami tryskającej posoki. Podobnie jak "Krąg", "Ciemna woda" to adaptacja powieści Koji Suzuki. Bohaterką filmu jest młoda matka wychowująca samotnie córkę. Yoshimi Matsubara wprowadza się wraz z 6-letnią dziewczynką do nowego mieszkania. Matka i córka otrzymują apartament w dużym piętrowym budynku sprawiającym niezbyt korzystne wrażenie. Dyskomfort potęguje również kapiąca z sufitu woda, ilekroć na zewnątrz zaczyna padać deszcz. Do tego dziwna plama na suficie z dnia na dzień zdaje się rosnąć. Do apartamentu dobiegają również niesamowite odgłosy z góry, mimo iż feralne mieszkanie znajduje się na poddaszu. Córka bohaterki zaczyna się coraz dziwniej zachowywać, przynosi do domu niewiadomego pochodzenia przedmioty, a także często znika tłumacząc, że bawi się z kimś obcym. Yoshimi wkrótce dowiaduje się, że jakiś czas temu w okolicy zaginęła mała dziewczynka, która mieszkała w tym samym bloku. Znajdująca się w trakcie sprawy rozwodowej kobieta jest na skraju załamania nerwowego. Martwi się nie tylko o córkę, ale również o swoją pracę i przyszłość. W końcu kobieta i jej dziecko zaczynają widzieć zakapturzoną postać małej dziewczynki, zjawiającej się na przesiąkniętym wodą korytarzu... Guts Of A Beauty Film skonstruowany jest w taki sposób, że nie jesteśmy pewni czy to, co widzimy ma faktycznie miejsce, czy też raczej są to wyłącznie fantasmagoryczne przywidzenia żyjącej w ciągłym stresie matki. Nakata koncentruje się na budowaniu stopniowo narastającego napięcia. Akcja toczy się leniwie, powolnym wręcz sennym rytmem, by w pewnym momencie gwałtownie przyspieszyć i wręcz zaatakować nas finałowymi scenami, pełnymi niesamowitych wydarzeń. W warstwie ikonicznej filmu, dominują zimne barwy, a skąpane w szaro-niebieskawych odcieniach zdjęcia zdają się doskonale podkreślać atmosferę brudnych blokowisk na przedmieściach, w których rozgrywa się akcja "Ciemnej wody". Efekt osaczenia, przygnębienia bohaterów obrazu Nakaty potęguje eksponowany przez twórców ciągle padający deszcz - zresztą element stale obecny w większości nowych azjatyckich horrorów, przywołujący symboliczne konotacje (woda jako dawczyni życia i śmierci).Nakata zdaje się przewartościowywać schematy tradycyjnego, japońskiego horroru. Świat duchów i widm przenosi ze spowitych mgłą średniowiecznych warowni i wrzosowisk do wielkomiejskich bokowisk, tym samym japońskie filmy grozy przechodzą z rejestru kina historycznego jidai-geki, do rejestru kina współczesnego czyli gendai-geki. Podobnie jak Shindo bohaterami swych horrorów czyni Nakata kobiety, przy czym w przeciwieństwie do obrazów twórcy "Kobiety - diabła", reżyser "Ciemnej wody" nie przeznacza niewiastom jedynie roli negatywnej. Często to właśnie kobiety są nosicielkami pozytywnych wartości, ratują swych bliskich, nawet za cenę poświęcenia własnego życia. Guts Of A Virgin "Nowe-stare" japońskie kino grozy jest zaprzeczeniem kina przeładowanego obrazami, zresztą praktykowanego i w kinematografii kraju samurajów (żeby przywołać tylko cyberpunkową twórczość filmową Shinji Tsukamoto czy hipperbrutalne, dynamiczne kino sensacyjne Miiki Takashiego). Horrory Nakaty wymagają specyficznej sytuacji odbiorczej, którą nazwać by można całkowitym zatopieniem w przestrzeń ekranu. Filmy te absolutnie nie nadają się do oglądania na imprezach, w gronie znajomych, "przy piwku". Najlepiej całkowicie pogrążyć się w snutą przez twórców historię oglądając film samotnie, koniecznie przy zgaszonym świetle. Wtedy długie, powolne sceny, w których z pozoru nic się nie dzieje, nie będą nużyć, tylko doskonale wprowadzać w nastrojową atmosferę całości, pewnego rodzaju psychiczny trans, wywołujący autentyczne przerażenie, nie tylko poszczególnymi scenami ale i wizją świata streszczającą się w przysłowiu Zen, że "zło i dobro jest na wyciągnięcie ręki". W ujęciu twórców "nowego-starego" kina grozy z Japonii demony wywodzące się z japońskich legend i folklorystycznych podań przenoszą się do wielkomiejskich metropolii. Ale miasto posiada również swoje mroczne tajemnice. Urban legends straszą równie skutecznie jak stare podania, może dlatego że współczesnym widzom nie wydają się aż tak odległe i egzotyczne. Każde miasto na świecie ma przecież swoje własne "opowieści z dreszczykiem", powtarzane z ust do ust przez spragnioną mocnych wrażeń młodzież. Zło czai się w pobliżu, już nie w stojące na odludziu nawiedzonych i opuszczonych domostwach, ale w zwykłych blokach mieszkalnych i windach, w których przynajmniej raz na film zdarzyć się musi coś niesamowitego. Przeróżne obdarzone mocą artefakty, maski demonów, zaklęte szkatułki ustępują miejsca przedmiotom codziennego użytku. Zabójcze okazują się kasety wideo, telefony komórkowe czy nawet komputer, przez który można wejść na niecodzienne strony internetowe.

Kairo Właśnie o takiej, niesamowitej sytuacji, w której medium wywołującym lęk jest podpięty pod Internet komputer, opowiada kolejny "nowy-stary horror" japoński, apokaliptyczny film pt. "Kairo" - czyli "Puls" (2001), w reżyserii Kiyoshi Kurosawy znanego przede wszystkim z mrocznego thrillera "Lekarstwo" (1997) oraz głośnej "Charyzmy" (1999). "Kairo" miało premierę na MFF w Cannes i wywołało prawdziwy aplauz wśród festiwalowej publiczności. Fabuła filmu jest bardzo zawiła. Oto zaginiony informatyk zostaje znaleziony martwy w swoim apartamencie. Prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Kiedy jego przyjaciele zabierają tajemniczą dyskietkę, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o przyczynie śmierci, wpuszczają nieopatrznie do sieci tajemniczego wirusa. Zaraz po tym, w Tokio, zaczyna ginąć coraz więcej ludzi, a przy odnalezionych ciałach widać dziwną czarną plamę. Bohaterowie wpadają na trop tajemniczej strony internetowej, będącej w rzeczywistości portalem między światem żyjących i światem duchów. Okazuje się, że świat duchów się przepełnił i przez internetowy portal na Ziemie wracają widma umarłych. "Puls" to najbardziej przerażający i jednocześnie najbardziej niesamowity z "nowych-starych japońskich horrorów". Znakomicie sprawdza się połączenie dziwnych, klaustrofobicznych ujęć z niesamowitymi dźwiękami i hipnotyczną muzyką, dającą efekt zetknięcia się z upostaciowioną grozą. Do najbardziej przerażających fragmentów filmu należy spotkanie jednego z bohaterów z duchem zmarłej kobiety, poruszającej się w niesamowitym, jakby zwolnionym tempie. Dziwne, wzorowane na ruchach tancerzy z teatru No zachowanie zjawy wzbudza grozę nie mniejszą, niż apokaliptyczny finał filmu ukazujący opustoszałe ulice zwykle przeludnionego Tokio. Kurosawa pokazuje, jak wysoce rozwinięta technologia, której wykwitem jest choćby komputer i internet, jest, po pierwsze - medium sił nadprzyrodzonych, po drugie - staje się bezradna w zetknięciu z przerastającą materię bezcielesną Tajemnicą.

Uzumaki Inną apokaliptyczna opowieść grozy to "Spirala" (2000 - nie mylić ze "Spiralą" Iidy z 1998 roku), zrealizowana na podstawie kultowego komiksu mangowego przez, pochodzącego z Ukrainy ale pracującego w Japonii reżysera, o nazwisku Higuchinsky. Akcja "Spirali" rozgrywa się w małym miasteczku. Ojciec jednego z bohaterów zafascynowany jest spiralą. Rodzina uważa, że senior rodu ma niegroźnego bzika, kiedy jednak oświadcza, że spirala jest najwyższą formą sztuki, po czym popełnia samobójstwo w pralko-wirówce, w mieście zaczynają dziać się coraz dziwniejsze rzeczy. Giną kolejni mieszkańcy, a w każdy wypadek zamieszana jest spirala (czy to pojawiająca się na szybie rozbitego samochodu, czy też pod postacią spiralnych schodów, z których spada i zabija się młoda studentka). Nad miasteczkiem ciąży spiralne fatum, a coraz więcej ludzi zaczyna zamieniać się w... ślimaki. Na pierwszy rzut oka historia opowiadana przez Higuchinsky'ego może wydawać się śmieszna i banalna, ale "Spirala" posiada hipnotyzującą moc, wciąga widza przede wszystkim wyszukaną, filmową formą. Reżyser swoimi szalonymi, wirującymi i hipnotyzującymi ujęciami, bardzo zbliżonymi do malarstwa surrealistów, takich jak Dali czy de Chirico, dobitnie przekonuje nas, że spirala to nie tylko materialna rzecz, ale również specyficzny stan umysłu. Zwłaszcza dla miłośnika kina grozy. "Spirala" przywraca wiarę w twórczą potencję kina, potrafiącego z pozoru niedorzeczną historię przedstawić w niezwykle realistyczny i przekonujący sposób. Japoński "stary-nowy" horror zachęcił przedstawicieli innych, azjatyckich kinematografii do realizacji filmów, utrzymanych w stylu obrazów Nakaty, Kurosawy czy Higuchinsky'ego.

The Eye Przykładem mistrzowskiego horroru opowiadającego o spotkaniu świata materialnego ze światem duchowym jest film "The Eye" (dosłownie "Oko", ale w kontekście całej fabuły lepiej pasuje tłumaczenie "Wzrok"), z 2002 roku, w reżyserii braci Pang. Jest to jeden z najbardziej przerażających horrorów ostatnich lat, zbliżony nieco do "Innych" (2001) Amenabara. Bohaterką "Wzroku" jest młoda dziewczyna, niewidoma od drugiego roku życia, która poddaje się skomplikowanej operacji przeszczepu rogówki, będącej jedyną nadzieją na odzyskanie wzroku. Zabieg udaje się, jednak bohaterka stopniowo odzyskując wzrok, zaczyna widzieć tajemnicze postaci, jakich nikt poza nią nie dostrzega. To duchy zmarłych w tragicznych okolicznościach ludzi, błąkających się wśród żyjących. Dziewczyna postanawia rozwikłać sekret związany z jej "darem" i postanawia dowiedzieć się, kto był dawcą rogówek, potrzebnych do wykonania operacji. Okazuje się, że transplanty zostały pobrane od pewnej młodej dziewczyny, posiadającej mediumatyczne zdolności. "Wzrok" to przede wszystkim popis scenariuszowej i reżyserskiej konsekwencji. Są tu sceny, przy oglądaniu których włosy stają dęba, choć na ekranie widać np. tylko niewyraźny cień i monotonne pojękiwanie. Fabuła filmu skonstruowana jest w tak precyzyjny, a jednocześnie zaskakujący sposób, że widz nie jest w stanie przewidzieć, co będzie dalej. Nawet chwyt "podwójnego finału", stosowany nagminnie przez amerykańskich filmowców, tutaj nabiera nowego wymiaru. Oczywiście "Wzrok" to najbardziej zapożyczony z filmów "nowego-starego" horroru. Prócz cytatów z Amenabara, odnajdziemy tu również elementy z "Lśnienia" (1980) Kubricka, czy "Smętarza dla zwierzaków" (1989) Mary Lambert, jednak nowatorskie potraktowanie tematu (w filmie Pangów złe nie są duchy, lecz żyjący ludzie, często grzeszący nietolerancją wobec innych, obdarzonych darem jasnowidzenia ludzi), oraz wyśmienity realizacyjny styl sprawiają, że "Wzrok", podobnie, jak filmy Nakaty, odnawia schematy klasycznych, filmowych "ghost stories".

Kakashi Zrealizowany w 2001 roku "Strach na wróble" Norio Tsuruty, twórcy "Ringu 0" - to ekranizacja fantastycznej mangi pt. "Wioska grobowców" - niesamowitej opowieści utrzymanej w estetyce sennego koszmaru. Bohaterką filmu jest młoda dziewczyna, która szukając swego zaginionego w dziwnych okolicznościach brata dociera do tajemniczej wioski. Dziwnie zachowane mieszkańców osady usprawiedliwione jest wizytami siejącej terror tajemniczej zjawy, zwanej "strachem na wróble". Horror Tsuruty, wyraźnie nawiązujący do filmów Nakaty jest hołdem złożonym twórczości Nabuo Nakagawy (wątek nawiedzonej osady terroryzowanej przez ducha zwanego "strachem na wróble" zapożyczony został z klasycznej "Opowieści Peonii i Latarni"), cechuje go gotycka atmosfera, świetnie dozowane napięcie i olśniewające pomysły scenograficzne kojarzące się z filmami Tima Burtona. Również w Korei Południowej, w której przemysł filmowy produkuje około 100 filmów rocznie, znaleźć można twórców "nowego-starego" horroru. Ringu Virus Zaczęło się w 1999 roku, od remake'u "Kręgu", jednak "Krąg - wirus" (1999) Dong - bin Kima to średnio udana odpowiedź na przebój Nakaty, znacznie bardziej jednak wierna literze książkowego pierwowzoru. Zbliżone do formuły współczesnego kina grozy z kraju kwitnącej wiśni są dwa, inne, wyprodukowane w 2002 r., w Korei filmy: psychologiczny horror "Telefon" Byeong-ki Ahna, oraz "Trzy" - nowelowy horror w reżyserii Petera Chana, Ji Woon Kima oraz Nonzee Nimibutru. "Telefon" to wielowarstwowe, obfitujące w retrospekcje, połączenie thrillera i "ghost story". Najważniejszym elementem fabuły jest tym razem telefon komórkowy, łączący kilka wątków w jedną fabularną całość. Historia snuta przez Ahna sprawiać może wrażenie lekko chaotycznej. Oscyluje wokół takich motywów jak: opętanie, zdrada, zabójstwo, tajemnica. W centrum wydarzeń jest mała dziewczynka, podobnie jak mały Danny w legendarnym "Lśnieniu" Kubricka, będąca pośrednikiem między światem upiorów i światem żywych. Obraz Ahna szokuje. Przede wszystkim to zasługa małej aktorki - Ji-weon Ha, która wcieliła się w kluczową postać opętanego dziecka. Phone Jej gra jest przekonująca do tego stopnia, że wydaje się być efektem hipnotycznego transu. Chyba jeszcze nigdy małe dziecko, bez żadnej specjalistycznej charakteryzacji nie wyglądało tak okropnie w kinie grozy. Co ciekawe, to właśnie przy okazji tej produkcji zastanawiano się jak daleko posunąć się można w wymaganiach wobec dzieci zatrudnianych przy realizacji filmów grozy. Obraz "Trzy" to wspólna koprodukcja tajlandzko-hongkongsko-koreańska. Są to trzy świetnie opowiedziane, przerażające historie, których motywem przewodnim jest miłość i śmierć. Każdą część nakręcił uznany w swoim kraju reżyser: Nonzee Nimibutr, Ji Woon Kim i Peter Chan. Koreańska nowela "Wspomnienia" rozgrywa się w "Nowym Mieście gdzie marzenia się spełniają" - ogromnym, niedawno wybudowanym osiedlu. Oto mąż czeka na powrót żony do domu. Dręczą go coraz gorsze przeczucia i zwidy. Kasandryczne przewidywania mężczyzny spełniają się w niespodziewany sposób. Druga historia "Koło" rozgrywa się poza miastem, na prowincji. Opowiada o umierającym lalkarzu i rzuconej przez niego klątwie. To najbardziej egzotyczna część, bardzo mocno osadzona w tajskiej kulturze i obyczajach, gdzie lalki często przejmują rolę żywych ludzi. Three "Powrót do domu" to najsmutniejsza z trzech opowieści. Opowiada o ojcu wprowadzającym się wraz z synkiem do mieszkania w budynku, który ma zostać wkrótce wyburzony i większość rodzin dawno już się zeń wyniosła. W ruderze pozostał tylko dziwaczny sąsiad i jego nieżyjąca żona, którą staruszek próbuje wskrzesić. Jest też tajemnicza mała dziewczynka, ale widzi ją tylko chłopiec... Nowelowy film "Trzy" przywołuje skojarzenia z nowelowym "Kwaidanem" - filmem-matrycą dla "nowego-starego horroru" rodem z Japonii i okolic. Azjatyckie kino grozy przywraca nadzieję na żywotność filmowego straszenia, dziedziny niemiłosiernie wyeksploatowanej w kinie zachodnim (choć, wbrew opiniom sceptyków, wciąż żyjącej - dowodem rozwój horroru hiszpańskiego). Nakata i jego naśladowcy udowadniają, że współczesny kinoman wciąż chce się bać, chce czuć niepokój. Niepokój utwierdzający go w przekonaniu o istnieniu Drugiej Strony mającej za nic materialny status współczesnej cywilizacji. Pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej część z wyśmienitych "nowych-starych" horrorów z Azji dotrze również do Polski.


Bibliografia:

  • Garbicz A., 1996, Kino, wehikuł magiczny t.3., Kraków
  • Kołodyński A., 1972, Filmy fantastyczno-naukowe, Warszawa
  • Kołodyński A., 1986, Seans z wampirem, Warszawa
  • Kołodyński A., 1989, Dziedzictwo wyobraźni, Warszawa
  • Martin M., Porter M., 2001, Video Movie Guide 2002, New York
  • Pitrus A., 1999, 100 filmów grozy, Kraków


    Zasoby sieciowe:

  • Internet Movie Database - http://www.imdb.com
  • Klub Miłośników Filmu - http://www.film.warka.net
  • RingWorld - http://ringworld.somrux.com/index.htm
  • An Introduction to Early Japanese Cinema by Sato Tadao -
        http://www.latrobe.edu.au/screeningthepast/reruns/rr0499/PUerr6.htm


    Filmografia:

  • GOJIRA (Godzilla), reż. Ishiro Honda, Japonia, 1954
  • ONNA KYUKETSUKI (Wampir), reż. Nobuo Nakagawa, Japonia, 1959
  • JIGOKU (Grzesznicy z piekła rodem), reż. Nobuo Nakagawa, Japonia, 1960
  • KAIDAN (Kwaidan, czyli opowieści niesamowite), reż. Masaki Kobayashi, Japonia, 1964
  • ONIBABA (Kobieta-diabeł), reż. Kaneto Shindo, Japonia, 1964
  • KURONEKO (Kobieta-kot), reż. Kaneto Shindo, Japonia, 1968
  • BOTANDORO (Opowieść o Peoniach i latarniach), reż. Satsuo Yamamoto, Japonia, 1968
  • THE SHINING (Lśnienie), reż. Stanley Kubrick, USA 1980
  • SHOJO NO HARAWATA (Wnętrzności prawiczka), reż. Kazuo 'Gaira' Komizu, Japonia, 1986
  • BIJO NO HARAWATA (Wnętrzności ślicznotki), reż. Kazuo 'Gaira' Komizu, Japonia, 1986
  • SHIRYO NO WANA (Diabelska pułapka), reż. Toshiharu Ikeda, Japonia, 1988
  • PET SEMATARY (Smętarz dla zwierzaków), reż. Mary Lambert, USA 1989
  • ZA GINIPIGGU (Króliki doświadczalne), reż. Kazuhito Kuramoto, Hideshi Hino i inni, Japonia, 1989-1992
  • MEGYAKU: AKUMA NO YOROKOBI (Naga krew), reż. Hisayasu Sato, Japonia, 1995
  • KYUA (Lekarstwo), reż. Kiyoshi Kurosawa, Japonia, 1997
  • RINGU (Krąg), reż. Hideo Nakata, Japonia, 1998
  • RASEN (Spirala), reż. Joji Iida, Japonia, 1998
  • RINGU 2 (Krąg 2), reż. Hideo Nakata, Japonia, 1999
  • RING VIRUS (Krąg - wirus), reż. Dong-bin Kim, Korea, 1999
  • KARISUMA (Charyzma), reż. Kiyoshi Kurosawa, Japonia, 1999
  • RINGU 0: BASUDEI (Ring 0: Narodziny), reż. Norio Tsuruta, Japonia, 2000
  • SADISTIC AND MASOCHOSTIC (Sadysta i masochista), reż. Hideo Nakata, Japonia, 2000
  • UZUMAKI (Spirala), reż. Higuchinsky, Japonia, 2000
  • KAIRO (Puls), reż. Kiyoshi Kurosawa, Japonia, 2001
  • KAKASHI (Strach na wróble), reż. Norio Tsuruta, Japonia, 2001
  • HONOGURAI MIZU NO SOKO KARA (Ciemna woda), reż. Hideo Nakata, Japonia, 2002
  • JIAN GUI (Wzrok), reż. Oxide Pang Chun, Danny Pang, Hong Kong, 2002
  • PHONE (Telefon), reż. Byeong-ki Ahn, Korea, 2002
  • SAN GENG (Trzy), reż. Peter Chan, Ji Woon Kim, Nonzee Nimibutr, Hong Kong-Korea-Tajlandia, 2002



    Tekst ten ukazał się w książce:
    "NOWE NAWIGACJE II. AZJA - CYBERPUNK - KINO NIEZALEŻNE"
    (red. Piotr Kletowski, Piotr Marecki).

    Są to teksty młodych kulturoznawców i filmoznawców (redaktorów
    i autorów interdycyplinarnego pisma "Ha!art") na trzy tematy:
    1) kino azjatyckie (Korea, Hong-Kong, Iran, Japonia, Tajwan);
    2) cyberpunk (filmowy i literacki);
    3) kino niezalezne (od Angera do Aronofsky`ego i Nolana);

    Książkę można zamówić bezpośrednio z wydawnictwa RABID:
    http://www.rabid.film.pl


    e-mail
     Autor tekstu: Michał Klimaszewski - GRAIL