Strona główna KMF
 














    Przyszłość przyniesie zmiany. Ingerencja w ciało, ducha, świat... Współczesność stara się jak może ułatwiać nam życie, egzystowanie, skuteczne trwanie. Poddajemy się bezustannemu, szybkiemu rytmowi historii napedzającej spiralę jakości życia. Świat pędzi, wręcz wiruje zostawiając za sobą pokaźnie grono nieudaczników, niedostosowanych, niewyraźnych, zasnutych mgłą przeszłości i stagnacji. Do świata należy się dopasować, nadążyć za pielgrzymką na świętą górę doskonałości. Bo to właśnie doskonałość jest biblijnym Złotym Cielcem. Już nie Bóg, nie idea, nie prawda, nie wolność - zamiast tego złudzenia, tysiące złudzeń nikomu i każdemu potrzebnych.
    Już obecne czasy przynoszą obraz ludzi zniewolonych dążeniem do doskonałości. Człowiek jako byt mało idealny może zostać poddany obróbce fizycznej - zmieniając, modelując physis uatrakcyjnia się także i ducha. Żyjemy w czasach cywilizacji konsumpcyjnej, gdzie niejednokrotnie i samo ciało jest towarem, który, aby zyskownie sprzedać, należy zapakować w atrakcyjne etui. Wtedy poczuć można wolność, mury ograniczeń runą. Przyszłość "Gattaki" przyniosła zmiany. Opowieść nie zaczyna się za setki bądź tysiące lat. Główny bohater opowiada o sobie, że został spłodzony w naturalny sposób czyli na tylnym siedzeniu samochodu... Opowiada też o swoim bracie. Ten zostaje spłodzony w sposób nienaturalny. Z genomu wyczytano całe jego życie, wszelkie choroby, stany psychiczne, kształt oczu, kolor włosów. Lekarz-demiurg nadaje tej genetycznej materii określony kształt poprzez eliminację wszelkich błędów przypisanych naturze ludzkiej. Nie będzie chorób serca, nerek, wątroby; nie będzie raka, ospy... Twórca stworzył byt doskonały, człowieka idealnego. Ten koń w wyścigu zawsze wygrywa. Taka wizja kłóci się z dotychczasowym porządkiem świata. Bo przecież chodzi o to, żeby dziecko urodzić, wprowadzić w świat, wychować, usamodzielnić, uspołecznić. Natomiast tutaj proponuje się nowe wartości: zmodyfikujmy człowieka mimo, że go jeszcze nie ma. Należy wykreować nadczłowieka, którego elitarność nie będzie nigdy zachwiana, który będzie istotą przewidywalną, a przez to doskonale wpasowująca się w rzeczywistość.
    To wygodne szalenie. Szczerze mówiąc, chciałbym moje dziecko uchronić od wszelkich naturalnych wad. Nie chciałbym szybkiej śmierci swojego syna, tym bardziej, gdy wiem kiedy kostucha z kosą przyjdzie. Technika daje wielkie możliwości. Wystarczy pobrać ode mnie krew, włos, ślinę i odczytać jaki materiał genetyczny noszę w sobie, co grozi moim dzieciom i mnie samemu. Wizja bardzo wygodna! Andrew Niccol straszy, ale i pokazuje jak ta nienormalność i nienaturalność dla człowieka współczesnego staje się normą, prawem życia naszych wnuków, prawnuków.

    "Gattaca" to wesoła i pozytywna wizja przyszłości bez chorób - to czasy idealne, wydajne, wydaje się być okresem bezkonfliktowym. Ja jednak odczytuję obraz Niccola jako bardziej horror niż atrakcyjną opowiastkę SF. Do tego horror, który nie straszy duchami, zjawami nie mającymi wiele wspólnego z prawdziwością. "Gattaca" to film grozy o społeczeństwie przyszłości, którego struktura ulegnie ogromnym zmianom. Powstaje konflikt na linii doskonali-niedoskonali. Ci pierwsi dostępują wszelkich zaszczytów, budują ówczesną elitę, wręcz arystokrację przyszłości. Ci drudzy w filmie Niccola żyją życiem tych pierwszych próbując dogonić ten peleton mimo swojej cielesnej i psychicznej niedoskonałości. Te dwa światy ze sobą nie konkurują, egzystują jeden przy drugim. Co ciekawe, w "Gattace" istnieje coś na kształt Wielkiego Brata. Już nie orwellowskie wszędobylskie kamery, ale systemy identyfikacji tych idealnych i tych mniej idealnych. Na każdym kroku czujnik, codzienne pobieranie próbki krwi w celu sprawdzenia czy jest bohater wciąż ubermenschem czy już nie... Włos zostawiony w grzebieniu, rzęsa która zawieruszyła się gdzieś pomiędzy klawiszami klawiatury komputera - to może świadczyć o wadliwości człowieka. Bohater grany przez Ethana Hawka to człowiek pełen kompleksów czyli z pewnością nie Nadczłowiek. Próbuje za wszelką cenę wygrać ze swoją słabością, defektem przypisanym mu od urodzenia. Jest niejako przedstawicielem współczesnej ludzkości dążącej do perfekcji, sukcesu za wszelką cenę, nawet pozbycia się prywatności, kontroli nad własnym ciałem i umysłem. Człowiek współczesny to człowiek mediów, które tworzą co rusz to bardziej wymagające mody i wzory. Dopasować się, nie zostawać w tyle, wygrać wyścig, a przynajmniej naśladować tych, którzy tworzą czołówkę wyścigu.
    Mimo fabularnej pretensjonalności film Andrew Niccola dostarcza kilku ważnych przemysleń. Bo przecież przyszłość należy do naszej wyobraźni - tam plastycznie ją urabiamy, podajemy przepisy jak się będzie żyć, codziennie trwać. "Gattaca" to film o przyszłości, która może stać sie faktem i, co najsmutniejsze, zapewne się stanie. Wystarczy popatrzeć na świat...

AUTOR RECENZJI: Rafał Oświeciński - DESJUDI