Strona główna KMF

"Czy ktoś widział to dziecko ? Mitsuko Kawai, urodzona 3-go listopada
1993 roku, długie czarne włosy. Ostatnio widziana: 14 lipca 1999 roku.
Miała na sobie żółty płaszczyk przeciwdeszczowy z kapturem..."


Horror - gatunek stary jak świat. Horrory zawsze cieszyły się popularnością - ludzie (a przynajmniej duża część) po prostu lubią się bać, lubią trzymanie w napięciu i lubią ten podświadomy stan zagrożenia, niebezpieczeństwo. Zawsze myślałem, że najlepsze horrory robią Amerykanie. Może myślałem tak dlatego, że nie miałem wielu okazji oglądać horrorów innej produkcji. Z czasem mój pogląd się zmienił - zacząłem wyznawać zasadę, że dobry horror to po prostu dobry horror - nie ważne czy amerykański, rosyjski czy portugalski. Lecz i ten pogląd z czasem się załamał - a konkretnie dość niedawno. Miałem bowiem okazję obejrzeć dwa azjatyckie horrory (drugi to produkcja kilku krajów, m.in. Hong-Kongu i Tajlandii), które w znacznym stopniu przyczyniły się do tego, że teraz nieco inaczej patrzę na ten gatunek. Pierwszy z nich to opisywany tutaj "Dark Water", drugi - "The Eye". I te dwa filmy w pewnym stopniu przekonały mnie, że Japończycy (ściślej mówiąc - Azjaci) robią jedne z najlepszych horrorów.

Przełomem w tym gatunku był dla mnie "The Blair Witch Project" - film, w którym prawie w ogóle nie było krwi, żadnych potworów, scen gore itp. itd. - a i tak potrafił przerazić i dać niezłego kopa emocjonalnego. Przyczyniło się do tego kilka rzeczy - rewelacyjny klimat, budowanie napięcia, niepokój oraz ciekawa i dość oryginalna fabuła. Po wiedźmie z Blair rozpowszechniła się moda na takie właśnie horrory - nie shockery czy tzw. slasher movies, gdzie szokują i straszą nas głównie sceny gore, różnego rodzaju potwory czy mordercy biegający z nożem w ręku. Nastała moda na coś bardziej ambitnego, na coś, gdzie bardziej stawia się na klimat, narastające napięcie, przemyślany scenariusz i w dużym stopniu rezygnuje się z zabiegów opisanych w poprzednim zdaniu. Taki jest właśnie "Dark Water", pierwsza z dwóch azjatyckich produkcji, które oglądałem. Tyle tytułem wstępu, teraz przejdę do właściwej recenzji, czyli jakie "piętno" odcisnął na mnie ten właśnie horror...

To, co w "Dark Water" jest dobre to m.in. fabuła, która przedstawia się następująco: pewna kobieta wraz ze swoją prawie 6-letnią córeczką wprowadza się do nowego mieszkania. Budynek, w którym mieszkają to stara już konstrukcja - co zresztą doskonale widać zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Wkrótce w mieszkaniu z sufitu zaczyna kapać woda. Plama powiększa się z dnia na dzień, a lokatorzy z mieszkania powyżej nie otwierają drzwi... Główna bohaterka dowiaduje się także, że jakiś czas temu w okolicy zaginęła pewna dziewczynka, której nie odnaleziono aż do dziś... Przez cały czas trwania filmu wszystko zbiera się w jedną, logiczną całość, a widz jest ciągle zaskakiwany. Jak to wszystko jest ze sobą powiązane, jakie jest wyjaśnienie całości i do jak dramatycznego finału doprowadzą wszystkie wydarzenia - to już trzeba zobaczyć samemu. W tym miejscu nie zdradzą żadnego ważnego szczegółu, bo nie chciałbym przez przypadek popsuć komuś przyjemności z oglądania tak dobrej produkcji.

Cały film ma specyficzną "konstrukcję" i powinno się oglądać w określonych warunkach - charakterystycznych zresztą dla większości horrorów. Żeby dobrze się wczuć - potrzebna jest oczywiście absolutna cisza, koncentracja, no i odpowiednia pora dnia - a konkretnie noc oczywiście ;) Co do wspomnianej konstrukcji - przez pierwszą godzinę film wydaje się nieco monotonny i nużący, ciągnie się w nieskończoność. Ale tak jest tylko podczas pierwszego oglądania - bo już za drugim razem jakoś tego nie odczułem. Wręcz przeciwnie - zauważyłem kilka ciekawych szczegółów, które wcześniej jakoś mi umknęły. Przez tą pierwszą godzinę jest tzw. budowanie klimatu, potęgowanie napięcia, wprowadzania widzów w pewnego rodzaju niepokój i wyczekiwanie. Nawet monotonia i znużenie są - zaryzykowałbym stwierdzenie - zamierzone. Bo po tym czasie widz sobie myśli: "Przez tak długi okres czasu nic mnie nie zaskoczyło, więc dalej pewnie będzie tak samo". I wtedy następuje pewnego rodzaju przełom i "bum!" - zaczyna się część filmu, która w największym stopniu świadczy o jego jakości. Zaczyna się część, podczas której oglądania są takie momenty, że można dostać przysłowiowego zawału. Są cztery takie sceny (dwie rewelacyjne, dwie nieco słabsze, ale i tak dalej dobre), przy których solidne ciarki przeszły mi po plecach. I dla tych scen naprawdę WARTO obejrzeć ten film. No i oczywiście dla tego całego klimatu, całej fabuły... Dodatkowo, gdy jeszcze dotrze do widza co tak naprawdę się stało w filmie oraz w filmowych retrospekcjach - "Dark Water" staje się jeszcze lepszy. Oczywiście jednokrotne obejrzenie dzieła pana Hideo Nakata nie wystarcza - najlepiej obejrzeć film raz jeszcze. Wtedy z pewnością urośnie w oczach (tak było w moim przypadku) i można zauważyć wspomniane wcześniej szczegóły, które mogły umknąć podczas pierwszego oglądania.

Dobry horror to nie tylko strach, mocne sceny i zabiegi wprowadzające widza w odpowiedni stan, nastrój, ale także samo wykonanie filmu - aktorstwo, muzyka, dźwięk czy scenografia. Do aktorstwa i dźwięku zarzutu mieć nie można, scenografia jest dobra - przykładem jest choćby przestarzały i złowrogo wyglądający budynek, w którym kumulują się wszystkie wydarzenia. Autorem muzyki jest Kenji Kawai - znany choćby z doskonałej partytury do rewelacyjnego filmu anime "Ghost In The Shell" (jednego z najlepszych w swoim gatunku). Kompozytor stworzył na potrzeby "Dark Water" muzykę bardzo mroczną i bardzo złowrogą. W filmie występuje także mnóstwo ciekawych i zaskakujących motywów, powiązań, a także wplecione są retrospekcje - dzięki nim jeszcze bardziej można się wczuć w całą fabułę. Warto jeszcze wspomnieć, że scenariusz oparty jest na książce pana Koji Suzuki, który uznawany jest za Stephena Kinga Japonii. Dobra i w pewnym stopniu zaskakująca jest także końcówka - tajemnicza i niewyjaśniona. I to chyba najlepsze rozwiązanie, bo już się obawiałem totalnie sknoconego zakończenia i wyjaśniania czegoś na siłę. Na szczęście moje obawy legły w gruzach ;)
Mała Yoshimi w przedszkolu










Yoshimi i Ikuko










Plama na suficie










Mitsuko przy zbiorniku










Mała Ikuko










Yoshimi przy zbiorniku










Mała Ikuko










Dorosła Ikuko


Co mogę napisać na koniec? Film z pewnością nie "trafi" do wszystkich i nie wywoła takiego wrażenia, jakie wywołał na mnie. Wielu może się wydać nudny i monotonny (szczególnie przez tą pierwszą godzinę), ale szczerze mówiąc wolę takie horrory, gdzie przez pewien okres czasu akcja i potęgowanie napięcia wolno, wręcz ślamazarnie się rozwijają, ale za to mamy ten genialny moment kulminacyjny, zasługujący na bardzo wysoką ocenę. I dla tych najmocniejszych momentów - nawet jeśli jest ich mało - warto obejrzeć taki film. Nigdy nie zastanawiałem się nad jakimś rankingiem najlepszych horrorów, jakie dane mi było obejrzeć. A nie zastanawiałem się z dwóch powodów: nie jestem aż tak zagorzałym miłośnikiem tego gatunku to raz, dwa - widziałem dużo horrorów, ale znowu nie aż tak dużo. Szczególnie tych produkcji azjatyckiej. Ale teraz jestem pewien, że "Dark Water" jest w ścisłej czołówce mojego prywatnego rankingu. Ba, powiem nawet, że jest to jeden z najlepszych horrorów jaki kiedykolwiek widziałem. Czas zakończyć moje wypociny pewną puentą: jeżeli większość japońskich (azjatyckich) horrorów jest tak dobra - nie ma mocnych, ja się przerzucam.


Yoshimi i Ikuko Mitsuko w przedszkolu



 Przeczytaj również recenzję ścieżki dźwiękowej: Dark Water soundtrack
Plakat (wersja DVD)    DARK WATER

   Tytuł oryginalny: Honogurai Mizu No Soko Kara
   Rok produkcji: 2002, Japonia/USA
   Czas trwania: 101 min.
   Reżyseria: Hideo Nakata
   Scenariusz (książka): Koji Suzuki
   Produkcja: Taka Ichise
   Muzyka: Kenji Kawai
   Zdjęcia: Junichiro Hayashi
   Montaż: Nobuyuki Takahashi

   Obsada:

   Hitomi Kuroki (jako Yoshimi Matsubara)
   Rio Kanno (jako Ikuko)

   oraz:

   Yu Tokui, Fumiyo Kohinata,
   Shigemitsu Ogi, Mirei Oguchi

  Autor recenzji i zdjęć: Adam Łudzeń - ALIEEN
Moja ocena: 9/10
ALIEEN