Strona główna KMF
Krzyk w kosmosie

       20 000 000 ton rudy.
A do tego siedmiu członków załogi - Dallas, Ripley, Kane, Lambert, Ash, Brett i Parker.
I kot imieniem Jones.
Zwykli kontraktowi wyrobnicy (oprócz kota), zatrudnieni w celu przewiezienia towaru z jednej galaktyki do drugiej. Byłby to zapewne kolejny rutynowy, nudny lot, gdyby nie pasażer na gapę, który dosiadł się na pokład frachtowca "Nostromo" na planecie, nazwaną w przyszłości LV-426.
Ósmy, zupełnie obcy pasażer "Nostromo".
A właściwie dziewiąty, jeśli liczyć kota ....

       Kosmici nigdy w kinie amerykańskim nie mieli dobrych notowań. Lata '50 i '60 w Hollywood to nieustanne inwazje z kosmosu, niosące śmierć i zniszczenie naszej planecie. Trzeba było dopiero wkroczenia do akcji Lucasa i Spielberga, aby odwrócić ten niekorzystny dla pozaziemskiej inteligencji trend. "Bliskie spotkania trzeciego stopnia", czy "Gwiezdne Wojny" okazały się jednak wyjątkiem potwierdzającym regułę.
Dwa lata po sukcesie pierwszego filmu z Gwiezdnej Sagi, na ekrany kin wszedł "Obcy - ósmy pasażer Nostromo" i publiczność mogła znowu zacząć z niepokojem spoglądać w niebo.
Co właściwie spowodowało, że "Obcy" uznawany jest dziś za klasykę kina?
Ridley Scott zupełnie świadomie zrezygnował z wizualnych fajerwerków, na rzecz klimatu i emanującego niemal z każdego kadru strachu. Bo "Obcy - ósmy pasażer Nostromo" jest w zasadzie klasycznym horrorem, tyle że zrealizowanym w konwencji kina science-fiction. W końcu jaka to różnica, czy straszy nas zombie, czy pozaziemski potwór? Strach jest zawsze taki sam, horror zawsze pozostaje horrorem.
Rzecz jasna - nie jest to zwyczajny horror. Więcej - ten film, to horror zupełnie nowej jakości. To co najciekawsze w "Obcym", to niewątpliwie prostota fabularna. Oto zmęczona rutyną swoich obowiązków załoga handlowego statku kosmicznego zmuszona jest wylądować na sporych rozmiarów planetoidzie. Dochodzi do odkrycia rozbitego obcego statku kosmicznego. W efekcie eksploracji wraku, Obcy zostaje przetransportowany na Nostromo. I zaczyna się krwawa jatka.
Jest więc dość prosto: grupa zdanych tylko na siebie, solidnie wystraszonych ludzi i niezmordowany w polowaniu na nich Obcy. Ludzie mogą w tym filmie przeżyć (małe szanse, które maleją z każdą minutą), albo zginąć w mniej lub bardziej brutalny sposób. Trzeciego wyjścia nie ma. Jest tylko ogromny, pełen plątaniny ciemnych korytarzy i zagraconych pomieszczeń statek i czający się (a także mocno śliniący) w nich potwór. Wielu krytyków po obejrzeniu filmu zgodnym głosem twierdziło, że Scott w realia kosmicznej pustki przeniósł klasyczny horror gotycki. I trudno się z tym nie zgodzić. Począwszy od miejsca akcji (ponure zamczysko w tym filmie to tytułowy Nostromo), poprzez postać Obcego (odpowiednik wampira/upiora/zombie), az na takich detalach skończywszy, jak błyskawice rozświetlające nocne ciemności (tę role w filmie spełnia migające, niebieskie światło w scenie uruchamiania mechanizmu autodestrukcji statku). Jest "Obcy" jednak czymś znacznie ciekawszym, niż tylko zmianą scenografii dla tradycyjnego horroru. A wszystko to za sprawą tytułowego i głównego bohatera - kosmicznej bestii z nieznanego świata.

       Obcy to bodaj najciekawszy potwór jaki został wymyślony na potrzeby filmu. Już samo jego pochodzenie intryguje i budzi podskórny niepokój. Nie wiemy kim, lub czym jest, nie wiemy skąd wziął się na martwej skale jaką jest nawiedzona przez załogę Nostromo samotna planetoida, nie znamy jego ojczystej planety. Do tego Obcy jest organizmem niemal doskonałym. Przystosowany do egzystowania w najbardziej skrajnych i nieprzyjaznych dla życia warunkach, potrafi obyć się bez powietrza, jedzenia, snu. Zawsze czujny, zawsze gotów do walki, podstępny, niestrudzony w zadawaniu śmierci. To istota, której jedynym celem jest przeżycie i zapewnienie istnienia własnemu gatunkowi. Obcy pozbawiony jest sumienia, nie ma wątpliwości i skrupułów moralnych. Wbrew pozorom, nie można go także uznać za zwykłe zwierzę, udoskonaloną wersję ziemskich drapieżników. Potwór jest ponad wszelką wątpliwość istotą myślącą. Potrafi przewidywać zachowania członków załogi "Nostromo" - sprytnie wymyka się ich pościgom, jednocześnie nie zaprzestając polowania na nich.
O inteligencji kosmity w dość zabawny sposób świadczy tez scena gdy Ripley ucieka przed potworem, gubiąc w pewnym momencie klatkę z kotem, na którą trafia Obcy. W jednym, krótkim ujęciu widać, że stwór zatrzymuję się przez chwilę przed wystraszonym zwierzęciem i z zainteresowaniem ogląda Jonesa. Co sobie myśli, nie wiadomo, w końcu to kosmita.:)
To wszystko daje niebywale interesujący efekt. Obcy pojawia się w świecie ludzi nagle, gwałtownie zadając śmierć. Przez ogromną cześć filmu nie widać go na ekranie, przemyka po nim tylko w kulminacyjnych momentach, robiąc to jednak tak szybko, że widz praktycznie nie jest w stanie poznać jego wyglądu. Pojawia się, zabija w ułamku sekundy i znika w mrocznych zakamarkach statku. Wydaje się być bestią niepowstrzymaną, niezwyciężoną i nieśmiertelną. To uosobienie zła, nieporównywalne do niczego z czym człowiek do tej pory się zetknął, niemożliwe do zrozumienia, czyste w swej postaci.
Istne wcielenie szatana.
Wszak kontakt z Obcym nastąpił w wyniku grzechu chciwości - korporacja będąca właścicielem Nostromo postanowiła zdobyć potwora dla celów zbrojeniowych.
Postać Obcego to ewenement w kinematografii światowej - żaden inny film od tamtej pory nie podarował nam tak zagadkowego i jednocześnie fascynującego monstrum, nie będącego jedynie i wyłącznie marionetkowym straszydłem wykreowanym w dziale efektów wizualnych. Obcy autentycznie przeraża i fascynuje.

       "Obcy - ósmy pasażer Nostromo" to także film będący poważnym wkładem w "oswajanie" kina science-fiction. Dotychczasowa filmowa fantastyka pokazywała świat przyszłości z mniejszym, lub większym idealizmem (przeplatanym często z infantylizmem) - sterylne pomieszczenia, błyszczące kostiumy, nieskazitelni bohaterowie. To wszystko ukoronowane cudaczną często, ale za to zazwyczaj niezawodną technologią, wspierającą człowieka w jego mniej lub bardziej szczytnych misjach. W "Obcym" tymczasem natrafiamy na grupkę wymiętych i nieświeżych z wyglądu wyrobników, dla których podróże kosmiczne to nudna praca, wyprana z wszelkiego romantyzmu. Długie dni przeplatające miesiące hibernacyjnego snu zajmują im monotonne czynności związane z zawodowymi obowiązkami i spory dotyczące zarobków. Także zaawansowany sprzęt jakim posługują się nasi bohaterowie też nie do końca jest niezawodny, a niemal zawsze zabrudzony, lub mocno zużyty. Te wszystkie drobiazgi powodują, że film oswaja widza ze światem przyszłości, niszcząc istniejącą najczęściej w kinie s-f barierę, uniemożliwiającą widzom w pełni zidentyfikować się z bohaterami filmu. Ripley, czy Dallas to w końcu ludzie tacy sami jak widz, wykonujący nudną, monotonną pracę, tyle tylko, że w nieco innym środowisku. Okazuje się, że przyszłość wcale nie musi być taka kolorowa i fascynująca.
Może być (i pewnie będzie) zwyczajna, banalna i podobna do teraźniejszości.

       Jest wreszcie "Obcy - ósmy pasażer Nostromo" zwyczajnie świetnym dreszczowcem, pasjonującą opowieścią o odwiecznej walce Dobra ze Złem, zwykłych ludzi skonfrontowanych z bardzo niezwykłym zagrożeniem. Pasażerowie transportowca mogą w tym wypadku być swoistą metaforą współczesnej ludzkości, czującej się bezpiecznie w kokonie współczesnej technologii. Pojawienie się zupełnie nowego, nieznanego zagrożenia z zewnątrz burzy ustalony porządek rzeczy i bezpowrotnie niszczy poczucie bezpieczeństwa. Obcy jest istotą ekspansywną i żarłoczną, przed którą praktycznie nie można się obronić, można jedynie uciekać. Film straszy najlepiej właśnie wtedy, gdy przedstawiane zagrożenie jest irracjonalne, nieokreślone i niemożliwe do poznania. Obcy to personifikacja ślepej siły bezwzględnie niosącej zagładę, jest straszniejszy od naturalnych katastrof, bo przebiegły, a jednocześnie podobnie jak owe katastrofy - nieunikniony.
Źródłem podświadomego niepokoju może być także instynktowne uświadomienie sobie, że ufność w niezawodność współczesnej technologii, jakiej zaufali ludzie może być iluzoryczna. Obcy staje się ostrzeżeniem, że owa absolutna ufność w to co nas otacza i na czym opieramy swoja przyszłość, w obliczu nagłego, a niespodziewanego zagrożenia może być błędem. Postawienie współczesnego człowieka w niecodziennej sytuacji, w obliczu trudnego do zdefiniowania niebezpieczeństwa - burzy jego podstawy i wytrąca z emocjonalnej równowagi.
Ciekawym szczegółem filmu jest wyjątkowy niepokój dwóch kobiet (Ripley i Lambert), które od początku feralnej misji na planetoidę "mają złe przeczucia". Lambert na sam widok wraku obcego statku chce zawrócić, jakby podświadomie wyczuwając płynące z niego zagrożenie. Ripley wiedziona kobiecym instynktem odkrywa, że sygnał który skłonił pasażerów "Nostromo" do lądowania nie był w istocie wezwaniem. To ostrzeżenie pozostawione przez przedstawicieli obcej rasy, którzy wiele lat wcześniej starli się z potworem. Mężczyźni przedstawieni są tutaj bardziej jak mali chłopcy, którzy wiedzeni ciekawością i emocjami najpierw wprowadzają Obcego na pokład, by dopiero gdy jest już za późno na ratunek - zdać sobie sprawę z powagi sytuacji. Kobiety - dawczynie życia - potrafią instynktownie przeczuć nadciągające zagrożenie i śmierć.

       "Obcy - ósmy pasażer Nostromo" to klasyk filmowej fantastyki, który po latach nie starzeje się nawet odrobinę. Wciąż potrafi przykuć wzrok widza do ekranu, emanując podskórnym niepokojem i hipnotyzując strachem. Wielkie dzieło kinowej fantastyki.
Więcej słów zachwytu nie trzeba.



Wersja reżyserska

       Szumnie zapowiadana wersja "Director's Cut" zdecydowanie rozczarowuje. Dodanie kilku nieistotnych dla fabuły i znaczenia filmu scen, oraz takież wycięcie kilku innych nie zmienia odbioru filmu.
W zaistniałej sytuacji należy uznać "Alien - Director's Cut" za dość interesujący element kampanii reklamującej najpierw długo wyczekiwanego zestawu "Alien Quadrilogy" na DVD, oraz wchodzącego na ekrany kin za kilka miesięcy filmu "Aliens vs. Predator". I to wszystko.
Dziękujmy za taką reklamę.
Nie co dzień możemy gościć na ekranach kin filmy wielkie.


Autor recenzji: Dariusz Żak - SOLO
Dziękuję Archiesie za dopieszczenie stylistyki

e-mail


 Moja ocena: 8/10


1979, Wielka Brytania
Czas trwania: 117 minut/116 minut (Wersja reżyserska)



Sigourney Weaver

Tom Skerritt

Veronica Cartwright

Harry Dean Stanton

John Hurt

Ian Holm

Yaphet Kotto

Helen Horton

Bolaji Badejo
Eddie Powell



Ellen Ripley

Dallas

Lambert

Brett

Kane

Ash

Parker

głos Matki

Obcy




Reżyseria

Scenariusz

Muzyka

Zdjęcia

Montaż



Ridley Scott

Dan O'Bannon

Jerry Goldsmith

Derek Vanlint

Terry Rawlings
Peter Weatherley


Strona Główna