Klasyka adoptowana przez kino

Na samym początku należy się wyjaśnienie czym w istocie jest adagio. Posłużę się w tym miejscu definicją encyklopedyczną. Adagio jest to przede wszystkim określenie tempa utworu muzycznego (pomiędzy wolniejszymi lento i largo a szybszym andante). Poza tym występuje ono także jako tytuł utworu lub jego części (np. sonaty czy symfonii), w tempie powolnym, zazwyczaj o charakterze poważnym. Tak więc sam tytuł "Adagio for Strings" nie jest jakimś specjalnym tytułem, ale w tym przypadku określeniem części pewnej większej całości, o której piszę w dalszej części tego tekstu. Dodatkowo w tytule mamy informację na temat instrumentów, na których jest ten utwór wykonywany.

"Adagio for Strings" to według wielu jeden z najbardziej dramatycznych i najwspanialszych utworów, które kiedykolwiek powstały oraz zostały wykorzystane przez kino. Pojawił się już w wielu filmach, ale największą sławę zawdzięcza filmowi Olivera Stone'a - "Pluton" (Platoon). Absolutny dramatyzm przeszywające dźwięków instrumentów smyczkowych został tam doskonale wykorzystany jako ilustracja nie mniej dramatycznych i przerażających scen z wojny w Wietnamie - wielkiej porażki wojsk amerykańskich, ale przede wszystkim wielkiego dramatu całego Narodu Amerykańskiego, w którym echa tamtej wojny jeszcze długo będą odciskały swoje piętno. Poza "Plutonem" ten doskonały utwór pojawił się także w takich filmach jak "Człowiek Słoń" (The Elephant Man) Davida Lyncha czy ostatnio w "Amelii" (Le Fabuleux destin d'Amélie Poulain) w reżyserii Jean-Pierre Jeunet'a.

Pomimo wielkiej wartości tego dzieła, a także jego wielkiej popularności, sam twórca "Adagio for Strings" pozostaje najczęściej osobą nieznaną i ludzie dobrze znający ten utwór nierzadko mają problemy z podaniem kompozytora, który go stworzył. A dokonał tego nie byle kto, jak uważany przez wielu znawców za największego amerykańskiego kompozytora XX. wieku Samuel Barber. Ten urodzony 9. marca 1910 roku kompozytor, który został laureatem wielu prestiżowych nagród muzycznych, w tym dwukrotnie Nagrody Pulitzera: w 1958 roku z operę "Vanessa" oraz w 1962 roku za "Koncert Fortepianowy".


Samuel Barber    Samuel Barber


"Adagio for Strings" to "jedynie" część powstałego w 1936 roku "Kwartetu Smyczkowego". Przebywający na stypendium w Europie Barber zainteresował tym utworem samego Arturo Toscaniniego, na którego specjalne życzenie amerykański kompozytor dokonał aranżacji drugiej jego części, adagio właśnie, na orkiestrę. Aranżacja ta została następnie zaprezentowana i zarejestrowana podczas jednego z koncertów symfonicznych transmitowanych na żywo przez BBC. Od tamtego czasu sam "Kwartet Smyczkowy" stracił swoją dominującą pozycję na rzecz swojej części - "Adagio for Strings", które w późniejszych latach doczekało się jeszcze wielu aranżacji na inne instrumenty muzyczne, w tym także całkowicie współczesnych, elektronicznych, których dokonali William Orbit i Ferry Corsten. W kulturze amerykańskiej utwór ten został na tyle doceniony, że stał się nieoficjalnym hymnem żałobnym i był odgrywany między innymi po śmierci prezydenta Kennedy'ego, a także Roosevelt'a.

Od strony technicznej "Adagio for Strings" to utwór stosunkowo prosto i klasycznie zbudowany. Poza tym sam sposób wykorzystania instrumentów smyczkowych, przede wszystkim skrzypiec, ale także wiolonczeli i kontrabasów, czyni z tego utworu niezbyt skomplikowaną kompozycję, która jednak kryje w swej prostocie olbrzymie emocje do przekazania słuchaczowi. Rozpoczynają go spokojnie i melodyjnie pierwsze skrzypce, ale już po chwili otrzymujemy pierwszą, bardziej zdecydowaną, zapowiedź wydarzeń, które czekają nas pod koniec utworu, w jego kulminacyjnej części. Barber od samego początku "buduje" długo i powoli swój utwór kierując go w stronę coraz to większego napięcia, aż do apogeum, w którym niebywały dramatyzm wyznaczają bardzo wysokie dźwięki partii skrzypcowych. Ta niemal wbijająca się w uszy kulminacja kończy się raptownie, a sam utwór zmierza ku końcowi w sposób bardzo podobny do tego, jak się zaczął. Mamy tu więc do czynienia z konstrukcją utworu typu ABA, przy czym początkowa część budowania nastroju jest dużo dłuższa od części końcowej, która oprócz odpowiedniego zakończenia adagio ma także na celu pozostawienie słuchacza z wielkimi emocjami wywołanymi w punkcie kulminacyjnym.

Co zadziwiające adagio to inspirowane było fragmentem jednego z dzieł Wergiliusza, w którym opisuje on przeistaczanie się małego źródełka w strumyk, a następnie w coraz to większą rzekę. Jak widać sama interpretacja, jak to często bywa w przypadku jakiejkolwiek muzyki, zależy najczęściej od samego słuchacza, a dla mnie "Adagio for Strings" pozostanie nierozerwalnie związane ze scenami, równie co utwór, wyśmienitego filmu Olivera Stone'a, natomiast uczucia, które to dzieło wywołuje ciężko jest wyrazić słowami, dlatego proponuję, by na własnej skórze przekonać się o wielkości tego wspaniałego utworu Samuela Barbera.


Zapis nutowy "Adagio for Strings"


Przede wszystkim na podstawie wersji pochodzącej z "Plutonu":


Deina
Nie lubię Plutonu, tak jak nie lubię ogólnie filmów Stone'a (z wyjątkiem JFK). Jednak Adagio for strings w połączeniu z monologiem o bezsensie wojny ma w sobie coś magicznego. Przejmująco smutny, wręcz rozdzierający, jest przesycony niezwykłym ładunkiem emocjonalnym. A pomimo tego, co wyraża, czemu towarzyszy - w pewien przewrotny sposób wycisza i uspokaja. Tak, że w pewnym momencie można na swoje emocje spojrzeć zupełnie z boku. A wtedy następuje ten koniec - jak nokaut...
Gruby
Bezsprzecznie jeden z najbardziej "zasłużonych" motywów muzycznych. Fenomen tego kawałka jest doprawdy zdumiewający, pomimo stosunkowo prostej konstrukcji. Nie zachwyca bowiem ani precyzją intonacji, nie zawiera jakiś nieprawdopodobnych zwrotów w brzmieniu, nie da się nawet wyczuć jakiegoś specjalnego zaangażowania muzyków wykonujących ten temat. Od strony technicznej jest to moim zdaniem zupełnie przeciętny utwór. Co zatem powoduje jego wyjątkowość? Co powoduje, że ten właśnie kawałek wybija się ponad przeciętność w całym gąszczu różnorakich innych motywów muzycznych? Powoduje to fakt, że Adagio for Strings potrafi w niesamowity wręcz sposób manipulować nastrojem słuchacza. Dosłownie zaskakuje pod względem emocjonalnym, znakomicie podkreślając tragizm sytuacyjny, który w wersji zamieszczonej na ścieżce dźwiękowej do filmu Platoon potęgują dodatkowo wplecione gdzieniegdzie monologi oraz odgłosy wojny. Nawet nie trzeba się specjalnie wsłuchiwać i koncentrować na muzyce, aby doznać uczucia nostalgii i przygnębienia. Trzeba jednak mimo wszystko zaznaczyć, że takie doznania będą "zapewnione" jedynie po uprzednim obejrzeniu filmu. I to jest jedyny mankament jaki można zarzucić temu genialnemu utworowi - bez obejrzenia filmu traci poza nim bardzo wiele ze swojej wartości.
Kelley
Adagio for Strings to bezsprzecznie jeden z najlepszych utworów jakie zdarzyło mi się w filmie usłyszeć. Mimo, że jako taki z muzyką filmową ma niewiele wspólnego stał się (oczywiście głównie dzięki "Plutonowi" Stone'a) swego rodzaju wizytówką, którą, nie zawsze znając tytuł, kojarzy niemal każdy kinoman. Adagio perfekcyjnie gra na emocjach słuchacza, wyzwala uczucia, które wzbogacone przejmującymi obrazami tworzą mieszankę, której nie sposób zapomnieć.
Markos
Zawsze gdy tego słucham staje mi przed oczami patrol żołnierzy amerykańskich opuszczający płonącą wietnamską wioskę i zagłębiający się w dżunglę. Ogień trawi bambusowe chaty, niebo zasnuwają kłęby dymu... Piękna scena i przepiękny utwór.



Przeczytaj także:

  • recenzję filmu "Pluton" autorstwa Duxa - tutaj
  • recenzję soundtracku z filmu "Pluton" autorstwa Alieena - tutaj


    e-mail Autor artykułu: Mariusz Bielecki - shOOmir

    Klub Miłośników Filmu, 04.12.2002 r.

  • POWRÓT DO WYBORU
    STRONA GŁÓWNA "MUZYKI"